Bartłomiej Topa: „Dlaczego nie wykluczam?”

Gościnnie w Horizon-school.ru
Gościnnie w Horizon-school.ru
7 marca 2019
Fot. Materiały prasowe
 

Mam takie motto: Uśmiecham się do świata. Nie jest odkrywcze, ale ma w sobie ogromną moc. Od wielu lat staram się być obecny z łagodnością. Nie wiem, dlaczego. Chyba przychodzi to z wiekiem. Czego byśmy nie zrobili, nieświadomie przechodzimy kolejne etapy rozwoju. Tak nas widocznie zaprogramowano i choć moja góralska natura woła, by w myśl korzeni buntować się i pielęgnować wrodzony upór – widzę tę zmianę wyraźnie.

To zapewne też kwestia mojego zawodu. Kiedy tworzę nową postać, bez względu czy to protagonista, czy czarny charakter – zawsze staram się zrozumieć faceta, którego gram. Nie oceniam. Patrzę. Słucham. Poznaję. Aktorstwo samo w sobie ma dużo z psychologii – by dobrze zagrać postać warto poznać ją od korzeni. Zrozumieć jej motywację, światopogląd.

Podobnie jest z ludźmi. Dlatego nigdy nie zakładam, że ktoś jest jednowymiarowy. Każdy ma swoją historię i każdy jest inny. Dlatego nie wykluczam. Uśmiecham się do świata i do zamieszkujących go ludzi.

Myślę, że ma to również związek z projektem fundacji Synapsis, w którym wziąłem udział w 2012 roku. Chcieliśmy przybliżyć Polakom czym jest autyzm i zwrócić uwagę na ten problem. Było to bardzo trudne. Na potrzeby inicjatywy, w miejscach publicznych, w tym na żywo w porannym programie telewizyjnym odgrywałem rolę mężczyzny żyjącego z autyzmem. Poza paroma osobami wtajemniczonymi, nikt nie wiedział, dlaczego się tak zachowuję. Ludzie myśleli, że coś jest ze mną nie tak, że jestem pijany albo naćpany.

Program w telewizji został skrócony, prowadzący nie wiedzieli, jak się zachować. Ważny był wtedy cel. Pamiętam, że aby wypaść wiarygodnie, doświadczyłem trudnej do wyobrażenia samotności. Poczułem to już podczas pierwszych nagrań ukrytą kamerą w knajpie na placu Zbawiciela, kiedy wcielałem się w osobę z autyzmem. Wykluczenie, którego doznałem było zatrważające. Komentarze w internecie bolesne i pełne nienawiści. To było bardzo ważne doświadczenie. Spojrzenie na problem z drugiej strony. Gdy kampania ujrzała światło dzienne – nie pamiętam, kiedy odczułem tyle ciepła od obcych osób. Fala hejtu zamieniła się w lawinę pozytywnych komentarzy chwalących kampanię i jej przesłanie. Udało się i choć minęło 7 lat – trudno zapomnieć wykluczenie, którego wówczas doświadczyłem przy nagraniach.

Często nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo nasze słowa czy zachowanie mogą skrzywdzić inną osobę. Między innymi dlatego wybieram uśmiech. On nie tylko otwiera niejedne drzwi, ale i daje wiele innym. Wykluczając innych, wykluczam siebie! Przekonajcie się sami.

Autor: Bartłomiej Topa


Małgorzata Horizon-school.ru: Jak nauczyć dziecko tolerancji?

Małgorzata Horizon-school.ru
Małgorzata Horizon-school.ru
7 marca 2019
Fot. iStock / kali9
 

Maria Skłodowska-Curie powiedziała: „Niczego w życiu nie należy się bać, należy to tylko zrozumieć”. To myśl, która powinna towarzyszyć dzisiaj wszystkim, nie tylko dzieciom, które chcemy oswoić z innością i nauczyć tolerancji, powinna przyświecać nam – dorosłym. Dzieci są naszą kalką. Wiernie odtwarzają to, im pokazujemy, niekoniecznie to, co mówimy, dlatego także w aspekcie tolerancji, powinniśmy zacząć przede wszystkim od siebie.

Nie mówmy o sąsiadce, że jest głupia, o koleżance z pracy, że gruba, przez to powolna w swoich obowiązkach, o mężczyźnie na wózku, że kaleka i blokuje kolejkę w sklepie, a ten czarny, czemu właściwie tak na nas patrzy… Zróbmy szczery rachunek sumienia i bądźmy uczciwi wobec samych siebie odpowiadając sobie na pytanie, czy my jesteśmy tolerancyjni?

Mam niewidomego znajomego, stracił wzrok wskutek wypadku już jako dorosły człowiek. Bardzo często spotyka się z sytuacją, gdy na pytanie dziecka: „Mamo, a co jest temu panu”, słyszy: „Ciiii”… Zawsze reaguje. Zaczyna rozmawiać z dzieckiem, mówić mu, że nie widzi, że pies, który z nim idzie, jest jego oczami albo, że biała laska pomaga mu się nie przewrócić. Oswaja, tłumaczy to, co dla dziecka jest po prostu ciekawe. Dzieci nie rodzą się z uprzedzeniami, nie rodzą się w nienawiści. Nietolerancja jest wyuczona. Na szczęście wrażliwości, zrozumienia, empatii i tolerancji także można się nauczyć.

Wszystko zależy od tego, jaki wzór będziemy stanowić dla naszych dzieci. Jeśli spotykamy osobę na wózku, kogoś o innym kolorze skóry niż nasza lub wyróżniającego się ubiorem, nie uciekajmy od pytań naszego dziecka, które jest ciekawe odmienności, które chce zrozumieć, dlaczego ktoś wygląda, czy zachowuje się inaczej niż ono. Nie ma w pytaniach dzieci złych intencji. Nie uciszajmy dziecka, tłumaczmy mu odmienność, pamiętając przede wszystkim o szacunku dla drugiej osoby. Na pytanie o grubą panią w sklepie można odpowiedzieć: „Bo wszyscy cudownie się różnimy, zobacz, każdy z nas jest inny”. Bądźmy otwarci na innych, na różnice. Nie bójmy się powiedzieć, że chłopiec, który się „dziwnie” według naszego dziecka zachowuje, jest chory, ma na przykład zespół Downa.

Tłumaczmy, nie uciekajmy od odpowiedzi, także od tych, które nie są dla nas łatwe. Co jeszcze możemy zrobić? Reagujmy na żarty, które obrażają innych, nawet jeśli opowiada je zaprzyjaźniony wujek. Mówmy: „Nie życzę sobie, byś tak mówił o ludziach”. Dzieci to widzą, rejestrują naszą postawę i uwierzcie – będą nas naśladować. Pomagajmy starszej pani na przejściu dla pieszych, otwórzmy drzwi kobiecie, która wspiera się na kulach, uśmiechnijmy się do tego, kto nas mija i ma zwyczajnie – inny kolor skóry. Pokazujmy, że wszyscy jesteśmy obywatelami świata bez względu na to, jak wyglądamy, skąd pochodzimy, jakie mamy marzenia. Szukajmy wspólnych cech, czegoś w czym się zgadzamy, w czym jesteśmy sobie bliscy. Może chłopiec, którego spotykacie, a który jeździ na wózku, podobnie jak wasz syn podziwia Roberta Lewandowskiego. Może pani w kolejce jest gruba, ale ma kolor włosów jak wasza córka albo babcia. O wiele więcej rzeczy nas łączy, niż różni. A oswajając dzieci z innością zabierajmy je w ciekawe miejsca, wyjeżdżajmy do ludzi, bądźmy otwarci, poznawajmy i próbujmy przede wszystkim rozumieć.

 


12 rzeczy, których tak naprawdę nie potrzebujesz, które cię tylko blokują

Redakcja
Redakcja
6 marca 2019
Fot. iStock/AntonioGuillem

Tak naprawdę do szczęścia nie potrzebujemy wiele. Mówiąc szczerze, to na brak harmonii w naszym życiu zazwyczaj wpływa zazwyczaj nagromadzenie i natłok rzeczy materialnych, ludzi, emocji oraz wszelkiego rodzaju nierozwiązanych spraw z przeszłości. Złota zasada powinna więc brzmieć : chcesz być szczęśliwy, uprawiaj życiowy minimalizm. 

Czy wiesz, że są rzeczy, których tak naprawdę nie potrzebujesz, które cię tylko blokują?

12 rzeczy, o których myślisz, że ich potrzebujesz w życiu, a tak naprawę tylko cię blokują

Naiwne i mylne założenia dotyczące życia innych ludzi

Twoje osobiste twierdzenia na temat życia innych ludzi są projekcjami twoich własnych doświadczeń. Nigdy nie wiesz przez co tak naprawdę dzieje się w życiu innych, ani tym bardziej nie wiesz co dzieje się w ich głowie.

Przekonanie, że musisz być taki, jak inni

Jeśli wbijesz się w ten mechanizm, nigdy nie zobaczysz pełni swoich możliwości. I ciągle będziesz słyszał w swojej głowie „a co, jeśli?”…

Ubrania, których nie nosisz, książki, których nie czytasz, meble, które nie są wygodne

Cały ten bałagan, które wypełnia twoją przestrzeń. Większość tego, co gromadzisz, jest hipotetycznym „na kiedyś”.

Niedocenianie prostych faktów

Często nie doceniamy prostych rzeczy, o których tak naprawdę nigdy nawet nie myślimy, bo wciąż chcemy więcej. Czy mam gdzie spać dziś w nocy? Czy mam ciepłe ubrania na zimę? Zamiast tego, wciąż chcemy więcej.

Ciągłe przewidywanie przyszłości

Planowanie kilka lat do przodu jest bezużyteczne, chyba że odnosi się do czegoś, co możesz zrobić już dzisiaj. Zacznij uświadamiać sobie, ile razy dziennie naprawdę sam o czymś decydujesz, a co nie zależy od ciebie. Daj spokój smsowym wróżkom.

Potrzeba bycia szczęśliwym przez cały czas

Jeśli cały czas byłeś szczęśliwy, jeśli nigdy nie martwiłeś się o nic, nie byłeś smutny nigdy nie zostałeś zraniony, lub ostatecznie pokonany prawdopodobnie jesteś chory psychicznie. Ból, jak wszystkie inne uczucia, służy nam.

Nadawanie wszystkiemu sensu

Nie wszystko „coś znaczy”.  To ty zamykasz się w klatce własnych interpretacji. To, jak ktoś na ciebie spojrzał, to jakim tonem wypowiedział jakieś zdanie… Naprawdę myślisz, że cały świat kręci się wokół ciebie?

Udawane oburzenie

Jeśli uważasz, że coś jest nie tak, nie marnuj czasu i energii na oburzanie się. Tracisz energię, nieustannie kierując ją na to, z czym się nie zgadasz, a nie na to, co dobre i piękne.

Zbyt wielu przyjaciół

Większość z nas ma kilku bardzo bliskich przyjaciół i wielu znajomych, którzy nam nie służą, ale mimo to trzymamy się naszego życia. Czujemy się zobowiązani do utrzymywania pewnych męczących relacji i odbieramy sobie prawo do bycia szczerymi wobec samych siebie.

Lęk

Nasze obawy to nasi najwięksi wrogowie. To one sprawiają, że nie biegniemy ku marzeniom, że nie ośmielamy się wyciągać rąk po to, co daje nam prawdziwe, czyste szczęście.

Potrzeba kontrolowania

Są takie życiowe doświadczenia, które pokazują ci to najdobitniej: nie masz wpływu na wszystko. Gdybyśmy wiedzieli wcześniej…

Myśli

Kochaj, a nie myśl o tym, czy warto czy nie.


Na podstawie:


Zobacz także

Kochać, to towarzyszyć drugiemu w pogoni za jego marzeniami. 10 rzeczy, których dla miłości poświęcić ci nie wolno

Dlaczego wybieramy życie solo? Naukowcy znają aż 76 powodów – jak dla mnie nie mają one najmniejszego sensu!

9 bardzo złych sposobów na smutki