ABC rodzinnego wyjazdu na ferie zimowe – jak uniknąć stresujących sytuacji?

Redakcja
Redakcja
28 stycznia 2019
Fot. iStock / Imgorthand
 

Kosztowny parking strzeżony, o którym nie było mowy w ofercie zimowego wyjazdu. Zakupiony sprzęt narciarski dla dziecka, które oświadcza, że nie chce już więcej jeździć. Zgubione dokumenty i wiecznie rozładowany telefon, gdy pilnie potrzebujemy zadzwonić. Znudzeni i poirytowani domownicy, którzy wieczorem najchętniej wyrywaliby sobie pilot do telewizora w pokoju hotelowym. Jak uniknąć niepotrzebnego stresu i mile spędzić czas z bliskimi na zimowym wyjeździe?

Ferie zimowe – przez dzieci mocno wyczekiwane, a przez rodziców… niekoniecznie. O czym należy pamiętać, aby rodzinny wyjazd wspominać jako dobry i beztroski czas spędzony z najbliższymi?

Nocleg bez przykrych niespodzianek

Planując zimowy wyjazd z rodziną, lepiej nie pozostawiać zbyt wiele przypadkowi. Jeżeli miejsce nie zostało nam bezpośrednio zarekomendowane przez kogoś znajomego, z którego opinią się liczymy, warto uważnie prześledzić opinie i recenzje o ośrodku w internecie. Pomocne w tej kwestii mogą być również video recenzje popularnych influencerów, którzy wcześniej odwiedzili dany kurort narciarski. Sprawdźmy też czy lokalizacja hotelu, kwatery lub ośrodka wypoczynkowego jest zgodna z opisem deklarowanym w ofercie – najlepiej w pobliżu stoku albo w miejscu z dobrym dojazdem do niego. Warto dopytać o szczegóły takie jak parking (czy strzeżony i dodatkowo płatny) oraz możliwość korzystania z usług hotelowych np. basenu i sauny. Jeżeli chcemy trzymać się z góry ustalonego budżetu, lepiej aby jeszcze przed wyjazdem znać wysokość wszelkich opłat i uniknąć przykrych niespodzianek na miejscu.

Fot. Materiały prasowe / Piotr Szałaśny

Do walizki – o tych rzeczach nie zapomnij!

Kluczowym elementem przygotowań do wyjazdu na ferie zimowe jest pakowanie. O ile planujemy wypoczywać na terenie kraju, sprawa przedstawia się względnie prosto. Większość potrzebnych produktów znajdziemy również w lokalnych sklepach w miejscowości wypoczynkowej, dlatego warto skupić się na tych, których brak możemy boleśnie odczuć. Na pewno warto spakować do walizki apteczkę, w której znajdziemy nie tylko leki na gorączkę, niestrawność czy przeciwbólowe, ale również specyfiki pomocne w razie jakiejkolwiek kontuzji. Lepiej unikać sytuacji, gdy w niedzielę wieczór będziemy szukać całodobowej apteki, której… może nie być w okolicy. Kolejnym niezbędnym produktem jest krem z filtrem. Niech nie zwiedzie nas myśl, że o ochronę przed słońcem należy dbać tylko w lecie. Następnym niezwykle przydatnym urządzeniem, zwłaszcza w trakcie wyjazdów, jest powerbank (np. ). Rozładowana komórka w najmniej oczekiwanym momencie? Nie tym razem. Do walizki warto włożyć również gry karciane i planszowe, bidony, termosy, przenośny głośniczek Bluetooth (nie w każdym pokoju będzie sprzęt muzyczny) czy czytnik e-booków. W końcu nie samym śniegiem i stokiem żyje człowiek na feriach zimowych w długie, chłodne wieczory.

Nie lekceważ swojego bezpieczeństwa – wyjazdy zagraniczne

Jeżeli planujemy spędzić zimowe wakacje za granicą, to musimy wziąć pod uwagę więcej czynników niż przy wyjazdach krajowych. Po pierwsze, kradzież karty płatniczej lub dokumentów oznacza, że powinniśmy niezwłocznie skontaktować się z bankiem i wybrać do najbliższej polskiej ambasady, aby zgłosić utratę paszportu i dokumentów. Po drugie, dokumenty takie jak np. paszport czy dowód osobisty warto mieć skserowane, aby uprościć procedury na wypadek kradzieży. Na wyjeździe nietrudno o kontuzję – na stokach bywa tłoczno, a do tego brak odpowiedniego przygotowania i rozgrzewki robi swoje. Cała rodzina powinna mieć wykupione ubezpieczenie na czas wyjazdu, warto też zawczasu wyrobić sobie kartę EKUZ, aby móc korzystać z państwowej służby zdrowia w krajach UE. W momencie, gdy wyruszamy do ośrodka wypoczynkowego autem, należy zadbać również i o jego kondycję – zrobić przegląd czy wykupić ochronę Assistance. Nie pozwólmy, aby cokolwiek zepsuło nam humor w razie pojawienia się trudności na drodze.

Fot. Materiały prasowe / Piotr Szałaśny

Nuda i kłótnie – dostosuj aktywności dla całej rodziny

Wybierając ośrodek, warto kierować się różnorodnością atrakcji dla wszystkich grup wiekowych w rodzinie, a więc tak, żeby każdy członek rodziny – kilkulatek, nastolatek, rodzice czy np. dziadkowie znaleźli coś dla siebie. Najlepiej wybrać miejsce, gdzie poćwiczyć jazdę na nartach i na desce będą mogli mniej i bardziej zaawansowani miłośnicy sportów zimowych. Jeśli jedziemy pierwszy raz z dziećmi na narty – nie kupujmy całego ekwipunku i akcesoriów. Lepiej skorzystać ze sprawdzonych wypożyczalni i pomocy ekspertów, którzy pomogą dopasować sprzęt dla dziecka i dostarczą na czas zimowych ferii wysokiej jakości akcesoriów. Niech najmłodszym nauka jazdy kojarzy się z zabawą, a nie przymusem.

Należy zadbać o takie warunki,  aby pociecha czuła się zawsze bezpiecznie i komfortowo. Jeśli dzieci nie złapią bakcyla, nie zmuszajmy ich do kontynuowania jazdy, ale spróbujmy znaleźć inne aktywności. Ferie w górach to nie tylko sporty zimowe. Istnieje mnóstwo sposobów na kreatywne spędzenie czasu z najbliższymi. Wycieczka po okolicznych miejscowościach, długi spacer zakończony bitwą na śnieżki, konkurs na najweselszego bałwana a może wyścigi saneczkowe? Wybór należy do was! Wieczorem zamiast oglądania telewizji, warto zrobić coś wspólnie – np. zagrać w gry planszowe, karciane albo zorganizować własny teleturniej „Jaka to melodia” korzystając z ulubionej playlisty w telefonie i mobilnego głośniczka Bluetooth np.

Ilu domowników, tyle pomysłów na wspólne spędzanie czasu. W końcu rodzinny wyjazd ma być dla nas okazją do spędzenia czasu we własnym gronie, oderwania się od codziennych trosk i obowiązków zawodowych, a nie kolejnym źródłem stresów.


Artykuł powstał we współpracy z 


Jak się pogodzić z „trudną” matką” i czy to konieczne

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
29 stycznia 2019
Fot. istock/DragonImages
 

Matka jest zazwyczaj naszą pierwszą wielką miłością. Miłość ta rodzi się w naturalny sposób i nie mija, nawet jeśli obecność matki jest szkodliwa, czy nawet niebezpieczna dla dziecka. Istnieje jakaś niewidzialna nić, która w taki czy inny sposób łączy nas z naszą matką.

Miłość do matki trwa i wpływa na nas również wtedy, gdy jesteśmy już dorośli, mimo, że  mamy własne życie, sukces, pieniądze i szczęście. Albo mimo, że tego wszystkiego nam brak. Dziećmi swojej matki zostajemy w jakimś sensie na całe życie. I albo jest to coś dobrego, albo – nieznośny ciężar.

Choć w dzieciństwie często idealizujemy naszą matkę, bywa przecież, że jest to osoba zła, toksyczna, z olbrzymimi problemami osobistymi. Osoba szkodliwa lub chora. Mimo, że pragnie dla nas najlepszego, nie jest w stanie nam tego dać.

Wiele matek jest nieobecnych, gdy dzieci ich potrzebują. Inne kobiety świadomie lub nieświadomie odrzucają swoje macierzyństwo. Mimo to biorą na siebie ciężar bycia matką, ale tego „nie czują”. Ich dzieci nigdy nie spełnią oczekiwań swoich matek.

W dzieciństwie nie mamy emocjonalnej zdolności do zadawania pytań matce, do jej krytykowania. Wszystko zmienia się w okresie dojrzewania. Zwłaszcza dla tych, którzy mają do czynienia z „trudną” matką. Właśnie w tym momencie zasadnicze jest kwestionowanie tego, co otrzymaliśmy w domu, musimy teraz na nowo ukształtować własną tożsamość. Pojawiają się pytania, podważane autorytetu. Próba zrozumienia. A dla niektórych czas rozstań z matką, niekoniecznie w sensie fizycznym, ale często – emocjonalnym.

Rodzą się konflikty, ale również jest to idealna okazja, aby naprawić relacje z matką, która może wreszcie zobaczyć i przeanalizować swoje błędy. Zazwyczaj jednak to się nie dzieje. Złe relacje trwają, aż zmienia się nasza perspektywa, nasz punkt obserwacyjny. Kiedy zaczynamy rozumieć swoich rodziców? Oczywiście wtedy, kiedy sami stajemy się rodzicami. Odkrywamy wówczas, że matka doskonała nie istnieje, takie są realia. Wtedy również jesteśmy w stanie wybaczyć i poprosić o przebaczenie. Warto uporządkować relacje z matką właśnie w tym momencie, żeby wreszcie pozyskać wewnętrzną życiową harmonię. Oczywiście, nie wszystko uda nam się wyjaśnić, niekoniecznie uda nam się „odzyskać” matkę, o której zawsze marzyliśmy. Sukcesem będzie jednak już oczyszczenie atmosfery, którego punktem wyjścia jest zawsze szczera, nawet bolesna rozmowa o naszych emocjach, lękach, celach. Warto zrobić to dla siebie oraz dla naszych dzieci.


Na podstawie:


Co to znaczy, jeśli śnisz o swoim „byłym”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
28 stycznia 2019
fot. iStock/ demaerre

Załóżmy, że od dawna jesteś w związku. Albo jesteś singielką, ale o nim nie myślisz od niepamiętnych czasów. Rozdział zamknięty, zakończony. I nagle budzisz się w środku nocy ze snu, w którym on do ciebie wrócił. Jesteś zdezorientowana, wściekła, a może rozmarzona? Nie wiesz, czy to „coś” oznacza, czy to tylko głupi wybryk podświadomości? Według analityka marzeń sennych Lauriego Quinna Loewenberga, cokolwiek dzieje się we śnie, nie musi odzwierciedlać tego, co się dzieje między tobą a twoim „byłym”, ale to, co dzieje się z tobą .” Przeczytaj zatem poniżej, jak Loewenberg wyjaśnia możliwe znaczenia różnych snów na temat byłego partnera i jak mogą one odnosić się do tego, co dzieje się obecnie w twoim życiu.

1. Jeśli śniłaś, że od nowa zakochujesz się w swojej pierwszej miłości …

Może to być osoba, która była obecna w twoim życiu 10, 20 lub 40 lat temu. W tym momencie ona jedynie w pewien sposób uosabia emocje jakie daje nam pierwsza miłość: podniecenie, namiętność, pożądanie, pragnienie, chęć bycia razem „na zawsze”.

Ponieważ twoja pierwsza miłość reprezentuje to uczucie w twojej psychice, będzie się ona pojawiać się w twoich snach, gdy na przykład twój aktualny związek trawi rutyna lub gdy nie byłaś z kimś od jakiegoś czasu. Twoja podświadomość przypomina ci, co możesz poczuć i daje ci delikatny kuksaniec, byś zadziałała.

2. Jeśli miałaś jakikolwiek sen o „byłym”, z którym rozstałaś się niedawno

Śnisz o tej osobie, ponieważ twoja podświadomość próbuje ci pomóc przetrwać rozstanie. Jakie było to rozstanie? Cieszysz się z niego? A może pragniesz wrócić? Nadal robisz sobie nadzieje? Jesteś zła? Czy czujesz się winna – czy to ty jesteś winna? Co takiego jest w tej niedawnej jeszcze relacji, co twoja podświadomość próbuje ci pomóc zrozumieć?

3. Jeśli śniłaś o tym, że do niego wracasz

To może być bardzo realne, kiedy dzieje się we śnie, a nawet jeszcze wtedy, kiedy się z niego budzisz, myślisz więc sobie: „Może mój „były” naprawdę chce mnie odzyskać?”. Loewenberg ostrzega przed takim rozumowaniem. Sen oznacza: „To ty tego chcesz”. Prawdopodobnie tylko ty.

4. Jeśli śniłaś, że twój były partner cię odrzucił …

Jeśli powiedział: „Nie chcę Cię z powrotem „, ale ty w głębi duszy nadal chcesz go odzyskać, to twoje marzenie senne próbuje ci pomóc wrócić do rzeczywistości. Spójrz na sen jak na rozmowę z samą sobą. Cokolwiek mówi ci twój „były” , jest to to, co mówisz do siebie w odniesieniu do niego.

5. Jeśli śniłaś o kłótni ze swoją pierwszą miłością

Zadaj sobie pytanie:” Jaki konflikt jest teraz obecny w moim życiu? „Ponieważ z jakiegoś powodu twoja pierwsza miłość będzie reprezentować coś, co w prawdziwym życiu przypomina walkę. Czy toczysz bitwę o miłość własną Dlaczego jesteś na siebie zła? Pierwsza miłość może oznaczać, że masz deficyt poczucia wartości. Walczysz o tę część ciebie.

6. Jeśli śniłaś, że dogadujesz się z „byłym”

Jest jeszcze coś, co cię z nim łączy- może dzieci, może wspólne sprawy. Twój sen próbuje ci pomóc. Chcesz utrzymać przyzwoite relacje, dla dobra dzieci. Jeśli jesteś rozwiedziona i szczerze nienawidzisz byłego partnera, ale śnisz, że do siebie wracacie lub uprawiacie seks, twoja podświadomość chce, abyście zachowali dobrą komunikację dla dobra dzieci.

Nie należy bać się takich snów, ani traktować ich jako zachętę do sentymentalnego powrotu do byłego partnera. Sny tego typu mają za zadanie lepiej zrozumieć naszą aktualną sytuację i pokierować nas ku odpowiedniemu rozwiązaniu.


Na podstawie:


Zobacz także

Jak poradzić sobie ze strachem i napadami paniki? 9 kroków do zapanowania nad swoim lękiem

TOP nowości prezentowe od Remington. Prezentownik Horizon-school.ru 2018

Jak uporać się z nudnymi i irytującymi zadaniami