Kwiaty w sypialni. 10 gatunków roślin wpływających pozytywnie na relaks i zdrowie

Redakcja
Redakcja
3 marca 2017
Fot. iStock / awayge
Następny

Kochamy rośliny kwitnące i chętnie stawiamy je na parapetach w mieszkaniach. Najczęściej pełnią funkcję dekoracyjną, zachwycając, jeśli nie pięknymi kwiatami, to wybujałymi lub ozdobnymi liśćmi. Ile osób, tyle gustów i ulubionych gatunków roślin, które najczęściej wprowadzamy do swojego otoczenia. 

Kwiaty i ozdobne krzewy są miłym dla oka akcentem, wprowadzającym prawdziwie domowy klimat. Ale ich obecność nie wszędzie jest pożądana — w ciągu nocy proces fotosyntezy ulega odwróceniu i rośliny, zamiast produkować tlen, pobierają go z otoczenia. W związku z tym najczęściej sypialnie ogołocone są z kwiatów, by te nie zabierały z otoczenia cennego tlenu. Jedna roślina krzywdy nie uczyni, ale ich nagromadzenie może mieć negatywne skutki dla zdrowia. Istnieją jednak takie gatunki roślin, które w sypialni są nie tylko pięknym, ale i pozytywnie wpływającym na nasze zdrowie dodatkiem. Niektóre rośliny odfiltrowują trucizny i inne zanieczyszczenia z powietrza, inne doskonale nawilżają powietrze.

Oto 10 najczęściej spotykanych roślin doniczkowych, które idealnie sprawdzą się w sypialni:


źródło: 

Nigdy nie przestawaj robić tych 6 rzeczy, nieważne, ile będziesz mieć lat

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
4 marca 2017
Fot. iStock
Fot. iStock
 

Z czego nie chcielibyście zrezygnować, bez względu na to, ile będziecie mieli lat? Podróże, zabawa, a  może jazda na rowerze? Być może dziś uważacie, że miarą wewnętrznej młodości będzie spontaniczność, umiejętność szybkiego podejmowania decyzji czy podróż stopem przez kraj. A może wystarczy chęć, by co sobotę pojechać na basen albo wyjść do teatru?

Są takie rzeczy, których nigdy nie wolno nam przestać robić. Choćby nie wiem co! Choćby świat walił się i palił. Choćbyśmy byli na najgorszym zakręcie, w najgłębszym dole świata, otoczeni przez tych, przed którymi najchętniej chcielibyśmy uciekać, co tchu… Usłyszałam ostatnio piękne zdanie mówiące o tym, że gdy świat zacznie cię rozciągać jak gumę i ciągnąć w przeciwnych kierunkach, ty musisz zrobić tylko jedno – ustalić swoje priorytety. To, co najważniejsze lubi skrywać się w codzienności.

Bo nieważne ile lat figuruje w naszej metryce. I ile łez przyszło lub przyjdzie nam uronić, zawsze warto robić te kilka, małych rzeczy…

Marzyć

Bo twoje marzenia, to twoja wolność, jak banalnie by to nie zabrzmiało. Aby marzyć nie potrzebujesz pieniędzy, czasu, siły, ani nawet innych ludzi. A gdy tylko będziesz dość silna, każde z tych marzeń możesz zacząć spełniać.

Nasze życie to wieczna droga. Tak często to ktoś za nas decyduje, gdzie musimy się zatrzymać, gdzie zakręcić czasem zawrócić – ale zawsze tylko od nas zależy, gdzie tymi drogami chcemy dojść.

Mówić „kocham”

Miłość to uczucie , które zawsze jest warte wysiłku, troski i czasu. Bo tak długo, jak możesz powiedzieć komuś „kocham”, masz jeszcze wiele do zrobienia i do odkrycia.

Doceń swoją miłość, nie uciekaj od niej. Na miłość nigdy nie można być za starym, zbyt poważnym czy zajętym. Czy nie tracimy jej zbyt często przez nieuwagę, bo wydaje się nam, że się nam należy i już nic nie musimy dla niej robić?

Doceniać siebie

Być może, dopiero teraz zaczniemy to robić. Ile razy słyszałaś, że dopiero teraz po 30-tce, 40-tce odkrywamy zupełnie inny świat, że dopiero widzimy go naprawdę? Nie mają z tym nic wspólnego ckliwe historie o pokonywaniu kryzysów czy ucieczce z korporacji… Są piękne, ale tak naprawdę razem z dojrzałością dostajemy od życia coś niepowtarzalnego.

Nigdy nie przestawaj z tego korzystać.

Doceniaj to, co już potrafisz.

Doceniaj to, kim dziś jesteś.

Doceniaj to, co pozwala ci cieszyć się poranną kawą i awansem w pracy, i to do czego dążysz.

Bo to wszystko, to kawałek ciebie, to ty. Doceniaj siebie, a wtedy na pewno nie zgubisz ani jednej cennej chwili ani siebie samej.

Wierzyć

Obojętnie czy wierzysz w Boga, czy w to, że na świecie jest jeszcze dość dobra, by coś zmienić.

Nie przestawaj wierzyć w to, co dla ciebie ważne. To wiara często daje nam siłę i do motywacji do pracy nad sobą. Właśnie wtedy zaczynamy zmieniać najlepsze tak wiele.

Mieć nadzieję

Bo bez niej nie mielibyśmy dość powodów, by żyć dobrze. By wciąż chcieć zmieniać świat – chociaż ten swój, mały.

Uczyć się

Dlaczego? Pamiętasz, jak przez większość szkoły i studiów marzyłaś o tym, żeby już nigdy więcej nie musieć się uczyć? A gdy już przestałaś przyszedł czas, w którym sama zaczęłaś odkrywać jak wiele daje ci nauka nawet najdrobniejszych nowych umiejętności?

Uczymy się całe życie, dopóki chcemy to robić, życie zawsze będzie miało nam wiele do zaoferowania.


Dla mnie najgorsza nie jest śmierć, tylko to, co długo przed nią. Trudna ta miłość, przyjmując ją, obierasz komuś szansę na zwyczajne życie

Anika Zadylak
Anika Zadylak
3 marca 2017
Fot. iStock / nautiluz56
Fot. iStock / nautiluz56

– Kiedy słyszę, że miłość powinna być poświęceniem, to robi mi się niedobrze. Tak chyba twierdzą tylko ci, którzy zawsze byli zdrowi i nigdy świadomie nie zdecydowali się na bycie z kimś, kto wymaga stałej opieki.

To dlatego przepędzałam mojego obecnego męża i nie chciałam nawet słuchać, że chcę ze mną być. Po co? Żeby sobie życie zatruć, odbierać wolność na starcie, pakować w ograniczenia? Kiedy jesteś niepełnosprawna, perspektywa zmienia się o 180 stopni. Odkąd moje nogi odmówiły posłuszeństwa,  wiedziałam, że już nigdy nie wstanę z wózka inwalidzkiego, że choroba postępuję i że może dojść do najgorszego.

Bo dla mnie i pewnie większości tak chorych, jak ja najgorsza nie jest śmierć, tylko to, co długo przed nią.

Moi znajomi ze szpitali w końcowej fazie swojego życia byli podłączonymi pod respirator duchami. Bo już nie ludźmi, a ten okres odchodzenia trwa czasami przez długie miesiące. Już niczego nie kontrolujesz, załatwiasz się w pieluchę, trzeba cię myć i przebierać. Napatrzyłam się na takie sytuacje przez większość życia i wiem, jak to cholernie trudne. Zarówno bycie niepełnosprawną żoną, jak też świadomość, że ukochany człowiek, któremu pozwoliłaś ze sobą zostać, całe lata chorował razem z tobą. I gdy w końcu odejdę on zostanie sam i nie wiem, czy sobie z tym poradzi.

Basia zmaga się z kilkoma chorobami, ale najgorszy jest postępujący zanik mięśni. Potrzebuję pomocy przy większości zwykłych czynności, począwszy od umycia przez załatwianie potrzeb fizjologicznych, ubieranie i karmienie.

Jej ręce są zbyt słabe, żeby utrzymać choćby widelec, nie ma mowy o samodzielnym uczesaniu włosów, wzięciu prysznica czy zakładaniu butów. Zęby myła samodzielnie ostatni raz blisko dwa lata lat temu.

Marek, mąż Barbary, stara się nią zajmować jak najlepiej pomimo pracy, do której ktoś musi przecież chodzić.

Ich dzień zaczyna się bardzo wcześnie rano. – Ja rzadko, sypiam w nocy dłużej niż 4 godziny, złe samopoczucie, nie pozwala na więcej. Dwa lata temu wykłóciłam z mężem osobne sypialnie, choć długo nie chciał się zgodzić. Bywało tak, że niby kładł się odpocząć do siebie, a rano widziałam go drzemiącego w fotelu obok mojego łóżka. A ja po prostu chcę, żeby on spał, bo ja i tak nie mogę. Wiercę się i pojękuję, bo wszystko mnie boli, a leki nie działają już tak, jak na początku.

Mąż zanim pojedzie do swoich zajęć, myje mnie i ubiera. Podaje śniadanie i leki, podłącza kroplówki, gdy trzeba. Kiedy wraca sprząta, gotuje i pierze. I znowu zajmuje się mną.

Kiedy się poznaliśmy byłam na trzecim roku studiów, kiepsko mi szło, ale dawało kopa, żeby nie siedzieć i nie czekać. Nie łamać się na byle przeszkodzie i jeszcze coś tam dla siebie zrobić.

Żyć, ile się da i korzystać, póki jeszcze cokolwiek mogłam sama. On mi się jakoś specjalnie nawet nie podobał, miał przyjemną twarz, zawsze się uśmiechał i chyba ta jego dobra pogoda mnie tak przyciągnęła. Bardzo długo byłam wręcz chłodna i nieprzyjemna, co go specjalnie nie zrażało. Bezczelnie patrząc mi w oczy mówił, że jeszcze będzie mnie na rękach nosił. Choć pewnie, nie o taką sytuację jaką ma dziś mu chodziło. Gdy od tego dźwigania mnie zaczyna mu rosnąć garb na plecach. Wtedy chyba żadne z nas, aż tak o tym nie myślało, przynajmniej staraliśmy się odłożyć to na później.

O tym, że choruję i to coraz bardziej powiedziałam mu na drugiej randce, którą podstępem wybłagał, bo ja nadal nie byłam przekonana. A tak naprawdę liczyłam się z tym, co go czeka, co spadnie na nas ale jednak najbardziej na niego. Nie chciałam go w to wciągać. Bo kiedy ja będę coraz słabsza, on będzie musiał być silniejszy, nie tylko fizycznie. Przecież domyślasz się, jak to często wygląda. Bez owijania w bawełnę, tak po ludzku, podciera mi tyłek i zmienia podpaski, gdy miesiączkuję. Nie wiem, któremu z nas z tym ciężej.

Wtedy się uparł, mówił, że się domyślał, bo przecież  poruszałam się z trudnością. Moje kalectwo było widoczne, nie dało się tego specjalnie ukryć, dlatego mu nie wierzyłam. Pomyślałam, że robi to z litości, ma dobre serce i jest nieśmiały, nie wierzy w siebie, taka szlachetność mu pomoże. Będzie się mną opiekował, będzie bohaterem i cierpiętnikiem, który się dla mnie poświęcił.

Tak to podłe wiem, ale gdy walczą w tobie dwa skrajne uczucia i połowa serca czuje i wie, że chce i kocha, a ta druga krzyczy, że nie masz prawa, że obarczanie swoją chorobą to najgorsze, co można dać drugiemu człowiekowi, to wpadasz w obłęd.

Nikt nie zdaję sobie sprawy z tego, że wielu ludzi w takiej sytuacji jak moja, nie chce kochać, bo ma ciągłe poczucie winy. I że nienawidzą żadnych form litowania się, szczególnie w uczuciach.

Ale Marek nie starał się mi niczego udowadniać, tylko cierpliwie był gdzieś obok. Mówił, że nigdzie się nie spieszy, że poczeka bo i tak już wybrał.  Wkurzał mnie i pociągał tą swoją pewnością siebie, ale już wtedy budował poczucie bezpieczeństwa.

Początki mieliśmy straszne, to cud, że się nie pozabijaliśmy, że nadal ze sobą jesteśmy. Choć to ja, bywałam bardziej nerwowa i wybuchałam złością, która go bolała. Bo mówiłam rzeczy, których nigdy nie powinnam, pastwiłam się nad nim, bo choć kochałam go całą sobą, to nadal po cichu, że zrezygnuje. Że nie wytrzyma, że zniknie i już się nie pojawi.

I czasami tak było, że słyszałam tylko trzaśnięcie drzwiami, bo ile może wytrzymać jeden człowiek? Ale zawsze wracał i przepraszał, że zostawił mnie bez opieki. Prosił, żebym mu wybaczyła. A ja płakałam i myślałam, że na niego nie zasługuję.

A potem były dwie przepiękne wiosny, bo czułam się świetnie, jakby wszystkie moje choroby gdzieś się pochowały. I bardzo spowolniły. To wtedy się pobraliśmy, był wyjątkowo ciepły kwiecień, a ja miałam jeszcze siłę stać przed ołtarzem na własnych nogach.

Potem zaczęło się pogarszać, przestałam chodzić, a gdy pierwszy raz zobaczyłam swój wózek, krzyczałam, że chcę umrzeć. Marek płakał i mnie uspokajał, powtarzał, że jeszcze tyle przed nami, że razem ze wszystkim sobie poradzimy. Wieczorami tylko słyszałam, jak mówił koledze, że czasem się boi, że pęknie, że tego dłużej nie dźwignie. I nie mam pretensji jest ze mną tyle lat i ciągle się mną opiekuje.  Bardzo się kochamy, przeszliśmy razem wiele.

Ja już rzadko czuję się kobieco, jestem praktycznie unieruchomiona i całkowicie zależna od innych, czyli od Marka najczęściej. A przecież to nie jest stary facet ani brzydki czy głupi. To fantastyczny mężczyzna –  inteligentny, silny i zaradny. I romantyczny, bo do dziś mi mówi, że ma najpiękniejszą studentkę z uczelni za żonę.

Nie mogę już mu zbyt wiele dać, on nawet nie chce o tym rozmawiać, bo nas to krępuję.

Miłość w chorobie, kiedy stajesz się niedołężny jest bardzo trudna. Kiedy od drugiego człowieka zależy czy nie umrzesz z pragnienia, bo sam już nie masz sił na wyciągnięcie dłoni. Kiedy nawet najbardziej intymne sytuacje czy miejsca są obnażane, bo trzeba cię kąpać, jak małe dziecko. Wtedy się zastanawiasz i zadajesz pytanie „po co to wszystko?”. I dlaczego nadal go trzymasz, zamiast dać mu jeszcze pożyć, z normalną, zdrową kobietą.

A potem widzisz z jaką czułością naciera twoje ręce oliwką i pyta czy nie za mocno. Jestem mu wdzięczna za każdy dzień, bo wiem, że nigdy nie było lekko. I bardzo bym chciała, żeby nie był długo sam. Wtedy, kiedy ja już będę musiała zasnąć.

Wysłuchała: Anika Zadylak


Zobacz także

Fot. Materiały prasowe

Jak wybrać idealny odkurzacz? To musisz wiedzieć przed zakupem

Fot. Materiały prasowe

Tęsknisz za szumem wody i wakacjami? Stwórz w kuchni klimat nadmorskich plaż niezależnie od pory roku

Dodatki do wnętrza z efektem WOW!

Dodatki do wnętrza z efektem WOW! Tak, możesz je kupić w Polsce

Этот важный веб портал на тематику Кленбутерол купить http://buysteroids.in.ua/
Нашел в интернете нужный сайт , он описывает в статьях про Суставер.
www.vy-doctor.com.ua/polipoznyj-rinosinusit/