Czuj się winna Babo!

Babę zesłał Bóg
Babę zesłał Bóg
15 marca 2016
Fot. Picjumbo / Victor Hanacek / CC0 Public Domain
 

Wysłuchałam skarg i zażaleń skierowanych w moim kierunku. Pretensji do całego świata i do mnie. Oskarżeń, fochów i  wiadra winy, która spłynęła na mnie. Wysłuchałam tego w spokoju z otwartą głową, a potem nastąpiło metaforyczne trzaśnięcie drzwiami i nastała cisza. I wiecie co? Nie poczułam nic.

Jak to możliwe, zapytacie. Jak podejść do ataku zupełnie bez emocji? Pierwsza i podstawowa zasada brzmi: Nie bierz tego do siebie.

Kiedy wylewa się na nas wiadro pomyj, denerwujemy się. Gdy robi to ktoś bliski, staramy się tłumaczyć, zaprzeczać, wyjaśniać. Innymi słowy udowadniamy za wszelką cenę, że nie jesteśmy wielbłądem. Wszystko to doprowadza nas do bezsilności, frustracji i białej wściekłości, a i tak wychodzi na to, że nie dość, że wielbłądem jesteśmy, to jeszcze dwugarbnym, kulawym i w ogóle wyliniałym.

Pretensje i oskarżenia, które zakończone są zwykle fochem i wymownym milczeniem, to nic innego, jak powszechny szantaż emocjonalny. Nic więcej. Wkurzający, obezwładniający i podły szantaż, ale jest na niego prosty i niezawodny sposób – olanie. Co chce osiągnąć szantażysta? Oto kilka podstawowych punktów:

  1. Poczucie winy. Nie jego, tylko Twoje, oczywiście. Masz się czuć winna, ponieważ nie spełniłaś określonych oczekiwań, nie zachowałaś się „odpowiednio”. A to, że oczekiwane od Ciebie zachowanie czy oczekiwania były z tyłka wzięte, wykluczały się nawzajem i nie miały jakiegokolwiek sensu? Nie ważne! Ważne, że według szantażysty nie jesteś wielbłądem, albo nim jesteś i to jest TWOJA wina! Więc czuj się winna Babo!
  2. Zwrócenie na siebie uwagi. Dwoisz się i troisz, żeby pomóc, doradzić, wesprzeć? Ale nie skaczesz na jednej nodze i nie kręcisz piruetów na rzęsach? No to teraz poskaczesz i pokręcisz, bo nastąpił foch, a przecież zależy Ci na szczęściu jednostki i dobrych relacjach.
  3. Ból życia i nieszczęścia tego świata powinny spoczywać na Twoich barkach. Nie pomyślałaś za niego? Nie załatwiłaś jakiejś sprawy, której w ogóle nie powinnaś załatwiać? Nie przewidziałaś tego, co sam powinien przewidzieć? Nie machnęłaś magiczną różdżką, żeby bytność i radość się poprawiła? No to teraz cierp Babo wstrętna!
  4. Pokazanie, gdzie jest Twoje miejsce. Odtrącenie, cisza, chłód. To wszystko sprawia, że panikujesz, czujesz osłabienie i niepewność. Wzmaga to w Tobie pokłady heroicznej siły i chęci naprawy, a na pewno nastraja Twoje zmysły na bardziej wyostrzone, aby na przyszłość uważać i bać się. Oj Babo, bój się!
  5. Nieme nakazanie, abyś zajęła się cudzymi problemami. Bo kiedy emocje opadną, a poczucie winy zadziała, zrobisz wszystko, aby rozwiązać problem szantażującego, by więcej w smutku i fochu się nie zagłębiał. I to zadziała, aż do następnego problemu i następnego focha.

Każdy szantaż i przymus ma jeden cel – osiągnięcie zamierzonego założenia. Kiedy traci na wartości? Wtedy, gdy zaszantażowany się temu nie poddaje.

  1. Zostałaś oskarżona, że jesteś wielbłądem? No i? Przecież nim nie jesteś, każdy to widzi, a Ty, jako Boska Baba wiesz o tym najlepiej, wystarczy spojrzeć w lustro. Szantażysta uważa, że mimo wszystko jesteś tym wielbłądem? Podaruj mu numer telefonu do psychiatry, bo chyba wyraźnie potrzebuje jego pomocy.
  2. Zrobiłaś wszystko, by poprawić humor szantażyście lub mu pomóc, a on nadal oczekuje więcej i inaczej? Cóż z logicznego punktu widzenia nic nie jest w stanie go zadowolić, więc po co łamać sobie piękne, babskie rzęsy, aby dodatkowo kręcić na nich piruety? W tym czasie można zrobić dla siebie tyle pięknych i pożytecznych rzeczy!
  3. Przewidywanie i myślenie za kogoś ma sens, gdy chodzi o nasze dzieci do, mniej więcej, piętnastego roku życia. Potem każdy powinien wiedzieć, jak używać własnego mózgu. Mimo zaawansowanego wieku przewidywanie i myślenie przyszłościowe nadal zawodzi? Zakup magiczną kulę i dorzuć od siebie poradnik: „Jasnowidztwo dla debili – pierwsze kroki i podstawy”, a potem machnij ręką, bo sama masz swoje problemy, których nikt jakoś się nie rwie rozwiązywać.
  4. Szantaże odejściem i ochłodzeniem relacji są moimi ulubionymi, bo kończą się dokładnie w tym momencie, kiedy pokazujesz drzwi. Chce odejść? Przemyśleć? Ukarać Cię za to, że byłaś sobą i nie zrobiłaś nic złego? Ustawić Cię do pionu, abyś wszystko przemyślała i miała się na baczności? „Oh well…” – jak mawiają Amerykanie. Ktoś kto uważa, że jest prawie Bogiem i bez niego oddechu nie weźmiesz ma spore problemy z osobowością narcystyczną i wybujałym ego, więc zastosuj się do porady od wielbłąda i wręcz mu numer do psychiatry. Sama natomiast idź na wino z koleżankami.
  5. Zasada rozwiązywania cudzych problemów jest również bardzo prosta. Zależy Ci na kimś i jego szczęściu? Potraktuj go jak dziecko i pozwól rozwiązać problemy samodzielnie. Inaczej nigdy się nie nauczy. Czy ktoś rozwiązuje Twoje? Nie? To po co Ty się męczysz? Masz za dużo wolnego czasu? Poczytaj książkę, wpłynie to dużo pozytywniej na Twoją psychikę i samopoczucie.

Kochane Baby, pretensje, zażalenia i fochy wysłuchane na chłodno, są śmieszne i żałosne. Spróbujcie kiedyś tylko słuchać, tak po prostu. Nie myślcie nad ripostą, nad wyjaśnieniami, nie obmyślajcie planu naprawy. Zwyczajnie posłuchajcie tego, co szantażysta ma Wam do powiedzenia, a przekonacie się, że brzmi to głupio, dziecinnie i bez sensu. Co potem? Nic, chce się fochać, to niech się focha w końcu tego chciał. Szantażysta pragnie, abyście były na zawołanie, na wyciągnięcie ręki, na każde skinienie, bo wtedy ma nad Wami pełną władzę, a po to jest właśnie szantaż. Wyobraźcie sobie, co się dzieje, gdy foch minie, Wy się nie odzywałyście, szantażysta dzwoni, łaskawie chce załagodzić sytuację, ale Was nie ma. Jeden, drugi, trzeci raz nie odbieracie telefonu, a gdy w końcu to zrobicie, jesteście szczerze zdziwione, że to już minął tydzień ciszy i focha, nawet nie zwróciłyście uwagi, bo po drodze było tyle fajnych zajęć i nowych przygód. Szantażysta przeżywa szok, bo nagle okazuje się, że jego emocjonalne gimnastyki w ogóle nie przyniosły efektów i przez ostatni tydzień gimnastykował się sam. Co potem? Jeśli odejdzie naprawdę, to znaczy, że pozbyłyście się niebezpiecznego manipulanta i kontrolera, a z takim związek to nie jest przyjemność. Jeśli zostanie zacznie się starać, a na pewno najpierw zacznie myśleć, a potem działać, bo jego jedyna broń, jaką był foch i szantaż, została pięknie i gładko wytrącona  przez Babę. Boską Babę.


Boskie święta Baby. Pozwól sobie odpocząć

Babę zesłał Bóg
Babę zesłał Bóg
25 marca 2016
Fot. Pixabay/kaboompics / CCO
 

Czas przedświąteczny jak i same święta to okres magiczny, pełen niespodzianek, zawiedzionych nadziei oraz głębokich postanowień i decyzji na przyszłość. Która Baba nie zna tego cudownego czasu biegania z kąta w kąt ze szmatami, mopem i odkurzaczem dosypując w tym samym czasie do ciasta cukru waniliowego, w trakcie wyjmowania i tak już przypalonej babki z piekarnika. Każdy domownik zna pokrzykiwania, dziwne odgłosy, zgrzytanie zębami i piorunujące spojrzenia. A potem goście – tabuny ciotek, wujków, chrześniaków, nowo narodzonych członków rodziny, staro narodzonych członków rodziny, sąsiadów, miliardy SMS-ów z życzeniami od ludzi, o których istnieniu zapomnieliśmy na amen i ten cały, motywujący i powodujący bezsenne noce stres związany z krytyką, poradami, dyskusjami, opiniami i ocenami wszystkiego, co wpadnie w oczy. Ach, magia świąt wszelakich jest nie do opisania!

Ponieważ jednak Babę zesłał Bóg, a Wielkanoc, jakby nie było to święto kościelne, nie taki diabeł straszny jak go malują, tylko trzeba wszystko sposobem.

W domu Baby powinna panować harmonia i równowaga, Zen i lawenda. Okres przedświąteczny to cudowny czas, by wprowadzić w życie pewne systemy, które podobno, sprawdzają się w największych państwach świata. A są to : równouprawnienie i demokracja.

Szanująca się Baba nie biega od tygodnia z mopem i szmatami po domu złowrogo pohukując na pozostałych domowników. Szanująca się Baba zdaje sobie sprawę, że tych świąt, to tak naprawdę jest 3 dni, więc nie ma po co siać paniki. ALE! Kurz się sam nie zetrze, podłoga nie umyje, więc Baba – świadoma równouprawnienia wie, że każdy ma pełne prawo do ścierki i mopa. Zwołuje więc domowników i demokratycznie z poszanowaniem pełnych praw obywatelskich, daje im wybór:

Do Chłopa – odkurzasz czy mopujesz?

Do Latorośli – sprzątasz swój pokój przed tym jak pościerasz wszędzie wszystkie kurze, czy po ?

Do Chłopa – umyjesz samochód przed tym jak wypastujesz podłogi czy potem?

Do Latorośli – myjesz okna czy grabisz liście ?

I tak dalej. Domownicy nie czują się przymuszani ani atakowani – dostali demokratyczny wybór w związku z tym sprzęty w dłoń i do dzieła!  Co robić, kiedy pojawią się próby odmowy? Cóż, w każdym demokratycznym państwie istnieje zwierzchnictwo, któremu się nie odmawia więc i Baba odmowy nie przyjmuje.

Kiedy wszystko już lśni, wtedy przychodzi czas na zloty rodzinne. Przez te krótkie i radosne dwa dni (dla niektórych trwające dwa lata) Baba dowie się, że: za bardzo przytyła, za bardzo schudła, nadszarpnął ja ząb czasu, nie dobrze jej w kolorze zielonym i z za długimi i/lub za krótkimi włosami, absolutnie nie powinna jeść tego i tego, ale definitywnie i koniecznie powinna jeść to i to.

Dzieci Baby są: zbyt rozbrykane, za spokojne czyli pewnie chore, źle wychowane, za dużo jedzą, za mało jedzą, czy one w ogóle jedzą? I ile one mogą zjeść?! Są ubrane za lekko i się przeziębią, są ubrane za grubo i się przegrzeją, są karmione cyckiem za często, są karmione cyckiem za rzadko.

Baba nie powinna karmić butelką tylko cyckiem, a jak w cycku nie ma mleka, to kiełbasą. Że co? Że dziecko ma 2 miesiące? W tym wieku Franek córki ciotki Grażyny od wujka Kazika jadł już kartofle ze skwarkami i popijał zsiadłym mlekiem! Dziecko jest za często noszone i za rzadko jednocześnie, za bardzo rozpieszczone, za krótko śpi i za długo śpi i w ogóle dlaczego jeszcze nie chodzi i nie robi na nocnik?! To co, że ma dwa miesiące?! Franek córki ciotki Grażyny… itp.

Wszystkie Baby singielki powinny natychmiast sobie znaleźć męża, ale to NA-TYCH-MIAST! Bo staropanieństwo czai się tuż za rogiem. To co, że masz 20 lat i ledwie co studia zaczęłaś? Czas w miejscu nie stanie! Starsze Baby singielki powinny sobie znaleźć męża, albowiem to największe szczęście jakie może je spotkać, NAJ-WIĘK-SZE! Ale że co z tego, że masz zajebistą pracę i właśnie wróciłaś z Dubaju? Posiadanie chłopa to najważniejsza rzecz na świecie, HELLO! Cała reszta to ułuda szczęścia.

Baby rozwódki przechodzą święta w ciszy. Nikt z nimi nie rozmawia tylko rzucają na nią spojrzenia współczucia i troski szepcząc po kątach ze strachem, co to teraz się stanie z Babą rozwódką?!

I tak się toczą te cudowne świąteczne dni po których czujemy wielką ulgę, że powtórka dopiero w grudniu.

Ale czy tak faktycznie musi być? Święta to czas odpoczynku, relaksu, jedzenia i spacerów. Ponieważ Baba to stworzenie boskie proponuję boski eliksir:

– Do porannej kawy dolej sobie kieliszek lub dwa whiskey, ewentualnie siedem. Wypij szybciutko i zrób sobie kolejną kawę. Teraz możesz dolać likieru.

Wrzuć na luz, Babo. Wszystko co usłyszysz, słyszałaś już setki razy i nie powinno to robić na Tobie wrażenia. Pozwól sobie odpocząć. Nie strofuj dzieci, że krzyczą, biegają i zjadają czekoladowego zająca na śniadanie. Są święta, a jak komuś będą przeszkadzać, to przecież wokół jest tyle ciotek tak chętnych i wyrywnych do wychowywania Twoich latorośli. Pozwól im, niech swoje mądrości sprawdzą w praktyce.

A o dzieci się nie martw, te małe potworki są bardziej wytrzymałe niż Ci się wydaje. Daj spokój Chłopu, niech idzie ze szwagrem na dymka ze trzy razy przed obiadem, niech idzie degustować nalewki dziadka w piwnicy, niech sobie weźmie dokładkę pieczonej kaczki. Odpuść sobie dla siebie. Nie żałuj sobie wielkanocnego sernika. Nie, wcale nie jesteś na diecie, bo opowiadanie o tym nie sprawia, że jesteś na diecie. I w ogóle po co Ci ta dieta?! Daj spokój, jedz, pij i ciesz się chwilą.

Usiądź wygodnie w fotelu i wyciągnij nogi. Są święta więc odpocznij i odetchnij. Pośmiej się z dawno nie widzianą kuzynką, odpowiedz ciotce Kunegundzie, że ona też przytyła, ale niech się nie martwi, nikomu nie powiesz, a w lany poniedziałek wstań wcześniej i wylej na swoje i cudze dzieci wiadro wody. Nie przejmuj się, bo szkoda zdrowa, a jeśli poczujesz osłabienie i pulsującą żyłkę, pamiętaj – napij się kawy z jednym czy dwoma kieliszkami whiskey, ewentualnie zawsze możesz sobie wlać tam siedem.

Kochane Baby! Z okazji świąt Wielkanocnych życzę Wam mocy, siły i wytrwałości. Pamiętajcie, jesteście boskimi stworzeniami i należy Wam się boskie życie, a na pewno boskie święta!

Wasza Baba.


Kochana Babo, proszę Cię, nie wyj już w kącie i zaprzestań uprawiania na sobie samogwałtów! „Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą”

Babę zesłał Bóg
Babę zesłał Bóg
7 marca 2016
Fot. Pexels / Michael Fertig / CC0 Public Domain

Ostatnio miałam okazję przeczytać błagalną prośbę o pomoc jednej kobiety, która sama nie wiedziała  czego chce, bo teoretycznie była szczęśliwa i zadowolona, miała kochającego partnera i fajne życie – teoretycznie. Wszystko fajnie – pięknie, tylko że ona dostawała ataków bezsilności, a może nawet i paniki i wyła w kącie, ponieważ chciała odejść z tego teoretycznego, fajnego związku, ale nie mogła, bo nie widziała, według niej, racjonalnego powodu, dlaczego miałaby to zrobić. Nie, nie był to związek z jakąkolwiek formą przemocy, nie działa jej się krzywda, nie spotkała ją niesprawiedliwość. Chciała odejść tak po prostu, bo nie tego oczekiwała, nie tego pragnęła, bo miłość z jej strony się zakończyła. Jednak to nie były teoretycznie dobre powody, by zakończyć „taki fajny związek”, bo w końcu nic poważne się nie wydarzyło. A to, że ona czuła inaczej i pragnęła czegoś innego? Eee tam, wydziwia, przecież to nie ważne.

Pamiętacie z czasów przedszkolnych i wczesnoszkolnych powiedzenie, którym karmiono małe dziewczynki? „Bądź miła i grzeczna, dla wszystkich serdeczna, a zawsze i wszędzie, dobrze ci będzie.” W 2010 roku Ute Ehrhard odkryła, że „Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą.” I nastąpił dysonans pomiędzy tym, czego nas uczą i jak nas wychowują, a tym, co same chcemy i możemy. Dziewczynki wychowuje się tak, żeby były, po prostu. Mają być i brać wszystko, co im los przyniesie, ponieważ nie wypada im chcieć, nie wypada im wymagać i nie wypada im iść własną, niezależną drogą. Czemu? Bo ich pragnienia są nie ważne, albowiem jest to suma hormonów i histerii. Zalatuje trochę średniowieczem? No cóż…

Dlaczego Panna X wyła regularnie w kącie tocząc wewnętrzną walkę pomiędzy tym, co ma, a tym, czego pragnie? Ponieważ została nauczona, że nie wolno jej chcieć. Jej związek był dobry, a z boku wyglądał na bardzo dobry, dlatego to, co ma, wygrywało starcia z tym, czego chce i ustawiało ją we względnym spokoju na najbliższe tygodnie zwykłego funkcjonowania, aż do momentu kolejnego załamania.  Idę o zakład, że w jej głowie przemawiały „święte słowa starszych i mądrzejszych”: „Nie pije, nie bije i pracuje, to czego ty jeszcze chcesz?!”, „Masz super faceta, inna na Twoim miejscu byłaby szczęśliwa, a Ty wymyślasz sobie problemy”, „Masz już X lat, nie uważasz, że czas przestać wybrzydzać? Lepiej nie będzie.”, „Jak będziesz stawiała poprzeczkę za wysoko, to w życiu faceta nie znajdziesz!”, itp.

Moja dobra znajoma mawia: „Nie można mieć wszystkiego dosłownie, to oczywiste, ale absolutnie nie zgadzam się, że nie mogę mieć wszystkiego, czego się chce.” I ja podpisuję się pod tym rękami i nogami. Pannie X zwyczajnie ten związek nie odpowiadał, chciała czegoś innego, oczekiwała czegoś innego, tak samo, jak jedni lubią jogę, a inni aerobik. Obie aktywności są zdrowe i dobre, ale nikt się nie dziwi, jak przepisujemy się z jogi na aerobik, bo joga nam nie odpowiada.  Dlaczego więc wszyscy się dziwią i oburzają, kiedy wypisujemy się z teoretycznie fajnego związku, by znaleźć kogoś, kto pasuje nam bardziej? Bo przecież nie wolno wybrzydzać, nie wolno chcieć i nie wolno iść własną drogą. Teoretycznie.

Kochane Baby, jesteśmy oddzielnymi, samostanowiącymi o sobie jednostkami

Wszystkie walki, które toczymy w głowie, wszystkie myśli, niepewności, powinności i pragnienia, to nie są starcia dobra ze złem na skalę globalną, od których zależą losy świata. To nie są histerie i hormony. W naszych głowach trwa tylko i wyłącznie przepychanka, pomiędzy tym, czego pragniemy, a tym, czego oczekują od nas inni i jak patrzy na nas społeczeństwo. Uważacie zapewne, że to wcale nie jest takie proste, że decyzja nie jest łatwa, że może faktycznie nie wiecie same, czego chcecie.

Aby to sprawdzić proponuję zastosowanie łatwego ćwiczenia: połóżcie się wygodnie i zamknijcie oczy. Wyobraźcie sobie, że wypiłyście magiczny napój, który sprawia, że stajecie się niewidoczne i obojętne dla wszystkich, którzy Was otaczają. Magiczny napój sprawia, że to, co zrobicie zostanie niezauważone, nie będzie ocenione i nie zostanie skomentowane. Za swoje czyny odpowiadacie przed sobą tylko Wy. Kiedy zatopicie się w magicznej niewidzialności, zadajcie sobie pytania: czego chcę? Czego potrzebuję? Odpowiedzcie sobie na te pytania szczerze z głębi serca, bez strachu i wstydu przed innymi. Co się okaże? Że doskonale zdajecie sobie sprawę ze swoich pragnień i potrzeb.

Dobrze wiecie, jak chciałybyście by wyglądało Wasze życie, Wasz związek, Wasze cele. Co Was powstrzymuje? Opinia innych, karcące spojrzenia ciotek i matek, koleżanki, które zazdroszczą Wam takiego faceta czy pracy, oczekiwania społeczeństwa oraz zabójca wszelkich samodzielnych decyzji – wewnętrzny krytyk. Problem polega na tym, że mur, który Was otacza jest tak samo sztuczny i wyimaginowany, jak magiczny napój, który wypiłyście na niby. Jedno jest pewne, jeśli same nie weźmiecie życia we własne ręce, nic się nie zmieni. Jedni zawsze będą krytykować inni zawsze będą wspierać. Jedni zawsze będą na „nie” inni na „tak”. Dla jednych zawsze będziecie życiowymi nieudacznikami, choćby udało Wam się wynaleźć lekarstwo na raka, HIV i stwardnienie rozsiane. Spotkacie na swojej drodze ludzi, którzy będą przebierać nóżkami, aby tylko ustawić i ułożyć Wam Wasze życie. Tylko co z tego?

Wy

Powyżej trochę źle się wyraziłam, uważam, że bitwa, którą toczycie w głowie, jest walką, od której zależą losy świata – WASZEGO świata. Od Was zależy, jakie życie będziecie wieść. Macie wybór, bo wybór jest zawsze. Możecie pozwolić, aby inni za Was decydowali i mówili Wam, co jest dla Was dobre, a co nie, albo zdacie się na siebie, posłuchacie swoich pragnień i potrzeb, odczuć i uczuć, zdecydujecie same za siebie.

Kochana Babo, proszę Cię, nie wyj już w kącie i zaprzestań uprawiania na sobie samogwałtów. Tyle się mówi o szacunku do drugiego człowieka o walce ze współczesnym niewolnictwem, o szerzeniu miłości zamiast nienawiści. Czy jesteś osobą, która przywiązałaby do kaloryfera drugiego człowieka w imię jego dobra, bo przy kaloryferze ciepło i biedaczek dzięki temu już nigdy nie zmarznie? Nie? To czemu robisz to sobie? Wszystkim nie dogodzisz nigdy, więc czemu zawsze wybierasz wszystkich, kiedy masz do wyboru, albo ich, albo siebie?

Najbardziej przerażające i ekscytujące jest wzięcie życia we własne ręce. Przerażające, ponieważ odpowiadacie jedynie same przez sobą, a w razie porażki możecie mieć pretensje tylko do siebie. Już nie da się zwalić winy na nikogo innego. Ekscytujące, ponieważ głęboki oddech jaki weźmiecie dzięki temu i wolność, jaką poczujecie, są nie do opisania.