Jak nie stracić formy jesienią? To idealny czas na rower

Redakcja
Redakcja
3 września 2016
Mat. prasowe
 

Według wszystkich możliwych prognoz, w tym tygodniu czekają nas ostatnie naprawdę letnie dni tego roku. Odchodzą ciepłe weekendy i jednodniowe wycieczki nad jezioro. Czas pożegnać się z lekkimi sukienkami i uważniej przyjrzeć jesienno-zimowym kolekcjom, które już zagościły w sklepach. Nie musimy jednak rezygnować ze wszystkiego, co cieszyło nas latem – szczególnie jeśli chodzi o ruch.

Lato, mimo upałów, to najlepszy okres, by zacząć się ruszać i nawet wdrożyć konkretny plan treningowy. Ładna pogoda, długie dni i lepszy nastrój przekładają się bezpośrednio na naszą motywację. Nic dziwnego, że latem gubimy kilogramy – i nic dziwnego, że zatrważająco często odzyskujemy je jesienią. Tymczasem niektóre zdrowe nawyki mogą zostać z nami mimo gorszej aury i mniejszej energii. Chłodniejszy wiatr i okazjonalna mżawka mogą – ale nie muszą! – przeszkodzić nam w bieganiu, ale nie są żadną przyczyną, by zsiadać z roweru, zwłaszcza tego miejskiego.

Czego możesz potrzebować?

To prawda, że jest pogoda, przy której nie warto jeździć na rowerze – na przykład burza z gradem, tornado albo ciężka śnieżyca. Spadek temperatury i jesienna aura natomiast nie stanowią wielkiej przeszkody. Wręcz przeciwnie: niewielka aktywność o poranku pomaga się obudzić i rozgrzać, gdy dni są coraz krótsze. Należy jednak pamiętać o podstawowym przygotowaniu roweru do jesiennych warunków.

Mat. prasowe

Mat. prasowe

Chociaż większość rowerów miejskich jest wyposażona w tylny i przedni błotnik, to warto zwrócić na ten aspekt szczególną uwagę. To szalenie ważny element: chociaż przejeżdżania kałuż na ogół można uniknąć, to drobne rozbryzgi błota są nieuchronne. Dlatego należy dokładnie oczyścić błotniki i w razie potrzeby je wyprostować, by koła ich nie ocierały.

Kolejnym ważnym elementem są światła. To kluczowe dla bezpieczeństwa rowerzysty. Latem, gdy dni są długie, łatwo o nich zapomnieć, ale już nawet w sierpniu, gdy zmrok zapada przed ósmą wieczorem, trzeba zadbać o odpowiednią widoczność na drodze. Opcji jest kilka: możemy zaopatrzyć się w lampki LED (np. Sunlight marki Le Grand) albo klasyczne dynamo, które zawsze będzie gotowe do działania (np. Sunrise marki Le Grand). Pamiętaj, że odblaski stanowią dobre wsparcie, ale nie zastąpią oświetlenia w rowerze.

Mżawki, mgła i deszcze to ryzyko, z którym należy się liczyć, jeśli dojeżdżamy rowerem do pracy i musimy go zostawić pod gołym niebem. Przydadzą się ochronne peleryny – dla Ciebie i dla roweru. Poliestrowa peleryna może nie jest zbyt stylowa, ale za to ochroni Cię przed nieprzyjemną wilgocią. Nie może być zbyt długa (inaczej wkręcałaby się w koło), a kaptur musi jednocześnie osłaniać twarz i nie ograniczać widoczności – dobrym przykładem jest peleryna City Cape Le Grand. Natomiast osłona na rower powinna być wykonana z wytrzymałego, odpornego na zrywanie materiału (np. Shelter Le Grand). Jeśli w rowerze znajdują się skórzane elementy, tym bardziej należy zadbać o ochronę, ponieważ skóra łatwo niszczeje po ekspozycji na wilgoć. Obie peleryny łatwo wozić ze sobą na rowerze, np. na bagażniku czy w koszyku.

O czym warto pamiętać?

Jeśli zarówno ty, jak i rower jesteście gotowi do jesieni, nieco chłodniejszej pogody i krótszych dni, to pozostaje pamiętać o kilku prostych zasadach. Najważniejsze zawsze jest bezpieczeństwo, a we wrześniu i październiku trzeba mieć na uwadze zmieniające się warunki.

Mat. prasowe

Mat. prasowe

Po pierwsze, koła będą się zachowywać nieco inaczej na wilgotnej nawierzchni, szczególnie na poziomych znakach – tych wymalowanych białą lub żółtą farbą. Ryzyko poślizgu jest na nich większe. Dlatego też nie szarżuj z prędkością i gwałtownymi manewrami.

Po drugie, jazda pół metra od krawężnika wbrew pozorom jest bezpieczniejsza niż tuż przy nim, mimo że kierowcy mijających cię samochodów na pewno uważają inaczej. W ten sposób nie tylko ominiesz najgorsze kałuże, ale też zmusisz auta do wyprzedzania cię o ten przepisowy metr. Jedź spokojnie i miarowym tempem: jeśli na twojej drodze znajdzie się kałuża lub dziura, to daj wcześniej znać, że zamierzasz ją ominąć. W ten sposób nie zaskoczysz żadnego użytkownika drogi i znacznie zmniejszysz ryzyko nieprzyjemnych incydentów.

Najważniejszą zasadą jest jednak zwyczajne przyzwyczajenie się do jesieni. Letnia przesiadka na rower wcale nie musi kończyć się we wrześniu – wręcz przeciwnie, to wtedy odkrywa się największe zalety jazdy na dwóch kółkach. Gdy kończy się sezon urlopowy, a do miast wracają studenci, średni czas oczekiwania w korkach znacznie się wydłuża. Na szczęście nie musisz w tym uczestniczyć – rower to materiał na dłuższy związek, a nie jedynie letnią przygodę. A dzięki jesiennemu przyzwyczajeniu tym szybciej wiosną wyciągniesz swoje dwa kółka z garażu.


 

Źródło:


Niemożliwe staje się możliwe, gdy się na to zdecydujesz. Zapraszamy na Rozwojowy Festiwal dla Kobiet

Redakcja
Redakcja
3 września 2016
Mat. prasowe
 

Ile razy zrezygnowałaś z kursu nurkowania, szalonej przygody, czy lotu do Australii, bo się bałaś? Ile razy coś powstrzymało cię przed realizacją marzenia twojego życia? I nie ma znaczenia, czy masz 25 czy 65 lat! To dobry wiek, aby odważyć się na więcej! Niemożliwe staje się możliwe, gdy się na to zdecydujesz.

Rozwojowy Festiwal dla Kobiet PROGRESSteron – od 13 lat największe przedsięwzięcie związane z rozwojem osobistym kobiet w Polsce – kolejny raz stworzy przestrzeń do spotkania setek kobiet, do inspiracji i rozwoju w najważniejszych aspektach życia współczesnej kobiety. Wiosną Dojrzewalnia Róż oraz lokalni organizatorzy Festiwalu zapraszają do udziału w 300 warsztatach i wykładach w całej Polsce. Przewidujemy udział ponad 1 000 kobiet.

Mat. prasowe

Mat. prasowe

Festiwal to wysoka jakość zajęć, sprawdzone metody rozwojowe i wiele nowości, wszystkie zajęcia pogrupowane są w następujące dziedziny: poznaj siebie – miłość w 21.wieku – komunikacja przyszłości – slow&flow – mogę więcej – ciało i seks – niezbędnik kobiety przedsiębiorczej – ja w cyfrowym świecie – wolne dzieci, szczęśliwi rodzice – kobiety dla lepszego świata – DIY z pasji tworzenia

Dodatkowo, w tej edycji organizujemy kampanię „#ta jedna rzecz, która robi największą różnicę”. Jakie działanie, praktyka, mała zmiana wprowadzona w życie spowoduje diametralną zmianę na lepsze? W ramach kampanii w całej Polsce odbędą się warsztaty w temacie  #ta jedna rzecz, dzięki którym uczestniczki nauczą się, jak wprowadzić  tę jedną rzecz, która może wiele zmienić w różnych obszarach ich życia.

W ramach kampanii Organizatorzy zaprosili trenerów i pasjonatów rozwoju do wypowiedzi na temat osobistych efektów wprowadzenia w życie powyższej, praktycznej filozofii – kampania toczy się na blogu Festiwalu PROGRESSteron () oraz na profilu FB Dojrzewalni Róż.

Mat. prasowe

Mat. prasowe

W programie wiosennego Festiwalu PROGRESSteron m.in.:

  • Miasto Kobiety – Najpiękniejsza Opowieść Twojego Życia
  • W Poszukiwaniu Spełnienia Czyli Jak Budować Zdrowe Poczucie Własnej Wartości
  • singLOVE! Znajdź odpowiedniego partnera, stwórz trwały związek i pozostań sobą!
  • Slow DOWN / Zwolnij – dla siebie!
  • Zdobądź WYMARZONĄ pracę – 3 rzeczy, by zdobyć zaproszenia na rozmowy kwalifikacyjne w przyszłym tygodniu
  • Eco design, czyli recykling jako ćwiczenie kreatywności
  • Action Learning: Zmiana nawyków żywieniowych

Zajęcia poprowadzą najlepsi trenerzy i coachowie w Polsce, specjaliści w swoich dziedzinach.

Dojrzewalnia Róż zaprasza wszystkie kobiety, które poszukują drogi do siebie i sposobu na to, aby świadomie tworzyć swoje życie, wpływać na nie, tańczyć z nim, wzrastając i dojrzewając.

Doświadcz tej niezwykłej wspólnoty i energii, jaka powstaje, gdy spotykają się kobiety i mogą razem robić coś, co je cieszy, bawi, zmienia!

Program i rezerwacja miejsc na stronie:

Mat, prasowe

Mat, prasowe

Oto opinie uczestniczek poprzednich edycji Festiwalu:

Festiwal dał mi przekonanie, że nigdy nie jest za późno na to, aby rozpocząć realizację swoich dawnych marzeń.

Z zadowoleniem wzięłam udział i zamierzam znowu przyjechać. Nawet namówię kilka osób, chociaż może być ciężko, bo już teraz kilka osób spośród moich znajomych uznało, że jestem całkowicie niepoważna (babcia grająca na bębnach czy tańcząca tańce afrykańskie niektórym wydaje się śmieszna. A co mi tam!)

Niesamowita dawka dobrej energii. Olbrzymi impuls do zajrzenia w głąb siebie, odkrycia własnych potrzeb i zawalczenia o nie. Dwa magiczne dni podczas, których odzyskałam wiarę w siebie i w ludzi.

Jedno jest pewne – że obudziłam się na nowo… Rozprostowałam zdrętwiałe: serce, duszę, umysł, które dotychczas jakoś tak byle jak powłóczyły nogami i … czuję życie z wszystkimi jego rytmami. Czuję,  że zaczynam żyć na nowo (…)

Chciałabym, żeby już zawsze był, żeby w ogóle był. Po dniu spędzonym na festiwalu tak się odprężyłam, że dosłownie zapomniałam o wszystkim, że mam dzieci, rodzinę, pracę, mnóstwo obowiązków, z którymi nie radzę sobie, bo jest ich za dużo. (…)

 

 

Ogólnopolski 33. Rozwojowy Festiwal dla Kobiet PROGRESSteron

marzec-kwiecień 2016

Łódź,  Poznań, Trójmiasto, Warszawa

Mat. prasowe

Mat. prasowe

 

 


Jestem lesbijką z małego miasta. Opowiem ci, jak to jest, kochać inaczej i być za to tak strasznie niezrozumianym

Anika Zadylak
Anika Zadylak
3 września 2016
Fot. iStock/Juri Pozzi

Kiedy przyglądam się Madzi, mojej bohaterce, czuję tylko i wyłącznie dobre fluidy. To zwyczajna, bardzo ładna dziewczyna, ale jej piękno, to nie tylko niesamowite oczy, czy nieskazitelna cera. Ono bije gdzieś z wewnątrz, wynika z tego, kim jest. A jest po prostu dobrym człowiekiem traktującym ludzi tak, jak sama chciałaby być traktowana. Tym bardziej więc nie rozumiem, jak można czuć do niej odrazę, zupełnie jakby była kimś gorszym. A przecież Madzia jest taka sama jak my, ma takie same wartości i kochać też potrafi tak samo: pięknie, dojrzale i z oddaniem. Maleńka różnica polega na tym, że jej miłość też jest dziewczyną. Bo Magda jest lesbijką. A jej życie, choć nie powinno, bywa cholernie trudne.

– Nie będę się użalać i wylewać łez, nie taka jest moja natura. Wolę wierzyć, że to tylko przejściowe, że ci, którzy mnie otaczają, zrozumieją w końcu, że niczym się nie różnimy. Ja też skończyłam szkołę, mam pracę, wynajmuję mieszkanie. Robię zakupy, płacę rachunki, mam swoje pasje i marzenia. I tak jak każdy, potrzebuję uczuć, bliskości i dzielenia tego, co najpiękniejsze, z drugim człowiekiem. Tylko ja nie potrafię kochać facetów, taka się urodziłam i już, bez rozmyślania jak to się stało i dlaczego. Mam przyjaciół, bliskich znajomych odmiennej płci, świetnie się rozumiemy i uwielbiamy spędzać ze sobą czas. Nie zamieniłabym moich kumpli na żadnych innych rozumiesz? Ale jeśli mówimy o miłości, dotyku, najwyższej formie zaufania, intymności to myślę tylko i wyłącznie o drugiej kobiecie.

Obecnie jestem sama, w tak małym mieście jak nasze ciężko jest znaleźć kogoś na stałe. Dziewczyny takie jak ja, zwyczajnie się boją, najbardziej tzw. opinii publicznej. A ta może pokonać, nawet najsilniejsze uczucie, bo często jedna strona związku odpuszcza, żeby uchronić tę drugą. Ja dwa razy tak się rozstawałam, choć bolało i boli do dziś. W jednym i drugim przypadku chodziło o młodsze ode mnie partnerki, takie, które dopiero wychodzą z ukrycia, ujawniają się. One czują intensywniej, ale też boją podwójnie. I nie bardzo chcą walczyć, nie mają sił, by przetrwać najgorsze, a to wymaga odwagi i poświęcenia. I wiary w to, że się uda i że zrozumieją zwłaszcza najbliżsi. A tak się często nie dzieje. Moi rodzice wiedzieli o mojej orientacji i po prostu przyjęli to do wiadomości. Nie stanowi to dla nich problemu, kochają mnie i już. Ale nie zawsze tak jest i nie chodzi tylko o rodzinę, ale o otoczenie w ogóle, kolegów z pracy. Szczególnie czuje się to w mniejszych społecznościach, gdzie prawie wszyscy cię znają, obserwują. Nie masz jak zachować anonimowości. I wtedy czujesz każde spojrzenie, widzisz głupie miny, słyszysz niefajne komentarze, które często też obrażają moją mamę. To nie jest łatwe zwłaszcza w pojedynkę, ale razem też nie jest lekko. Za dużo ofiar.

Teraz tak sobie pomyślałam, że by być innej orientacji w tym mieście, kraju i na całym świecie, to ciągła walka. Ciągłe udowadnianie innym, że nie jestem psychicznie chora, zboczona, odrażająca, że po prostu kocham inną kobietę. I ona jest dla mnie żoną, przyjaciółką, powierniczką największych sekretów i lęków, partnerką w rozmowach i w życiu, we wspólnym podejmowaniu decyzji. Tworzymy związek, jak w każdym innym domu i tak samo cierpimy, gdy naszemu partnerowi dzieje się krzywda, tak samo zasypiamy i tak samo się budzimy, rozumiesz? Więc popatrz na mnie i powiedz, co we mnie jest aż tak złego, że pozwala innym mnie nienawidzić?

Gdy wracam do domu, łapię się na tym, że nie poczułam niczego dziwnego, czy specjalnie ekscytującego, gdy na pożegnanie mocno przytuliłam Magdę. Ot zwyczajne ciepło, tak jak wtedy, gdy ściskasz przyjaciółkę lub bliskiego kumpla. Niczego gorszego i odpychającego, też nie poczułam. Bo przecież ta dziewczyna, to taki sam człowiek jak ja i ty. Jak my wszyscy.


Zobacz także

Toksyczni rodzice – 7 typów negatywnego rodzicielstwa

13 powodów, by wsiąść na rower – już, teraz, natychmiast! Akcja „Polka na diecie”, dzień #4

Introwertyk czy ekstrawertyk? Rozwiąż quiz i sprawdź, do której natury ci bliżej?

cialis-viagra.com.ua/

www.steroid-pharm.com

https://russ-love.com