Jesteś zmęczona? Przecież Ty TYLKO siedzisz w domu z dzieckiem!

Zrozum Matkę
Zrozum Matkę
22 grudnia 2016
 

Znasz to? Urodziłaś. Mija okres połogu. Rodzina pomagała Ci przy dziecku przez pierwsze tygodnie. Poznałaś już tą matczyną rutynę: rano karmienie, pielucha, zabawa, usypianie. Potem znowu karmienie, pielucha, zabawa, usypianie. Wieczorem karmienie, pielucha, kąpiel, usypianie, karmienie, usypianie, pielucha, karmienie, usypianie i znowu „Dzień Dobry! Nastał nowy dzień!” i od początku…

Mijają tygodnie i miesiące. Dziecko rośnie, staje się silne, można z nim robić już coś więcej niż tylko przekładać z łóżka na kocyk czy nosić na rękach cały dzień. samo potrafi się już sobą zająć. Nie potrzebujesz już tak bardzo pomocy bliskich. Sama doskonale radzisz sobie z dzieckiem, potrafisz pogodzić obowiązki matki, gospodyni domowej i nawet jesteś w stanie trochę pracować zawodowo w domowym już-nie-zaciszu.

Mija poporodowe zmęczenie, masz trochę więcej sił i energii. Przywykłaś do wstawania w nocy i potrafisz już w ten sposób funkcjonować. Ale z czasem pojawia się nowe zmęczenie, zupełnie inne niż to co było na początku. Niby masz energie, ale mimo to coś jest nie tak. Mimo, że dziecko już przesypia całe noce, albo przynajmniej znaczną ich część, Ty nadal jesteś niewyspana. Mimo, że czasem możesz w spokoju wypić kawę, to i tak nie odpoczywasz. Możesz wziąć wieczorem prysznic, podczas gdy mąż zajmuje się dzieckiem, a mimo to nie masz wcale więcej energii.

A żeby tego było mało, zaczynasz słyszeć: „jesteś ZMĘCZONA? Przecież Ty TYLKO zajmujesz się dzieckiem!

Ania – mama 7-miesięcznej Agi napisała mi tak:

„O 6.00 pobudka. Pielucha, 30 min karmienia, przebrać, wyciszyć (może jeszcze zaśnie…), nosić na rękach (tylko cicho, bo mąż wstaje o 7.00 do pracy, musi się wyspać), znowu pielucha, bo nie dorobiła, śniadanie, umyć podłogę po śniadaniu (uczymy się jeść…ech tak tak BLW), pozmywać naczynia z wczoraj, 7.00. Zdążyłam!
Krzysiek wstaje do pracy, nawet go nie obudziłam. Uff. Czekam aż się ogarnie i wyjdzie do pracy. W międzyczasie z Agą na rękach robie mu szybko śniadanie, wypijam łyk kawy, podgryzam jego kanapki. Wychodzi ok. 7.40. Poszedł. Agę szybko do łóżeczka, może się chwilę sobą zajmie, a ja szybko pod prysznic! Mam jakieś 2 minuty. O nie… płacz! No dobra, do krzesełka Agę i wstawiam ją do łazienki. Niech patrzy jak biorę prysznic. Zawsze to trochę atrakcji a i ja mam na nią oko. 2 minuty prysznica i wychodzę. Aga już marudzi. Chyba nie dojadła, no to do cyca na chwilę. Może uśnie. Nic z tego. Trzeba wyczyścić nos, bo coś przeszkadza. Znowu cyc, usypiamy. Płacz. Ech, bujamy, lulamy, znowu cyc. Usnęła! Mam 30 minut dla siebie. Wyrzucam śmieci, myję kuchnie, kończę robić pranie i prasować. Jeszcze śpi! Biorę do ręki gazetę i kawę. Chwila dla mnie! W końcu. Minęły 2 minuty, obudziła się. To sobie poczytałam… Idziemy się bawić. Książeczka? nie, misiek? nie, lalka? nie, grzechotka? nie, tamburyn? Na moje nieszczęście… tak. Bawimy się tamburynem. Uszy mi wysiadają, ale sąsiad jeszcze nie puka do nas 🙂 . Po chwili nuda. Jednak lalka. Bawimy się. Ok. Czas na jedzonko. Idziemy po brokuła. Tylko go szybko podgotuję. 30 minut zabawy jedzeniem i rzucaniem nim gdzie się da. Staram się na bieząco sprzątać jedzenie ze ścian i podłogi. Zjadła. Potem znowu cyc. Pielucha. Dobra czas na spacer, może znowu uśnie. Pakuję torbę. Szykujemy się. Jest marudzenie i płacz, bo przecież czapka wkurza. Coś mokro… taaa osikała się. Pielucha przeciekła. Przebieramy i od nowa. Po 25 minutach zbierania się, udało się wyszłyśmy! Spacer ok 1,5 godziny. Usnęła, więc zrobiłam szybkie zakupy na bazarku, zdążyłam zjeść jakąś drożdżówkę i wracamy.
W domu ona do kojca, a ja umyłam podłogę, łazienkę, zapłaciłam rachunki, zadzwoniłam do dostawcy tv, że coś z kanałami jest nie tak… potem szybko ugotować obiad, dziecko płacze, więc do chusty i gotujemy.
18.00 mąż wraca z pracy zmęczony. Daję mu dziecko, ale on chce najpierw zjeść. Je ten mój wyśmienity obiad. Daję mu dziecko, ale on musi zadzwonić, bo kurier miał przyjechać. Daję mu dziecko, ale on musi na chwilę wyskoczyć do sklepu, bo zapomniał kupić śrubokręt a by przykręcił drzwiczki od szafki. Ok. Znowu same. Jedzenie, pielucha, zaczyna ziewać. O nie! Nie usypiaj jeszcze! Zaczyna się płacz i marudzenie. Wraca mąż. Uff wziął ją! Idę na spokojnie do łazienki. Nie chce mi się wprawdzie, ale udaję, że siedzę na kiblu, bo w końcu mogę poczytać gazetę…
3 minuty – pukanie: „Długo jeszcze? bo Aga chyba jest głodna”. Grrr dopiero co jadła! „Nie jest głodna! jest zmęczona! Daj mi jeszcze chwilę!”. Słyszę tylko, żebym się pospieszyła, bo marudzi. No dobra… doczytam jutro. Kąpiel. Chlapanie, zabawa, jest fajnie. Wszystko w wodzie, ktoś to musi posprzątać. Ciekawe kto… Wycieram podłogę i ściany. Aga gotowa do spania. Pielucha, cyc i czytamy bajeczkę. Kręci się, wierci, usnąć nie może. Lulamy, bujamy, książeczka. 30 minut – usnęła.
Czas dla siebie… Może film obejrzymy? „Kochanie, uprasujesz mi koszule na jutro?” Grrr! Chyba oszalał! „Sam sobie uprasuj”. Błagał, błagał i wybłagał. Obiecuję, że od jutra będę bardziej asertywna. Obiecuję tak od 4 lat… Uprasowałam. „Obejrzymy coś?” – pytam. „No nie wiem… mecz jest”. Ok, niech będzie mecz. Siadam obok i przysypiam. Idę się jednak wykąpać. Wracam i widzę, że jest jakiś pochmurny. Pytam co się stało. „No bo miałaś oglądać ze mną mecz i sobie poszłaś”. Tłumaczę, że jestem zmęczona i chciałam się odświeżyć. I wtedy usłyszałam: „Czym Ty jesteś zmęczona? Przecież Ty tylko siedzisz w domu z dzieckiem. JA za to cały dzień w pracy jestem a Ty masz do mnie pretensje, że proszę Cię o uprasowanie koszuli!”

Matek, które TYLKO siedzą  w domu z dzieckiem jest mnóstwo. Przecież to są wakacje, prawda? Jesteś rok na urlopie macierzyńskim (już sama nazwa URLOP – brzmi odpoczynkowo), do tego dostajesz pieniądze – żyć nie umierać! Normalnie Hawaje! Tylko gdzie te drinki z palemką? 

Większość matek zajmuje się dzieckiem, domem, jednocześnie kontroluje sprawy „administracyjne domu”, czyli mówiąc po ludzku – płaci rachunki, kontroluje domowe wydatki, pomaga mężom w pracy, księgowości i Bóg wie czym. Niektóre jednocześnie prowadzą swoje biznesy lub pracują zdalnie.

Jednak same nie biorą teczki do ręki i nie wychodzą z domu, żeby spędzić 8 godzin w biurze i 2 godziny w korkach, tylko SIEDZĄ W DOMU. A jak siedzą w domu, to znaczy, że nic nie robią. Leżą i pachną. Do tego zawsze to zaskoczenie, że już nie są takie spontaniczne i nie chcą bzykać się co noc, bo wiedzą, że za 3 godziny mały ssak obudzi się na jedzenie.

Gdyby tylko zamienić się rolami… Ciekawe czy nadal to siedzenie w domu byłoby takim NIC-NIE-ROBIENIEM? 

 

 


Pierwsze święta z niemowlakiem – jak się przygotować?

Zrozum Matkę
Zrozum Matkę
27 grudnia 2016
 

Ten artykuł powinien pojawić się przed świętami, jednak nie byłby na tyle wiarygodny, gdybym sama tego nie przeszła na własnej skórze. To były pierwsze święta z naszą – prawie półroczną – córką. Przygotowywaliśmy się na nie dużo wcześniej, przeczytaliśmy sporo już istniejących artykułów, jednak nie wiedzieliśmy czego tak naprawdę się spodziewać. Przedstawiam Wam kilka punktów, które pomogą Wam przygotować się do Waszych pierwszych świąt z dzieckiem. Poniższe punkty sprawdzą się również w przypadku innych świąt np. Wielkanocnych, urodzin dziadków, imienin teściów czy rocznicy ślubu cioci. 

  1. USTAL MIEJSCE
    Bardzo ważne jest gdzie odbędą się święta. Im młodsze niemowle, tym lepiej wybrać własny dom na wigilijną kolacje. Z kilkutygodniowym noworodkiem nie powinniście wychodzić w gości. Jeśli Wasz maluszek nie ma skończonych trzech miesięcy, lepiej święta spędzić we własnym, kameralnym gronie i we własnym domu. Im dziecko starsze tym większa tolerancja, żeby wybrać się z nim w gości. Jednak jeśli to możliwe, unikajcie dużych rodzinnych spędów. Pierwsze święta dla maluszka lepiej gdyby odbyły tylko w gronie najbliższych: rodzice, dziadkowie, rodzeństwo. Wybierając miejsce świątecznej kolacji, zorientujcie się, czy będzie jakiś wolny pokoik dla mamy i maluszka, żeby pójść odpocząć od hałasów i ludzi, zmienić pieluszkę, nakarmić czy dać maluszkowi pospać w ciszy.
  2. GODZINA
    Żeby dziecko czuło się bezpiecznie, należy zachować jego rytm dnia. Dlatego spróbujcie ustalić, żeby świąteczny obiad czy kolacja nie odbyły się o zbyt późnej porze. Lepiej spotkać się z rodziną wcześniej, między drzemkami, gdy maluch jest wyspany i zadowolony niż ryzykować, że zacznie marudzić ze zmęczenia. Nie musicie też siedzieć z dzieckiem do końca. Gdy zbliża się pora kąpieli i snu, po prostu wróćcie do domu i zachowajcie wieczorne rytuały, a pozostali goście niech dalej świetnie się bawią.
  3. WYŁĄCZ TELEWIZOR
    Wiadomo, że święta kojarzą się z Kevinem samym w domu, ale w tym roku warto jednak o nim zapomnieć. Święta z maluszkiem powinny odbyć się w spokoju i bez telewizora. Niemowlęta do 2 roku życia nie powinny oglądać telewizji, nawet jeśli gra tylko w tle. Jest to szkodliwe dla ich wrażliwego układu nerwowego i wzroku. Lepiej włączyć spokojne kolędy i skupić się na rozmowie z bliskimi.
  4. DALEKA PODRÓŻ
    Jeśli wybieracie się na święta do innego miasta, zaplanujcie podróż wcześniej, żeby się nie spóźnić. Z dzieckiem podróż może przebiegać różnie. Czasami dziecko całą drogę śpi a czasami trzeba się często zatrzymywać, więc podróż może się znacznie przedłużyć. Warto też mieć na uwadze komfort dziecka. Podróż nawet jeśli przespana męczy. Więc jeśli zmęczone podróżą dziecko wejdzie od razu do tłumu gości, może się to źle skończyć. Wyjeźdzcie rano albo dzień wcześniej, dajcie maluchowi odpocząć i stopniowo przyzwyczajajcie do klimatu świąt.
  5. POSIŁKI
    Dzieci, które są karmione wyłącznie piersią albo mlekiem modyfikowanym, nie powinny spożywać nic innego – nawet opłatka! (Pamiętajmy, że opłatek to gluten z którym styczność mogą mieć dzieci dopiero w odpowiednim momencie – oblizywanie paluszków przez malucha, które wcześniej bawiło się opłatkiem to już jest kontakt z glutenem, nie wspominając gdyby wsadziło go do buzi). Dzieci, które mają już rozszerzaną dietę też raczej powinny unikać potraw wigilijnych. Najlepiej mieć swoje jedzenie, które dziecko je na codzień. Ewentualnie jeśli koniecznie babcia chce dać maluszkowi coś ze stołu wigilijnego, niech to będzie np. niesolona, pieczona ryba saute z ziołami czy niezbyt przyprawiony barszczyk. Nie podawajmy dzieciom grzybów, kapusty, klusków z miodem i makiem, potraw smażonych czy bardzo tłustych. Może to im bardzo zaszkodzić.
  6. Z RĄK DO RĄK
    Święta z dzieckiem mają to do siebie, że cała rodzina chce się nim nacieszyć, więc zaczyna się przekładanie dziecka z rąk do rąk, bo każdy chce chociaż chwilę potrzymać. Jeśli to maluch do trzeciego miesiąca nie powinniście się na to za bardzo zgadzać. Niech weźmie babcia, dziadek (jeśli muszą) i starczy. Dla takiego malucha to ogromny stres i potrzeba bliskości z rodzicami. Nie ma sensu sprawiać radości dorosłym kosztem małego wystraszonego dziecka. Starsze niemowlęta są już dużo bardziej towarzyskie i chętne do zabawy z innymi gośćmi. Oczywiście nie ma też co przesadzać, bo zbyt długie zmęczenie malucha też może skończyć się koszmarem. Rodzice mogą pozwolić gościom na tyle ile sami uważają za słuszne. W końcu znamy swoje dziecko i wiemy kiedy już okazuje niezadowolenie. Zwłaszcza, że niektóre dzieci nie okazują tego w najbardziej znany sposób, czyli płaczem, tylko np. odwracają lub chowają głowę, marudzą, robią się sztywne, uciekają wzrokiem czy nie reagują na innych ludzi (tzw. poważne miny). Należy wtedy oddać dziecko w bezpieczne ramiona rodziców i najlepiej udać się w ciche i spokojne miejsce.
  7. CAŁOWANIE
    Składanie życzeń i dzielenie się opłatkiem wiąże się z uściskami i całusami ze strony rodziny. Niestety niemowlęta również zaczynają być wtedy zacałowywane. Nie należy na to pozwalać. Jak już babcia czy dziadek muszą dać buziaka to w główkę, ale nie w twarz, buzię, rączki a co gorsza… usta. Niestety starsze pokolenie uwielbia całować niemowlęta w usta. Jest to bardzo niezdrowe i nie wolno tego robić. W ten sposób przekazujemy groźne dla dziecka bakterie oraz zarażamy próchnicą (próchnicą można zarazić nawet jeśli dziecko nie ma jeszcze zębów).
  8. ŚWIATEŁKA NA CHOINCE
    Choinka, girlandy, dekoracje… Mnóstwo migoczących światełek, które uwielbiają niemowlęta. Należy tylko uważać na nadmiar. Wrażliwy układ nerwowy dziecka może sobie z tym nie poradzić, zwłaszcza z bardzo szybko zmieniającymi się i migającymi światełkami. Dzieci później mogą być bardzo nerwowe i płaczliwe.
  9. HAŁAS
    Dużo gości, rozmowy, kolędy, śmiechy… to wszystko tworzy pewien świąteczny chaos, który może drażnić maluszka. Warto poprosić gości, żeby w obecności dziecka starali się rozmawiać spokojniej i bez nadmiernych krzyków. Dziecko może się wystraszyć albo źle reagować.
  10. SPOKOJNE WEJŚCIE
    Przed przyjazdem warto uprzedzić gospodarzy i gości, żeby po Waszym przyjeździe zanim rzucą się w wir uścisków, przenoszenia z rąk do rąk i zabaw, dali dziecku czas na adaptacje i zaklimatyzowanie się. Obce miejce, zapachy, głosy to dla niemowlaka ogromny stres, nawet jeśli nie reaguje płaczem. Warto dać mu czas na zapoznanie się z otoczeniem, zwłaszcza jeśli jest to miejsce, którego dobrze nie zna. Niech pobędzie na rękach rodziców dopóki nie poczuje się swobodnie, a goście niech poczekają z zabawami aż maluch sam pokaże, że już się czuje bezpiecznie i komfortowo.
  11. ŚWIĘTY MIKOŁAJ
    W wielu domach, zwłaszcza tam gdzie są dzieci, w odwiedziny zagląda wielki facet z brodą i czerwonym szlafroku z torbą prezentów. Dla starszych dzieci jest to ogromna radość, ale dla niemowląt może być ogromny stres. Maluchy mogą się wystraszyć głośnego „HO HO HO”, albo długiej białej brody. Niektóre za to mogą od razu go polubić (zwłaszcza ten biało-czerwony strój – kontrastowe kolory). Warto już wcześniej pokazywać dziecku obrazki ze Świętym Mikołajem, istnieje większa szansa, że nie będą się go bały.
  12. RYTUAŁY
    Niemowlęta czują się bezpiecznie gdy mają zachowany swój regularny i przewidywalny rytm dnia. Wszystko co go zaburza, może doprowadzić do płaczu, stresu, zaburzeniem rytmu kolejnych dni i problemów ze snem. Warto zachować maksymalnie dużo z codziennych rytuałów (godziny drzemek, jedzenia, godziny kąpieli, snu, spacerów i zabaw). Warto też zabrać ulubione rzeczy maluszka – kocyk na którym zawsze śpi, ulubione zabawki i książeczki. Im bardziej odtworzycie warunki panujące w Waszym domu, tym mniejszy stres dla dziecka. Szczególnie jeśli jedziecie na święta daleko i musicie nocować w obcym miejscu.
  13. KARMIENIE PIERSIĄ
    Niemowlęta karmione piersią powinny być często do niej dostawiane. Dlatego warto mieć cichy spokojny pokoik tylko dla mamy i maluszka. Pierś nie tylko zaspokaja głód, ale też daje poczucie bezpieczeństwa, uspokaja, wycisza.
  14. ZŁOTE RADY
    Podczas rodzinnych spotkań możemy też niestety spotkać się z ogromem złotych rad i dyskusji. Lepszych i gorszych. Należy pamiętać, że święta to czas spotkań z rodziną, konflikty nie są mile widziane, ale się niestety zdarzają. Możliwie starajcie się ucinać komentarze i dyskusje, które mogą być dla Was niewygodne. Jeśli nie da się, dyplomatycznie i stanowczo wyrażajcie swoje zdanie i odliczajcie czas do końca kolacji 😉
  15. HIGIENA
    Im młodsze niemowle tym bardziej restrykcyjnie należy przestrzegać pewnych zasad np. myć ręce przed kontaktem, unikać perfumowania się itd. Warto też już wcześniej przygotować rodzinę do tego i wytłumaczyć czemu należy się tych zasad stosować (szczególnie ważne dla osób, które nie mają dzieci i doświadczenia z takimi maluszkami).
  16. CZAS DLA RODZINY
    Święta to bardzo dużo wrażeń dla maluszka. Zwłaszcza jeśli chcemy spędzić je w różnych miejscach. Dlatego żeby nie zamęczyć dziecka, lepiej odwiedzić rodzinę na dosłownie 2-3 godziny niż na cały dzień. Pamiętajcie, że dziecko jest tu najważniejsze. Niestety niektórzy dorośli mogą się obrazić. Nie mamy na to wpływu. Możemy spróbować wytłumaczyć, że jak będzie starsze to będziemy przyjeżdżać na dłużej i liczyć, że zrozumieją. Niestety niektórzy dorośli uważają, że niemowle jest już jak kilkuletnie dziecko i spokojnie sobie ze wszystkim da radę, a to rodzice są przewrażliwieni. Nic bardziej mylnego.

Pierwsze wspólne święta mogą być wyjątkowym przeżyciem albo koszmarem. Możecie zmniejszyć ryzyko nieprzyjemnych sytuacji jeśli wcześniej odpowiednio się przygotujecie. Warto porozmawiać ze swoim partnerem na temat swoich oczekiwań i najpierw wspólnie ustalić dokładny przebieg świąt, żeby między Wami nie było nieporozumień. Jeśli wiecie, że może dojść do konfliktu lub braku zrozumienia ze strony rodziny, spróbujcie kilka tygodni wcześniej już z nimi porozmawiać i powiedzieć jak w tym roku będą wyglądały Wasze święta i dlaczego. Wyjaśnijcie, że to chodzi o dobro dziecka, a przecież dziadkowie, ciocie, wujkowie czy rodzeństwo też nie chcą źle dla maluszka, prawda? 😉 

 

 


Czego rodzic NIE POWINIEN robić z dzieckiem? – krótka lista naszych grzechów.

Zrozum Matkę
Zrozum Matkę
17 grudnia 2016

Nie pisałam dość długo, ponieważ ostatni tydzień spędziłam z dzieckiem w szpitalu. Byłam wycięta z życiorysu. Poza diagnozą wyszłyśmy z infekcją. Obie zakatarzone leczymy się w domu. (Pozdrawiam dziadka z gruźliczym kaszlem który przyszedł do szpitala odwiedzić 2-miesięcznego wnuka, który był tylko jeden dzień na badaniach. Cały pokój zarażony, mama i chory dziadek zabrali dziecko i poszli sobie szybciej niż przyszli).

Tak czy siak pobyt w szpitalu nie jest niczym miłym. Codziennie pobrania krwi, badania, ważenie, tłum ludzi, lekarze, pielęgniarki, studenci, płacz innych dzieci 24h, noszenie dziecka na rękach cały czas, zmęczenie, brak snu (mojego, bo wiadomo…). Rodzice – różni. Jedni super inni nie, więc zawsze trafi się ktoś kto zacznie wkurzać i ktoś z kim można było mimo porozmawiać.

Jakie wnioski? Rodzice dzieci, którzy spędzają w szpitalu tygodnie czy miesiące to herosi! Podziwiam naprawdę! Widząc matkę, która już czwarty raz odprowadza swoją 8-miesięczną córkę na blok operacyjny nie dało się rozbeczeć w szpitalnej toalecie, albo rodziców dziecka, które ma 3-miesiące waży ledwie 3 kg i traci cały czas na masie albo chłopiec z galaktozemią, który prawie zmarł zanim otrzymał diagnozę.

Natomiast nie byłabym sobą gdybym nie przyczepiła się do kilku rzeczy, które nie są obojętne dla zdrowia naszych dzieci, czyli czego NIE POWINNI RODZICE ROBIĆ z dziećmi:

  1. ŚLINIENIE SMOCZKA
    Przyszła do naszego pokoju mama z kilkumiesięczną dziewczynką z pretensją do personelu, że dziecko złapało pleśniawki. W tej chwili dziecku wypadł z buzi smoczek i upadł na podłogę. Mama od razu go podniosła, wsadziła sobie do buzi, oblizała i wsadziła dziecku. Następnie dalej kontynuowała jak to jest źle w szpitalu, że dzieci pleśniawki łapią… Kochani Rodzice! Wiecie ile macie bakterii w swoich ustach? Masę! A wiecie, że wiele z nich jest niebezpieczne dla niemowląt? Właśnie w ten sposób dzieci łapią pleśniawki, afty, zarażają się pruchnicą… To, że Droga Mamo, dziecko wyszło z Twojej pochwy i pije mleko z Twojej piersi, nie oznacza, że wszystkie Twoje zarazy są dla dziecka w porządku! Bo nie są! NIE LIŻEMY smoczków czy butelek dziecka, nie jemy tą samą łyżką, nie pijemy z tego samego kubka czy butelki, nie całujemy w usta. Jak smoczek upadnie, trzeba go umyć a najlepiej wyparzyć. 
  2. CIUCIANIE I PLOSIENIE
    Byłam w pokoju z matką, która nie wymawiała dobrze „R”. Nie była to duża wada, jak się postarała to mówiła ładnie. Natomiast do swojego 3-miesięcznego synka mówiła ciągle: „Mój Ty looobacckuuu kochanyy! Taaak?? to jest lowelek? Moje ty ciuciu misiocku!” . Potem owa pani opowiadała, że problemy z „R” ma od dziecka i zawsze dzieci się z niej śmiały. Pytam więc grzecznie, czy nie uważa więc, że nie powinno się „ciuciać” do dziecka, bo uczy się w ten sposób mówić nieprawidłowo i czy nie lepiej mówić normalnie oczywiście na tyle ile sama Pani jest w stanie wymawiać „R”? Odpowiedź: „Gdzie tam! moja mama też tak do mnie mówiła i jest dobrze!” No to już wiemy skąd Pani Mama nie mówi „R” i skąd jej syn prawdopodobnie też nie będzie mówił „R”. Ponoć dwoje starszych dzieci też mają z tym duży problem, więc mama uznała, że to wada genetyczna :). Oczywiście wady wymowy, zgryzu się zdarzają, ale do dzieci trzeba mówić NORMALNIE, żeby tego uniknąć. Bez „plosienia” i „lowelku” czy „smoćka”.
  3. PCHANIE SMOCZNA NA SIŁE
    Druga mama z którą byłam w pokoju uważała, że smoczek jest ratunkiem na wszystko. Dziecko wypluwa, mama na siłe wpycha smoczek do buzi, dziecko płacze, głodne, zmęczone – mama pcha smoczek do buzi. I jeszcze się żali, że mąż zapytał „po co wkładasz mu ten smoczek skoro on teraz nie chce?” a ona: „no bo MUSI SIĘ NAUCZYĆ I ZAŁAPAĆ PO CO ON JEST!”. No chłopiec ewidentnie wiedział do czego służy smoczek i czasami faktycznie ssanie go sprawiało mu przyjemność i zapewniało spokój, ale w wielu sytuacjach miałam wrażenie, że go jeszcze bardziej wkurzał i wywoływał stres i nerwy. W efekcie dziecko płakało 24h. Jedyny moment podczas którego nie płakało to był sen. Budziło się – płacz, jadło – płacz, zmiana pieluchy – płacz, moczek w buzi – płacz i tak w kółko. Jak płakał i buzie miał otwartą to mama przytrzymywała smoczek na siłe, żeby nie wypadł. Dziecko płakało ze smokiem w buzi. Rodzice! Dziecko samo powinno zdecydować kiedy ma ochotę na smoczka! Nie zmuszajmy dzieci do tego czego nie chcą! To tortura 🙁
  4. TELEWIZOR
    Wspomniana wyżej mama żaliła się, że dziecko jest płaczliwe i niespokojne, ale nie było takie od początku… pierwsze tygodnie były ok, a potem „im starszy tym bardziej wrzeszczący i marudny”. Zapytałam czy cokolwiek pomaga mu się uspokoić. Odpowiedź mamy: „no pewnie! Siadamy przez telewizorem i on od razu się uspokaja! I z jakim zaciekawieniem patrzy na zmieniajace się obrazy!” (Dodam, że dziecko ma obecnie 3-miesiące). NIE NIE NIE I JESZCZE RAZ NIE! Dzieci do 2 roku życia nie powinny oglądać telewizji w ogóle! Pomijając, że psuje im to jeszcze nie wykształcony wzrok to powoduje nadwrażliwość układu neurologicznego (jest jeszcze sporo innych argumentów na NIE – poczytajcie o tym dlaczego nie pozwalać takim maluchom oglądać TV), który cały czas się rozwija. A my w ten sposób ten rozwój zaburzamy. Dzieci są rozdrażnione, płaczące i tylko możemy im zaszkodzić. Wspomniana mama ma też córkę, 5-letnią. Stwierdziła, że córka ma ADHD. Na szczęście usłyszała to szpitalna psycholog i pociągnęła temat. Wyszło, że córka (raczej) nie ma ADHD, tylko cały dzień ogląda TV, jednocześnie bawiąc się, rysując itd. W ten sposób dziecko nie potrafi się skupić, jest pobudzone, rozdrażnione. Po prostu tak się nie powinno robić. Na koniec dodam, że mama była zaskoczona, że w sali dla niemowląt nie ma telewizora 😉
  5. DOPAJANIE CUKREM
    Myślałam, że już się od tego odeszło, ale jednak nie. Jedna pani stwierdziła, że woda dla jej 4-miesięcznej córki jest niesmaczna, bo ona sama woli wody smakowe, więc postanowiła swojemu dziecku dawać do picia wodę… z cukrem. Jak to usłyszała pielęgniarka oddziałowa i dietetyczka dziecięca to mama miała dłuuuugi wykład na temat zdrowotności takich zachowań a raczej ich braku (m.in. sprawy związane z otyłością, pruchnicą, wprowadzanie złych nawyków żywieniowych itd)
  6. CHODZIKI I INNE
    Z jedną mamą wdałam się w dyskusje na tematy ortopedyczne. Mama się żali, że 6-letni syn ma problemy z bioderkami, koślawi nóżki, ma płaskostopie, a jej 2-letniej córce robi się to samo. Mówi, że rehabilitacja, korektywa, ćwiczenia blablabla… Rzuciłam coś, że współczuję i że teraz trzeba uważać, bo czasami rodzice za szybko zmuszają dzieci do siadania/chodzenia/wsadzają w chodziki itd. Mama mówi: „no u nas chodziki to była podstawa! Jak tylko jedno i drugie usiadło to od razu wsadziłam w chodzik, żeby nauczyło się chodzić!”. No więc już wiadomo skąd te problemy ortopedyczne… Dzieci jak będą gotowe wstać to same wstaną! Nie przyspieszajmy ich rozwoju na siłę! Chyba, że faktycznie są opóźnienia, ale to zdecyduje o tym tylko i wyłącznie lekarz.
  7. PANIKA I HIPOCHONDRIA
    Wiadomo, że wszyscy martwimy się o nasze dzieci, ale nie wszystko jest oznaką choroby. Mama, która była z nami w pokoju (ta od „lowelku” i „smoćka”) była straszną panikarą. Dziecko lekko zakrztusiło się mlekiem to ona zamiast przełożyć go przez ramię i poklepać, zaczęła drzeć się na cały oddział do dziecka „ODDYCHAJ! ODDYCHAJ! POMÓŻCIE!” zrywając na nogi cały personel medyczny. W efekcie dziecko miało „odruch MORO”, a mama uznała, że to bezdech, bo on się krztusi a potem robi się sztywny 🙂 (i w sumie z tym „dziwnym atakiem” trafili do szpitala, co później okazało się zwykłym zakrztuszeniem i odruchem moro. Ale dalej…). Uznała, że 3-miesięczne dziecko, które od czasu do czasu zakrztusi się mlekiem, bo za szybko pije, to patologia i choroba. Potem jak dziecko zaczęło puszczać bąki to biegła do lekarza, że on ma wzdęcia i trzeba dać mu Espumisan, potem zdarzyło mu się ulać troszkę, to stwierdziła, że on ma refluks (inna sprawa, że jak widziałam jak go klepie po jedzeniu do odbicia to nie dziwne, że ulewał…). Może byłabym to w stanie zrozumieć, gdyby to było jej pierwsze dziecko. Ale to już trzecie!
  8. KARMIENIE NA LEŻĄCO I BEZ KONTROLI
    Inna mama nauczyła swojego 2-miesięcznego malucha pić z butelki na leżąco. Pomijam ryzyko zakrztuszenia, ale załóżmy, że łóżeczko jest trochę wyżej, więc nie jest to zupełnie na płasko. Mama kładła butelkę na dziecku, tak, że ssał smoka bez pomocy mamy. Wyglądało to uroczo, ale było dość niebezpieczne. A najbardziej niebezpieczne było to, że mama zostawiała dziecku tą butelkę i wychodziła np. zrobić sobie herbatę. Jak zapytałam czy nie boi się go tak zostawiać to stwierdziła „on i tak usypia jedząc”. Więc tym bardziej ryzyko zadławienia się jest wysokie. Jak to zobaczyła pielęgniarka oddziałowa to szybko i dość wyraźnie wyjaśniła mamie, że robi bardzo niebezpieczną rzecz, bo taki maluch nie weźmie butelki w rączki, nie odłoży na bok, a jak się zadławi to reszta mleka spływa do gardła dalej. Może dojść naprawdę do tragedii.

To chyba tyle. Nikt nie jest idealny, wiem, że sama popełniam dużo błędów. Przede wszystkim drodzy Rodzice powinniśmy zadbać o zdrowie naszych dzieci i ich bezpieczeństwo.
Ja wiem, że jak dziecko ciągle płacze a mama chce w spokoju napić się ciepłej herbaty to wygodnie jest posadzić dziecko przez TV, żeby mieć godzinę dla siebie, albo zamiast biec wyparzać smoczek to szybciej (ale nie zdrowiej) jest samemu go oblizać, ale dla własnego dziecka czasem warto troszkę się przemęczyć.

/ Zapraszam na fanpage  🙂 /


В интеренете нашел интересный web-сайт со статьями про автосалон ниссан киев https://nissan-ask.com.ua/
buysteroids.in.ua

www.buysteroids.in.ua