Dieta 5:2, czyli odchudzanie dla tych, którzy nie lubią sztywnych zasad i odmawiania sobie wszystkiego

Redakcja
Redakcja
17 listopada 2017
Fot. iStock/filadendron
 

Wiele kobiet poszukując najlepszego dla siebie sposobu schudnięcia, szczególną uwagę zwraca na propozycje różnorodnych diet. Z jednej strony diety bardzo restrykcyjne, niebezpieczne, które można określić mianem głodówek, a z drugiej pomysły typu „jedz wszystko i chudnij”. Nie każdy z tych pomysłów ma rację bytu, więc poszukujemy złotego środka, diety, która pozwala na chudnięcie, ale i zdrowe odżywianie bez wielkich wyrzeczeń.

Jednym z takich pomysłów jest dieta 5:2, która stała się znana kilka lat temu, za sprawą dr Michaela Mosleya, Brytyjczyka zafascynowanego światem biologii i medycyny. Mosley, który jest cenionym lekarzem, nie tylko współtworzył programy wyjaśniające funkcjonowanie ludzkiego organizmu, ale postanowił stworzyć sposób żywienia, idealny dla swojego ciała. W efekcie opracował on zasady diety 5:2, która zdobyła wielu zwolenników.

Przez 5 dni jesz co chcesz, a przez 2 pościsz

Tak można w skrócie określić założenia diety Mosleya, ale warto ten temat rozwinąć. Przez 5 wybranych dni w tygodniu można jeść normalnie, a przez 2 należy ograniczyć ilość przyjmowanych kalorii — kobiety 500 kcal dziennie, mężczyźni 600 kcal. Tak więc nie chodzi o to, by przez dwa dni zupełnie głodować, ale by rozsądnie pościć. W tych dwóch dniach najlepiej niską wartość kaloryczną podzielić na dwa skromne posiłki, czyli śniadanie i kolację (przeciętnie 500 kalorii wpada na nasze talerze podczas obiadu). Mosley założył, że dzięki takiej przerwie organizm czerpie korzyści z krótkotrwałego postu.

Co jeść, a czego lepiej unikać?

Dieta pozwala na zachowanie dotychczasowego sposobu żywienia, jednak by przyniosła jak najlepsze efekty, dobrze jest sięgać po produkty zdrowe i przemyślane. Szczególnie podczas dni postu polecane są te bogate w białko (ryby, drób) i o niskim indeksie glikemicznym (przede wszystkim warzywa, ziarna). Białka mają sycić, a produkty o stosunkowo niskim indeksie glikemicznym, zapobiegać wahaniom poziomu glukozy we krwi i napadom głodu.

A co z głodem?

Podczas diety większość z nas obawia się uczucia głodu i zajadania niedostatków z dnia postu w dniu następnym. Obserwacje pokazały jednak, że lęk jest bezpodstawny, ponieważ po takich dniach badani jedli tylko trochę więcej niż zazwyczaj, średnio 110% normy. A to pokazuje, że wcale nie nadrabiali wcześniejszych strat. W rzeczywistości drastycznie ograniczenie jedzenia powoduje obkurczenie żołądka, który na co dzień jest zazwyczaj rozciągnięty. Z tego powodu nie można w siebie wcisnąć więcej jedzenia, by nadrobić ubytki. Poza tym zapominamy często o jednej rzeczy — ludzki organizm jest przystosowany do krótkotrwałych głodówek, co jest pozostałością jeszcze po naszych pradawnych przodkach. Dzień lub dwa dni głodówki, o ile dana osoba jest zdrowa, nie spowoduje katastrofy.

Efekty diety 5:2

Wg zwolenników diety dr. Mosleya, ma ona u wielu osób szanse powodzenia. Okresowe głodowanie przyspiesza utratę masy ciała oraz poprawia gospodarkę lipidową, co udowodniono w eksperymentach z udziałem gryzoni, jak i ludzi.  Przerwa w jedzeniu sprawia, że pobudzany jest metabolizm do lepszego spalania zgromadzonych wcześniej kalorii. Post pomoże wyregulować trawienie i wspierać prawidłową pracę jelit, co również ma przełożenie na funkcje metaboliczne organizmu. Pozytywnie wpływa również na wrażliwość na insulinę, dzięki czemu organizm lepiej toleruje węglowodany. Po zakończeniu postu insulina skuteczniej podejmuje glukozę we krwi, trzustka ma czas na regenerację, bo nie następują wahania poziomu cukru we krwi. Dzięki braku restrykcyjnego jadłospisu przed 5 dni, zachowamy komfort psychiczny, uchronimy się przed obsesją na punkcie jedzenia, która utrudnia utrzymanie zmian.

Nie należy jednak popadać ze skrajności w skrajność. Dwa dni postu poprzedzone 5 dniami zajadania fast foodów nikomu nie przyniosą oczekiwanych efektów. Im bardziej różnorodnie będziemy wtedy jeść, sięgając po więcej owoców, warzyw i innych ważnych dla zdrowia pokarmów, tym lepiej na tym wyjdziemy. W tej diecie nie chodzi wyłącznie o spadek masy ciała (Mosley przez 6 pierwszych tygodni schudł 6 kilogramów), ale o odzyskanie inteligencji żywieniowej i wyrobienie dobrych nawyków, co przełoży się na lepsze zdrowie, samopoczucie i wygląd.

Praktycznie każda zdrowa osoba może korzystać z tego pomysłu, natomiast przeciwwskazaniem do podjęcia diety są choroby serca, cukrzyca typu 1, zaburzenia odżywiania czy niedożywienie.


 

źródło:


Lubisz przeklinać? Jeśli tak, poznaj 6 psychologicznych zalet „rzucania mięsem”

Redakcja
Redakcja
17 listopada 2017
Fot. iStock/drante
 

Chyba każdemu z nas choć raz zdarzyło się rzucić tak zwanym mięsem. Przeklinanie towarzyszy nam na co dzień w różnych sytuacjach, choć generalnie nie jest to akceptowane w przestrzeni publicznej i w wielu przypadkach zdecydowanie nadużywane. Oczywiście najlepiej by było, gdyby reszta świata nie musiała wysłuchiwać strumienia przekleństw, ale gdy emocje ponoszą, trudno jest nad sobą zapanować.

Co ciekawe, badacze zajęli się już tym, co nam daje przeklinanie. Jeśli należycie do tych, co nie boją się używać mocnego słownictwa, naukowcy mają dla was efekty przeprowadzonych badań.

6 psychologicznych zalet przeklinania

1. Przeklinanie dodaje siły sportowcom

Psychologowie z Keele University udowodnili to w eksperymencie. Przebadali 81 osób, z których 29 przeszło test na rowerze, a 52 uczestniczyło w teście siły. Osoby poproszono o to, aby wyobraziły sobie przekleństwo jakiego użyją, gdy mocno uderzą się w głowę, a następnie o powtarzanie zwykłym tonem, w regularnych odstępach czasu tego słowa w trakcie wykonywania testu. W drugim wariancie testu proszono o używanie neutralnego słowa. Badanie wykazało, że używanie przekleństw powodowało generowanie większej mocy. W przypadku testu na rowerze były to średnio 24 waty. W teście ucisku było to średnio 2,1 kilograma więcej w przypadku „wersji” z przekleństwami.

2. Przeklinanie mobilizuje do walki lub ucieczki

Można powiedzieć, że przekleństwa uaktywniają pewne obszary mózgu, które decydują o tym, czy będziemy uciekać czy się bronić. Słysząc, że ktoś przeklina, dostajemy od razu bodziec, że należy coś zrobić w konkretnej chwili.

3. Przekleństwa pozwalają przekonać do własnego zdania

Oczywiście chodzi o przekleństwa typu „do cholery”, a nie te bardziej agresywne. Chodzi o to, że używając tego słowa mówimy coś z pasją, wręcz wiarą w to, że wiemy, o czym mówimy. Pokazanie zaangażowania sprawia, że inni są bardziej skłonni zgodzić się z naszym zdaniem.

4. Dowodzą bogatego słownictwa

Ci, którzy mają szerszą paletę przekleństw, mają również lepiej rozwinięte zdolności językowe. I nie chodzi o samo przeklinanie, tylko umiejętność przeklinania w danej chwili i przywoływania z pamięci różnych słów.

5. Wyrażają emocje

Przeklinanie jest powiązane z emocjami, a badania dowodzą, że ludzie pobudzeni emocjonalnie są bardziej biegi w przeklinaniu i są w stanie przywołać większą ilość przekleństw w ciągu jednej minuty, niż pozostali.

6. Łagodzą ból

Niecenzuralne słowa podczas sytuacji, w której ludzie odczuwają ból, są w stanie zmniejszyć jego odczucie. Przeprowadzono badanie podczas którego ochotnicy stali z ręką zanurzoną w lodowatej wodzie. Podczas tego wykrzykiwali przekleństwa, dzięki czemu byli w stanie wytrzymać z ręką w tej wodzie dłużej, niż osoby nieprzeklinające.

źródło: 


Ten kot idzie w górę czy schodzi po schodach? Twoja odpowiedź ujawni prawdę o twojej osobowości albo… spostrzegawczości

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
17 listopada 2017
Fot. Screen z YouTube /Dwayne Johnson The Rocks

To, jak postrzegamy świat wiele mówi o naszych cechach osobowości, prawda? Pewnie widzieliście już wiele testów obrazkowych, których analiza miała podpowiedzieć wam, jacy jesteście. Ale ten jest wyjątkowo sympatyczny. Kiedy się pojawił, internet oszalał. Odpowiedzi na pytanie, czy kot się wspina, czy zbiega po schodach udzieliło nawet kilku wybitnych profesorów… Zatem do dzieła!

Przyjrzyj się obrazkowi. Jakie jest twoje PIERWSZE wrażenie?

Kot idzie w górę

Jeśli uważasz, że kot się wspina, jesteś pozytywnie nastawiony do innych, nie masz problemów ze znalezieniem motywacji, cechuje cię optymizm i otwartość. Czasem porywasz się z motyką na słońce, ale w tym cały twój urok.

Kot idzie w dół

Uważasz, że kot schodzi w dół?  Zastanów się, czy nie cechuje cię pesymizm i negatywne nastawienie do wszelkich zmian i nowości. W skrajnych przypadkach osoby patrzące na ten obrazek uważają, kot przed czymś ucieka. Pomyśl o tym!

Druga możliwa interpretacja: jesteś ponadprzeciętnie inteligentny, bo właściwie rozwiązałeś zagadkę, nad która głowili się profesorowie 😀

A dla sceptyków rozwiązanie zagadki:

Kot idzie w dół. Świadczy o tym zarówno budowa schodów, jak i cień, rzucany przez kota, widoczny tylko wtedy, gdy zwierzę schodzi po schodach w kierunku widza, który patrzy na górę.


Zobacz także

8 oznak, że twojemu mężczyźnie jest dobrze w waszym związku

Jak pokonać ból żołądka?

Ból żołądka? Nigdy więcej! Sprawdź 15 prostych sposobów na przykre dolegliwości

W całym tym szale przypomnijcie sobie uczucie, które postanowiło was związać na stałe

W całym tym szale przypomnijcie sobie uczucie, które postanowiło was związać na stałe

biceps-ua.com/protein.html

купить дапоксетин новой почтой

best-cooler.reviews