Kiedy słowa „nie mogę bez niego żyć” traktujesz zbyt dosłownie. Jak się nie uzależniać od innych?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
22 lutego 2016
Fot. iStock / Enrico Fianchini
 

Są ludzie, którzy trzymają się kurczowo innych, bojąc się wziąć odpowiedzialność za własne życie. W przyjaźni czy miłości, a nawet w rodzinie uzależniamy się emocjonalnie od drugiego człowieka zawiązując taki rodzaj relacji, z której obu stronom bardzo trudno się uwolnić. Nie zrobisz kroku, jeśli ON się nie zgodzi, nie podejmiesz decyzji bez JEJ aprobaty. Trwasz tak latami, bez poczucia kontroli nad własnym życiem. Wzajemna sieć odpowiedzialności, oczekiwań, i bardzo silnych odczuć, to zdecydowanie jeden z tych elementów, które, choć w zamierzeniu mają nam to życie ułatwiać, w praktyce mocno je komplikują. Jak się nie uzależniać od drugiego człowieka?

1. Naucz się ufać swojej intuicji

Czyli bądź sobie samemu przewodnikiem po życiu. To jednak nie jest możliwe, jeśli nie poznasz dobrze swoich emocji, reakcji, jeśli nie zajrzysz głębiej by nauczyć się siebie. Jak często zmieniasz zdanie pod wpływem innych? Nie ufasz swoim przeczuciom? Jakie doświadczenia do tego doprowadziły? A może jest tak, odkąd pamiętasz

Refleksja: Sytuacja, w której się znalazłaś dotyczy ciebie i to ty ponosisz za nią odpowiedzialność. Inni nie są w nią emocjonalnie zaangażowani, nie odczują konsekwencji twojego postępowania na własnej skórze. Czy warto składać swój los w ich ręce?

2. Ustal granice

Zbyt duża szczerość i otwartość, gotowość do dzielenia się z innymi swoimi intymnymi problemami, słabościami i emocjonalnymi porażkami sprawia, że chcąc nie chcąc stajesz się ich zakładnikiem. Oddając swoje przeżycia w ręce innych, poddajesz je ich ocenie. To samo dotyczy twojego postępowania. Znając twoje tajemnice, błędy i słabe punkty łatwiej tobą manipulować, ale też łatwiej cię skrzywdzić.

Refleksja: Jakaś część ciebie powinna być zawsze tylko twoja. Zdrowa przestrzeń między tobą a innymi to podstawa emocjonalnej niezależności. Nie wpuszczaj wszystkich z butami w świat twoich emocji. W ostateczności to i tak ty będziesz po nich zamiatać.

3.Naucz się mieć dystans

Do siebie, ale i do innych. Nikt nie jest alfą i omegą, każdy bywa śmieszny, głupi i nieporadny wobec tego, co przynosi mu życie. Nadmiar powagi nie pomaga w rozwiązywaniu problemów, osoby bardziej zdystansowane są o wiele bardziej kreatywne i częściej polegają na sobie, nie na innych.

Refleksja: To nie prawda, że życie jest egzaminem. Życie jest nieustanną nauką i poznawaniem siebie, świata i ludzi. Większość błędów da się naprawić, a ludzka pamięć jest bardzo wybiórcza. Mało kto zapamięta twoje wpadki, bo wszyscy jesteśmy skupieni na swoich niepowodzeniach.

4. Daj sobie miłość i akceptację

Bo poczucie wartości i świadomość tego kim się jest to jeden z filarów emocjonalnej niezależności. Kiedy sama dla siebie jesteś wartością, nie szukasz nieustannie jej potwierdzenia w oczach innych ludzi. Szukaj w sobie siły, by żyć samodzielnie.

Refleksja: Jeśli czujesz, że musisz zasługiwać na czyjeś uczucie, zmień swoją koncepcję miłości. Zacznij od pracy nad samoakceptacją.

5.Pokochaj samotność

Wbrew pozorom, to również jest naturalny stan. Każdy człowiek potrzebuje pobyć „sam na sam” ze sobą, żeby mieć jakieś własne refleksje i wnioski. Ciągłe przebywanie w towarzystwie innych, zwłaszcza silnych emocjonalnie i pewnych siebie osób może być dla naszej osobowości destrukcyjne.

Refleksja: Dobre pomysły często rodzą się w grupie. Refleksje, które prowadzą do pozytywnych zmian w tobie, przychodzą kiedy jesteś sama i łatwiej ci się na sobie skupić.

6. Nigdy nie uzależniaj swojego szczęścia od innych

Po pierwsze dlatego, że wie wolno ci obarczać drugiego człowieka tak dużą odpowiedzialnością. Po drugie dlatego, że szczęście to stan wewnętrzny, twój, osobisty.

Refleksja: Sensem życia jest miłość. Ale miłość to nie tylko związek z drugą osobą. Miłość to akceptacja, życzliwość, szacunek i wiele innych rzeczy, o których dowiadujesz się, gdy postanawiasz sama kierować swoim losem.

Uzależnienie od drugiej osoby prowadzi do stworzenia niezdrowej, toksycznej relacji. Jeśli słowa „nie mogę bez niego/niej żyć” traktujesz zbyt dosłownie, zatrzymaj się i pomyśl o prawdziwych priorytetach w twoim życiu.


Pieniądze to tabu – o nich się nie rozmawia, pieniądze się po prostu ma. One wiedzą jak rozmawiać i jak na pieniądzach zarabiać

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
22 lutego 2016
Iza Kaźmierczak i Ewa Tyralik z projektu Jestem Bogata
 

Są dwie. Brunetka i blondynka. Brunetka i szatynka. Mówią, że nie wierzą w przypadki. Pewnie dlatego spotkały się po coś, musiały znaleźć swoją drogę, okazało się, że wspólną.

Ewa pracowała w korporacji. W wydawnictwie. – Chociaż moi rodzice marzyli, bym studiowała medycynę, ja, po olimpiadzie, wylądowałam na polonistyce. Kilkanaście lat temu praca w korporacji wyglądała zupełnie inaczej, pracowało się po kilkanaście godzin i właściwie miejsce pracy było naszym drugim domem. Kiedy urodziłam córkę, próbowałam przez jakiś czas pogodzić macierzyństwo z pracą. Nawet jeździłam jakiś czas z dzieckiem przy piersi do firmy, ale to było kompletnie bez sensu. Po urlopie macierzyńskim, poszłam na wychowawczy, założyłam własną działalność i ze znajomą – prowadziłam firmę PR-owską. Na początku macierzyńskiej drogi przeszłam bardzo trudny dla mnie czas. Cierpiałam na depresję poporodową, chodziłam na psychoterapię. A w 2009 roku zapisałam się do szkoły trenerów i to było takie spełnienie trochę moich marzeń, bo zawsze chciałam być psychologiem – a ta szkoła trochę mnie do tego marzenia przybliżyła.

Iza do szkoły trenerów przyszła w tym samym roku. Także w momencie, kiedy została mamą. Na urlopie macierzyńskim szukała swojej ścieżki rozwoju. Wcześniej również pracowała w świecie korporacji – w agencji reklamowej. – Zastanawiałam się, co w życiu chciałabym robić, czy aby na pewno pokazywać dziecku, jak można sprzedawać zupki chińskie? Kiedy trafiłam do szkoły trenerów – poczułam się jak ryba w wodzie.

Sama szkoła trenerów dała Ewie i Izie możliwość odpowiedzenia sobie na pytanie – co w życiu chciałabym robić. – Związałam się mocno z i bardzo chciałam iść zawodowo w stronę pracy z kobietami nad ich samorozwojem.

Spełniło się marzenie dziewczyn, mogły pracować z innymi kobietami, dając im wsparcie, możliwość zrozumienia siebie, nazywania potrzeb, pracy nad przekonaniami.

Jedno nie dawało im spokoju – pieniądze

– Pracowałyśmy w obszarze, w którym chciałyśmy, robiłyśmy to, co jest naszą pasją, a jednak zarabiałyśmy mniej – wspomina Iza. To było frustrujące. Podczas tak zwanych empatyzujących rozmów, jedna z dziewczyn mówiła o swoich różnych obawach, wątpliwościach problemach, a druga słuchała z zaangażowaniem i pełnym zrozumieniem. Okazało się, że to co łączy Ewę i Izę to trudności w rozmowie o pieniądzach. Kluczem było rozpoznanie i nazwanie lęku, które chciały przełamać

Ale nic nie zadziało się szybko. Rozmowa – widoczny problem – rozwiązanie. Półtora roku trwało, nim powstał wspólny projekt Ewy i Izy. – Najpierw myślałyśmy o napisaniu książki na podstawie tych naszych rozmów. Ale jakoś naturalnie przyszło, że zostałyśmy przy internecie – mówi Iza.

Obie jednak tłumaczą że nie zaczynały rozmów o pieniądzach po to, by zrobić biznes, a raczej dlatego, by wydostać się ze szklanego pomieszczenia, w którym tkwiły. – Zastanawiałyśmy się, co takiego się stało, że nie możemy zarobić więcej pieniędzy robiąc to, co kochamy. Przede wszystkim przełamałyśmy w sobie opór, bo w naszym społeczeństwie pieniądze to tabu – o nich się nie rozmawia, pieniądze się po prostu ma. Natomiast, kiedy my otworzyłyśmy się na rozmowę o pieniądzach, okazało się, że to nie boli, że nie tracimy nagle duszy, że nie stajemy się materialistkami,  tylko zaczynamy mieć wpływ na nasze finanse – opowiada Iza dodając: – Pamiętam, że byłam na jakichś warsztatach o bogaceniu się i prosto z zajęć trafiłam na spotkanie z przyjaciółkami. Kiedy pod wpływem mojego szkolenia zaczęłyśmy mówić o pieniądzach, miałyśmy wrażenie jakby ktoś ściągnął z nas ciężki kamień. Okazuje się, że czasami to, co nas najbardziej przestrasza jest dokładnie tym, co powinniśmy zrobić.

– Ja z kolei odkryłam, że temat pieniędzy jest dla mnie ściśle powiązany z poczuciem własnej wartości. To, ile zarabiasz decyduje o tym, na co zasługujesz. To bardzo trudna kwestia zwłaszcza dla kobiet, które mając mniej pieniędzy często czują się gorszymi – mówi Ewa.

Iza Kaźmierczak i Ewa Tyralik z projektu Jestem Bogata

Iza Kaźmierczak i Ewa Tyralik z projektu Jestem Bogata

I tak na kanwie rozmów i doświadczeń powstał projekt

Kobiety doszły do wniosku, że „my i pieniądze to relacja na całe życie” – czy tego chcemy, czy nie.

Na początku powstał blog, gdzie Ewa z Izą dzieliły się swoimi spostrzeżeniami. Zrozumiały, że zarzekanie się, iż nigdy już nie wrócą do PR-u i strategii reklamowych to jak wylanie dziecka z kąpielą, bo przecież to są ich zasoby, na tym polu mają doświadczenie, które mogą wykorzystać w pracy z innymi kobietami.

– Dzięki temu, że skupiłam się na sobie, na swoim rozwoju zobaczyłam jak mocno moje porażki, trudne doświadczenia wpływają na to, kim dzisiaj jestem, jaką siłę mogę  z tego czerpać. Zrozumiałam, że nie ma porażek i błędów. Jest lekcja, i gdy spojrzymy na to w ten sposób, to będziemy czerpać siłę ze wszystkiego, czego doświadczamy  – mówi Iza.

I tego uczą dzisiaj inne kobiety. Na początek zachęcają do nazwania swoich potrzeb, niekoniecznie zawodowych.

Zarabiam na pomaganiu innymi ludziom

14. lutego 2017 roku dziewczyny wystartowały ze swoim pierwszym kursem: , w którym udział wzięło 100 kobiet. – Bałyśmy się, że może tylko my tak mam z tymi pieniędzmi. A okazało się, że choć tak różni bywamy od siebie, to jednocześnie jesteśmy podobni, te same mechanizmy nami rządzą. Po rozmowie z uczestniczkami naszego pierwszego kursu zobaczyłyśmy, ile jest wspólnych ścieżek, spojrzeń na ten sam problem, przeszkód, z którymi się wszystkie borykamy.

Kluczowe rzeczy, które powodują, że nie pozwalamy sobie zarabiać więcej to nasze przekonania często nieuświadomione.  Na przykład: żeby zarobić musze się narobić, jak zacznę pracować, to moja rodzina na tym ucierpi. Często idą za nimi lęki: moi rodzice umarliby, gdyby się dowiedzieli, ile ja zarabiam. Zobaczenie tych przekonań już okazuje się być przełomowe.

– Po tym pierwszym kursie dziewczyny pisały do nas, że ruszyły im kariery, zdecydowały się na swoje biznesy, zrobiły porządki w finansach.

Przez cały rok udział w warsztatach Ewy i Izy wzięło około 1000 kobiet, tyle zajęło się tematem pieniędzy w swoim życiu. Obecnie dziewczyny oferują trzy kursy: , „Gotowe na więcej” i „Jestem bogata”.

– Część z naszych kursów jest bezpłatna, a część płatna. Powiedziałyśmy sobie głośno, że pomaganie jest tak samo fajne, jak zarabianie. Tu nie ma alternatywy albo albo. Po prostu, im więcej zarabiasz, tym więcej możesz pomagać. Kluczem dla nas do harmonijnej relacji z pieniędzmi jest świadomość, ze wiemy, że one są ważne, pamiętamy, że nie najważniejsze i mamy miejsce na to żeby robić coś nie tylko dla pieniędzy. Nie zaprzedajemy się, co jest jednym z podstawowych lęków: że jak już wejdziesz w zarabianie, to przestaniesz widzieć ludzi i będziesz widzieć tylko banknoty, a tak być nie musi.

Jak rozmawiać o pieniądzach i zarabiać więcej? One to z pewnością wiedzą.



Chcesz poznać tajemnice niezwykłej urody Koreanek? Koniecznie to przeczytaj, tu nie ma miejsca na „bylejakość”

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
22 lutego 2016
Fot. iStock / Laoshi

Wiele kobiet z nutką zazdrości spogląda na kobiety Dalekiego Wschodu, gdyż piękna, gładka cera jest znakiem rozpoznawczym mieszkanek Korei Południowej. Jeśli zazdrościcie im fenomenalnej urody i perfekcyjnej cery, koniecznie poznajcie tajemnice pielęgnacji, która wspaniale służy tym delikatnym pięknościom.

Nie musicie szukać w internecie wątpliwych porad, wystarczy zaopatrzyć się w poradnik pisany ręką Koreanki z krwi i kości, Charlotte Cho.  “”, wydane przez  jest poradnikiem szczególnym. Wynika to z faktu, że Charlotte mając rodziców Koreańczyków, wychowała się w USA, po czym przeniosła się do Korei Południowej. Nikt inny, niż kobieta kochająca swoją urodę i traktująca dbałość o nią nie jako przykrą konieczność, ale satysfakcjonującą przyjemność, oprowadzi nas po świecie Wschodu, rozumiejąc jednocześnie mentalność zachodnich kobiet.

W poszukiwaniu tajemnicy piękna

Jak się okazuje, Charlotte z niezwykłą lekkością wyjaśnia sposoby pielęgnacji jakie stosują Koreanki. Zaskakująca dla przeciętnej Polki jest informacja, ilu specyfików do skóry twarzy używają skośnookie piękności! Przeciętna Asia czy Kasia twarz myje mydłem, a na półce trzyma najczęściej dwa kremy – jeden na dzień drugi na noc, i na tym opiera swoją troskę o stan cery. A Koreanki? A Koreanki do codziennej pielęgnacji cery wykorzystują od sześciu do dziewięciu kosmetyków, które nakładają z namaszczeniem, w odpowiedniej kolejności. Tu nie ma miejsca na szybką „bylejakość”!

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Oczyszczanie nie na raz!

A na dwa, bo właśnie dwuetapowe oczyszczanie cery, traktowana jest przez Koreanki jako wyższa konieczność. Woda i mydło? Nie w tym przypadku. Aby cera została dokładnie oczyszczona i przygotowana na pozostałe zabiegi pielęgnacyjne, Koreanki sięgają po kosmetyk na bazie olejków, a następnie kosmetyk na bazie wody. Olejki pielęgnują cerę, nie zatłuszczając jej, a dłonie przy okazji masują skórę. Po tym, kosmetyk na bazie wody – żel lub pianka, zwieńczy dzieła oczyszczania twarzy. Proste? Proste i skuteczne!

Tonizacja, peelingi i inne

Wspomniany wyżej proces oczyszczania skóry to nie wszystkie sekrety, wcale nie skrywane wstydliwie w łazienkach Koreanek. Oczywiście nie ma takiej mocy, by przytoczyć tu większość, ale właśnie do tego powstała , by zebrać wszystko to, w jedno kompendium wiedzy. Poza tym, czego dowiecie się w szczegółach w poradniku ““Sekrety urody Koreanek”, musicie wiedzieć coś jeszcze. Piękno, wyjątkowe podejście do troski o nie, wynika przede wszystkim z mentalności. Uczycie swoje dzieci że trzeba myć raczki i ząbki? Fantastycznie, ale w porównaniu do tego, czego Koreanki uczą własne dzieci obojga płci, to za mało!

Czy wiecie że…?

Koreańskie dzieci od maleńkości uczone są tego, jak dbać o cerę. Dla nich mycie rąk, dbałość o stan uzębienia, to tylko część naturalnej troski o zdrowie, pielęgnacji twarzy i ciała. Koreańskie maluchy od najmłodszych lat uczone są zrozumienia konieczności regularnego oczyszczania, złuszczania, nawilżania cery, a także ochrony przed promieniami słonecznymi. Czy to nie przesada? W porównaniu z tym, jak takie “pakiet startowy” w przyszłość otrzymuje skóra Koreańczyków, to idealny sposób, by unikać od najmłodszych lat różnych problemów. Z tego powodu korzystają na co dzień z filtrów UV, zanim cokolwiek nieporządnego dotknie ich cery, a już na pewno zanim pojawią się zmarszczki.

Nie od dziś wiadomo, ze lepiej zapobiegać niż leczyć

A Koreanki wolą inwestować w oczyszczanie i nawilżanie twarzy za młodu i niż w wieku późniejszym w nadmiar kosmetyków i zabiegów redukujących zmarszczki. Ulice Seulu wypełnione są kobietami, które wygadają idealnie w makijażu nazywanym no-make-up. One nawet w minimalistycznym makijażu, prezentują się bez zarzutu, ponieważ wielką wagę przywiązują do nawilżenia twarzy. Jak to robią? Często w ciągu dnia posługują się mgiełkami, które doskonale spełniają to zadanie. Chodzi o to, by cera była jędrna, świeża, błyszcząca ale nie tłusta. Z kolei kobiety Zachodu wielką wagę przykładają do tego, by cera była przede wszystkim matowa. W tej materii uwidacznia się kolejna różnica, która bardziej na korzyść działa na promienny wygląd Koreanek.

Widzicie różnice w podejściu do troski o cerę ? Cho_SekretyurodyKoreanek_500pcx

Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by za sprawą wiedzy i doświadczeń Charlotty Cho, sięgnąć po to co najlepsze w sposobie pielęgnacji urody Koreanek. Choćby po to, by dowiedzieć się, jak one to robią, że wręcz promienieją pięknem i świeżością. A resztę, czyli co i jak, przedstawione lekkim piórem autorki, odnajdziecie bez trudu . Warto!


Artykuł powstał we współpracy z


Zobacz także

efekt aureoli

Dobrzy są ładni, a wredni to brzydale? Tak działa efekt aureoli!

Poczta zamiast maila. Czy rząd myśli, że na wsi czas się zatrzymał?

Poczta zamiast maila. Czy rząd myśli, że na wsi czas się zatrzymał?

Zrób coś dla siebie i zrezygnuj z jednego obowiązku. Tydzień trzeci, dzień #7

http://www.evsyukov.kiev.ua

http://evsyukov.kiev.ua

https://unc-mps.com.ua