A czy ty wiesz, gdzie i w czym kryje się twoje szczęście?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
13 maja 2019
Arch. prywatne
 

Zastanawialiście się kiedyś, czym jest dla was szczęście? Wiem, pytanie z kosmosu, ale tak naprawdę, czy kiedykolwiek o tym myśleliście? Odpowiedzieliście sobie jednoznacznie na to pytanie? Tak, zdaje sobie sprawę, że ile ludzi, tyle odpowiedzi. Dla jednych szczęściem są zdrowe dzieci, dla innych świetna praca, udany związek, super samochód. Ale czy na co dzień doświadczacie szczęścia? Jest ono obecne w waszym życiu?

Skąd moje pytanie? Poszłam z moimi chłopakami (trzema) w góry. Od schroniska do schroniska. Bo tak lubimy, bo kochamy góry, bo wędrówka po nich daje nam coś niewypowiedzianego i czego opisać do końca się nie da. Wyprawa zaplanowana. Plecaki spakowane. Odrzucone rzeczy do niesienia, żeby ciężaru na plecach nie zwiększać. Każdy niósł swój dobytek. Masz przy sobie tylko minimalnie potrzebną liczbę rzeczy na przebranie, śpiwór, jeden szampon dla wszystkich (żeby nie było za ciężko), klapki (w które cudownie było włożyć nogi wieczorem), trochę jedzenia, nie za dużo, żeby się nie przeciążyć.

Ruszamy w ulewie, która nie psuje nam humorów. Po prawie sześciu godzinach docieramy do schroniska, które staje się na jedną noc naszą ukochaną przystanią, z pomieszczeniem na suszenie wszystkich rzeczy, a nawet plecaków, bo deszcze wkradł się wszędzie. Rano ruszamy dalej. I tak idziemy przez kolejne trzy dni. Do kolejnych schronisk. W słońcu, w potwornym wietrze, w śniegu. Nie będę się wdawać w szczegóły, bo te pewnie większość z was by zanudziły na śmierć, ale chciałam napisać o wnioskach, które układają ci się w głowie po zejściu do cywilizacji.

I co się okazuje? Że do szczęścia tak naprawdę niewiele potrzebujesz. Wystarczą klapki i ciepła bluza w jednym miejscu. W drugim ogromną radość sprawia ci poduszka na wyposażeniu pokoju, bo od dwóch dni śpisz z bluzą pod głową, która zawsze gdzieś ucieka. Nie zdawałaś sobie sprawy, jak ucieszyć może kostka masła i keczup wniesiony przez bliskie ci osoby na górę. Ciepła woda pod prysznicem, a w jednym schronisku nawet gorąca – taka jak lubisz. Widok, który koi zmęczenie, a roztacza się przed twoimi oczami, kiedy myślisz, że już nic oprócz chmur, które cię otaczają, nie zobaczysz. A tu wychodzi słońce. I aż zatrzymujesz się z wrażenia. I choć przynajmniej raz podczas kilkudniowej wędrówki pomyślisz: „Mam dość, już nie chcę”, to jednak bezmiar wdzięczności za to doświadczenie rehabilituje bolące nogi, siniaki na ramionach (bo plecak i tak był ciężki) i brak pasty do zębów, którą twoje dzieci posiały nie wiadomo gdzie.

Kiedy usiadłam w domu, na kanapie, pomyślałam, że tak właśnie wygląda szczęście. W być, a nie mieć, w doświadczać pojedynczo, a nie w nadmiarze. Pomyślałam też, że każdy z nas ma w sobie tę najmniejszą cząstkę szczęścia, która potęguje wszystkie inne pozytywne emocje i ogranicza te negatywne. Trzeba tylko umieć ją znaleźć. Podążyć za swoją intuicją, która w tych kiepskich momentach mówi ci, co zrobić, żeby zobaczyć lepsze.

Odnalezienie swojego szczęścia, nazwanie go, świadomość gdzie i w czym się kryje, jest doświadczeniem pełnym, bo pokazuje, jak niewiele potrzebujesz. Jak ograniczasz siebie w swojej pogoni za szczęściem, które nie wiesz, czym jest. Jestem beznadziejna, jestem samotna, smutna, głupia, gruba, brzydka. Jestem nieszczęśliwa. Serio? A gdzie mieszka twoje szczęście? W czym się ukrywa? Może zamiast skupiać się na tym, gdzie go nie ma, lepiej zrobić krok w bok i je odnaleźć. Ale na to potrzeba dłuższej chwili, zatrzymania się, zmierzenia się ze sobą i doznania wdzięczności za to co tu i teraz. Tego stanu nie da się na stałe w sobie nosić, ale można do niego wracać, można sobie przypominać ten moment całkowitego spokoju, bez nerwowego rozglądania się, zwracania uwagi na dzieci, na innych, na zegarek, telefon. Trzeba usiąść i rozejrzeć się wokół. Posiedzieć tak pięć minut, może piętnaście, a może pięć godzin. Odnaleźć w sobie ciszę, pozostać ze sobą. Mało mieć, żeby widzieć, co zyskujesz.

Takiego doświadczania szczęścia wam życzę.


Dobre nawilżanie skóry: jakie składniki powinny znajdować się w kremie nawilżającym?

Redakcja
Redakcja
14 maja 2019
Fot. Materiały prasowe
 

Odpowiednie nawilżenie gwarantuje, że nasza skóra na długi czas zachowa swoją kondycję, gładkość i zdrowy wygląd. Najlepsze efekty osiągniemy stosując w codziennej pielęgnacji naturalne kosmetyki nawilżające, a jednocześnie umożliwiające zatrzymanie wody w naskórku. Jakie składniki powinny się w nich znajdować?

Dlaczego warto dbać o dobre nawilżenie skóry?

Ucieczce wody ze skóry sprzyja wiele czynników. Są to przede wszystkim: używki, stres, niewłaściwa dieta, ale również narażanie je na kontakt z takimi urządzeniami, jak kaloryfery czy klimatyzacja. Poziom wilgotności skóry związany jest również z upływem czasu – im jesteśmy starsi, tym więcej tracimy komórek, dzięki którym skóra jest odpowiednio nawilżona. Co to oznacza w praktyce? Przesuszona skóra to przede wszystkim przedwczesne jej starzenie, które daje o sobie znać w postaci zmarszczek. Więcej czasu zajmuje jej również procesy regeneracyjne.

Sucha skóra słabiej radzi sobie ze stresem, a każda nieprzespana noc staje się natychmiast widoczna. Skóra pozbawiona odpowiedniej ilości wody to także niedotlenienie, które daje o sobie znać w postaci zmatowienia i poszarzenia cery. Nawilżając skórę systematycznie, zapobiegamy tym wszystkim konsekwencjom. Dodatkowo powodujemy, że nasza skóra odzyskuje gładkość i sprężystość.

Fot. Materiały prasowe

Jak zadbać o odpowiednie nawilżenie skóry?

Po pierwsze – musimy zadbać o systematyczne nawadnianie całego organizmu. Korzysta na tym również skóra, która lepiej radzi sobie z przypisanymi jej funkcjami i staje się bardziej odporna nie tylko na działanie czynników szkodliwych zewnętrznych – typu niesprzyjająca aura, dym tytoniowy czy zanieczyszczona atmosfera.

Przestrzegając zasady, według której należy wypijać dziennie minimum 2 litry wody (czystej lub mineralnej bez sztucznych dodatków, barwników czy substancji wzmacniających smak), nasza skóra skuteczniej odpiera też ataki wolnych rodników odpowiedzialnych za jej przedwczesne starzenie, ale i sprzyjających powstawaniu komórek nowotworowych.

Po drugie – warto zakupić nawilżacz powietrza. I wreszcie po trzecie – powinnyśmy starać się o regularne nawilżanie skóry z zewnątrz, używając odpowiednich kosmetyków, które pomogą na co dzień łagodzić skutki przesuszenia skóry, takie jak swędzenie czy łuszczenie oraz preparatów potrafiących nawilżyć naskórek, związać cząsteczki wody i zatrzymać je w skórze.

Fot. Materiały prasowe

Jakich składników szukać w kosmetykach nawilżających?

Gama produktów, które radzą sobie z nawilżeniem skóry i pomagają utrzymać jej wilgotność na odpowiednim poziomie jest ogromna. Chcąc wybrać te naprawdę skuteczne, dobrze jest sięgać głównie po kosmetyki ekologiczne o starannie dobranej recepturze i najlepiej posiadające specjalny certyfikat, potwierdzający ich naturalność. Bogaty wybór takich kosmetyków znajdziemy w sklepie naturativ.pl. Jakie składniki się w nich znalazły? W składzie dobrych kosmetyków nawilżających znajdują się surowce chroniące nasz naturalny NMF (Natural Moistruizing Factor), czyli grupa składników naturalnych chroniących skórę przed odwodnieniem. Poniżej przedstawiamy przykłady tych składników wraz z , w składzie których możemy je znaleźć.

Masło Shea

Składnikiem, którego warto szukać, to masło Shea. Substancja ta sprzyja nie tylko świetnemu nawilżeniu skóry. Masło Shea działa również naprawczo i leczniczo w przypadku skóry bardzo mocno przesuszonej (np. z łuszczycą czy atopią). Wzbogaca on m.in. formułę balsamów nawilżających marki Naturativ, takich jak Otulający Balsam do Ciała, który dodatkowo niszczy wolne rodniki, a także pomaga ukoić wszelkie podrażnienia.

Squalan

Ważnym składnikiem kosmetyków nawilżających jest również squalan, stanowiący ochronę dla warstwy lipidowej skóry (ale również włosów). Stanowi też ważny element budulcowy spoiwa międzykomórkowego, dzięki czemu dba o utrzymanie prawidłowego poziomu nawilżenia skóry. Zawierają go masła do ciała, olejki do ciała, a także balsamy po goleniu.

Gliceryna

Kolejny istotny składnik to gliceryna pozyskiwana z naturalnych olejów roślinnych. Działa długotrwale, gdyż przenika do głębszych partii warstwy rogowej naskórka. Dzięki temu skóra pozostaje odpowiednio nawilżona przez całą dobę. Substancję tę posiadają w składzie balsamy nawilżające do ciała i rąk, a także kremy nawilżające do twarzy, żele pod prysznic oraz masła do całego ciała.

Kwas hialuronowy

Dobre kosmetyki o działaniu nawilżający powinny posiadać też w swoim składzie kwas hialuronowy, który posiada doskonałą zdolność wiązania wody oraz funkcje rezerwuaru wody, co oznacza, że dba o jej nawilżenie także od wewnątrz. Można go szukać w kremach nawilżających takich jak Krem do twarzy 360°AOX na dzień i na noc. Wyjątkową kompozycję wysoko i niskocząsteczkowego kwasu hialuronowego posiada w swoim składzie Serum – EkoAmpułka numer 1.

Betaina

W dobrych kosmetykach nawilżających powinna znaleźć się także betaina. Betaina pozyskiwana z buraka cukrowego jest naturalnym aminokwasem cenionym z powodu wyjątkowych zdolności wiązania wody. Znajduje się ona m.in. w składzie Masła Home SPA, produktu, który doskonale odbudowuje warstwę hydrolipidową skóry, odpowiedzialną za utrzymanie prawidłowego poziomu nawilżenia, a dodatkowo działa przeciwstarzeniowo na skórę.

Aloes

Bardzo pomocny w utrzymaniu prawidłowego nawilżenia skóry jest także aloes. Zawiera go m.in. Maska do Twarzy z linii AOX, która silnie nawilża. Dodatkowo posiada składniki napinające i łagodzi podrażnienia.

Woski roślinne

Bardzo cenny składnik kosmetyków nawilżających stanowią także woski roślinne, które chronią i zapobiegają nadmiernemu odparowywaniu wody z naskórka. Dodatkowo działają regenerująco i wygładzająco na skórę.

Artykuł sponsorowany


Miłość przychodzi po cichu, jak stary przyjaciel. Musisz tylko zacząć w nią wierzyć i się… postarać

Redakcja
Redakcja
13 maja 2019
5 języków miłości
Fot. iStock / AleksandarNakic

Szybciej, mocniej, więcej. To niezrozumiałe szaleństwo definiuje już chyba każdą dziedzinę naszego życia. Chcemy wyjechać na egzotyczne wakacje i zobaczyć „wszystko”, ale zapominamy o tym, by odpocząć. Chcemy, żeby nasze dzieci mówiły biegle po angielsku, niemiecku i francusku, ale nie zwracamy uwagi na to, że nie potrafią mówić poprawnie w języku ojczystym. Chcemy dać bliskim jak najwięcej tego, co wymierne, ale nie dajemy im swojej uwagi, czasu, uczucia. Nasze związki też dopadła ta przeklęta choroba. Krótkowzroczność. Chęć bycia z kimś emocjonalnie „bezwysiłkowo”, przy jednoczesnej pewności, że ta osoba do nas należy. Bo przecież na to zasługujemy.

Kiedy wchodzisz w nowy związek, nie myślisz zazwyczaj, że ta relacja prędzej czy później się rozpadnie. Rozpiera cię duma, szczęście, poczucie, że w końcu znalazłaś „tę właściwą osobę”. Chcesz właśnie w ten sposób odczytywać wszystkie znaki. Przecież lubicie tę samą muzykę, tak samo przygotowaną kawę, wstajecie o tej samej godzinie… To nie może być przypadek. Ale potem przychodzi codzienność i okazuje się, że jednak więcej was różni niż dzieli. Że on woli czasem pobyć sam, a ty czujesz się wtedy samotna. I zamiast starać się uzupełniać, zrozumieć, pokochać, oddalacie się od siebie twierdząc, że to jednak nie było to. Szukasz dalej i historia się powtarza, w nieskończoność. Łatwo idzie ci rezygnowanie. Łatwo nie wierzyć, że mogło się udać, gdybyście tylko się bardziej postarali.

W miłości, jak w życiu szukamy łatwych, szybkich rozwiązań i pięknej oprawy, coraz mniej liczy się to, co naprawdę… Zachwyca nas para staruszków spacerująca w parku za rękę, a jednocześnie zastanawiamy się z przerażeniem nad tym, jak to jest przeżyć całe życie z jedną osobą, wziąć odpowiedzialność za siebie, za partnera, za związek „na zawsze”. Im większą świadomość mamy tego, jak bardzo się zmieniamy, tym bardziej się boimy. Bo przecież chcemy pięknej, bezproblemowej miłości, a nie kłótni, zdrad i łez. Nie zdajemy sobie jednak sprawy z tego, że taką piękną miłość musimy wypracować sobie sami.

Skąd się bierze ten nasz pęd ku czemuś, co istnieje tak naprawdę jedynie na kartach książki lub filmowego scenariusza? „Łatwa”, piękna, „estetyczna” miłość uwodzi, miłość „twarda”, przyziemna, codzienna i życiowa jest wysiłkiem podejmowanym z pełną świadomością, że się kogoś wybrało na partnera, że chce się z nim być. Bo miłość to wybory, codzienne. Te prostsze i przyjemne, jak kierunek, w który udamy się na wspólny urlop i te skomplikowane – w jakim kraju zamieszkamy, jeśli dzielą nas tysiące kilometrów i kiedy poznać ukochanego z twoimi dziećmi z poprzedniego związku. Miłość to olbrzymia logistyka, organizacja i wzajemne uzupełnianie się. Może na początku jedynie jest błyskiem szaleństwa, zapomnienia. Jeśli przerodzi się w głębokie uczucie, zależy bardziej od naszego rozsądku niż serca. Ale to wcale nie odbiera jej piękna, wręcz przeciwnie.

Wszystkim tym, którzy pragną miłości jak z książkowego romansu lub pięknego filmu w kinie, chciałabym odpowiedzieć cytatem z powieści mojej ulubionej autorki, Lucy Maud Montgomery: „Być może wielkie uczucie nie wkracza w nasze życie w blasku i glorii jak rycerz na koniu; być może wkrada się cichutko, jak stary przyjaciel; być może rozwija się w pozornej monotonii, by nagły błysk olśnienia ujawnił rytm i ukrytą muzykę. Być może miłość rozwija się naturalnie z pięknej przyjaźni, jak herbaciana róża z zielonego pąka.”


Zobacz także

Lampka czerwonego wina jak godzina w siłowni! To udowodnione naukowo

14 potężnych cech, które czynią cię idealnym przywódcą

Kobiety to kolory, to radość, i entuzjazm, to siła, to „bo cię kopnę w dupę”, to łzy, emocje. To my malujemy ten świat. Akcja #KobieceSpotkania