37 rzeczy, które warto powiedzieć najważniejszym osobom w naszym życiu. Na to nigdy nie jest za późno

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
15 kwietnia 2018
Fot. Pixabay / Public Domain CC0
Fot. Pixabay / Public Domain CC0
 

Są w naszym życiu ludzie niezwykle ważni. Często nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo, dopóki ich nie zabraknie lub gdy okazuje się, że mamy kłopoty i właśnie na nich możemy liczyć. Jesteśmy wdzięczni za ich obecność, ale rzadko dziękujemy im za to, że są. A może właśnie powinniśmy? Tak trudno przychodzi nam mówienie dobrych rzeczy…

Zamknijcie oczy i pomyślcie o kimś, bez kogo nie wyobrażacie sobie swojego życia, kogoś bardzo istotnego. Kto pierwszy przyszedł wam do głowy? Może warto dzisiaj zebrać się w sobie i powiedzieć tej osobie  kilka ważnych rzeczy. Mówmy najbliższym nam ludziom, ile dla nas znaczą. (A może udostępnijcie tę listę właśnie takiej osobie)

Dzięki tobie patrzę na świat w zupełnie inny sposób.

Przy tobie jestem najlepszą wersją siebie.

Dziękuję, że akceptujesz mnie taką jaką jestem i nie oceniasz. 

Kiedy jesteśmy razem, wszystko wydaje się możliwe.

Jesteś moją przypominajką o tym, że ludzie mogą być dobrzy.

Uwielbiam, jak się śmiejesz. Twój śmiech jest zaraźliwy.

Świat bez ciebie byłyby nudny.

Sprawiasz, że małe rzeczy stają się dużymi.

Inspirujesz mnie do działania i do zmiany.

Twoja życzliwość jest niczym nieograniczona i to jest niezwykłe.

Nie wiedziałam, czym jest miłość, dopóki cię nie spotkałam.

Nie wiedziałam, jak ważna jest przyjaźń dopóki się nie spotkaliśmy.

Nie ma drugiej takiej osoby, jak ty. 

Przytulenie cię, to komfort, jakiego często potrzebuję.

Jesteś piękna/piękny.

Kocham twój umysł.

Uwielbiam, kiedy stajesz się wariatem.

Jesteś niesamowitą matką/ojcem.

Kiedy o tobie myślę, zawsze się uśmiecham.

Gdy jesteś blisko czuję się bezpiecznie.

Masz dobre serce. 

Przy tobie mogę być w całości sobą.

Cenię twoją szczerość.

Przy tobie najczęściej śmieję się do łez.

To właśnie przed tobą potrafię się otworzyć i powiedzieć o rzeczach, o których nie mówię nikomu innemu.

Jesteś wyjątkowy/wyjątkowa.

Dzięki tobie moje problemy zdają się być mniejsze.

Dziękuję, że zawsze mogę na ciebie liczyć.

Dziękuję ci za wsparcie, jakie mi dajesz.

Dzięki tobie jestem lepszym człowiekiem.

Dodajesz mi odwagi.

Podziwiam cię.

Jestem z ciebie dumna. 

Kocham cię.

Dziękuję za to, że po prostu jesteś. 


Kiedy dziadkowie nie interesują się dziećmi… Znak czasów, czy zamierzone działanie?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
15 kwietnia 2018
Fot. iStock/Lise Gagne
Fot. iStock/Lise Gagne
 

Czasy się zmieniły, pojęcie „starzenia się” również i nasze podejście do więzi rodzinnych także ulega zmianie. Kiedyś dziadkowie byli integralną, bardzo ważną częścią rodziny – pomagali w wychowaniu dzieci, organizowali rodzinne uroczystości, a w wakacje zabierali wnuki do siebie albo wyjeżdżali z nimi nad morze. Dziś wiele się w tej w kwestii zmieniło, bo współcześni dziadkowie mają dla swoich wnuków coraz mniej czasu, chcąc cieszyć się relacjami z przyjaciółmi, planując swoje hobby i podróżując.

Coraz więcej osób przebywających na emeryturze ma całkiem dobrą sytuację materialną i stara się choć po części realizować swoje marzenia. Wielu z nich uważa też, że „dzieci już odchowało” i nie zamierza się angażować w pomoc w wychowywaniu następnego pokolenia.

To nie są jednostkowe sytuacje. Z drugiej jednak strony, zmieniło się również nastawienie współczesnych rodziców do roli dziadków w życiu ich rodziny. Są rodzice, którzy swoje dzieci najchętniej zostawialiby u dziadków na każdy weekend, byle tylko zyskać „trochę czasu” dla siebie, byle na trochę pozbyć się pociech z domu. Ich oczekiwania są ogromne, a postawa roszczeniowa. Uważają, że to się im należy. Prawda jest przecież jednak inna. To oni podjęli decyzję o posiadaniu dzieci i to oni są za nie odpowiedzialni. Opieka nad dziećmi jest przede wszystkim ich zadaniem. Jasne, że mogą i powinni szukać wsparcia, szczególnie wtedy, gdy czują, że emocjonalnie nie dają sobie w jakimś momencie rady, ale nie oznacza to, że powinni „sprzedawać” dzieci własnym rodzicom, nie szanując ich wolnego czasu, ani prawda do odpoczynku, wtedy, kiedy akurat jest im wygodnie.

Tymczasem coraz więcej współczesnych dziadków wykazuje brak zainteresowania swoimi wnukami. Kochają je, owszem. Cieszą się ich szkolnymi sukcesami, chętnie oglądają zdjęcia i rozmawiają z nimi przez telefon. Czasem sypną kieszonkowe i … na tym koniec. Mają swoje życie i nie chcą, by znowu kręciło się ono wokół dzieci.

Oczywiście, dziadkowie mają swoje własne powody tego „wycofania” w relacjach z wnukami. To pokolenie jest po prosto o wiele bardziej aktywne niż dwadzieścia, trzydzieści, czterdzieści lat temu. I choć jest to wspaniała zmiana, wpływa ona również na kształt współczesnej rodziny. Dziś babcia czy dziadek są bardziej gośćmi, „ciekawymi osobami” w życiu naszych dzieci niż członkami rodziny z pełnią praw.  Trzeba również zdać sobie sprawę z tego, że niektórzy z nich (wcale nie mniejszość) nadal pracują, realizując się zawodowo na pełnym etacie i po prostu nie mają czasu na opiekowanie się wnukami. Poza tym, po pełnym tygodniu pracy mogą być zbyt zmęczeni, żeby biegać po placu zabaw za małym dzieckiem lub zostać wieczorem z noworodkiem. Trudno jest zebrać energię, kiedy nie ma się już dwudziestu lat.

Jest jeszcze jedna grupa dziadków – ci, którzy świadomie ograniczają kontakt ze swoimi dziećmi, kiedy rodzi im się córka czy syn. Tacy dziadkowie uważają, że ich dzieci powinny radzić sobie i „przejść przez to” same, ponieważ im – dziadkom – nikt nie pomagał. To trochę chęć pozwolenia, by karma zadziałała. „Chciałeś dziecko – to masz, zobacz ile pracy cię czeka, odczuj to na własnej skórze”.

Choć to podejście może wydawać się egoistyczne, nie jest niczym wyjątkowym. Zapytajcie znajomych, czy usłyszeli od własnych rodziców: „Ja nie będę niańczyć twoich dzieci”. Odpowiedź może was zaskoczyć.

Relacje z dziadkami są dla dzieci wyjątkowo ważne i warto o tym pamiętać, niezależnie od tego, do którego pokolenia należymy – dziadków czy rodziców. Wspomnienia wspólnych wakacji, świąt, czy choćby spacerów po parku to fundament, na którym można budować życiowy bagaż doświadczeń i wiedzy o innych, już od małego. Jednak nic na siłę i nic bez obopólnej zgody. Dziadkowie nie mogą czuć się w tej sytuacji wykorzystywani, a rodzice „zależni” od nich.


Kobiety nie śpią przez to po nocach, a faceci nawet o tym nie wiedzą

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
14 kwietnia 2018
Fot. iStock/YakobchukOlena
Następny

„On mnie na pewno kiedyś zostawi. Przecież mógłby znaleźć sobie lepszą, ładniejszą, bardziej wygadaną i towarzyską. Albo taką, która dobrze gotuje i z przyjemnością sprząta” albo „Czy on w ogóle myśli o mnie w ciągu dnia? Zastanawia się, co robię, czy ma potrzebę zadzwonić i zapytać? Tęskni?”. My, kobiety mamy przerąbane. W naszych głowach non stop kłębią się różne, często absurdalne myśli, które nie dają nam spokoju. Gdyby tak na jeden dzień zamienić się z facetami głowami, oni najprawdopodobniej by oszaleli od tych wszystkich głosów. Kobiety często analizują swoje związki i relacje. Zastanawiają się nad szczerością intencji partnera, przyszłością związku, rozkładają na czynniki pierwsze wszystkie niepokojące sygnały. Wystarczy, że on z nieco mniejszym niż zwykle entuzjazmem powiedział „Ładnie wyglądasz”, a my już się zastanawiamy, czy aby nie jesteśmy za grube i czy ten kolor włosów nie wyszedł za ciemny.

Często niewiele potrzeba, by nasza pewność siebie legła w gruzach. Zjadają nas nerwy i troski. Czasem faktycznie są ku temu powody, czasem same je sobie wykreujemy. Czy jesteśmy szalone? Nienormalne? Nie. My, kobiety po prostu częściej myślimy o sobie krytyczne i łatwiej popadamy w skrajności.

Jest wiele rzeczy, które spędzają nam sen z powiek. Podczas gdy my analizujemy i zamartwiamy się, panowie mają większość rzeczy gdzieś i… wychodzi im to na zdrowie. Kiedyś widziałam w sieci taki rysunek porównawczy, który idealnie to opisuje: po jednej stronie piękna kobieta przegląda się w lustrze i mówi do siebie, że ma za grube „coś-tam”. Po drugiej stronie przed lustrem stoi mężczyzna z brzuchem piwnym, w kapciach i szlafroku. On dla odmiany prawi sobie komplementy pod nosem. I może na tym właśnie polega cały sekret?

Oto kilka rzeczy, którymi kobiety się przejmują, a faceci nie zawracają sobie nimi głowy:

„Czy jestem dla niego atrakcyjna?”

Faceci na ogół nie wiążą się z kobietami, które ich nie pociągają. Na co dzień nie zwracają uwagi na takie szczegóły jak to, czy dobrze ułożyłaś włosy, idealnie namalowałaś kreskę lub czy założyłaś dobrą bluzkę do spódnicy. No chyba, że trafiłaś na wyjątkowo płytki egzemplarz, ale o tym powinnaś się już dawno zorientować. Dla facetów liczy się ogół, całokształt. A dla normalnego faceta, nie stanowi problemu powiedzenie, co warto zmienić lub co najbardziej go w tobie kręci. Najbardziej jednak zawsze ceni sobie twój charakter i osobowość.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Zobacz także

Fot. iStock/null

Jeśli nie zdążyłyście wczoraj, to nic straconego! Do końca dnia macie jeszcze czas na andrzejkowe wróżby

Fot. iStock / knape

Jeśli masz problem – rozwiąż go. Nasza akcja tydzień trzeci, dzień #1

Fot. iStock/RossHelen

5 rzeczy, które nigdy nie robią wrażenia na kobietach