Fantastyczne przepisy na kosmetyki z lodówki. Dbanie o ciało nigdy nie było takie proste

Oh!Books
Oh!Books
16 marca 2018
Fot. iStock/Jacob Ammentorp Lund
 

Spotkałam ostatnio znajome i nawet nie wiem kiedy, zaczęłyśmy rozmawiać o kosmetykach. Okazało się, że jedna z nich (a cerę ma piękną…) używa tylko kosmetyków, które zamawia u sprawdzonej pani.

„Nie mogę żadnych innych balsamów, kremów, od razu wysusza mi się skóra” – opowiadała. I faktycznie, coraz częściej zwracamy uwagę na to, czym raczymy nasze ciało. Czytamy już etykiety na produktach spożywczych i powoli zaczynamy zwracać na nie uwagę w przypadku kosmetyków. A co, gdyby samemu pokusić się o zrobienie własnych kremów, balsamów, a nawet pudru do twarzy? Tylko tak będziemy wiedzieć, czym pielęgnujemy nasze ciało, traktujemy je odpowiednio nie robiąc mu krzywdy. No tak, tylko jak się zabrać do produkcji domowych kosmetyków? Nic prostszego. Na rynku wydawniczym pojawiła się fantastyczna książka. Autorki Elsie Rutteford i Dominika Monarovic wiedzą o czym piszą. To przyjaciółki, które niejeden szalony pomysł wdrożyły w życie, ale tak naprawdę miłość do kosmetyków sprawiła, że w 2013 roku założyły firmę Clean Beauty Company. Na części pierwsze rozłożyły swoje ulubione kosmetyki i w lekkie osłupienie wprawił je fakt, ile w  nich zbędnych i wcale nie poprawiających urodę składników. Dzisiaj są specjalistkami od w pełni naturalnych kosmetyków. Co więcej, postanowiły się swoją ogromną wiedzą podzielić z innymi kobietami.

Książka to prawdziwy przewodnik po zawiłościach (choć nie jest ich specjalnie dużo) tworzenia kosmetyków. Myślę, że każdy znajdzie w niej odpowiedź na wszystkie pytania i rozwieje wątpliwości. Jakiego oleju używać, jakie produkty ze sobą mieszać. Co to są hydrolaty i jak ich używać przy komponowaniu perfum czy kremów. Jak mówią autorki książki: „Przejście na ekologiczne kosmetyki, to zmiana stylu życia” i pewnie coś w tym jest, bo inaczej zaczniemy patrzeć na fusy z kawy, banany, a stojący na półce olej z awokado przestanie być używany jedynie do sałatek. Nie wierzycie? Oto kilka przepisów.

Nie wywiniesz się

Idealne dla cery, której brakuje blasku i nosi wyraźne ślady zmęczenia.

pół szklanki naparu z rumianku

1 łyżka miodu

1 łyżeczka startego imbiru

pół szklanki mleka sojowego

Po wymieszaniu składników, w tak przygotowanej miksturze moczymy ręcznik, następnie nakładamy go na twarz. Trzy razy powtarzamy tę czynność, a resztki naparu możemy spokojnie pozostawić na noc na twarzy. Rumianek ma działanie łagodzące, mleko sojowe zawiera fitoestrogeny, miód zatrzymuje wilgoć, dzięki czemu skóra staje się elastyczna i miękka, a imbir pobudza krążenie krwi. Z pewnością warto wypróbować.

Kuchnia fusion

30 ml oliwy z oliwek

30 ml oleju słonecznikowego

20 ml oleju z awokado

20 ml oleju z migdałów

Oleje oczywiście powinny być z pierwszego tłoczenia. Wymieszane tworzą idealny balsam do nawilżenia i odżywienia naszej skóry. Autorki przepisu ostrzegają przed zapachem, jeśli nam przeszkadza, możemy przemyć miksturą ciało, a następnie zmyć je wodą. Mój numer pierwszy wśród przepisów do wypróbowania.

To zaledwie kilka przykładowych przepisów, a tych w książce znajdziecie bez liku – do włosów, do skórek od paznokci, do stóp, a nawet przepisy na kosmetyki do naturalnego makijażu! Szczerze polecam. Tylko uważajcie, bo za chwilę się okaże, że jedną półkę w lodówce będziecie musiały przeznaczyć na kosmetyki. To wciąga! Naprawdę!

CLEAN BEAUTY_okładka_3D

 


Wojennego koszmaru może dostąpić również osoba ocalona. Powieść „Biała Chryzantema” to przejmująca historia miłości rozdzielonych sióstr

Oh!Books
Oh!Books
28 marca 2018
Fot. Wydawnictwo
 

Zapewne niewielu z was zna historię „pocieszycielek”. Ten wstrząsający, historyczny fakt wyszedł na jaw stosunkowo niedawno, bo dopiero w 1991 roku, gdy jedna z Koreanek wytoczyła proces rządowi Japonii. Mary Lynn Bracht, troszkę dlatego, że opowieść o porywanych przez Japończykach młodych dziewczynach krążyły w jej rodzinie od dawna, trochę po to, by rozpowszechnić wiedzę o zbrodniach wojennych dokonywanych przez żołnierzy japońskich, postanowiła przełamać tabu i napisać powieść o dwóch siostrach, których miłości nie pokonał nawet okrutny los, historia, na którą nie miały najmniejszego wpływu.

„Biała Chryzantema” to nie jest książka, którą chłonie się jednym tchem. I całe szczęście. Powieść Mary Lynn Bracht to tekst, który najlepiej czytać fragmentami, przeżywając go „po trochu”, żeby lepiej zrozumieć tragizm sytuacji głównych bohaterek oraz nieznany Europejczykom kontekst historyczny. Bo też niezwykle smutna i ważna dla kobiet na całym na świecie jest ta opowieść.

Akcja książki toczy się równolegle w dwóch płaszczyznach czasowych. Mamy Koreę z lat czterdziestych ubiegłego wieku i Koreę Południową siedemdziesiąt lat później. Mamy dwa światy, dwóch bardzo mocno kochających się sióstr. Jedna z nich, Hana, by ochronić drugą, poświęci siebie, swoją młodość, niewinność, nadzieję na miłość i w miarę beztroskie życie, jakim powinna żyć każda młoda dziewczyna. Porwana przez japońskich żołnierzy trafi do Mandżurii, gdzie wśród innych „pocieszycielek” będzie zmuszana do pracy w wojskowym domu publicznym. Druga, Emi u kresu życia szuka w sobie siły, by zrozumieć to, co się wydarzyło, przebaczyć, stanąć wreszcie twarzą w twarz z przeszłością, choć przecież gdy porwao jej starszą siostrę, była tylko małym dzieckiem.

Mary Lynn Bracht dokonała rzeczy niezwykłej. Jej „Biała chryzantema” porusza do głębi, zostawia w czytelniku głęboki ślad, prawie bliznę. Sytuację „pocieszycielek” przedstawiono tu tak samo dosłownie, z dbałością o wstrząsające, ale jakże prawdziwe i okrutne jednocześnie szczegóły, jak dokładnie odmalowano emocje młodszej z sióstr, jej wewnętrzną walkę z samą sobą, jej trudną drogę do zrozumienia jak potoczyło się życie jej i jej siostry.

„Biała chryzantema” to lektura trudna, do tego stopnia, że wymaga czasem nawet by od niej odpocząć, odłożyć ją na chwilę, odetchnąć. I wrócić z jeszcze większą ciekawością każdej następnej strony, poczynań Hany, wspomnień Emi. A na końcu zrozumieć, że wojennego koszmaru można dostąpić również jako osoba ocalona.


Mary Bracht 2 (1)Mary Lynn Bracht skończyła studia magisterskie na kierunku Creative Writing, na University of London. Jest Amerykanką o koreańskich korzeniach, mieszka w Londynie, a dorastała w dużej imigranckiej społeczności kobiet, kobiet które wychowały się w powojennej Korei Południowej. W 2002 roku Bracht odwiedziła rodzinną wioskę swej matki i właśnie podczas tej podróży po raz pierwszy usłyszała o „pocieszycielkach”. „Biała chryzantema” to jej debiutancka powieść, w Polsce możecie przeczytać ją dzięki wydawnictwu Prószyński i S-ka.


Maja dorasta – tak genialnej książki o dojrzewaniu, jeszcze nie było!

Oh!Books
Oh!Books
16 marca 2018
Fot. Archiwum prywatne

Za każdym razem, kiedy dochodzi do mnie, o zgrozo coraz częstsze, prychanie mojej córki, myślę sobie: OH NO! To już? Przecież ma ledwie osiem lat… I tylko czekam, aż się zacznie… Bo drogie mamy, myśl o okresie dojrzewania stawia nam włosy dęba. Już na rozgrzewkę kilka lat wcześniej zaczyna się sarkanie, prychanie i szpileczki. I co by się nie działo, nie uciekniemy, dlatego jest tylko jedna rzecz, którą możemy zrobić… Pogadać!

Gdyby ktoś był zdania, że pogadać z ośmio- czy jedenastolatką o okresie (fuj, ja nie chcę), ciąży (???) czy włosach pod pachami (fuj, wyglądasz jak tata/małpa/obleśnie – niepotrzebne skreślić) to łatwy kawałek chleba, spieszę z wyjaśnieniem: NIE! To nie jest łatwe!

I wcale łatwo nie jest podać te wszystkie informacje w sposób i zrozumiały i dość przyjazny. Dlatego, jako kobiety i matki, z dumą zapraszamy was do lektury genialnej nowości, której patronujemy!

Maja dorasta. Niezbędnik dorastającej dziewczynki

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Książka w świetny wręcz sposób ułatwia nam rozmowę. Jej autorka – Monica Peitx, jest pediatrą endokrynologiem i trzeba przyznać,  że z genialnym podejściem do młodocianych. Dlaczego?

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Bo na stronach książki oprócz wiedzy, czyli wszystkich ważnych informacji o dojrzewaniu (co, jak, kiedy i dlaczego?) znajdziecie sporo wiedzy praktycznej, która wasze córki będzie interesowała najbardziej. Dowiedzą się między innymi:

  • gdzie rosną włosy i co można z nimi zrobić,
  • czym różnią się podpaski i tampony – gdzie i jak się je nosi,
  • czego potrzebuje ciało w okresie intensywnego wzrostu,
  • co może boleć lub dziwić,
  • co jeść,
  • ile spać,
  • o co chodzi z tymi stanikami, rozmiarami,
  • must have wiedzy, by przygotowac się na okres,
  • i wiele, wiele innych.
Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Całość jest przepięknie wydana, zilustrowana przez Cristinę Losantos. Krótko mówiąc doskonałe narzędzie, by pogadać, a nie straszyć. By wyjaśnić, a nie odbębnić. Z całego serca polecamy!

Zajrzyjcie koniecznie do księgarni lub na 

 

maja-dorasta

TytułMaja dorasta
Tytuł oryginalnyMia se hace mayor
AutorMonica Peitx
TłumaczAgata Picheta
IlustratorCristina Losantos
Liczba stron48
Format148×190
Oprawatwarda

Maja ma dziewięć lat i właśnie rozpoczyna się jedna z najbardziej niezwykłych przygód jej życia – dojrzewanie. Wraz z bohaterką i jej przyjaciółkami dowiemy się, jakie zmiany zachodzą w ciele dziewczynki podczas tego procesu i z jakimi nowymi wyzwaniami się wiążą.

O dojrzewaniu – humor, zabawne ilustracje, a przy tym spora porcja rzetelnych informacji.

Dorastanie jest cool! Im więcej wiesz, tym lepiej!

Książka napisana przez lekarkę, specjalistkę w dziedzinie pediatrii. Publikację wyróżniono licznymi nagrodami.


лабораторный вакуумный насос

https://cialis-viagra.com.ua

виагра таблетки 50 мг цена