Był moim najlepszym przyjacielem, powiernikiem trosk, pamiętnikiem, któremu opowiadałam o wszystkim

Listy do redakcji
Listy do redakcji
16 lutego 2016
Fot. Pixabay/condesigne / CCO
 

Moja pierwsza historia miłosna to nie książę na białym koniu, liczenie gwiazd, czy romantyczne spacery w towarzystwie blasku księżyca. Moja pierwsza miłość to był mój ukochany pies. Nie mogąc znaleźć zrozumienia, ciepła i akceptacji we własnym domu, wszystkie swoje uczucia, którymi powinnam obdarować drugiego człowieka przelałam na czworonożnego towarzysza dzieciństwa. Był moim najlepszym przyjacielem, powiernikiem trosk, pamiętnikiem, któremu opowiadałam o wszystkim i do którego klucz posiadałam tylko ja. Ta więź między nami była na prawdę magiczna, ponieważ gdy wyjechałam na zieloną szkołę pies uciekł z domu i wrócił, gdy tylko poczuł, że ja także jestem już w domu. Gdy znalazł się za Tęczowym Mostem poczułam, że straciłam część siebie, że właściwie już nic tak pięknego nie wydarzy się w moim życiu jak moja miłość do niego i oddanie jego dla mnie. Teraz z perspektywy czasu wiem, że ten pies nauczył mnie kochać, nauczył ufać, nauczył tworzyć prawdziwe i silne więzi z drugą istotą….dziękuję….

Angelika Nowak


Akcja „Moja pierwsza miłość”

Pierwsza miłość jest wyjątkowa, to zauroczenie, motyle w brzuchu, ta szeptana na ucho przyjaciółki tajemnica. Niepewność, ciekawość i radość. Zakochując się po raz pierwszy mamy wrażenie, że unosimy się nad ziemią.

Luty to taki czas, kiedy na chwilę przystajemy w naszej miłości. Może dlatego, że nie obchodzimy Walentynek, a może właśnie dlatego, że je obchodzimy. Jedno jest pewne. W tym zimowy miesiącu o miłości myślimy bardziej niż zwykle. Dlatego  chciałybyśmy was zachęcić do wspomnienia waszej pierwszej miłości. Zakochania, zauroczenia. Odkurzenie w pamięci tych wyjątkowych chwil. To z pewnością są piękne historie.

Zapraszamy – włączcie się do naszej akcji „Pierwsza miłość”. Napiszcie do nas opisując swoją pierwszą miłość. My najciekawsze listy nagrodzimy i opublikujemy. Powspominajcie z nami <3

i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
ks. Jan Twardowski


 WEŹ UDZIAŁ W ZABAWIE TUTAJ (klik)


Moją pierwszą miłością był mój sąsiad

Listy do redakcji
Listy do redakcji
16 lutego 2016
Fot. Pixabay/Peggy Marco / CCO
 

Moją pierwszą miłością był mój sąsiad. (Mam nadzieję, że mąż tego nie przeczyta, wszak od zawsze zapewniam go, że jest od zawsze tym jedynym ;)) Mieszkał na jednej wiosce, był niewiele starszy ode mnie. Jeździł ciągnikiem i to mnie się tak podobało, że na każdy dźwięk turkotu tej rolniczej maszyny me serce biło mocniej. 🙂 Pamiętam, że zawsze stałam w oknie i rzewnym wzrokiem obserwowałam jak obiekt mych westchnień kultywuje czy orze pole. 🙂 Teraz pisząc to mam niezły ubaw ale te naście lat temu to były naprawdę poważne sprawy. Odważyłam mu się nawet wyznać mą miłość ale niestety do tej pory nie otrzymałam odpowiedzi. A kto wie, może gdyby i jemu mocniej zabiło serce byłabym teraz jakąś rosłą gospodynią wielohektarowego gospodarstwa? :)))

Anna Chałowska


Akcja „Moja pierwsza miłość”

Pierwsza miłość jest wyjątkowa, to zauroczenie, motyle w brzuchu, ta szeptana na ucho przyjaciółki tajemnica. Niepewność, ciekawość i radość. Zakochując się po raz pierwszy mamy wrażenie, że unosimy się nad ziemią.

Luty to taki czas, kiedy na chwilę przystajemy w naszej miłości. Może dlatego, że nie obchodzimy Walentynek, a może właśnie dlatego, że je obchodzimy. Jedno jest pewne. W tym zimowy miesiącu o miłości myślimy bardziej niż zwykle. Dlatego  chciałybyśmy was zachęcić do wspomnienia waszej pierwszej miłości. Zakochania, zauroczenia. Odkurzenie w pamięci tych wyjątkowych chwil. To z pewnością są piękne historie.

Zapraszamy – włączcie się do naszej akcji „Pierwsza miłość”. Napiszcie do nas opisując swoją pierwszą miłość. My najciekawsze listy nagrodzimy i opublikujemy. Powspominajcie z nami <3

i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
ks. Jan Twardowski


 WEŹ UDZIAŁ W ZABAWIE TUTAJ (klik)


Kiedy zobaczyłam go pierwszy raz, pokazałam go z daleka przyjaciółce a potem siedziałyśmy wzdychając

Listy do redakcji
Listy do redakcji
16 lutego 2016
Fot. Pixabay/stux / CCO

Moja pierwsza i jedyna miłość

Miałam 16 lat, on dwa więcej. Mieszkałam w internacie a on miał tam znajomych. Kiedy zobaczyłam go pierwszy raz, pokazałam go z daleka przyjaciółce a potem siedziałyśmy wzdychając i marząc o takim facecie. Pamiętam jak dziś jak prawie wykrzyczałam ” Czy ty sobie wyobrażasz jak musi wyglądać jego dziewczyna?! Przecież on może mieć każdą”…

Zrządzeniem losu pojawił się w moim pokoju, jak się potem okazało chciał ocenić nowe dziewczyny,  spałam na górnym łóżku, więc nie było mnie widać i w pewnym momencie się przebudziłam zastanawiając się kto tak gada, gada i gada. Posłuchałam trochę jego opowieści, a potem się podniosłam i pierwsze zdanie jakie do niego skierowałam brzmiało: „Kim ty w ogóle jesteś, może byś się chociaż przedstawił”.

Po latach się dowiedziałam, że spodobało mu się, że jestem pyskata. Po jakimś czasie zaczęliśmy być razem. Był to mój pierwszy związek, on natomiast chwile wcześniej został oszukany przez pewną dziewczynę (miała na imię Jagoda i on tego czasu moja rodzina ma zakaz używania tego słowa. Jeśli ktoś ma ochotę na ten owoc mówi borówka. Działa mi ona na nerwy bo jestem zazdrosna o to, że coś dla niego znaczyła). Było magicznie, ale bardzo szybko się skończyło. Dziś wiem, że się wystraszył poważnych zobowiązań ale sposób mógł wybrać lepszy  na zakończenie tej relacji ponieważ on pewnego dnia po prostu przestał się odzywać, pisać, w szkole udawał, że mnie nie zna. Nie umiałam o nim zapomnieć, czasami chciałam aby dopadła mnie amnestia tak wiele dla mnie znaczył.  On też nie do końca umiał o mnie zapomnieć bo co jakiś czas się kontaktowaliśmy w rezultacie czego byliśmy ze jeszcze 2 razy(zostawił mnie drugi raz , tym razem przez smsa. Kiedy zapytałam dlaczego uważa, że nic z tego nie będzie odpisał mi: „bo nie i ch**j”…bez komentarza. Natomiast kolejnym razem chciałam się na nim odegrać i robiłam wszystko, żeby go nakręcać a potem porzucić i tak też zrobiłam.

W pewne wakacje, kiedy nic między nami nie było ani nie zanosiło się że będzie zadzwonił do mnie i zapytał czy pojadę z nim nad jezioro na trzy dni. Jako szalona osiemnastolatka niewiele myśląc zgodziłam się, spakowałam się do torebki, rodzicom powiedziałam, że wychodzę i parę godzin później bawiłam się z nim i jego kolegami.

Kiedy zostaliśmy sami w pokoju powiedziałam mu: „Dobra, wiadomo, że ty masz na mnie ochotę, wiadomo, że ja na ciebie więc zróbmy to bez zbędnego komplikowania , po przyjacielsku” (muszę zaznaczyć , że wcześniej nie posunęliśmy się dalej niż do pocałunku i wcale nie chciałam uprawiać wtedy z nim seksu ale zgrywałam twardą, odważną i przebojową) jego mina mówiła, że jest przerażony tym, co słyszy, że nie poznaje osoby, która to mówi. Dużo tej nocy rozmawialiśmy, było całowanie i  przytulanie.

Mimo wszystko do niczego nie doszło (bo ja tak po prostu nie działam) i podczas  tego wszystkiego powiedział: „spróbujmy jeszcze raz”, ja powiedziałam, że absolutnie że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki i że do trzech razy sztuka” a on na to :” Za czwartym jest nauka”….Od tego czasu minęło prawie 11 lat. Jesteśmy razem mimo wszystko (mierzyliśmy się z problemami, z którymi na szczęście nie każdy musiał się mierzyć) i mimo, że nie udaje nam się uniknąć kłótni za każdym razem  wiemy, że to nie jest nasza ostania kłótnia. Pominęłam oczywiście mnóstwo ważnych momentów i miliony tych mniej ważnych ale jak pewnie w każdym związku nie starczyło by na to czasu. Czas ucieka, młodość przemija a ja (i czuję ,że mogę mówić za niego) mam dalej motyle w brzuchu. Są już inne, bardziej świadome i realne ale tak samo szaleńczo trzepoczące skrzydłami. Świadomość, że jesteśmy sobie tak bliscy i że niezależnie od okoliczności możemy na siebie liczyć sprawia, że powietrze pachnie jak malinowa mamba. Czasem sama sobie zazdroszczę

Magdalena Mrozowicz


Akcja „Moja pierwsza miłość”

Pierwsza miłość jest wyjątkowa, to zauroczenie, motyle w brzuchu, ta szeptana na ucho przyjaciółki tajemnica. Niepewność, ciekawość i radość. Zakochując się po raz pierwszy mamy wrażenie, że unosimy się nad ziemią.

Luty to taki czas, kiedy na chwilę przystajemy w naszej miłości. Może dlatego, że nie obchodzimy Walentynek, a może właśnie dlatego, że je obchodzimy. Jedno jest pewne. W tym zimowy miesiącu o miłości myślimy bardziej niż zwykle. Dlatego  chciałybyśmy was zachęcić do wspomnienia waszej pierwszej miłości. Zakochania, zauroczenia. Odkurzenie w pamięci tych wyjątkowych chwil. To z pewnością są piękne historie.

Zapraszamy – włączcie się do naszej akcji „Pierwsza miłość”. Napiszcie do nas opisując swoją pierwszą miłość. My najciekawsze listy nagrodzimy i opublikujemy. Powspominajcie z nami <3

i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
ks. Jan Twardowski


 WEŹ UDZIAŁ W ZABAWIE TUTAJ (klik)


Zobacz także

„Przecież cię nienawidzę, wiec skąd ten żal?”. List do męża, z którym się rozwodzę

Życie z cichym złośnikiem. Kim jest bierno-agresywny parter?

Jak dobrać biustonosz do kształtu piersi

Ponad połowa Polek ma duży biust. Duże piersi to nie tylko powód do dumy, ale i problemy