Jestem Anastazja, jestem szczęśliwą kobietą. To jest proza, za którą się kocha, albo z powodu której się odchodzi

Michalina Grzesiak
Michalina Grzesiak
21 października 2016
Fot. Klatka z filmu reklamowego nowej kampanii marki Ikea
 

Ikea wypuszcza nowa kampanię reklamową. Chciałoby się napisać ekstremalnie realistyczne obrazki z polskich domów w towarzystwie firmowych mebli, które stanowią jedynie tło do typowych sytuacji wydarzających się w polskich domach i dyskretnie przypominają o swoim istnieniu. Chciało by się powiedzieć „ekstremalnie”, ale tak, jak bardzo „normalnie” i „naturalnie” to wszystko wygląda, po ludzku, po polsku, to aż nie wypada pisać inaczej. Musicie to zobaczyć.

Pierwsza reakcja – rewelacja. Nareszcie jest niedospana matka, która powolnie rozkleja zaspane oczy o siódmej rano przy małym dziecku, które już dawno przestawiło biologiczny zegar na pierwsze pianie koguta. Jest mąż ze spranym t-shirtem i nieogarnięta brodą, okulary jak denka od słoików, porozwalane zabawki na podłodze i niestarannie naciągnięte na łóżko prześcieradło. Jest historia przeciętnej miłości i poznania się na doszkalającym kursie BHP. Nie na nartach w Aspen i nie na misji na Marsie, ale na nudnym studiowaniu wyjść ewakuacyjnych w przypadku pożaru. Nareszcie oto przede mną stoi kobieta, która głośno przyznaje, że jedząc odpowiednio doprawione żarcie to śmierdzi jej z buzi, zamiast „głowa” używa słowa „bania” i nie wstydzi się pokazać, że kąpie się z dzieckiem. Nago! Że na głowie z przetłuszczonych włosów uwiła palmę. Że śpi bez stanika i bez dolepionych wachlarzy rzęs. Że kupę dziecku zmienia na własnej kołdrze, jeszcze w pieleszach. Zwija pampersa w kulkę i rzuca ją mężowi do wyrzucenia. Że w zlewie zalega zmywanie z wczoraj. Że on robi kawę w majtkach.

Wow, no nareszcie poszliśmy po rozum do głowy i przestaliśmy się spinać, pomyślałam. Dopieszczać kadry z reklam, sesji zdjęciowych do jakiś przerysowanych rozmiarów, karykatur wręcz normalnego jestestwa. Korporacje tak wielkie jak Ikea odnalazły niszę, w którą teraz pewnie jak w norę królika bajkowo wskoczą i podbiją własne statystyki o miliardy procent. Tak przecież wygląda życie. Tak wygląda związek. To jest proza, za którą się kocha, albo z powodu której się odchodzi. I po lekkim wzruszu nawet, z wiarą w ludzkość nadmuchaną odpowiednio, zaczęłam czytać komentarze, a powietrze wpompowane w trzewia zaczęło ulatywać ze świstem.

„Historia ani nie jest przyjemna ani ciekawa. I nie chciałabym aby moja matka używała takiego „luźnego” języka” – pisze pewna kobieta, „Dla mnie to (…)  nieporozumienie i nie znam żadnej „normalnej” pracującej rodziny, która miałaby tyle czasu dla dziecka (…)” – dodaje druga, „Przygnębiająca rodzina ukazana z kobietą niepracującą, brzydką w tłustych włosach (…)  inaczej wygląda europejski model polskiej rodziny (…)” – wymienia następna. I oczom nie wierząc z opadającymi do kostek ramionami rozdziawiłam usta, pomyślałam – dokąd zmierzasz polski narodzie?!

Przepraszam bardzo drogie Panie, bo to głównie wasze głosy dudniły pod filmem stanowczo, w którym momencie egzystencji nakazano wam chodzić jak w zegarku i wstydzić się przyznać, że macie połamane paznokcie po ciężkim dniu pracy? Słowo „cycek” was odpycha? Współczuję. Kiedy konkretnie dostałyście szowinistycznym, elektrycznym pastuchem po plecach tak, że stąd widzę pręgi? Na siłę, same sobie otwieracie głowy, wyjmujecie mózgi i wyrywacie po kawałku, który odpowiada za wyzwolenie się spod średniowiecznych praktyk. Po jaką cholerę budujecie nad głowami szklane pałace, w których hodujecie siebie i własne poglądy w sterylnych warunkach udając przed światem, ale przede wszystkim przed samymi sobą, że jesteście idealne? Że nie chodzicie spać w brudnych włosach, nie puszczacie bąka w toalecie, nie golicie nóg maszynka jednorazową, a nawet jak golicie to nigdy nie widać pływających w wodzie włosków?

Generalnie  nie bywacie przemęczone, zawsze na wszystko macie ochotę, a już szczególnie na seks. Oral, anal, co pan chce pan ma. Zawsze gotowe na zbliżenia czyste, długie, staranne i dopracowane. Zawsze orgazmy. Zawsze w koronce. Po co wymyślacie historie z bajek, że nie miewacie brudno, trudno, nie bluźnicie nawet w myślach, nie nosicie gaci z bawełny z wyciągnięta gumką, a takie sytuacje jak np. szalejące hormony wieku ciążowego i post produkcyjnego to dla was wademecum na wszelkie troski?

Na Boga! Ta przerażająca dulszczyzna zagania was w kąt, w którym do odhaczenia stawiacie sobie coraz nowsze oczekiwania. Masz być piękna. Ma ci nie śmierdzieć z ust rano. Całą swoja naturalną fizjonomie powinnaś ukrywać przez mężczyzną, który jak Sułtan będzie cię jedynie „dosiadał”, kiedy przyjdzie mu na to ochota, a twoim obowiązkiem będzie malowanie twarzy, przykrywanie zasinień pod oczami, wstrzykiwanie kwasów w usta, obiady, kolacje, czyste okna i wypolerowane komplety sreber o każdej porze dnia i nocy.

A jak dobrze jest wyluzować, gdybyście wy to tylko wiedziały. Docenić miłość kiedy jest taka szara, jakiej właśnie nie chcecie. Normalna i pełna przyziemnych czynności. Wstawania po papier toaletowy do szafki w przedpokoju ze spodniami na kostkach i krzyczenia przez drzwi łazienki „Przynieś ręcznik, Adam!” Jak cudownie jest móc powiedzieć do kogoś cześć, zakładając rankiem brzydkie okulary i chuchając sosem do pizzy prosto w nos. Jaki spokój ogarnia duszę, kiedy nie spodziewasz się zniesmaczenia po tym, jak poprują się rajstopy pod stolikiem do kawy, a on zauważy wystający palec. Albo pierś wystawioną w nocy do karmienia waszego dziecka. Jak sympatycznie jest nie siedzieć całe życie na baczność w salonie przed wielkim telewizorem, w klatce ze złota.

Jeżeli sprawia wam to przyjemność to proszę bardzo. Nie nakazujcie jednak całej żeńskiej populacji dostosowania się do reguł waszej gry. Szczęście jednostki nigdy nie będzie szczęściem ogółu. Niech każdy żyje jak chce, a przede wszystkim skończmy z tą narodową hipokryzją.

I na sam koniec zacznijcie zdawać sobie sprawę, że reakcje zahukanych dziewczynek, posłusznych i wpasowanym w stary, dobry stereotyp kobiety idealnej, napędza machinę durnych pomysłów, przeciw którym co odważniejsze wychodzą później na ulicę krzyczeć, że chcą być wolne. Zacznijcie od wolności w głowach. Tam jesteście ciemiężone. Tam niech stanie się strajk.

Ikei przybijam wirtualną piątkę. Jestem Anastazja. Jestem szczęśliwą kobietą.


Trening przyjemny, skuteczny i bez morderczego wysiłku. To zaskakująco proste

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
21 października 2016
Fot. iSock / lzf
 

Staramy się żyć „fit” coraz bardziej świadomie. Przestrzegamy zasad zdrowej, zbilansowanej diety, dbamy o możliwość pozytywnego relaksu oraz zachowanie aktywności fizycznej. Czasem, szczególnie w tej ostatniej materii, zdarza się przesadzać. 

Traktujemy coraz częściej sport jako podstawę rywalizacji, ale nie tyle o wyniki, ile tempo zrzucania niechcianych kilogramów. Szczupła sylwetka jest marzeniem większości kobiet, więc z zapałem próbujemy różnych rodzajów sportu, poszukując dla siebie tego, który poza satysfakcją, przyniesie również oczekiwane rezultaty.

Jeden sport dla każdego?

Może się wydawać, że to jest założenie nieosiągalne. Bo nie każda kobieta sprawdzi się na siłowni, nie każdy facet będzie miał ochotę i predyspozycje do tańca towarzyskiego. Ale jest taka aktywność, która każdej sprawnej osobie wychodzi znakomicie i przynosi bez świadomości i wielkich nakładów pracy, pozytywne rezultaty dla zdrowia i sylwetki. Maszerowanie nie jest traktowane jako „poważna” aktywność fizyczna a szkoda. Ma same zalety — nie obciąża stawów, jest proste, odtwarzane automatycznie przez nasze ciało, ogólnodostępne, dobre na każdą pogodę, dla osób różnej płci i w różnym wieku. Ma o wiele więcej zalet, o których czas głośno powiedzieć, jako o prostej alternatywie dla coraz bardziej wymyślnych ćwiczeń.

Zalety regularnego maszerowania

Regularne maszerowanie to świetny sposób na utrzymanie organizmu w znakomitej kondycji i spalenie nadmiaru kalorii. Znawcy tematu twierdzą, że idealnie byłoby pokonać 6-8 km dziennie, by odnieść prawdziwe korzyści z chodzenia. Przede wszystkim wpływa to na:

  • ustabilizowanie ciśnienia krwi,
  • dotlenienie organizmu,
  • obniżenie poziomu złego cholesterolu,
  • wzmocnienie mięśni i wysmuklenie sylwetki,
  • poprawienie krążenia i pracy serca,
  • zmniejszenie obrzęków nóg,
  • zmniejszenie poziomu stresu,
  • przyspieszenie przemiany materii i spalenie kalorii.
Fot. iStock / Everste

Fot. iStock / Everste

Nie wystarczyć ciągnąć noga za nogą, by chodzenie było skuteczne

Wcale nie jest obojętne, w jaki sposób i jakim tempem będziesz chodziła. Aby osiągnąć jak najlepsze efekty, bez wyciskania z siebie siódmych potów, należy maszerować z zachowaniem tych zasad:

  • czas i dystans ma znaczenie – niestety, wybierając się na szybkie wyjście do sklepu za rogiem, nie osiągniemy wielu korzyści. marsz powinien być zaplanowany na dystans któremu od początku podołamy. Powolny spacer będzie bardziej relaksujący, niż aktywizujący, więc jego intensywność również należy dopasować do możliwości,
  • zmienne tempo – idąc w sposób jednostajny, nie wykorzystujesz potencjału organizmu. Dopiero zastosowanie zmiennego tempa, tzw. interwałów, wpływa na podniesienie wydajności pracy ciała. Jak wykonać interwały? Jeżeli jesteś już w stanie chodzić bez odpoczynku przez godzinę, zaplanuj w treningu 3-4 fazy szybkiego marszu. Za każdym razem szybkie tempo utrzymaj przez 5 minut. Trening interwałowy poprawi wytrzymałość. Efekty przyjdą szybko – będziesz mogła chodzić szybciej i dłużej, bez problemów z oddychaniem,
  • technika marszu – praca rąk i nóg jest tu najważniejsza. Aby przyspieszyć i zwiększyć dynamikę ruchu, stawiaj krótsze, ale częstsze kroki. Prawidłowo przetaczaj stopy, odpychając się mocniej palcami. Lub inaczej, zwiększ zakresu kroku, wydłuż go, by przyspieszyć pracę serca. Pilnuj pracy bioder, by pozostały one stabilne, stanowiąc przedłużenie ruchu nóg. To pozwoli wzmocnić pośladki oraz tylną część ud. Jeżeli poczujesz zadyszkę, zwolnij. Pamiętaj również o rękach, które pomagają w chodzie. Utrzymuj je zgięte w łokciach pod kątem prostym, a dłonie zwiń w pięści. Poruszaj nimi luźno i swobodnie, zbyt mocne, sztywne napinanie mięśni poskutkuje bólem w kończynach,
  • postawa ciała – obowiązkowo utrzymuj wyprostowaną sylwetkę oraz starać nie pochylać się do przodu.

Sylwetka jak ze snów

Podczas godziny średnio intensywnego marszu po płaskim terenie, osoba o wadze 70 kg może zgubić ok. 440 kcal. A jeśli teren będzie się wznosił – aż 700 kcal. Wyszczuplisz się jeszcze efektywniej, jeśli połączysz chodzenie z dietą. Dzięki regularnym wymarszom, w lustrze zobaczysz poprawione mięśnie ud, łydek, pośladków, a także tułowia i ramion. Czy to mało? Dorzuć dotlenioną cerę i wzrost energii do życia. To powody, dla których każdy powinien skorzystać z dobrodziejstwa regularnego chodu.


źródło: , 

 


Seks w czasie okresu?! Kilka rzeczy, które musisz wiedzieć

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
21 października 2016
Seks w czasie okresu
Fot. iStock / PelageyaKlubnikina

Niejeden mężczyzna naczytał się, że to seks może być najlepszym lekarstwem na ból menstruacyjny, a przy okazji przecież poprawi jej się humor! Choć to takie „proste”, seks w czasie okresu wciąż ma więcej przeciwników niż zwolenników. Czy to rzeczywiście dobry pomysł?

To przede wszystkim zależy od komfortu kobiety – tego psychicznego i fizycznego, bo jak wiadomo okres okresowi nierówny. A seks może być udany tylko z wolną od stresu głową.

Niezależnie od tego, do której grupy należysz, jest kilka rzeczy, które powinnaś wiedzieć.

1. W czasie okresu także możesz zajść w ciążę

Największy mit dotyczący seksu w czasie miesiączki to ten, że w jego czasie menstruacji nie może dojść do zapłodnienia. Według kalendarzyka, dni niepłodne powinny nastąpić właśnie w tym czasie. Wszystko jednak zależy od długości cyklu i od jego regularności. Dodatkowo warto pamiętać, że plemniki mogą przetrwać w drogach rodnych do siedmiu dni, więc także po dniach niepłodnych, gdy nastąpi owulacja. No i najważniejsze – u kobiet stosującą antykoncepcję hormonalną, krwawienie to po prostu wynik odstawienia pigułek.

2. Libido wzrasta

Wielu facetów zauważa, że w czasie okresu ich partnerki mają po prostu większą ochotę na seks. I nic w tym dziwnego! Kobiece ciało jest wtedy o wiele bardziej wrażliwe na wszelki dotyk i bodźce, które do nas docierają. Pieszczoty stają się wtedy bardziej intensywne, choć z niektórymi trzeba uważać. Piersi są wtedy wręcz nadwrażliwe i łatwo o ból.

3. Większe narażenie na choroby przenoszone drogą płciową

Ginekolodzy są zgodni – seks podczas miesiączki wiąże się ze zwiększonym ryzykiem infekcji pochwy. Tym samym zwiększa się ryzyko zakażenia się wszelkimi chorobami przenoszonymi drogą płciową, m.in. wirusowym zapaleniem wątroby typu lub wirusem HIV. Rozwiązanie? Zawsze używajcie prezerwatywę!

4. Higiena przede wszystkim

Krew menstruacyjna bardzo szybko zasycha, dlatego dobrze jest umyć się zaraz po stosunku. Warto także pamiętać o ręczniku podłożonym pod biodra, który zabezpieczy przed zabrudzeniem łóżko. Najlepszym wyjściem z tej sytuacji byłby wspólny prysznic, który sprawi, że oboje poczujecie się bardziej komfortowo.

5. Darmowy środek przeciwbólowy

Zwolennicy seksu w czasie okresu powtarzają, że to najlepszy lek przeciwbólowy na świecie! Dlaczego? Bo oksytocyna, która wydziela się w czasie orgazmu działa na organizm zbawiennie. Rozluźnia, uspokaja i dobrze wpływa na poczucie bliskości z partnerem. Ta bliskość to też ostateczny argument „za”. Bo okres dla kobiet to moment, którym niezbyt chcą się dzielić z kimkolwiek. A jednak są faceci, którzy potrafią sprawić, że wtedy też czujemy się jak księżniczki.


Źródło:


Zobacz także

Każda kobieta potrzebuje drugiej kobiety, bo nikt jej tak nie zrozumie

Karpacki Sekret

Jak rozpocząć trwałą przemianę życia? 7 Kroków

Jesteś śpiochem? Lepiej ustaw budzik i nie śpij za długo i koniecznie zgłoś się do lekarza!

купить виагра таблетки цена

купить вимакс оригинал

дженерик сиалис аптека