Doradca małżeński powie ci po dziesięciu minutach, czy twój związek będzie tym „ostatnim”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
8 marca 2018
Fot. iStock/
Następny

Są pewne krytyczne oznaki, które zapowiadają marną przyszłość twojego związku. W wielu przypadkach związek dysfunkcyjnej pary można uratować. Być może obojgu brakowało dobrych wzorców do naśladowania i potrzebna im wiedza na temat tego, jak powinni się nawzajem traktować (z szacunkiem, zgodą na to, by czasami dawać bez otrzymania, i umiejętnością niewypominania błędów partnera z monotonną regularnością). Terapeuta nie osądza, nie staje po żadnej ze stron. Jego zadaniem jest pomóc każdej z tych dwóch osób. Jeśli jednak jest dobrym specjalistą, wystarczy mu 10 minut, by stwierdzić, czy ten związek ma wszystko, co trzeba, żeby przetrwać.

Zdaniem terapuety, związek przetrwać jeśli”

Nadal chcecie wspólnie przeżywać nowe doświadczenia

Liczne badania wykazały, że pary, które nie ograniczają się jedynie do swoich wieczorów filmowych i wspólnej pizzę, ale organizują sobie nowe zajęcia, takie jak wspólne lekcje gotowania, sport, czy cokolwiek, co będą odkrywać razem, mają większe szanse na to, by zostać ze sobą do końca. Dzieje się tak dlatego, że, jak udokumentował Arthur Aron (profesor psychologii społecznej), nowe doświadczenia zalewają mózg dopaminą i norepinefryną, „dobrze działającymi” chemikaliami mózgowymi, które zazwyczaj aktywują się wcześnie w związku, a następnie znikają.

Świętujecie nawzajem swoje sukcesy

Pary, które potrafią się naprawdę się wzajemnie doceniać i szczerze cieszą się ze swoich sukcesów, okazują sobie prawdziwą radość i niczym niezastąpione wsparcie. Nic tak nie wzmacnia związku jak wspólne świętowanie tego, co nam się udało. W relacji, która przetrwa, nie ma zawiści, jest chęć pokazania drugiej osobie, że jest się z niej dumnym.

Potraficie dać sobie przestrzeń

W związku bardzo ważny jest czas spędzony razem, ale również umiejętność dania sobie wolnej ręki – chwili na rozwijanie indywidulanych pasji, na rozmowę z przyjacielem, na odpoczynek i wsłuchanie się we własne potrzeby. Rzadko która relacja, w której oboje partnerzy „siedzą sobie na głowie” przez większość czasu i kontrolują każdą minutę, każde spotkanie, każde wyjście, przetrwa.

Potraficie rozwiązać kwestię różnicy opinii poprzez  aktywne słuchanie i kompromis

Nie rodzimy się z umiejętnością słuchania konkretnego partnera. Z miłości i dobrej woli traktujemy go z cierpliwością i życzliwością. Jeśli nie możesz się powstrzymać przed „atakowaniem” swojego partnera w kłótni, weź głęboki oddech i zadaj sobie pytanie: „Co się stanie, jeśli powiem to właśnie w taki, impulsywny sposób, osobie, którą kocham najbardziej na świecie?” Jeśli odpowiesz sobie, że zranisz partnera głęboko i będziesz żałować swojego wybuchu, wyjdź na chwilę i obiecaj, ze wrócisz do rozmowy, kiedy się uspokoisz.

A co skazuje daną parę na związkową katastrofę?

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Życzę wam, żebyście miały obok siebie facetów, od których nie musicie dostawać kwiatów w Dzień Kobiet

Listy do redakcji
Listy do redakcji
8 marca 2018
Fot. iStock/ZoranMilisavljevic83
 

Drogie Panie, w dniu waszego święta chciałem się z wami podzielić pewną refleksją. Od wielu lat obserwuję całe to zamieszanie wokół Dnia Kobiet. Najpierw – jako chłopiec byłem zmuszony całować ciocie w rękę, dawać kwiatki koleżankom w szkole, jako dorosły facet kompletnie nie rozumiem, po co my – faceci – jesteśmy w ten dzień wciągani. Na kilka dni wcześniej już czuje się to całe napięcie: „Pamiętaj, ósmy marca, nie wtop, kup kwiata, a najlepiej coś jeszcze”. Pamiętaj, bo inaczej będziesz miał przesrane. Myślę, że dla wielu facetów, ten dzień nie kojarzy się z niczym miłym i ważnym, raczej z obowiązkiem do spełnienia. Bo czy ona będzie mogła się pochwalić choćby kwiatkiem przed koleżankami, a może jakimś prezentem. Jakby to świadczyło o waszej wartości. Bo jedna tylko różę, inna nową torebkę, a jeszcze jakaś została zaproszona na kolację.

Chciałem wam w tym dniu życzyć, żebyście w końcu przestały się w nas przeglądać. Odnoszę wrażenie, że to, czy będziemy o was pamiętać w Dniu Kobiet jest dla was nadrzędną wartością. Czy któraś z was pomyślała dzisiaj o sobie: „Fajnie, jest być kobietą” i to nie dlatego, że dostała kolejnego kwiatka? Że ktoś o niej pamiętał, że na Facebooku dostała życzenia, wątpliwej jakości, często seksistowskich do bólu – co najlepsze – widzę to ja jako facet, a dziewczyny rozpływają się w podziękowaniach dla „pięknych kobiet”.

Chciałem też wam życzyć, żebyście zaczęły jednak żyć swoim życiem, a nam trochę odpuściły. Nie jesteśmy do tego żeby umilać wam czas i was dowartościowywać, żeby być czymś na pokaz. A serio, tak się czasami czujemy. „Zobaczcie, jakiego mam cudownego faceta, pamiętał”. Masakra. A gdyby nie pamiętał? To co? To byś płakała w kącie, zacisnęła zęby, strzeliła focha? Przecież jak facet jest z tobą, to wie, na czym ci zależy, co jest dla ciebie ważne. Nie trzeba się chwalić tym, że dobrze się rozumiecie. No chyba, że przez tydzień wiercisz mu dziurę w brzuchu, a ostatecznie w sieci zamawiasz torebkę, za którą płacisz z jego konta. No faktycznie, jest się czym chwalić. Nową torebką od męża, który pamiętał. A jeśli nie pamiętał? Czy naprawdę jest w tym coś złego, czy na na co dzień nie dajemy wam wystarczających powodów, żebyście wierzyły, że was kochamy, szanujemy, że nam na was zależy?

Dlatego życzę wam jeszcze, żebyście miały obok siebie facetów, od których nie musicie dostawać kwiatów w Dzień Kobiet. Żebyście świętowały ze swoimi przyjaciółkami, siostrami, koleżankami, a nie uwieszały się na partnerze i liczyły, że on uczyni ten dzień dla was wyjątkowym. Błagam. Jesteście fajne, mądre, my naprawdę nie musimy wam tego udowadniać. Same powinniście o tym wiedzieć, co więcej – być o tym przekonane. Bo inaczej, to wszystko o kant tyłka rozbić.

Nie chcę dawać kwiatów ciotkom, szwagierkom, koleżankom w pracy, których nie lubię. Nie chcę czuć na sobie tego spojrzenia pod tytułem: „Cham i prostak, nawet docenić nie potrafi”. Tyle, że ja mam swoją żonę, którą kocham, której dzisiaj dałem kwiaty, bo chciałem, bo jest ona dla mnie ważna i cieszę się, że mogłem jej dzisiaj po raz kolejny to pokazać. Dlaczego mam obdarowywać kogoś, tylko dlatego, że formalnie obchodzi dzisiaj jakieś święto. Ja nie wymagam, żeby na urodziny każdy składał mi życzenia, cieszę się z tych, które są szczere, bo ktoś pamiętał. I nie, nie oznaczam swoich urodzin na Facebooku, tak jak nie składam życzeń z okazji Dnia Kobiet wszystkim kobietom.

Zastanawiam się, ile z was dzisiaj zamiast o tym, co dostanie od męża, partnera, kolegów z pracy, pomyślała, że w tym roku mija 100 lat od nadania praw wyborczych kobietom. Że to, gdzie dzisiaj jesteście zawdzięczacie tylko i wyłącznie sobie – kobiecej sile, ambicji, upartości i świadomości tego, co jest ważne, o co warto walczyć. A naprawdę warto czasami zabijać się o tę różę czy zaproszenie na kolację? Pomyślcie dzisiaj o sobie bez całego męskiego tła, które, z tego co widzę, jest wam niezbędne do funkcjonowania. Dajcie spokój, nam, facetom, którzy nie chcą każdej napotkanej znajomej kobiecie składać życzeń i się z nią ściskać. Wiemy, że jesteście ważne, że bez was, co my byśmy zrobili. Ale też proszę – odpuścicie. Świętujcie WASZ dzień, nie zmuszajcie nas do świętowania. W tym dniu bądźcie same dla siebie ważne. Zresztą nie tylko w tym, każdego dnia.


Chlor i pestycydy? Nie zgadniesz, co jeszcze może „siedzieć” w tamponach

Redakcja
Redakcja
8 marca 2018
Fot. iStock/emapoket

Wiele kobiet nie wyobraża sobie tzw. trudnych dni bez możliwości skorzystania z tamponów. A niektóre wręcz nie wyobrażają sobie używania podpasek lub kubeczków menstruacyjnych. Tampony dają swobodę, są niezauważalne, a więc pozwalają na dyskrecję i lepsze samopoczucie podczas miesiączki. 

Sięgamy po nie chętnie, ale już z mniejszym entuzjazmem czytamy ulotki dołączone do opakowań. A tam można znaleźć nie tylko informację o zespole wstrząsu toksycznego, który jest najpoważniejszym powikłaniem stosowania tamponów, ale i o składzie, który może niejedną z nas zaskoczyć.

O tym się głośno nie mówi

Poza ryzykiem związanym z wystąpieniem zespołu wstrząsu toksycznego, tampony zagrażają zdrowiu w inny sposób. Zawierają one wiele nieobojętnych dla zdrowia substancji, z czego mało kto zdaje sobie sprawę. Wytwarza się je przede wszystkim z mieszanki bawełny i sztucznego jedwabiu, który produkowany jest z celulozy drzewnej, o brązowym zabarwieniu. By tampony wyglądały lepiej, wybiela się je za pomocą pochodnych chloru — rakotwórczych dioksyn.

Nawet tym, wytwarzanym z czystej bawełny, brakuje sporo do doskonałości. Na wielu uprawach bawełny (np. w Chinach) stosuje się pestycydy i herbicydy, a także wielu środków owadobójczych. Te substancje chemiczne są szkodliwe, a jak dowiódł dr David Macht, toksyny przedostają się do organizmu przez błony śluzowe dróg rodnych kobiet, które są bardzo chłonne i wrażliwe na substancje toksyczne. Z tego powodu W USA tampony uznano za „umiarkowanie ryzykowne środki medyczne”.

Jak je stosować, by było bezpieczne?

Najbezpieczniej jest sięgać po środki higieniczne pochodzące z upraw ekologicznych. Poza tym należy bezwzględnie przestrzegać zasad higieny, nie przetrzymywać tamponów wewnątrz ciała dłużej, niż 4 godziny. Im dłużej nasiąknięty krwią menstruacyjną tampon znajduje się w ciele, tym mocniej namnażają się szkodliwe bakterie. Tampon blokuje krew, co podnosi temperaturę w pochwie. Jeśli kobieta jest nosicielką gronkowca złocistego (Staphylococcus aureus), jej organizm zacznie produkować toksynę TSS-1, która dostanie się do krwiobiegu i może wywołać zagrażający życiu zespół wstrząsu toksycznego.


 

źródło: 


Zobacz także

12 przejawów emocjonalnego nadużycia ze strony partnera. Wszystko „w imię miłości”

Niezależność, szybkość i realizacja marzeń – mobilność w oczach Polek [VIDEO]

Gdzie są moje kluczyki, czyli dlaczego mężczyźni zawsze wszystko gubią, a kobiety to znajdują

https://botoxclub.com.ua

www.plasticsurgery.com.ua/ru/operaczii/telo/intimnaya-plastika.html

apothekegenerika.com/levitra/