50 sposobów na szczęśliwe życie. Sposób #15 – Wybaczaj

Aleksandra Gelo-Piesta
Aleksandra Gelo-Piesta
29 września 2017
Fot. iStock/CoffeeAndMilk
Fot. iStock/CoffeeAndMilk
 

Wyobraź sobie, że każdego dnia, tuż po przebudzeniu zakładasz na plecy plecak.

Wypełniasz go po kolei: złością, żalem, bólem, frustracją, gniewem, nienawiścią, urazą, niechęcią, cierpieniem, agresją, zgorzknieniem, cynizmem, jadem, rozgoryczeniem, rozczarowaniem, zniechęceniem, rozdarciem, narzekaniem, zaciętością, uporem, rezygnacją i poczuciem winy. 

Każdego dnia, bez wyjątku, plecak wypełnia się po same brzegi. A Ty każdego dnia zakładasz go na plecy i całą jego zawartość nosisz na swoich barkach przez cały dzień. Z tym samym plecakiem kładziesz się spać. Nigdy się z nim nie rozstajesz.

Z każdym dniem plecak staje się cięższy, chociaż nic więcej nie dokładałaś do niego. Z każdym dniem Twoje barki i plecy cierpią bardziej i bardziej, a Ty coraz bardziej kurczysz się w sobie pod ciężarem jego zawartości…

Fajnie????

Wyobraź sobie, że są ludzie, którzy nigdy nie zechcą zdjąć tego ciężaru z własnych ramion i będą go nosić do końca swoich dni, uginając się coraz bardziej pod jego rosnącym ciężarem.

Wyobraź sobie, że jesteś jedną z nich…

Czy z tak wypełnionym plecakiem, jest miejsce na coś pięknego? Kolorowego? Ciepłego? I pozytywnego????

Marika, w jednym ze swoich utworów śpiewała: „Moje serce jest pełne miłości,moje serce nie chowa urazy.W swojej głowie zaprowadzam pokój, ciepłem ciała chcę ciebie obdarzyć…”

Każda z nas w swoim życiu zaznała lub zazna krzywdy wyrządzonej przez innych. Mniejszej lub większej – takiej na pozór niewybaczalnej. Zdrady, zawodu, porzucenia, odrzucenia, oszukania, upokorzenia, utraty kogoś bliskiego itd…Ale również każda z nas, chociaż raz będzie stała po drugiej stronie. Tej, która skrzywdziła. Wtedy do plecaka dorzucamy poczucie winy.

Czy jesteś w stanie wyobrazić sobie, że właśnie taki plecak nosisz przez resztę swojego życia? Czy na pewno tego chcesz?

Wiele z nas, które zaznało w życiu krzywdy lub ją popełniło, nie potrafi wybaczyć, ani krzywdzącemu ani sobie – jako tej, która skrzywdziła.

Brak wybaczenia powoduje, że najbardziej cierpimy my same. To my właśnie nosimy ten ciężar na swoich barkach. To my budzimy się i zasypiamy z urazą w sercu. Urazą, która wydaje się niewybaczalna. A często dochodzi do tego jeszcze chęć zemsty.

Emocje, które każdego dnia niszczą najbardziej nas – „nosicieli” negatywu.

Ale tylko od Ciebie zależy co z tymi uczuciami zrobisz. Ty decydujesz, czy przez resztę życia będziesz nosiła plecak wypełniony emocjami, pod ciężarem których będziesz się stawała coraz bardziej zgorzkniała, czy też wolisz zrobić miejsce na takie uczucia jak miłość, radość i szczęście…

Aby tak się stało, musimy nauczyć się wybaczać.

Wybaczanie to akt odwagi, niekiedy bardzo trudny.

Wybaczyć nie oznacza, że masz zapomnieć i udawać, że nic się nie stało.

Wybaczyć nie oznacza, że masz od razu lubić tę drugą osobę, czy budować z nią jakiekolwiek relacje.

Wybaczyć również nie oznacza, że możesz usprawiedliwiać jej czyny, czy ponownie zaufać.

Wybaczyć oznacza oczyścić swoje serce, z negatywnych, destrukcyjnych emocji, które obciążają Ciebie. Odpuścić chęć zemsty, zaakceptować miejsce, w którym się znajdujesz i iść do przodu.

To nie jest łatwe. Wiem o tym doskonale. Pamiętam dwie sytuacje ze swojego życia, kiedy przez wiele lat nie potrafiłam wybaczyć ludziom krzywdy, której doznałam. Latami targały mną przeróżne emocje, które w żaden sposób mnie nie wspierały. Pamiętam, doskonale ciężar i ból w sercu.

Pamiętam również, kiedy to ja skrzywdziłam i nie potrafiłam sobie tego wybaczyć. Pamiętam, jak poczucie winy, które w sobie nosiłam przygniatało mnie każdego dnia, powodując złość na siebie samą.

W obu przypadkach uczucia mnie zżerały i odbierały całą radość życia.

Aż któregoś dnia usłyszałam o wybaczeniu innym oraz sobie.

Podjęłam długą drogę do wybaczenia. Pisząc listy, których nigdy nie wysłałam. Zapisując na kartkach destrukcyjne emocje od których chciałam się uwolnić a następnie paląc je w ogniu. Modląc się o pokój w sercu. Patrząc na „winnych” oczyma akceptacji, chcąc wierzyć, że w tamtym momencie wybrali zachowanie najlepsze dla siebie.

Tak, to bardzo trudny proces. Trudniejszy, im większa doznana lub wyrządzona krzywda. Ale wart całego Twojego wysiłku.

Zachęcam Cię z całego serca, abyś uczyła się wybaczać – dla samej siebie. Abyś poczuła ogromną wolność, lekkość, a małymi kroczkami – radość, miłość oraz szczęście. Naprawdę warto!

Bo serce wypełnione miłością, daje miłość innym i sprawia, że zapominasz o tym, co złe.

Z miłością.

Zadbaj o zdrowe ciało, umysł i duszę

 


50 sposobów na szczęśliwe życie. Sposób #16 – Czytaj książki

Aleksandra Gelo-Piesta
Aleksandra Gelo-Piesta
29 września 2017
Fot. iStock / South_agency
Fot. iStock / South_agency
 

Książki, książki, wokół mnie wszędzie książki. Na półkach, na biurku, na podłodze i na stoliku nocnym. Część  z nich przeczytana od deski do deski. Część, przestudiowana. Niektóre rozpoczęte i nieskończone – może kiedyś trafią do łask, a może nie.  Poradniki, powieści, kryminały, thrillery, rodzicielskie, psychologiczne, coachingowe, trenerskie, duchowe.  O tematyce sportowej i o zdrowym odżywianiu,  o modzie i urodzie, o finansach i zarządzaniu. Cienkie, grube, nowe, stare. Kupione i pożyczone. Ulubione i nielubiane. Niektóre pokreślone, z własnoręcznymi notatkami i kolorowymi karteczkami. Wszystkie mają swoje miejsce. Nie tylko w mieszkaniu, ale także w moim sercu.

I pomyśleć, że kiedyś tak bardzo nie lubiłam czytać….

Pamiętam, jak w szkole męczyłam się z obowiązkowymi lekturami. Niektóre były nie do przejścia. Z niektórymi poszłam na skróty – czytając bryki. Do niektórych powracam po długich latach. Z ciekawości i w wyniku dojrzałości.

Kiedy moja starsza siostra, niczym mól książkowy „połykała” książki ze szkolnej biblioteki, ja omijałam ją szerokim łukiem. Bo czytanie mnie męczyło. Kojarzyło się z nudnym, żmudnym obowiązkiem. Nie znosiłam tych pożółkłych, śmierdzących i rozklejających się kartek… i upominania ze strony mojej mamy „Oleńka, czytaj na głos”. Grrrr…

Minęło wiele lat, a ja dzisiaj kocham czytać książki.  Uwielbiam jej zapach, pierwszą stronę, okładkę i czuć ją w dłoni. Uwielbiam tą ciekawość, która mi towarzyszy, kiedy otwieram ją po raz pierwszy. Chociaż nadal molem książkowym nie jestem, to zdecydowanie zamieniłam telewizor na tradycyjny druk.

Dzisiaj do czytania zachęcam również moje dzieci. Bo czytanie ma wiele korzyści! A oto najważniejsze wg mnie:

  • Czytanie trenuje umysł– niesamowicie pobudza go do działania. Czytając widzisz litery, a Twój mózg zamienia je na obrazy. Zmuszasz swój umysł do wysiłku, trochę podobnie jak zmuszamy mięśnie do pracy podczas aktywności fizycznej. Im więcej czytasz, tym bardziej poprawia się Twoje myślenie, rozumienie,  kreatywność , zapamiętywanie.
  • Uczysz się nowego słownictwa– pamiętasz jak w szkolnych czasach trafiając na nieznane słowo kazano nam sprawdzać je w encyklopedii czy słowniku? Czytając lepiej zapamiętujemy fakty, kojarzymy je z danym kontekstem, a tym samym uczymy się szybciej nowych pojęć i ich zastosowania w odpowiednim kontekście.
  • Czytanie poszerza horyzonty– więcej dowiadujesz się o świecie, życiu, o zagadnieniach, które Ciebie interesują, a dzięki temu  – stajesz się ciekawszą osobą i ciekawszym interlokutorem dla innych :-)
  • Czytanie jest relaksujące i odstresowujące– hamak (ewentualnie kanapa i kocyk),  świeże powietrze, dobra herbata i dobra książka – dla mnie to idealny sposób na odpoczynek, na odskocznię od codziennych spraw, trosk i problemów. Osobiście muszę uważać z czytaniem w łóżku – bo już po kilku/kilkunastu kartkach zdarza mi się odpływać w ramiona Morfeusza  :-)
  • Czytanie pobudza wyobraźnię– nic tak dobrze nie działa na wyobraźnię jak książki. Każda kartka przenosi nas w nieograniczony świat wyobraźni. Umysł kreuje tysiące nowych obrazów, z najdrobniejszymi szczegółami. Stajemy się reżyserami książkowego świata. Zupełnie inaczej, niż kiedy oglądamy film i odbieramy narzucony nam odgórnie obraz. To dzięki książkom rodzą się nowe pomysły i kolejne książki. To dzięki czytaniu (nawet  pod przymusem w czasach szkolnych) tak bardzo polubiłam pisać. Chyba jako jedyna w swojej klasie na maturze z języka polskiego napisałam wypracowanie aż na 15 stron, nie wspominając już o prowadzeniu pamiętników jeszcze w czasach podstawówki i liceum.
  • Czytanie to ciekawy sposób spędzania czasu z dziećmi– od małego czytamy im razem z mężem książki intonując głosy postaci bajkowych, z czego wszyscy mamy niezły ubaw. Wspólne czytanie jest również dobrym krokiem do poruszenia przeróżnych ważnych tematów i poznawania świata z perspektywy dziecka oraz dorosłych.
  • Książki  budzą skrajne emocje– wzruszają, przerażają, smucą, bawią, wprowadzają w zachwyt, w zdumienie… często na długo zapadają nam w pamięci…uwrażliwiają, uczą empatii oraz rozwijają inteligencję emocjonalną.
  • Czytanie inspiruje do zmian – w księgarniach jest cała masa ciekawych poradników, biografii, autobiografii  i książek napisanych lekkim językiem, w przepięknych oprawach, dzięki którym możesz się motywować, uczyć się od znanych ludzi, poznawać różnorodne, sprawdzone techniki samodoskonalenia się, czy nabywania przeróżnych umiejętności – bez konieczności wydawania dużych kwot na drogie szkolenia. Każda historia, każda książka nawet o podobnej tematyce wnosi coś nowego do naszego światopoglądu. Inspiruje i wzbogaca nasze życie. Ponoć, po przeczytaniu książki, czytelnik nigdy nie jest już tym samym człowiekiem…

I mogłabym tak wymieniać jeszcze długo i długo. I z pewnością sama możesz dopisać szereg korzyści, które są istotne dla Ciebie.

Na podsumowanie, przytoczę tu słowa wybitnej polskiej poetki – Wisławy Szymborskiej, która twierdziła, że: „Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła”. Trudno się nie zgodzić.

Czytaj i baw się najpiękniej!

Odnajduj w książkach to, co dla Ciebie najważniejsze i pozwól książkom się odnaleźć (bo ja wierzę, że to one odnajdują mnie we właściwym momencie)

Z miłością.

Ps. A z ostatnio przeczytanych książek polecam Ci:

Powieść „Szczygieł” autorstwa Donny Tart

„Sekretne życie drzew” Petera Wohlleben’a

oraz książka, do której wróciłam ponownie po kilku latach – „Jedz, módl się, kochaj” Elizabeth Gilbert :-)

A Ty jaką ciekawą książkę możesz polecić mnie?

Zadbaj o zdrowe ciało, umysł i duszę


50 sposobów na szczęśliwe życie. Sposób #14 – Mów i przyjmuj komplementy

Aleksandra Gelo-Piesta
Aleksandra Gelo-Piesta
29 września 2017
Fot. iStock / Hramovnick
Fot. iStock / Hramovnick

Poniedziałkowy wieczór. Zaprzyjaźniona sąsiadka pisze do mnie wiadomość, cytując, jak to moja córka zwróciła się do niej w trakcie popołudniowych zajęć tanecznych:„Ciociu, nie wiedziałam, że masz grzywkę. Powinnaś ją nosić częściej, bo ładnie w niej wyglądasz”.  Oczywiście wiadomo, jak miło poczuła się komplementowana ciocia. I jak miło zrobiło się mamie, kiedy to przeczytałam. Pomyślałam: moje dziecko prawi innym komplementy. I to nie pierwszy raz. I wcale się tego nie wstydzi. Super!

Zastanawiam się, czy wynika to z jej odwagi, czy też z tego, że obie, każdego dnia otwarcie mówimy sobie miłe rzeczy. Doceniamy to, jak któraś z nas fajnie się ubierze, jak zrobi ładną fryzurę, jak ciekawie wygląda i jak zrobi dobre jedzenie(tu akurat chodzi o mnie) lub narysuje coś ciekawego. Chwalimy siebie nawzajem za dobre żarty, udany kawał czy fajną niespodziankę. Doceniamy drobne gesty. Prawimy sobie komplementy.

Być może zaraz sobie stworzysz w wyobraźni przerysowany obraz jak to mamusia i córusia codziennie sobie słodzą i spijają z dziubków, mówiąc „SUUUUPER!”. Zapewniam, że nic z tych rzeczy bo i każdego dnia zdarza nam się konstruktywna krytyka i nie zawsze wszystko nam się podoba. Ale o tym innym razem.

Zostawmy sytuację z moją córką.

Pamiętam jak kilkanaście lat temu wróciłam do Polski po roku mieszkania w Australii. W kraju, w którym wszyscy się do Ciebie uśmiechali, pytali jak się masz i hojnie obdarowywali komplementami: „masz piękne oczy”, „masz fajny akcent”, „wow, świetnie mówisz po angielsku”,  „Polki to piękne kobiety” itd.

I tak na okrągło przez cały rok! Od znajomego i nieznajomego. Od mężczyzny i od kobiety.

Nikt nie miał z tym żadnych oporów, a dzięki tym słowom – poczułam się odważna aby codziennie, z każdym i wszędzie mówić po angielsku, niezależnie od tego, czy mówiłam z błędami, czy bezbłędnie.

Nie wspominając już o tym, jak dowartościowałam się jako kobieta. Dzięki tym ludziom otworzyłam się na przyjmowanie miłych słów. A także komplementowanie innych weszło mi w krew i wydawało mi się czymś zupełnie oczywistym, aby powiedzieć koleżance, że ładnie wygląda, kiedy właśnie tak uważałam.

Po powrocie do Polski, niestety zauważyłam, że nie jest to takie oczywiste dla wszystkich.

Kiedy mówiłam komplement koleżance odnośnie jej sukienki – ta odpowiadała: „Eee dzięki, wiesz to stara kiecka”. Albo „Eeee, serio? Nie wyglądam w niej za grubo?” , albo „oj weź nie żartuj!”

Kiedy zdarzyło mi się powiedzieć komplement zupełnie obcej kobiecie – najczęściej dostawałam w zamian „ten wzrok”, który wskazywał, że z pewnością lubię kobiety bardziej niż powinnam, a obdarowana komplementem pani uciekała, gdzie pieprz rośnie.

Ehhh no i weź tu człowieku bądź miły.

Prawdą jest, że nadal mamy problem zarówno z mówieniem komplementów jak i przyjmowaniem ich. A wszyscy ich potrzebujemy.

W przypadku mówienia – często mamy w tyle głowy, że zostaniemy źle odebrani, że ktoś pomyśli, że jestem nieszczera albo, że czegoś oczekuję w zamian.

Jeśli masz szczere intencje i naprawdę kiecka Twojej koleżanki jest super – to powiedz jej to!Tak po prostu. Bo dlaczego miałabyś tego jej nie powiedzieć?

Przecież każdy z nas lubi słyszeć komplementy i nie ma w tym nic złego! Nie świadczy to od razu o naszej próżności czy pysze. Wszyscy potrzebujemy na co dzień wyrazu życzliwości i uznania. Wszyscy w ten sposób budujemy swoje poczucie własnej wartości.

Szczere komplementy dodają nam skrzydeł, energii, poprawiają humor i sprawiają, że czujemy się bardziej dowartościowani. Od razu dzień staje się przyjemniejszy, a twarz rozjaśnia się promiennym uśmiechem. Czujemy się ważni, dobrzy w tym co robimy, ładni. Rośniemy w siłę.

W przypadku otrzymywania komplementu często reagujemy rumieńcem lub zbędnym komentarzem.

Bo nie zawsze potrafimy przyjąć komplement.

Najczęściej reagujemy w dziwny sposób typu: oj przestań! Nie żartuj! Albo tłumaczymy się, że coś jest stare, pożyczone, czy z wyprzedaży itd. Takim zachowaniem obniżamy naszą wartość  i negujemy własne atuty. Krępujemy się, wstydzimy i oblewamy rumieńcem.

A wystarczy, abyś powiedziała tylko: „Dziękuję” i zaakceptowała, to co usłyszałaś. Bez negacji, bez komentowania czy krygowania. Zaakceptuj, uśmiechnij się i idź dalej  :-)

I nie obawiaj się, komplementowania innych. To naprawdę miłe uczucie, widzieć, jak druga osoba rośnie w naszych oczach. A co najważniejsze – tego możesz się nauczyć!

W ramach treningu, zachęcam abyś przez tydzień powiedziała coś miłego komuś znajomemu. Oczywiście nic na siłę! Komplement ma być szczery – inaczej ta druga osoba wyczuje fałsz.

I drugie zadanie dla Ciebie – kiedy otrzymasz komplement – podziękuj i nic więcej nie mów. Zauważ jak się czujesz i jaka zmiana zachodzi w Tobie.

A jeśli masz ochotę podzielić się wnioskami z obserwacji, napisz do mnie lub zostaw komentarz :-)

Z miłością.

Dołącz do holistycznego programu dla kobiet i zadbaj o zdrowe CIAŁO, UMYSŁ I DUSZĘ!


обращайтесь

У нашей организации авторитетный блог , он рассказывает про Гинекология в Германии touristmedservice.ru/
Был найден мной классный интернет-сайт про направление Клиника сердечнососудистой хирургии Германия на сайте