A Ty? Wierzysz we wszystko, co czytasz?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
29 sierpnia 2017
Fot. iStock/Poike
 

Facebook co jakiś czas zalewają nieprawdziwe informacje. Notorycznie umiera ktoś, kto ma się dobrze i nadal żyje albo wracają co jakiś czas informacje o tym, że potrzebna jest krew – pilnie i zaraz, która jest zwyczajnym fejkiem.

Jak często sprawdzamy prawdziwość tych informacji? A jak często bezmyślnie kopiujemy przesyłając dalej? Okazuje się, że Polacy są tymi, którzy w 53% ufają wiadomościom zamieszczanym na Facebooku czy Twitterze, przy czym średnia zaufania do treści na portalach społecznościowych wynosi 32% (w Niemczech 24%). To wszystko skrupulatnie wykorzystując spece od marketingu. Przecież nie od dziś wiadomo, że portale społecznościowe to największa baza potencjalnych konsumentów, a za ich prywatne dane niejedna firma zapłaciłaby grube pieniądze.

Badania prowadzone przez pracowników Uniwersytetu w Oxfordzie pokazują, jak działa mechanizm „nabierania” nas na nieprawdzie informacje. Przykładowo jedna z firm komunikacyjnych w ciągu ostatniej dekady stworzyła 40 tysięcy fałszywych tożsamości. Co to oznacza? Setki tysięcy fałszywych kont na portalach społecznościowych, które były wykorzystywane do komentowania bieżących spraw dotyczących polityki czy wyborów. Według raportu, którego autorem jest Robert Gowra, 20% wiadomości, które pojawiają się na Twitterze pochodzi z fejkowych kont – prowadzonych przez boty (zaprogramowane roboty udające człowieka) lub podstawionych ludzi.

W Polsce aż 83% ludzi korzysta z Facebooka. Jak często to właśnie skrolując wiadomości zupełnie bezwiednie dajemy się nabrać na przekazy, które niekoniecznie są prawdziwe, na opinie, które celowo służą do manipulacji? Jak często czytamy tylko tytuły i nagłówki nie wchodząc głębiej w treść, tylko na tej pobieżnej podstawie wyrabiając sobie zdanie na konkretny temat.

Internet, media społecznościowe z całą pewnością ułatwiły nam znacznie dostęp do informacji. Tyle tylko, że jeszcze musimy się nauczyć korzystać z tych dobrodziejstw współczesnego świata w odpowiedni i świadomy sposób.

Warto o tym pomyśleć, nim prześlemy informację do znajomych – jak choćby tę o poszukiwaniu krwi przez Marzenę Czyż.


 

źródło:


Jak mężczyźni pogarszają sprawę. „Wystarczy łyknąć antydepresant i na tym koniec”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
29 sierpnia 2017
Fot. iStock/SanderStock
 

Jest mnóstwo powodów, dla których mężczyznom o wiele trudniej niż kobietom przyznać się do depresji. Pojawia się tu kwestia wychowania, tego, że od małego uczy się ich, by nie okazywali słabości, jest i nieumiejętność rozpoznawania i nazywania własnych emocji, a także błędy w komunikacji. Oczywiście, nie wszyscy mężczyźni są tacy sami. Ale problemy te dotyczą naprawdę wielu z nich. W rezultacie, zamiast przyznać się do choroby,  panowie tylko sprawę pogarszają.

Jak?

1. Odmowa

Kiedy udajesz, że depresja nie jest częścią twojej rzeczywistości, angażujesz się w zaburzenia poznawcze zwane odmową. Mówiąc wprost, powtarzasz sobie: „mogę sobie z tym poradzić na własną rękę” . Nie możesz.

2. Picie alkoholu

Choć chwilowo „uciekniesz”, poczujesz się lepiej, ostatecznie alkohol może znacznie pogorszyć ci nastrój, a jeśli sięgasz po niego coraz częściej, by uciszyć ból – uzależnienie.

3. Sięganie po używki

Niezależnie jakie, przy depresji to zawsze ryzykowna sprawa. Część badań pokazuje, że alenie marihuany, jeśli masz depresję, może tę chorobę zaostrzyć, część, że pomaga ją okiełznać.

4. Myślenie: „silni mężczyźni nie mają takich problemów”

Tylko dlatego, że masz depresję, nie jesteś mniej męski.

5. Leki wystarczą

Wielu mężczyzn uważa, że ​​wystarczy łyknąć antydepresant i na tym koniec leczenia. Leki z pewnością pomagają, ale to nie wystarczy. Najbardziej skutecznym podejściem jest kombinacja terapii rozmową, aktywności fizycznej i leków.

6. Tłumienie myśli

Niektórzy mężczyźni uważają, że depresja to wyłącznie myśli depresyjne, więc starają się je tłumić, zatrzymywać, a to je nasila. Zdrowsze podejście polega po prostu na uznaniu obecności niepożądanych myśli i obserwowaniu ich.

7. Analizowanie

Analizowanie przeszłości – tej bolesnej, traumatycznej – może przynieść dobre efekty, ale tylko wtedy, jeśli odbywa się pod kontrolą specjalisty.

8. Bezsilność

To bierne poddanie się chorobie i uważanie się za ofiarę jakichś okoliczności. To zezwolenie na bezczynność.

9. Izolowanie 

Mamy z nimi do czynienia, gdy myślimy tak: „Jeśli nikt mnie nie zobaczy, nie będzie wiedział, jak nieszczęśliwy się czuję ”.

9. Obwinianie

Ale nie siebie, a innych. Mężczyźni chorujący na depresję wręcz w nim celują. Obarczają winą za swoją chorobę partnerkę, dziecko…

10. Zniekształcanie rzeczywistości

Kiedy zminimalizujesz, zniekształcasz lub udajesz, że twoje uczucia nie są tak intensywne, jak ci się wydaje, angażujesz się w „magiczne” myślenie.


Na podstawie:

 


Tańcz, kiedy tylko możesz! Taniec pomaga zachować sprawny umysł na dłużej

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
29 sierpnia 2017
Fot. iStock/martin-dm

Badania opublikowane w Frontiers of Human Neuroscience dowodzą, że taniec jest dobry zarówno dla naszego ciała, jak i umysłu. Nie tylko wpływa na lepszy nastrój i pomaga zachować sprawność fizyczną, lecz także pomaga odwrócić oznaki starzenia się mózgu.

Grupa kobiet i mężczyzn w wieku 68+ wzięła udział w 18-miesięcznym programie ćwiczeń. Co tydzień musieli uczestniczyć w zajęciach tanecznych lub treningu wytrzymałościowym. Co zaobserwowano?

Kobiecość, pewność siebie, zgrabna figura i bliskość w związku - jak je zdobyć? Zatańcz

Fot. iStock / jeffbergen

Według prowadzącej badania dr Kathrin Rehweld z German Centre for Neurodegenerative Diseases in Magdeburg w Niemczech, obie formy ćwiczeń opóźniły proces starzenia się mózgu. – Okazało się, że taniec i trening wytrzymałościowy zwiększają obszar mózgu, który maleje wraz z wiekiem – mówi.

Chodzi o hipokamp, który kurczy się w miarę starzenia się ludzi. To on jest odpowiedzialny za m.in. pamięć i zdolność uczenia się. Podczas eksperymentu wykazano, że obie formy ćwiczeń zapobiegają jego kurczeniu.

Jednak naukowcy dostrzegli więcej zalet tańca. Nauka nowych kroków zmuszała hipokamp do większej pracy niż wykonywanie cotygodniowego treningu wytrzymałościowego, który polegał na powtarzaniu tych samych ćwiczeń.

Chyba już nie wahasz zapisać się na wymarzony kurs tańca?


 

Źródło:


Zobacz także

„Uwielbiam obciągać kanapki”, „Kluczem do mojego serca, jest facet pachnący jak wagina”. Szokująca kampania, kobiety wreszcie tupnęły nogą

7 sygnałów, że to nie książę z bajki, a zwykły drań

7 sygnałów, że to nie książę z bajki, a zwykły drań

Wybrano najlepsze Położne w ramach kampanii społecznej „Położna na medal”

pharmacy24.com.ua

www.medicaments-24.com/viagra-sildenafil/viagra-25-mg/

http://pills-generic.com