Drogie Życie, chciałabym podziękować ci za wszystkie zamknięte drzwi

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
13 kwietnia 2018
Fot. iStock/fcscafeine
Fot. iStock/fcscafeine
 

Czasami zastanawiam się, jak wyglądałoby moje życie, gdybym urodziła się kimś innym, gdzie indziej, w innej czasoprzestrzeni. A później łapię się na tym, że po co mi te rozmyślania, że przecież żyję tu i teraz i na tym się powinnam skupić. I choć nie zawsze było łatwo, to moje wyjątkowe, bo jedyne drogie Życie, chciałabym ci podziękować:

– za wszystkie zamknięte drzwi, bo dzięki temu zwróciłam się ku czemuś lepszemu. Dziękuję, że uniemożliwiłeś mi wejście do miejsc, które nie były dla mnie przeznaczone. Dziękuję za wszystkie okrężne drogi, którymi musiałam dojść do wyznaczonych celów, ponieważ doprowadziły mnie do lepszych miejsc – miejsc, o których istnieniu nigdy bym się nie dowiedziała.

– za wszystkie „nie”. Dziękuję za ten czas, kiedy bywałam odrzucona, kiedy byłam zmuszona do do puszczenia rzeczy, które wydawały mi się bliskie i ważne. Dzięki temu dzisiaj wiem, że wcale takie nie były i że bez nich jest mi zdecydowanie lepiej. Teraz wiem, na co zasługuję, kogo chcę mieć blisko siebie. To była trudna lekcja, ale dobrze odrobiona, zbiera najlepsze oceny.

– za wszystkie zakończenia i wszystkie pożegnania. Dziękuję, że dzięki tobie miałam siłę i odwagę, by rozstać się z rzeczami, które nie były dla mnie przeznaczone i odłączyć się od wszystkich rzeczy, które mnie męczyły odbierały mi energię. Dziękuję za te wszystkie drastyczne STOP w moim życiu, nawet gdy nie byłam na nie zupełnie gotowa. Dzisiaj wiem, że po rozstaniu, tuż za rogiem, czekało na mnie coś zdecydowanie lepszego. Dziękuję ci za usunięcie niektórych osób z mojego życia, tak – one w końcu złamałyby mi serce. Dziękuję za wszystkie smutne zakończenia, ponieważ przygotowały mnie do tego, żeby być wdzięczną za to co mam. I szczęśliwą.

– za wszystkie blokady na drodze, za trudności, które muszę pokonywać. Dzięki temu zwracam się też w innych niż wcześniej zamierzonych, kierunkach. Dziękuję, że miałam możliwość uświadomić sobie, że istnieje więcej niż jeden sposób na rozwiązanie problemów i więcej niż tylko A B C planów, które można zrealizować. Dzisiaj wiem, że życie wcale nie jest jedno i że można podążać różnymi drogami, które ja wybieram. Dla mnie jest więcej niż jedno życie. Jest więcej niż jeden cel podróży. Dziękuję ci za to, że każdego dnia pokazujesz mi, gdzie jestem.

– za wszystkie prośby, na które nigdy nie odpowiedziałeś. Nie wiedziałem, co jest dla mnie najlepsze i nadal nie wiem, ale nauczyłam się ufać sobie, bo od ciebie, Życie, nauczyłam się samodzielności. Ufam sobie, bo wiem, co dla mnie jest najlepsze, bo wiem, co mnie uszczęśliwi. Bo rozumiem, dlaczego płaczę w nocy i czasami drętwieję ze strachu. Ufam, bo wiem, że ostatecznie to ja jestem jedyną osobą, na którą mogę zawsze i w każdym momencie liczyć.

Dlatego dziękuję ci raz jeszcze za zamknięte drzwi, w które muszę przestać stukać, dobijać się, tylko poszukać innej drogi. Dziękuję ci za to, że zmuszasz mnie do szukania rozwiązań, do zmiany planów, do sięgania po to co nowe, pomimo wielu obaw i wątpliwości. Dzięki temu moje życie jest pełniejsze, a ja mogę się nim nieustannie zachwycać.


Rozwiązanie akcji #MiesiącKobiet

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
13 kwietnia 2018
Fot. iStock/Poike
Fot. iStock/Poike
 

Kochane, i co ja mam wam napisać. To był świetny miesiąc, mam nadzieję, że u was trwa nadal, a jeśli o sobie zapomniałyście, to dzisiaj wam przypominamy wręczeniem nagród za udział w akcji. Wzruszyły mnie niesamowicie wasze wpisy o tym, co wam dał ten miesiąc. Cieszę się, że dla was to nie był tylko wyścig po nagrody, ale faktycznie skupienie się na sobie, na tym, co nam w duszy gra, co śpiewa, a co wywołuje wdzięczność. 

Żeby nie przedłużać.

Laureatom serdecznie gratulujemy i prosimy o kontakt mailowy w celu odbioru nagród w ciągu 10 dni od daty ogłoszenia wyników. Prosimy o przesłanie danych do wysyłki nagrody (imię i nazwisko, adres e-mail, adres i nr telefonu) na adres e-mail: [email protected]. Otrzymanie danych potwierdzamy w odpowiedzi zwrotnej.

Prosimy o dołączenie w treści wiadomości poniższego oświadczenia:
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).

Zestaw kosmetyków KOBO dla:

Halyna Ramsa-Ga

Kasia Grzesia

Bogusia Tatar

Patrycja Piasecka

Beata K. Gardoń

Bon o wartości 300 zł na zakupy w  oraz designerski kubek, notes i kostka biurowa dla

Anna Milkiewicz

Anna Stawowa

Joanna Antoniewska

Beata Maćkowiak

Zestaw kosmetyków profesjonalnych dla:

Bożena Sil

Małgorzata Zarębska

Bogusia Olendzka-Kozicka

Kaśka Stachowiak

Depilacja laserowa 1 sesja – 4 dowolne partie ciała dla:

Katarzyna Toczona

Depilacja laserowa 1 sesja – pachy + bikini + łydki dla:

Aleksandra Filipkowska

Laserowy peeling węglowy twarz + szyja + dekolt dla:

Aleksandra Szczepańska

Infuzja tlenowa twarz + szyja + dekolt dla:

Karolina Sil

Obrotowa loko-suszarka z jonizacją AS200E Babyliss Paris dla:

Agnieszka Burek

Marlena Hanelik

Automatyczna lokówka Curl Secret C1200E od BaByliss Paris dla:

Patrycja Koźlik

 dla:

Joanna Olszewska

Iza Steffens

Sabina Bellydance


Katarzyna Bosacka: „Nasze dzieci więcej uczą się na temat żywienia pantofelka czy eugleny zielonej, a mniej na temat odżywiania człowieka”

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
13 kwietnia 2018
Katarzyna Bosacka / fot. materiały prasowe
Katarzyna Bosacka / fot. materiały prasowe

Każdego dnia spożywamy mnóstwo produktów, które bardzo niekorzystnie wpływają na nasz organizm. Chociaż coraz więcej mówi się o zdrowym odżywaniu i świadomym kupowaniu, większość z nas wciąż ma z tym problemy. Doskonale wie o tym Katarzyna Bosacka, która w swoim nowym programie „Co nas truje” spotyka się ze zwykłymi ludźmi i zagląda do ich lodówek.

Ewelina Celejewska: Oglądałam kilka odcinków Pani nowego programu „Co nas truje” i jestem przerażona. Momentami utożsamiałam się z niektórymi bohaterami.

Katarzyna Bosacka: Występują w nim autentyczni ludzie, którzy sami się zgłosili. W programie biorą udział dobrowolnie. Dzięki temu, że bohaterowie są prawdziwi, łatwiej jest utożsamiać się z ich problemami. Bohaterka odcinka o fast foodach, 21-letnia dziewczyna, która ważył 143 kg już w wywiadzie przed nagraniem powiedziała, że je wyłącznie pizzę mrożoną i zapiekanki z dyskontów. To smutne, bo prawdopodobnie w jej rodzinnym domu nigdy nie było na stole zdrowego jedzenia.

Czyli kolejny raz się potwierdza, że „czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci”.

Oczywiście. My, rodzice popełniamy wiele błędów. Po pierwsze, nie wiemy, że do około 10. roku jesteśmy prawdziwymi bogami dla naszych dzieci, które naśladują wszystko to, co my, dorośli robimy. Jeśli my jemy byle co, byle jak i byle gdzie, a do tego pijemy te wszystkie kolorowe, gazowane napoje, to nie ma się co dziwić, że dziecko idzie w nasze ślady. Kolejnym błędem jest to, że wyganiamy dzieci z kuchni – bo się pobrudzą lub narobią bałaganu, a poza tym sami zrobimy wszystko szybciej. To właśnie podczas gotowania dzieci najwięcej się uczą na temat odżywiania i przygotowywania posiłków. Nie musimy zaraz porywać się na domowej roboty pasztet, ale zacznijmy od zwykłego makaronu z sosem pomidorowym. Niech dziecko poczuje, jaki smak ma czosnek i sprawdzi, jak od cebuli łzawią oczy. To wszystko są bardzo ważne doświadczenia.

A szkoła?

Również powinna edukować, ale nie zrobi za nas całej roboty. Dużo dobrego wnosi zakaz sprzedawania tych różnych słodyczy, ale proszę zwrócić uwagę na to, że podczas zajęć lekcyjnych nasze dzieci więcej uczą się na temat żywienia pantofelka czy eugleny zielonej, a mniej na temat odżywiania człowieka. Oczywiście, przekazywana jest im wiedza na temat tego, ile należy zjeść błonnika, węglowodanów czy białka, ale nie potrafią wykorzystać tej wiedzy w praktyce.

Na przykład?

Dzisiaj pożywienie „zdobywamy” nie w lesie, na polu czy łące, ale w sklepie i nasze dzieci powinny uczyć się tego, jak być rozsądnym konsumentem. Mowa o czytaniu etykiet i analizowaniu składu produktów.

Wielu dorosłych tego nie robi i potem w ich koszykach lądują niezdrowe produkty. Gdyby miała Pani wskazać, czego spożywamy najwięcej, choć nie powinniśmy?

Takich produktów jest cała masa. Ale są dwie rzeczy, z którymi mamy największy problem. Pierwsza z nich to sól. Polacy zamiast 1 płaskiej łyżeczki dziennie (dawka zalecana przez WHO) jedzą znacznie więcej – nawet 2-3 razy tyle. Nadmiar soli w diecie jest główną przyczyną występowania nadciśnienia. Mój zaprzyjaźniony kardiolog ma pacjenta po 40-tce, który uprawia sport, jest dosyć szczupły, ale zmaga się z wysokim nadciśnieniem. Choroba spowodowała u niego zaburzenia krążenia. Lekarz zabronił mu jedzenia na mieście i kazał gotować w domu bez dodatku soli. Okazało się, że wystarczył miesiąc, żeby jego ciśnienie wróciło do normy. Niepotrzebne były żadne leki. Niestety, chwilę później pojechał na tydzień na narty, a tam, siłą rzeczy, musiał porzucić zdrowe nawyki i odżywiać się w lokalnych barach i restauracjach. Znów jadł frytki, zapiekanki, zupy gulaszowe. Jaki był efekt? Po dwóch dniach znów miał wysokie ciśnienie. To jest idealny przykład, jak sól działa na nasz organizm.

A druga rzecz, która nam szkodzi?

Cukier oczywiście. Powinniśmy jeść maksymalnie 9 płaskich łyżeczek cukru dziennie, tymczasem niektórzy z nas potrafią pochłonąć go znacznie więcej. Słodkie produkty napędzają apetyt, powodują insulinooporność, cukrzycę, miażdżycę i wiele innych, poważnych chorób.

Chyba wciąż nie mamy świadomości, że zarówno sól, jak i cukier dodawane są w dużych ilościach do gotowych produktów. Że nawet jeśli nie jemy słodyczy i nie słodzimy herbaty, to i tak codziennie spożywamy cukier.

Oczywiście. I to ile! Niedawno zauważyłam, że taki standardowy słoiczek kremu czekoladowego ma mniej cukru w sobie niż dwie 1,5-litrowe butelki wody smakowej. Czy Pani to sobie wyobraża? Przecież jak człowiek otwiera taki słoiczek kremu, to ma świadomość, że to jest słodkie i stara się ograniczać jego spożycie, ale jak odkręca butelkę takiej wody, to przez myśl mu nie przejdzie, ile zaraz „wypije” cukru. Problem polega na tym, że nie ma żadnych restrykcji odnośni tego, ile cukru i soli producent może wsypać do swojego produktu. A potem nasze państwo leczy tych wszystkich chorych ludzi. W niektórych państwach na świecie już wprowadzono podatek od śmieciowego jedzenia.

Myśli Pani, że taka regulacja dotrze i do nas?

Mam nadzieję, że tak. Proszę wziąć do ręki pierwsze-lepsze, śmieciowe jedzenie i zobaczyć, ile kosztuje w przeliczeniu na kilogram. Gdybyśmy chcieli zrobić chipsy, wyprodukowanie ich w domu kosztowałoby nas jakieś 3,5 zł za kilogram. Najdroższe chipsy, jakie widziałam w sklepie kosztowały 169 zł/kg. Niedawno było też głośno o pewnej, polskiej sportsmence, która sprzedawała chi[psy ziemniaczaneza 260 zł/kg. Pytanie brzmi – czy ktoś tutaj przypadkiem nie oszalał? Jak możemy płacić tyle pieniędzy za coś, co kosztuje grosze, w dodatku nam szkodzi? Te wszystkie tłuszcze, węglowodany, sól, akrylamid, barwniki… Właśnie to znajdziemy w chipsach e sklepu.

Z drugiej strony ciągle się mówi o tym, że wszystko nas truje i powoduje raka. Niektórzy wychodzą z założenia, że jak nie zabije ich chemia z jedzenia, to może smog i dlatego odpuszczają? Może nie widzą sensu w zdrowym odżywianiu i chcą mieć z życia chociaż tyle, że zjedzą coś, co lubią.

Nawet drobna modyfikacja diety, a nawet sposobu robienia zakupów, może dużo zmienić.

Jak powinniśmy robić zakupy?

Przede wszystkim nie idźmy do sklepu na 5 minut, a poświęćmy na zakupy co najmniej 1,5 godziny. Miejmy ze sobą listę zakupów, notes, telefon do robienia zdjęć oraz lupę, jeśli mamy wadę wzroku i dokładnie przeanalizujmy skład produktów, które planujemy kupić. Sprawdzajmy, czy to, co mamy w ręku faktycznie jest śmietaną, kawą, masłem, czy tylko udaje produkt, o który nam chodzi. Czy pasztet, który nie ma mięsa w składzie można nazwać pasztetem? Ano można. Co ciekawe, czasem jeszcze jedzenie dla kota zawiera więcej mięsa, niż pasztet w puszce dla ludzi. Dajemy się robić konia i tyle.

Druga rzecz – im krótsza lista składników, tym lepiej. Zastanówmy się, czy rozumiemy te wszystkie, dziwne nazwy. Jeśli nie potrafimy czegoś wymówić, to najprawdopodobniej jest podejrzane. Mała, nieczytelna czcionka i błyszczące tło również powinny wzbudzić nasz niepokój. Najwyraźniej producent nie chce nam ułatwić zadania.

Powinniśmy sugerować się ceną? Czy może to kwestia dobrego poszukania i poczytania?

Absolutnie poczytania i poszukania. Patrzmy zawsze na cenę za kilogram.

Najdziwniejsze produkty spożywcze, na jakie trafiła Pani w sklepie?

Raz znalazłam „mleko”, które było w ładnym opakowaniu z krową, miało napis „UHT” oraz „3,2%”, ale to nie był tłuszcz mleczy, tylko woda mleczna z dodatkiem oleju. Z mlekiem nie ma to nic wspólnego. Pamiętam, że kosztowało 1,65/l. Trafiłam też na „kawę rozpuszczalną” w słoiczku, była granulowana, ciemna, na opakowaniu widniał napis „poranna” tudzież „śniadaniowa”. Po sprawdzeniu składu okazało się, że jest to kawa zbożowa, czyli jęczmień i żyto. W ferworze zakupów możemy się naciąć. Chwytamy coś, co jest po prostu tańsze.

Ale kawa zbożowa to jeszcze chyba nie tak źle?

Właśnie źle, bo jedne z najnowszych badań mówią, że kawa ma bardzo dobry wpływ na zdrowie. Poprawia krążenie, zawiera przeciwutleniacze, które chronią przed rakiem. Nawet Światowa Organizacja Zdrowia zaleca picie kawy.

Jakich ciekawostek możemy spodziewać się w kolejnych odcinkach „Co nas truje”?

Jeden z najbliższych odcinków będzie poświęcony alkoholowi. Chociaż Polacy nie piją aż tak dużo wysokoprocentowych trunków, chętnie sięgają po piwo i wino. W programie będzie można zobaczyć, jak poradziłam sobie z jazdą samochodem w alko-goglach. Szczerze mówiąc, nie zdawałam sobie sprawy, że to będzie tak ogromne wyzwanie.

Widzów czeka też odcinek o wieprzowinie, w którym bierze udział bardzo ciekawy bohater – ojciec trójki małych dzieci. Jego rodzina ma pewien zwyczaj. Mianowicie raz na dwa miesiące kupują połowę świni i tę świnię zjadają. Na pierwszy rzut oka było widać, że ten mężczyzna ma problemy ze zdrowiem. Po prostu tak nie wygląda zdrowy człowiek. Poprosiliśmy, żeby zrobił badania. Lekarz stwierdził, że ma bardzo wysoki poziom cholesterolu i miażdżycę i natychmiast kazał zmienić nawyki żywieniowe. Po wizycie pan Arek, bohater odcinka, podziękował mi, że dzięki temu programowi przejrzał na oczy.

Właśnie to najbardziej lubię w mojej pracy – że ludzie zmieniają swoje przyzwyczajenia i zaczynają zdrowo się odżywiać. Tego bohatera uratowaliśmy, to wiem na pewno. Jeśli dzięki temu programowi uda się uratować kolejnych lub chociaż skłonić ich do refleksji nad sposobem życia lub zmobilizować do wykonania podstawowych badań, to uważam, że zrobiliśmy kawał dobrej roboty.

Katarzyna Bosacka / fot. materiały prasowe

Katarzyna Bosacka / fot. materiały prasowe

W nowym programie „Co nas truje” Katarzyna Bosacka przygląda się produktom spożywczym i napojom, w których kryją się trujące składniki. Prowadząca odwiedza polskie rodziny, zagląda do lodówek i wyławia z ich codziennych jadłospisów produkty, wpływają negatywnie na zdrowie człowieka.

Emisja w każdą w niedzielę o godzinie 11:30 na antenie TVN Style.


Zobacz także

Fot. iStock/fstop123

Ktoś kiedyś napisał, że nauczyciel ma wpływ na wieczność i nie wiadomo gdzie kończy się jego oddziaływanie. Dziękujemy Wam

Fot. iStock/SonerCdem

Choć Facebook nas stresuje, nie umiemy bez niego żyć – dowodzą badania

Fot. iStock / svetikd

Biznes-matki. One już wiedzą, że biznes z potrzeby serca ma wielkie szanse na sukces