7 rzeczy, których osoby dojrzałe emocjonalnie nie robią. A ty?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
18 sierpnia 2017
Fot. iStock/martin-dm
 

Dojrzałość emocjonalna to stan, do którego większość z nas dąży i często zupełnie nieświadomie osiąga. Dopiero słysząc o dojrzałości łapie się za głowię i myśli: „O kurczę, to o mnie”. Dawno już przestałam wierzyć w dorosłość i zdecydowanie wolę to słowo zastąpić dojrzałością. Bo dojrzałość to coś, co przychodzi do nas z wiekiem, z doświadczeniem. Co świadczy o tym, że się rozwijamy, że nasze życie i my sami stajemy się lepsi – dla siebie, dla innych. Co więcej – sami szukamy tych, którzy rozumieją o co w tej całej dojrzałości chodzi.

7 rzeczy, których osoby dojrzałe emocjonalnie nie robią.

Nie krytykują siebie

I nie chodzi tu o twórczą krytykę, taką, która pozwala nam wyciągnąć wnioski z popełnionych błędów. Osoby dojrzałe emocjonalnie nie noszą w sobie ciągłego poczucia winy i niezadowolenia z siebie. Wręcz przeciwnie znają swoje mocne strony i zdają sobie sprawę z tych słabych.

Nie biorą do siebie krytyki

Bo krytykować siebie samego – to jedno, ale być przeczulonym na krytykę innych – to zupełnie coś innego. Ci, którzy są dojrzali nie czują się atakowani, gdy ktoś zwraca im uwagę, czy niesłusznie próbuje wywołać poczucie winy. Nie odbierają krytyki jako ataku na ich osobę i nie próbują zrzucać winy na innych. Wręcz przeciwnie – potrafią odróżnić konstruktywną krytykę od tej, którą nie warto się przejmować, bo dyktowana jest zawiścią czy zazdrością.

Nie boją się podejmować decyzji

Choć lepiej by brzmiało: są w stanie przezwyciężyć lęki i obawy przed podjęciem decyzji czy dokonaniem wyboru. Osoby dojrzałe emocjonalne, kiedy już się na coś decydują są pewne tego, czego chcą, co uważają. Nie ogranicza ich strach przed popełnieniem błędu, czy wzięciem odpowiedzialność za swoje działania. Dlaczego? Bo potrafią w danym momencie uwzględnić wszystkie aspekty, które pozwolą jej podjąć słuszną decyzję. Ufają sobie, słuchają własnej intuicji.

Nie starają się przypodobać wszystkim wokół

Dojrzałość to między innymi brak potrzeby podobania się innym, akceptacji za wszelką cenę. To przede wszystkim świadomość tego, kim jestem i zgodnie z jakimi wartościami postępuję. Osoby dojrzałe emocjonalnie potrafią powiedzieć „nie” bez obawy krytyki i odrzucenia i zawsze pozostają sobą, bez potrzeby wchodzenia w różne role.

Nie dążą do perfekcji

Tylko osoby dojrzałe emocjonalnie wiedzą, że ideał nie istnieje i choćby nie wiadomo jak próbowali stanąć na rzęsach mają świadomość, że nie da się wszystkiego robić bezbłędnie. I nie walczą z tym, nie chcą udowodnić, że jest inaczej. Co więcej, nie wymagają od innych bycia perfekcyjnymi, przyjmują ludzi takimi, jakimi są z akceptacją ich słabszych stron. Potrafią to, bo najpierw akceptują siebie nieidealnych.

Nie noszą w sobie poczucia winy

To jest związane właśnie z akceptacją, z odrzuceniem dążenia do perfekcji. Osoby dojrzałe emocjonalnie wymagają od siebie rzeczy na miarę własnych możliwości. Wiedzą w czym są dobrzy. Przestają się oskarżać, obwiniać za wszystko to, czego nie potrafią, są w stanie przebaczyć sobie własne niedoskonałości, świat nie jest dla nich czarno-biały.

Nie popadają w zmienne nastroje

Jeśli jesteś osoba dojrzałą emocjonalnie, to wiesz, że mało rzeczy jest w stanie cię wyprowadzić z równowagi, a jeśli nawet, to nie działasz pod wpływem impulsu, potrafisz odnaleźć w sobie spokój i z i dopiero z jego perspektywy ocenić sytuację. Nie jesteś w euforii, by zaraz potem popaść w przygnębienie. Konsekwentnie dążysz do wyznaczonych sobie celów już się nie szarpiąc, mając wyznaczone priorytety i wiedząc, co dla ciebie jest ważne.

Osiągając dojrzałość emocjonalną zyskujemy jedną bardzo ważną rzecz – potrafimy w końcu cieszyć się życiem i z niego korzystać. Dostrzegamy szanse, jakie się w naszym życiu pojawiają, cieszą nas małe rzeczy. Czujemy się wartościowi, a raczej – wiemy, ile jesteśmy warci nie dajemy sobie wmówić, że jest inaczej. Lubimy siebie i swoje własne towarzystwo. I jesteśmy szczęśliwi, bo w końcu żyjemy w zgodzie ze sobą.


10 nie zawsze oczywistych powodów, dla których czasami warto zrezygnować z alkoholu

Redakcja
Redakcja
18 sierpnia 2017
Fot. iStock / gilaxia
 

Pijemy na imprezach, podczas romantycznych kolacji i spotkań z przyjaciółmi. Alkohol nie jest złem samym w sobie, bo wszystko jest dla ludzi, o ile potrafimy z tego rozsądnie korzystać. Poza smakiem, na przykład czerwonego wina, które lubimy pić do kolacji, zależy nam przede wszystkim na efekcie spożywania alkoholu.

Czujemy się rozluźnieni, bardziej zabawni i towarzyscy. Atmosfera jest lżejsza i szybciej dopada nas wesołkowatość i tolerancja dla na trzeźwo nieśmiesznych dowcipów. Najczęściej sięgamy po alkohol okazjonalnie, ale nawet wtedy picie nie jest idealnym rozwiązaniem dla zdrowia.

Bez zająknięcia każdy z nas może znaleźć kilka powodów, dla których ma ochotę sięgnąć po alkohol. Są jednak niepodważalne argumenty, według których nie powinniśmy po niego sięgać wcale.

10 argumentów przemawiających za rezygnacją z alkoholu

1. Odciążysz wątrobę

Alkohol jest metabolizowany przez wątrobę, to ona go przetwarza i sprawia, że jest on neutralizowany. Nadmiar alkoholu, a nawet picie raz dziennie niewinnego z pozoru kieliszka wina, za każdym razem obciąża wątrobę i ją uszkadza. Co prawda narząd ma tendencję do regeneracji, jednak nie jest ona nieograniczona. Aby metabolizować dwa kieliszki wina, wątroba potrzebuje aż 4 godzin intensywnej pracy. Poza wątrobą cięższą pracę musi wykonać także trzustka, która już nie ma zdolności regeneracyjnej. Z reguły mówi się o zaletach picia wina dla zdrowia, ale naukowcy opublikowali w The Journal of Hepatology wyniki badań, według których 69% przypadków raka wątroby u Francuzów, to efekt codziennego spożywania wina.

2. Będziesz szczuplejsza

Pamiętaj, że alkohol jest bardzo kaloryczny. Szczególnie zdradliwe są drinki, bo poza alkoholem znajdziecie tam cukier, soki, syropy smakowe, które są wyjątkowo kaloryczne. Poza tym przy alkoholu trudno w ciągu całego wieczora powstrzymać się od ciągłego podjadania.

3. Będziesz lepiej spała

Może i alkohol pomaga zasnąć, ale nie pomaga w regenerującym śnie. Kiedy ty śpisz upojona alkoholem, twój organizm pracuje na intensywnych obrotach, aby pozbyć się efektów rozpadu alkoholu z krwi. Nawet jeśli pijesz tak, że rano nie budzi cię kac morderca i tak szkodzisz swojemu zdrowiu. Wstając po wieczorze, podczas którego nie wypiłaś kilku lampek wina, czujesz się bardziej wyspana i myślisz jaśniej.

4. Wzmocnisz silną wolę

Nawet jeśli twierdzisz, że masz silną wolę i nie musisz pić każdego wieczoru, a sięgasz za każdym razem po ten sam typ alkoholu, powinnaś zweryfikować swoje myślenie. Ten jeden kieliszek świadczy zupełnie o czym innym, koniecznie odpuścić sobie ten zgubny nawyk.

5. Będziesz bliżej partnera

Zamiast koncentrować się na lampce wina do ciekawej książki, będziesz wolała poświęcić ten czas partnerowi. Nie da się ukryć, że alkohol wpływa na rozluźnienie więzi, bo zatapiając się we własnym świecie, oddalamy się od tych najbliższych osób. Spędzając ze sobą więcej czasu, szybciej zauważysz nawet drobne sygnały, że coś dzieje się nie tak, jak powinno i zareagujesz odpowiednio.

6. Będziesz zdrowsza

Nie oszukujmy się, jeśli znajdujesz czas na wieczór w pubie z drinkiem w ręku, raczej nie jesteś zapalonym typem sportowca. Dodatkowo, gdy po całym dniu jesteś narażona na nadmiar stresu, złych emocji, cierpisz z powodu fatalnego odżywiania i braku ruchu, to wszystko wpływa na twoją odporność. Im jesteś słabsza, tym gorzej twój organizm się broni przed chorobotwórczymi drobnoustrojami. Zamiast przeznaczać czas na drinka, zrób coś dla swojego zdrowia.

7. Przyjrzysz się przyjaciołom

Zauważysz jak szybko uszczupla się otaczające cię towarzystwo w momencie, gdy przestaniesz wychodzić wieczorami na drinka. Wtedy okaże się, kto tak naprawdę jest przy tobie, nie licząc na twoją rozrywkową naturę i z kim będziesz mogła porozmawiać nie tylko częściowo znieczulona przy butelce wina.

8. Zaczniesz uprawiać sport

Zapewne nie uprawiasz regularnie sportu, bo sportowcy raczej nie sięgają po tego rodzaju używki. Rezygnując z wizyt w klubach, być może, zamiast siedzieć w miejscu wyjdziesz pobiegać czy wsiądziesz na rower. Twój organizm odżyje, a po intensywnym treningu zamiast o kieliszku wina, pomyślisz o regenerującym posiłku i uzupełnieniu elektrolitów.

9. Będziesz ładniejsza

Alkohol powoduje odwodnienie organizmu, ponieważ nerki filtrując krew zużywają dużą ilości wody, by usunąć niepotrzebne dla organizmu substancje, takie jak etanol. Odwadniając w ten sposób organizm szkodzisz swojej skórze. Jeśli jesteś miłośniczką alkoholu, możesz narzekać na przesuszoną i wrażliwą skórę z tendencją do podrażnień. Prowadząc niehigieniczny tryb życia intensywnie pracujesz na powstawanie zmarszczek i przedwczesne starzenie się skóry.

10. Będziesz miała czas dla siebie

Na trzeźwo pozwolisz płynąć myślom swoim torem, skupisz się na tym, na czym naprawdę chcesz się skupić i nie będziesz marnowała czasu na wychodzenie do klubów. Szczególnie że ten czas można spożytkować zupełnie inaczej, lepiej. Jasne, że wychodzenie od czasu do czasu z przyjaciółmi na drinka nie jest zbrodnią, jednak zbyt często takie wypady dezorganizują codzienne życie i marnują twój cenny czas, którego i tak zbyt wiele dla siebie nie masz.


 

źródło:


3 wspaniałe korzyści płynące z rozstania. Odszedł? Dobrze dla ciebie, psycholodzy już to wiedzą

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
18 sierpnia 2017
Fot. iStock/PaolaV1

Nie ma co się oszukiwać, na początku może być trudno. Trudno powstrzymać łzy i złość, a negatywne emocje zalewają cię falami i sprawiają, że rozpamiętujesz w nieskończoność, co on powiedział lub czego nie powiedział, to, co zrobił lub czego nie zrobił. A najbardziej boli, że już nie kocha. Stop! Takie rozstanie to błogosławieństwo. Chcesz się przekonać?

Psychologia ma na to twarde dowody:

1. Odzyskasz emocjonalną równowagę

Dla naszego zdrowia psychicznego nie ma nic gorszego niż ciągłe wahania i życie w niepewności, czy ciągłym stresie powodowanym zachowaniem najbliższej osoby. Oczywiście, rozstanie jest bolesne, ale ten ból mija. Codzienność w złym związku to natomiast cichy zabójca w „białych rękawiczkach”, który może doprowadzić do poważnych chorób.

Jeśli boisz się cierpienia po rozstaniu, naukowcy mają dla ciebie dobrą informację: nasze „psychologiczne systemy odpornościowe” są w stanie skutecznie zwalczyć nasze negatywne uczucia i niepokój związane z tym przykrym wydarzeniem.

2. Zaczniesz się rozwijać

Doświadczenie miłosnego zawodu może pobudzić chęć rozwoju osobistego. Naukowcy sugerują, że stres związany z rozstaniem prowadzi do takich właśnie efektów, a to z kolei zaowocuje lepszymi związkami w przyszłości. Uczestnicy badań przeprowadzonych przez psychologów (ci, którzy zostali porzuceni) wykazywali się większą pewnością siebie (!), lepszymi umiejętnościami w zakresie relacji i większą pewnością co do cech, które im nie odpowiadają w potencjalnym partnerze. Mówili też o silniejszych relacjach z rodziną i przyjaciółmi. Zwłaszcza kobiety zauważyły, że były partner był dla nich sporym „ograniczeniem” na polu rozwoju osobistego oraz interakcji z innymi, bliskimi osobami.

3. Będziesz szczęśliwa w innym związku lub w samotności

Choć, co naturalne, obawiasz się życia w pojedynkę, szybko okaże się, że otwiera ono przed tobą mnóstwo niedostępnych dotąd możliwości. Nie musisz „być z kimś”, żeby osiągnąć poczucie spełnienia. Doświadczenie zdobyte w ostatnim związku pozwoli ci lepiej oceniać ludzi i sprawniej poruszać się w sferze własnych oczekiwań co do relacji z innymi. Kluczem do szybszego odzyskania równowagi i radości po rozstaniu jest pomoc twojego otoczenia: wspierająca obecność przyjaciół i członków rodziny.

Nie taki wilk straszny, a nawet… całkiem sympatyczny 😉


Na podstawie:


Zobacz także

10 wskazówek, jak uleczyć złamane serce

Faceci też rozpaczliwie pragną związku. Bywa, że kobiety się nimi bawią potrzebując dowartościowania, jak Krzyśkiem

Odkryj magię i klimat Mazur. Niech końcówka roku cię zaskoczy

buysteroids.in.ua

danabol-in.com

https://bestseller.reviews