„Każdy, kto przyjdzie z zewnątrz, ma prawo mi nawrzucać, upokorzyć”. Królowie życia… nie to co my, całe życie „na kasie”

Anika Zadylak
Anika Zadylak
25 października 2016
Fot. iStock / VioNet
 

„Gówno mnie obchodzi, że się dopiero uczysz. Nie chciało się w szkole uważać, nie miało się wyższych ambicji, to się teraz na kasie siedzi w sklepie. I nawet tego nie potrafisz zrobić, nieuku! Kilku towarów skasować. Kto cię tu w ogóle przyjął? Kierownika mi tu wołaj, niedouczona kretynko!”. Głos roznosił się po całym sklepie, nikt nie reagował. Odwróciłam się i pytam. „A szanowny pan to profesor czy inna szycha?”. „Ja? Spawacz, ale…”. „To idź pan i daj porządnym ludziom pracować” – kwituję. Zagaduję później roztrzęsioną dziewczynę, podaję chusteczkę. I słyszę, jak drżącym głosem mówi, że to jej pierwszy dzień, dopiero wszystko poznaje, że chce tu pracować, ale dopiero się uczy. I dodaje, że nie jest nieukiem, że skończyła studia na dobrej uczelni, ale ma małe dziecko. Innej pracy, choć szukała, nie było, więc brała  co jest. Bo rachunki się same nie zapłacą, lodówka się sama nie zapełni. Że jej mama w masarni pracowała całe życie i nie widzi w tym nic uwłaczającego.

„Tylko wie pani, to było tyle lat temu i  chyba inne czasy były, ludzie jacyś bardziej empatyczni. Bo czy ja jestem gorsza tylko dlatego, że pracuję w markecie, no niech mi pani powie? Podłych czasów w takim razie dożyłam, skoro ocenia się mnie po tym, jak i gdzie pracuję. Aż strach pomyśleć, co czeka moją córkę, skoro już teraz obrywamy za to, że zabrakło taśmy w kasie fiskalnej”.

Pozwolę sobie na odrobinę prywaty. Mój brat mieszkający w Warszawie jest managerem w dużym supermarkecie należącym do niemieckiej grupy przedsiębiorców. Nie raz rozmawialiśmy o podobnych sytuacjach, jak ta, która zastała mnie dziś. Brat niejednokrotnie podkreślał smutną i przerażającą prawdę o traktowaniu pracowników w sklepach, marketach, hipermarketach. Zawsze jednak powtarzał, że upokorzenia nie zaznał od szefostwa, kierowników regionalnych, dyrektorów.

„Najgorsi są klienci. Ludzie, którym wydaje się, że mogą ci powiedzieć wszystko, napluć w twarz tylko dlatego, że stoją po tej drugiej stronie lady. Przychodzą i żądają. Nie zachowują się zwyczajnie. Mają nas za gorszych, za takich, którym można nawciskać, żeby sobie ulżyć. Czasem nas wyśmiać. Kiedyś miałem taką sytuację: rodzina dwa jeden, syn w wieku około 15 lat. Chodzili po sklepie, ciągle coś im nie pasowało, w końcu zrobili zakupy i podeszli do kasy. Koleżanka akurat ich obsługiwała. Rzucali produkty na taśmę, coś spadło na podłogę po ich stronie. Gówniarz spojrzał na kasjerkę i przy aprobacie tatusia i mamusi wypalił: „No zasuwaj i podnoś to, za to ci płacą. Co, pampers ci się do dupy przykleił?”. Miałem ochotę podejść i go za fraki wyprowadzić, ale najpierw „pogratulować” rodzicom. Sam jestem ojcem, nauka szacunku do siebie i do drugiego człowieka jest dla mnie priorytetowa. Widać, różne mamy priorytety”.

Pani Zosia, ma 52 lata. Też pracuje w jednym popularnych marketów. „Pracuję na dwie zmiany, najczęściej jednak na tę pierwszą, bo kierownictwo mi trochę na rękę poszło. Dojeżdżam z daleka, wieczorem nie bardzo mam czym wrócić do domu. Wstaję około czwartej rano, mężowi szykuję jedzenie na później, pomagam mu się ubrać, bo po wypadku na budowie podupadł na zdrowiu. Na pielęgniarkę nas nie stać, bo męża renta na leki praktycznie cała idzie, a ja zarabiam najniższą krajową. Przychodzi z opieki pani, żeby pomóc, ale tylko dwa razy w tygodniu. Wiadomo, mąż nie jeden co pomocy potrzebuje, są inni pacjenci z taką samą albo gorszą sytuacją od naszej.

Jak jest gorszy miesiąc, bo rachunki za duże przyszły, albo coś się popsuło w domu, to nocki biorę. Ciężko, nie będę ukrywała, bo TIR-a z towarem, a czasami i dwa trzeba rozładować. Pewnie, że nikt nam nie każe dźwigać ponad miarę, są wózki widłowe, ale mimo to narobić się trzeba. Kręgosłup siadł mi nieraz, ale taka specyfika tego zawodu, że nie tylko na kasie się jest, ale też sto innych rzeczy trzeba umieć zrobić. To moja praca i cieszę się, że ją mam. Że na starość jakaś emerytura będzie, że razem z tym co mąż ma, jakoś podołamy. Tylko boli czasem, jak słyszę niemiłe uwagi od klientów. Oberwałam nie raz od ludzi, którzy mogliby być moimi dziećmi. Wyśmiewają, wyżywają się, w podły sposób popędzają.  Tak jakby ci co pracują w sklepach, z niższej półki byli. A mi przez tyle lat pracy, proszę mi wierzyć, nigdy nie zdarzyło się chociażby grymasem zdradzić, że gorzej się czuję, że nie spałam prawie całą noc i to już nie pierwszą, bo mąż cierpiał, bolało go. To moja codzienność, taka jak każdego innego człowieka. Jakiś pan pracuje w biurze, pani pisze artykuły, a ja jestem kasjerką.

Przecież każdy zawód jest w życiu potrzebny, choć czasem wydaje nam się, że nie moglibyśmy robić tego, co robią inni. I ja myślę, że to dobrze. Pracę i ludzi, którzy ją wykonują, trzeba szanować. Tak mnie w domu uczyli, i o tym myślę, gdy kolejny raz mnie ktoś od sklepowych idiotek wyzywa. Że to nie ze mną, jest coś nie tak”.

„Proszę pani, takie akcje jak ta przed chwilą zdarzają się nieraz kilka razy dziennie”. Dawid ma 27 lat, pracuje w osiedlowym markecie blisko dwa lata.

„Jestem po technikum żywieniowym, a że pracuję tu? A to gorsza praca od tej w restauracji, biurze czy na poczcie? Co to w ogóle za określenie?  Praca to praca, dobrze, że w ogóle jest. Przecież gdybym miał tę w swoim zawodzie, to by mnie tu nie było, proste. Ale życie weryfikuje, a z czegoś się utrzymać trzeba. Nie raz zostałem wręcz zwyzywany. Oczywiście, że w skrajnych przypadkach, gdy klient jest agresywny, reaguje ochrona. Zazwyczaj niestety to jeszcze my musimy taką osobę, która nas obrażała przepraszać, żeby nie psuć wizerunku firmy. W myśl zasady, że klient nasz pan. I czasem dosłownie czuję się jak rzecz, jak własność. Bo każdy, kto przyjdzie z zewnątrz, ma prawo mi nawrzucać, upokorzyć. Pewnie, że zdarzają się miłe czy śmieszne sytuacje. Człowiekiem trzeba być po prostu, to tak wiele? To jest ciężka praca, nikt tego nie wie. To nie jest tak, że posadzę tyłek na krzesełko i tylko towary 8 godzin skanuję. W międzyczasie, dokładam na półki, rozładowuję towar, który właśnie  dojechał, pomagam innym pracownikom. I coś ci powiem. Mimo wszystko lubię swoja pracę, ale jednak bardziej wtedy, gdy jestem na zapleczu. Gdy nie muszę słuchać od sfrustrowanych swoim życiem klientów, jakim to jestem śmieciem. Nie jestem, uczciwie i rzetelnie pracuję. I zastanawiam się, kim są ci, którzy nas w ten sposób traktują. Jak niewolników, których można skopać, kiedy się chce. I  czy oni są tak bardzo pewni tego, że kiedyś sami nie znajdą się po tej drugiej stronie. Może, gdyby przez chwilę poczuli to co my, to by ich trochę ruszyło. I przestałby jeden z drugim pokazywać mnie palcem i tłumaczyć 6-letniej córce: „Popatrz, no popatrz! Jak się nie będziesz uczyła, to będziesz pracować, jak on”.

Kim są ludzie, którzy codziennie od 6-tej rano biegają, starają się, dwoją i troją, żebyś miał ciepłe bułeczki i świeże owoce na wyciągnięcie ręki. Kim są ci, którzy, gdy ty śpisz w niedzielę do południa, zapieprzają od rana, do późnych godzin nocnych, jakby rodzin nie mieli. A mają. Ci, którzy mimo tego, że mają w domu umierającą matkę, albo chore dzieci uśmiechają się do ciebie cały dzień. Są życzliwi, pomocni. Bo jeśli ich nie szanujemy, to może zamknijmy wszystkie dyskonty, sklepiki, warzywniaki. Po co się denerwować, że obsługuje nas niedouczony tłuk i kretynka, której towar spadł z taśmy. Przecież to tylko kasjer, tylko sprzedawca.

A ty. Kim jesteś w takim razie? Powiem ci. Tylko człowiekiem. Tak jak ja, twój sąsiad i babka z hipermarketu naprzeciwko, która kłania ci się każdego dnia, gdy wchodzisz do jej sklepu. Bo jest wdzięczna, że dzięki tobie drogi kliencie, będzie miała z czego zapłacić za prąd i gaz. Więc okaż jej choć odrobinę szacunku, albo przestać szumnie nazywać się człowiekiem.


Pierwsza randka? Może być cudownie. Po prostu nie rób tych kilku rzeczy

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
25 października 2016
Pierwsza randka? Może być cudownie. Po prostu nie rób tych kilku rzeczy
fot. iStock/svetikd
 

Pierwsza randka w XXI wieku? Zazwyczaj odbywa się po przesunięcia zdjęcia w prawo, bo w lewo byłbyś człowieku skończony! Wystarczy, że wyskoczy magiczne „it’s a match!”, a historia wielkiej miłości rozpoczyna się na dobre. Do momentu, kiedy przychodzi nam spotkać się w rzeczywistości, w której żeby dobrze wyglądać trzeba czegoś więcej niż kolejnego filtra nałożonego na zdjęcie. W efekcie pierwsza randka może stać się katastrofą.

Pierwsza randka to ta najważniejsza. Pesymiści powiedzą, że pewnie dlatego, że drugiej po prostu nie będzie. I mają w tym trochę racji. Pierwsze wrażenie można zrobić na kimś tylko raz. To, co powiesz w czasie pierwszego spotkania, gdzie się spotkacie, jak będziesz ubrana, co zrobisz będzie miało ogromny wpływ na to, czy do drugiej randki dojdzie. Niby wiemy, że musimy być sobą, ale gdy bardzo nam zależy, zaczynamy być sobą za bardzo. Czego nie robić na pierwszej randce, by druga w ogóle mogła się odbyć?

1. Nie myśl o tym, co było ani o tym, co może się za chwilę wydarzyć

Czy on mnie pocałuje? A jak będziemy się żegnać? Odwiezie mnie do domu? Wejdzie na górę? Mam zapłacić za siebie czy może jednak nie?! Zamiast wybiegać myślami w przyszłość, nawet tą najbliższą, skup się na tym, co dzieje się tu i teraz. Nie żałuj tego, co zrobiłaś przed chwilą ani czego zrobić zapomniałaś. Nawet jeżeli właśnie zauważyłaś, że zapomniałaś o odmalowaniu paznokcia – on i tak tego nie zauważy. Faceci może i są wzrokowcami, ale tak mały szczegół nie zaważy na tym, czy w przyszłości staniecie na ślubnym kobiercu. Dlatego każdą randkę przeżywaj chwila po chwili, inaczej będziesz po prostu nieobecna.

2. Jesteś ważna, ale nie najważniejsza

Dlatego nie mów ciągle o sobie. Jasne, zdenerwowanie zrobi swoje i pewnie choć raz nerwowo wspomnisz o tym, że jak byłaś mała uwielbiałaś spać z rodzicami w jednym łóżku. Ale czy to na pewno powinno go obchodzić? Mów o sobie tylko wtedy, gdy zostaniesz zapytana o jakiś szczegół ze swojego życia. Bądź zainteresowana tym, co twój potencjalny partner ma do powiedzenia o sobie. Może wydawać się to banalne, ale najważniejsze to doprowadzenie do swobodnej konwersacji, nie ciągły monolog jednej ze stron.

3. Nie spóźnij się 

Ok, idealna kreska na oku i dobranie torebki do koloru paznokci, a jednocześnie do butów może być trudne. Postaraj się jednak nie spóźnić. Jeśli wiesz, że zapewne czeka cię stanie w korkach – wyjedź wcześniej. Nie bądź optymistką w kwestiach planowania przygotowań do wyjścia. Możesz być pewna, że coś nie pójdzie zgodnie z wcześniej przygotowanym rozkładem zajęć. Pierwsze wrażenie możesz zrobić tylko raz, a jeżeli rozpoczniesz je od spóźnienia się, oboje będziecie zdenerwowani. Lepiej wyślij sms’a z przeprosinami, ale zamiast kazać mu czekać, po prostu poinformuj o opóźnieniu.

4. Staraj się, byle nie za bardzo

Pierwsza randka to nie rozmowa kwalifikacyjna. Nie musisz zaczynać od tego, jakie masz doświadczenie zawodowe czy ile fakultetów skończyłaś. Nie staraj się mu zaimponować. Może się okazać, że zamiast zachęcić go do siebie, po prostu go zniechęciłaś. Dlaczego? Można dużo mówić na temat tego, że faceci wcale nie boją się silnych kobiet odnoszących sukcesy, ale ich ego zawsze będzie rosło, gdy poczują się potrzebni. W kilku słowach powiedz, czym się interesujesz, co robisz w życiu, ale nie przesadzaj. Od tej randki nie zależy twoje życie. Jeżeli zaiskrzy, zaiskrzy i bez ogromnego wysiłku.

5. Nie zakładaj, że się nie uda

Zaplanuj wszystko tak, żeby randka była sukcesem, nie porażką. Wybierzcie miejsce, w którym jeszcze nie byliście. Nowe przeżycia pomagają budować więź między partnerami. Upewnij się, że obojgu wam pasuje wybrany termin, że nie wyskoczy ci nagle coś pilnego. I przede wszystkim ustalcie, kto płaci za rachunek. To wciąż temat tabu, o którym wiele osób boi się rozmawiać. Jednak jeżeli nie zrobisz tego wcześniej, w czasie randki będziesz ciągle o tym myśleć. A to doprowadzi nas z powrotem do punktu pierwszego. Pomijając pieniądze, miejsce i datę, pamiętaj o jednym – najważniejsze jest pozytywne nastawienie!

6. Terapię zostaw sobie na później

Nigdy, przenigdy nie traktuj randki jak terapii. Nie narzekaj na swoją szefową, brak kasy, nadopiekuńczą matkę, a już nie daj Boże nie wchodź na temat swojego eks! Może i zyskasz chwilę uwagi, a nawet sympatię! Ale na pewno nie zyskasz szacunku i miłości. Powód jest prosty. On wcale nie chce być twoim terapeutą, ale twoim facetem. Takim zachowaniem pokażesz tylko, że nie potrafisz sobie radzić sama ze swoim życiem. Może i mężczyźni lubią pomagać, ale na pewno nie lubią co chwilę ogarniać życia swoich partnerek.

7. Jedzenie?! Spokojnie

Dobre maniery mówią o człowieku więcej niż tysiąc słów. Oczywiście, wiele zależy od wychowania, które wynieśliśmy z domu. O pewnych rzeczach musimy jednak pamiętać, zwłaszcza gdy jesteśmy w bardzo stresujących sytuacjach. A nie oszukujmy się, pierwsza randka na pewno taką właśnie jest. Dlatego nie zamawiaj od razu kilku drinków, nie pochłaniaj całego dania które zamówiłaś. Tak, tak – teraz brzmi to jak coś oczywistego. W końcu wiadomo, że i tak zamówisz sałatkę, a zamiast drinka wodę niegazowaną z cytryną. Jednak pamiętaj, przegięcie w każdą stronę będzie złe. Po prostu bądź sobą! On na pewno to doceni.


 


Odchudzanie XXI wieku nie polega jedynie na utracie masy ciała. To prawdziwa metamorfoza

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
25 października 2016
Fot. iStock /annie-claude

Współczesność narzuca nam pewne ramy dokonań zawodowych, szczęścia rodzinnego, a także wyglądu. Szczupła sylwetka jest szczególnie pożądana, ponieważ dziś stanowi synonim osiągniętego sukcesu, a przede wszystkim zdrowia. Szczególnie ten drugi argument powinien przekonać każdego, że troska o sylwetkę jest nie fanaberią a koniecznością. 

Szczupłe osoby narażone są na mniejsze ryzyko wystąpienia wielu chorób powiązanych z otyłością. Chcemy cieszyć się długim i aktywnym życiem bez perspektywy zachorowania na przewlekłą, wyniszczającą organizm chorobę. Osoby, które są z natury smukłe łatwiej utrzymują prawidłową masę ciała, ale i tak pozostaje im monitorowanie swojego stanu zdrowia. Ci zaś, którzy widzą u siebie nadprogramowe kilogramy i mają świadomość zagrożeń, wiedzą, że muszą podjąć konkretne kroki, by zapewnić sobie szanse na długie i zdrowe życie.

Odchudzanie to nie tylko sprawa nastawienia psychicznego

Ci, którzy wcześniej podejmowali kroki zrzucenia nadwagi, wiedzą, że nie wszystko zależy tylko od silnej woli. Aby odchudzanie było procesem świadomym i skutecznym, należy zacząć od przemyślanych działań popartych pomocą specjalisty. Samodzielnie trudno jest ułożyć odpowiednią dietę, zestaw ćwiczeń fizycznych oraz zmienić dotychczasowe nastawienie do życia i własnego zdrowia. Jeśli jesteś gotowa na zmiany, powinnaś być świadoma, że najbliższe kilkanaście tygodni poświęcisz tylko sobie. Dzięki wysiłkowi i wsparciu specjalisty nie tylko schudniesz, ale przejdziesz prawdziwą metamorfozę wpływającą nie tylko na twój wygląd zewnętrzny, ale przede wszystkim na zdrowie i nastawienie do samej siebie.

Znajdź najlepszą wskazówkę

Jeśli zdecydowałaś się na zmiany, nie podejmuj decyzji pod wpływem impulsu. Nie ma sensu przekładać na siebie zasad pierwszej lepszej diety z brzegu bez gwarancji jej skuteczności. To, co pomogło twojej koleżance z pracy, nie musi być dla ciebie dobre. Inny organizm, inne predyspozycje genetyczne diametralnie mogą wpłynąć na różnice w efektach starań u różnych osób.   

Aby podjęty przez ciebie trud był skuteczny, dowiedz się najpierw, jakie informacje o twoim organizmie zakodowane są w genach. To one warunkują, jaką sylwetkę możesz utrzymać, na jakie choroby możesz zachorować oraz jaki rodzaj pokarmów nie do końca ci służy. Przykładem nowatorskiego badania, które otworzy przed tobą wielkie możliwości, jest badanie. Składa się ono z 5 wzajemnie uzupełniających się modułów, które umożliwiają nie tylko maksymalną personalizację planu żywieniowego, ale przede wszystkim profilaktykę chorób cywilizacyjnych. Jest to jedyne badanie w Polsce, które poprzez analizę ponad 100 polimorfizmów genów i niemal 600 procesów z nimi związanych, określi wzajemne oddziaływanie genów na organizm. Wykonując badanie raz w życiu,otrzymasz przewodnik po pięciu kluczowych obszarach twojego zdrowia: 

Fot. Materiały prasowe

iGenesis Slim – analizuje geny wpływające na metabolizm białek, tłuszczów i węglowodanów. Moduł ten daje konkretne wskazówki, jak osiągnąć i utrzymać prawidłową masę ciała, poprzez dostarczenie informacji o odpowiednich proporcjach makroskładników w diecie, optymalnym poziomie aktywności fizycznej oraz genetycznej predyspozycji do określonych zachowań i nawyków żywieniowych.

iGenesis Micro – identyfikuje poziom wchłaniania i przetwarzania przez organizm witamin, tych rozpuszczalnych w tłuszczach (A, D, E), jak i w wodzie (B6, B9, B12, C, cholina). Moduł ten analizuje również metabolizm wapnia i magnezu, dwóch składników mineralnych biologicznie związanych ze sobą.

iGenesis Sensor – wskazuje predyspozycje do wystąpienia nietolerancji i nadwrażliwości na określone grupy produktów. Wśród nich jest: alkohol, kawa, nikiel, sód, fruktoza, laktoza, gluten. Moduł ten pozwala określić także predyspozycję do nadmiernego lub zbyt niskiego poziomu wchłaniania żelaza.

iGenesis Health — analizuje warianty genów zaangażowanych w ważne procesy metaboliczne organizmu. Pozwala określić ryzyko rozwoju takich chorób jak: cukrzyca typu 2, zbyt wysoki poziom cholesterolu, miażdżyca, otyłość brzuszna czy nadciśnienie tętnicze.

iGenesis Detox – identyfikuje genetyczne uwarunkowane zdolności do antyoksydacji i detoksykacji, czyli procesów zwalczania i usuwania toksyn z organizmu. Wiedza w tym zakresie jest niezwykle ważna nie tylko w kontekście odpowiedniego wspomagania prawidłowego funkcjonowania układu odpornościowego, ale także przy opóźnianiu procesu starzenia się, przede wszystkim skóry. 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Metamorfoza, która odmieniła życie wielu osób

Dzięki wiedzy, którą oferują wyniki testów, skutecznie i szybko wpłyniesz na swoje życie, aby w sposób świadomy pokierować swoimi działaniami i oddalić od siebie widmo problemów zdrowotnych. Skuteczność działań potwierdzają uczestnicy tych badań, które miały miejsce podczas trwania projektu METAMORFOZY – 5-miesięcznego programu dietetycznego, mającego na celu wprowadzenie zaleceń żywieniowych opartych o wyniki badania nutrigenetycznego, 

Przed pierwszym spotkaniem, uczestników poproszono o wykonanie badań laboratoryjnych oraz prowadzenie przez 7 dni dzienniczka bieżącego notowania. Cały projekt składał się z 4 etapów:

  • wykonania badania nutrigenetycznego
  • I konsultacji, przekazania wyników do opracowania zaleceń
  • II konsultacji kontrolnej
  • III konsultacji omawiającej efekty projektu.

Wyniki badań poszczególnych osób różniły się od siebie, podobnie jak zalecenia. Wiele osób biorących udział w projekcie, miało kłopot z  predyspozycją do otyłości, efektu jo-jo, obniżonym metabolizmem wielu witamin i minerałów, różną nadwrażliwością na składniki pokarmowe. Wyniki pokazały dokładnie, w którą stronę należy ukierunkować działania, by przyniosły one najlepszy efekt. I tak dla przykładu: osoba z niskim potencjałem detoksykacyjnym, otrzymała zalecenie zwiększenia spożycia płynów oraz ilości produktów detoksykacyjnych, obniżenie spożycia produktów wędzonych, smażonych, alkoholu. Oczywiście, im więcej nieprawidłowości wykazywały testy, tym więcej zmian należało wprowadzić do sposobu żywienia.

Efekty? Ile osób, tyle różnych osiągnięć. Uczestnik z bólem stawów odnotował jego mniejsze natężenie oraz większą ich ruchomość. Osoba cierpiąca na nieuregulowane nadciśnienie tętnicze w efekcie zmian cieszy się jego stabilizacją. Przykładów jest o wiele więcej, a każdy z nich mimo początkowych różnic, osiągnął podobny cel — zmianę nawyków, ustabilizowanie dolegliwości, zmniejszenie ryzyka zachorowania na zagrażające choroby oraz wysmuklenie sylwetki i poprawę komfortu życia.

Bezpieczeństwo i podstawy naukowe z dziedziny nutrigenetyki i nutrigenomiki, DF Medica Polska osiągnęła dzięki partnerstwu takich ośrodków naukowych, jak Uniwersytet Jagielloński w Krakowie, laboratorium NGB w Lodi oraz konsorcjum naukowo-badawcze Sannio-Tech. Warto zasięgnąć porady specjalistów z i wykonać badania, aby w sposób najbardziej skuteczny i bezpieczny zmienić nie tylko swój wygląd, ale i widoki na zdrowe życie.


Wpis powstał we współpracy z DF Medica Polska


Zobacz także

Czy blondynki są naprawdę głupie? Nie! Głupi stereotyp został obalony

Czy blondynki są naprawdę głupie? Nie! Głupi stereotyp został obalony

Tak wiele chciałabym ci powiedzieć. Teraz, gdy dorośniesz, i gdy kiedyś mnie już nie będzie… Akcja „List do dziecka”

6 nawyków, które musisz w sobie wykształcić, żeby poczuć się silną i niezależną kobietą

Czy wiesz, co jest dla ciebie w życiu najważniejsze? Akcja #MiesiącKobiet

https://buysteroids.in.ua

Поможем вам подобрать и электроды сварочные купить в любом городе.
https://www.ailavita.com.ua/