Kobiety – pocieszycielki. Wstrząsająca powieść przełamująca tabu o cierpieniu kobiet

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
5 marca 2018
Fot. Wydawnictwo
Fot. Wydawnictwo
 

Świat dopiero się o nich dowiaduje. „Pocieszycielki”, czyli seksualne niewolnice, które Japończycy przywozili dla swoich żołnierzy z Korei do specjalnych ośrodków, chcą by zwrócono im godność.  O ich niewyobrażalnym cierpieniu mówi również powieść „Biała Chryzantema” , w której Mary Lynn Bracht opowiada historię dwóch sióstr, kobiet, których miłość jest na tyle silna, by pomóc im przetrwać okrucieństwa wojny.

Anna Frydrychewicz: Jakie jest znaczenie tego symbolu – białej chryzantemy – dla Koreańczyków? Tytuł Twojej książki jest wymowny, prawda?

Mary Lynn Bracht:W kulturze koreańskiej, białe chryzantemy są kwiatami żałoby, oznaczają śmierć. Podczas pogrzebów ozdabia się nimi fotografie zmarłych. To symbol naprawdę ściśle związany z grobami i ze śmiercią. Wybrałam ten tytuł, bo obie – i Hana i Emi – bardzo wiele wycierpiały w ciągu swojego życia. Żałobne kwiaty najlepiej oddają ten cały ból, którego zaznały, te wszystkie straty, które poniosły – zarówno podczas Pierwszej Wojny Światowej jak i Wojny Koreańskiej (wojna tocząca się w latach 1950–1953 na terytorium Półwyspu Koreańskiego między komunistycznymi siłami KRLD (północnokoreańskimi) i wspierającymi je wojskami ChRL, a siłami ONZ  wspierającymi wojska Republiki Korei – przyp. red.).

W jaki sposób to cierpienie Koreanek, mam na myśli ich rolę jako “pocieszycielek”, wciąż wpływa na ich życie, a może nawet na życie współczesnych kobiet?

W Korei Południowej żyje już tylko trzydzieści „pocieszycielek”. Wiele ugrupowań kobiecych wspiera je i ich sytuację,  pomagając uzyskać odszkodowania za zbrodnie, które na nich popełniono na nich w czasie II wojny światowej. Młodsze pokolenie południowokoreańskich kobiet, studentki uniwersytetów, naukowcy i ogół ludności cywilnej zaczęło wreszcie uznawać „kobiety-pocieszycielki” za symbol walki o prawa człowieka i walki ze zbrodniami wojennymi. Wielu dołączyło do „pocieszycielek”, wspierających inne kobiety, które podczas wojny padły ofiarami na tle przemocy seksualnej. Jedna z „pocieszycielek” założyła fundację Nabi (Motyl), aby zebrać pieniądze na cele charytatywne w Demokratycznej Republice Konga, tym samym wesprzeć organizację zwaną Domem Wysłuchania, która pomogła ponad 6000 kobiet – ofiar wojny.

Fot. Wydawnicwo

Fot. Materiały prasowe

Czytałem gdzieś, że twoja książka była inspirowana po części historią twojej rodziny. Czy był to główny impuls do napisania „Białej Chryzantemy?”

Moja matka urodziła się w Korei Południowej w roku, w którym skończyła się Wojna Koreańska. Dorastała w tym kraju, kiedy powstawał z gruzów po Drugiej Wojnie Światowej i po wojnie domowej, dlatego też mogła podzielić się ze mną wieloma historiami ze swojego dzieciństwa. Wychowywała mnie, uświadamiając mi te dysproporcje gospodarcze między obiema Koreami oraz wpływ ubóstwa na życie ludności. Wiedziałam od dziecka, że te najbardziej negatywne skutki najczęściej spadają na kobiety i dziewczęta. Niesprawiedliwy, dyskryminujący podział ze względu na płeć, dawał im od początku mniejsze szanse na dobry start w życiu.

Gdy dowiedziałem się o „pocieszycielkach”, o ich bezsilności wobec władzy obcego okupanta, o okowach patriarchatu, w których tkwiły, współczułam im w tej trudnej sytuacji. Cierpiały, więc należało im się zadośćuczynienie za zbrodnie popełnione na nich tylko dlatego, że uznawano je za obywateli drugiej kategorii. Kiedy minęło ponad dziesięć lat od momentu, w którym po raz pierwszy poznałam historię „pocieszycielek” i wciąż nie zrobiono nic, by jakoś „naprawić” historię, postanowiłam napisać „Białą Chryzantemę” w nadziei, że pewnego dnia świat zachodni dowie się, co te kobiety przeżyły i o co walczyły w ostatnich latach ich życia.

Jak przygotowałaś się do napisania tej książki? To musiał być długi proces.

Spędziłam prawie sześć miesięcy, przeprowadzając wstępne badania nad sytuacją kobiet w Korei – wtedy i obecnie. W ramach tych badań przeczytałam wszystko, co tylko mogłam o wschodnioazjatyckim udziale w II wojnie światowej, no i rzecz jasna o wojnie koreańskiej. Historia i kultura Azji Wschodniej jest głęboka i fascynująca, zachłysnęłam się nią poznając korzenie i  miejsce urodzenia mojej matki. Odkryłam też nowe, interesujące dla mnie tematy, jak masakra w Czedżu, czy Powstanie 4 kwietnia.

Zajęło mi trochę czasu, żeby następnie odsunąć nieco te wszystkie fakty w mojej podświadomości, zanim nie stworzę opowieści o mojej bohaterce. Nie chciałam stworzyć książki historycznej, moim celem było opowiedzenie historii o dziewczynie porwanej podczas wojny, o kobiecie,  która nigdy nie należała do siebie samej. Po roku wstępny szkic był gotowy. Półtora roku później, dzięki mojemu niesamowitemu agentowi Rowanowi Lawtonowi, książka była zredagowana i gotowa do prezentacji na Londyńskich Targach Książki w 2016 roku.

„Pocieszycielki” siłę, aby przeżyć tę niewiarygodnie bolesną sytuację, czerpały z ich relacji z innymi kobietami.

Tak, związek Hany z innymi kobietami zdecydowanie pomógł jej przetrwać. Wiele pocieszycielek, które przeżyły wojnę, opowiedziało w jaki sposób udało im się zachować siebie, skąd czerpały moc, by się nie poddać.  Niektóre wracały myślami do domu, to pozwalało im przetrwać najtrudniejsze momenty, inne zawierały przyjaźnie z innymi ofiarami handlu ludźmi. Dla Hany sposobem na odnalezienie w sobie siły, była miłość i relacja z jej siostrą Emi. No i oczywiście marzenie o powrocie do domu, na wyspę „kobiet – nurków” , haenyeo.

Czy ta emocjonalnie wstrząsająca i trudna historia stanowi dziś element powszechenj świadomości w Korei i Japonii? Czy naucza się o tym w szkołach, na uniwersytetach?

Większość Koreańczyków z Korei Południowej i chińskich studentów dowiaduje się o „kobietach pocieszycielkach”, o  wszystkich okrucieństwach popełnionych przez Japonię podczas wojny chińsko-japońskiej i II wojny światowej, dopiero na uniwersytecie. Ale niedotyczy to studentów japońskich. Ich podręczniki pomijają wiele szczegółów z obu wojen. Oczywiście, skutkuje to brakiem zrozumienia czasami wrogich, relacji między Japonią i innymi narodami wschodnioazjatyckimi. Łatwo byłoby uniknąć tej wrogości i niechęci poprzez odpowiednią edukację. Wiedza pomogłaby zaprowadzić wzajemne zrozumienie i szerzyć tolerancję, a to one ostatecznie przynoszą przebaczenie i pokój. Niedomówienia i ignorancja mogą natomiast prowadzić do nietolerancji, gniewu, przemocy, a nawet do wojny.


Mary Bracht 2 (1)Mary Lynn Bracht skończyła studia magisterskie na kierunku Creative Writing, na University of London. Jest Amerykanką o koreańskich korzeniach, mieszka w Londynie, a dorastała w dużej imigranckiej społeczności kobiet, kobiet które wychowały się w powojennej Korei Południowej. W 2002 roku Bracht odwiedziła rodzinną wioskę swej matki i właśnie podczas tej podróży po raz pierwszy usłyszała o „pocieszycielkach”. „Biała chryzantema” to jej debiutancka powieść.

 

 


Piękna bez skalpela, czyli o czym 40-latka musi pamiętać

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
5 marca 2018
Fot. Materiały prasowe
Fot. Materiały prasowe
 

Młodzieńcza skóra charakteryzuje się sprężystością. Jest odporna na rozciąganie oraz nacisk i szybko wraca do swojego pierwotnego kształtu. Słowem – zachowuje się jak sprężyna. Chcąc jak najdłużej cieszyć się piękną, jędrną skórą, pozbawioną zmarszczek, powinnaś więc skupić się na poprawie jej jędrności. Z myślą o kobietach, którym zależy na opóźnieniu procesów starzenia, a które jednocześnie nie chcą korzystać z usług medycyny estetycznej, Clarins udoskonalił swoją wyjątkową serię . Piękno jest na wyciągnięcie ręki. Oto, o czym musisz pamiętać po 40. roku życia.

Gimnastyka twarzy

Na twojej twarzy znajduje się wiele mięśni, które każdego dnia pracują. Chcąc utrzymać je w dobrej kondycji, trzeba ćwiczyć. Spokojnie, nie mówimy o siłowni. Jest kilka prostych ćwiczeń, które powinnaś wykonywać przez kilka minut rano i wieczorem – najlepiej wtedy, gdy nałożysz na twarz krem pielęgnacyjny, dostosowany do potrzeb twojej skóry. Zacznij od mięśnia jarzmowego i śmiechowego. Co musisz zrobić?

1. Uśmiechnąć się od ucha do ucha – dzięki temu uwydatnisz kości policzkowe.

2. W następnej kolejności popracuj nad mięśniem szczękowym, który odpowiada za owal twarzy – dobrze wyćwiczony uchroni cię przed pojawieniem się drugiego podbródka. Otwórz szeroko usta i dotknij językiem tylnich ścian przednich zębów.

Fot. materiały prasowe

Fot. materiały prasowe

3. Na koniec poćwicz mięśnie nosowo-wargowe. To właśnie one odpowiadają za ewentualne zmarszczki w kącikach ust i bruzdy przynosowe. Ułóż usta tak, jakbyś chciała powiedzieć „o”. Teraz obróć górną wargę nad  dziąsłami. Gotowe!

Fot. materiały prasowe

Fot. materiały prasowe

Zaliczyłaś już pierwszy trening. Co dalej? Pielęgnacja!

Krem na dzień

Wraz z wiekiem twoja skóra traci jędrność i sprężystość. Twój krem powinien więc wykazywać działanie przeciwzmarszczkowe, nawilżające i regenerujące. Wszystkie chciałybyśmy też, żeby był ultralekki, przyjemny w zapachu i ekspresowo poprawiał wygląd skóry. Wszystkie te wymogi spełnia , dostosowany do wszystkich typów skóry. Te z nas, które zmagają się z przesuszonym naskórkiem, mogą wybrać wersję bogatą do skóry suchej. Już po 7 dniach stosowania Clarins Extra-Firming Jour zauważysz znaczną poprawę skóry. Po 28 dniach będzie ona wyraźnie wygładzona, owal twarzy podniesie się, drobne zmarszczki znikną. Cera jest ujednolicona i promienna, a twoje rysy twarzy nabierają młodzieńczego wdzięku. Uzyskanie efektu liftingującego jeszcze nigdy nie było tak proste. Dodatkowy atut? Można stosować go pod makijaż. Ty zadajesz szyku, a twoja skóra jest chroniona przed zanieczyszczeniami i wolnymi rodnikami.

na dzien

Clarins Extra-Firming Jour

Krem na noc

Poza dzienną pielęgnacją, nie możesz zapominać o tej nocnej. To szalenie istotne, ponieważ właśnie w czasie snu w twojej skórze zachodzą różne procesy regeneracyjne. Krem, który stosujesz na noc powinien wykazywać silne działanie przeciwzmarszczkowe i ujędrniające. Po wieczornej gimnastyce twarzy nałóż na skórę . Wiesz, w czym tkwi jego sekret? Zawiera wyciąg z uwodnionej krzemionki z kamienia księżycowego, która optymalizuje procesy regeneracyjne w skórze. Delikatnie wmasuj krem w skórę i delektuj się jego zapachem. Ten codzienny rytuał wprowadzi cię w dobry nastrój przed snem, a krem będzie działał w momencie, gdy odnowa komórkowa osiąga swój szczyt. Po przebudzeniu zauważysz, że twoja skóra wygląda na wypoczętą. Koniec z szarym odcieniem! Po 28 dniach odzyska swój dawny blask, będzie wyraźnie wygładzona i ujędrniona. Co więcej, koloryt twojej skóry znacznie się wyrówna. Efekt? Zdecydowanie młodsza i piękniejsza cera.

 Clarins Extra-Firming Nuit

Clarins Extra-Firming Nuit

Styl życia

O czym jeszcze musisz pamiętać, żeby na dłużej zachować młodość? O odpowiedniej diecie i aktywności. Zapomnij o alkoholu i papierosach – stosowanie używek odbija się na twojej skórze. Zadbaj natomiast o odpowiednie jej nawilżenie od wewnątrz – pij dużo wody mineralnej. Ogromne znaczenie ma także to, co trafia do twojego żołądka. To ostatni dzwonek, by zmienić swoje nawyki żywieniowe. Postaw na produkty bogate w witaminy i mikroelementy, jedz ryby morskie, które zawierają kwasy omega-3, a także sięgaj po ziarna zbóż i nabiał. Nie zapomnij również o codziennej dawce ruchu. Sport pomoże ci cieszyć się dobrym zdrowiem, wpłynie na jędrność twojej skóry i znacznie opóźni procesy starzenia. A przede wszystkim – wprowadzi cię w dobry nastrój.

Wiesz, dlaczego od niektórych 40-latek bije taka radość życia? Ponieważ są szczęśliwe i pewne siebie. Można to osiągnąć tylko wtedy, gdy dbamy o siebie – zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Clarins Extra-Firming zaopiekuje się twoją skórą, ty zadbaj o swoje pozytywne nastawienie i bądź piękna po 40-tce bez skalpela.


Artykuł powstał we współpracy z marką Clarins


Jak rozpoznać toksyczną przyjaciółkę? Niektóre potrafią maskować się latami

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
5 marca 2018
Fot. iStock/selimaksan
Następny

Ludzie, którymi się otaczamy, mają ogromny wpływ na nasze życie. Kluczową rolę odgrywa oczywiście najbliższa osoba, czyli partner. Tuż za nim znajdują się przyjaciele. Niektórzy mają ich sporo, inny natomiast uważają, że tylko wybrane jednostki mogą zasłużyć na to miano. Niezależnie od tego, czy otaczasz się wieloma ludźmi czy też skrupulatnie dobierasz  najbliższy krąg przyjaciół, możesz trafić na osobę, która wnosi do twojego życia więcej bólu niż radości. Często tego nie zauważamy lub świadomie przymykamy oko. Bo może ktoś ma po prostu specyficzny charakter lub wyjątkowo zły czas w życiu. Bywa też, że nie potrafimy uwolnić się od toksycznej osoby, ponieważ każda próba rozluźnienia kontaktów jest okazją do manipulacji. Najczęściej jednak nie potrafimy określić cech dobrej przyjaciółki, a co dopiero tej złej. A przecież ona wcale musi jawnie działać na twoją niekorzyść. Są jednak momenty, kiedy wyczuwasz, że coś jest nie tak. Intuicja wysyła nam pewne sygnały. Może unikasz z nią pewnych tematów? Nie zdradzasz wszystkich sekretów? To o czymś świadczy. Jak rozpoznać toksyczną przyjaciółkę? Musisz dobrze ją obserwować, a przede wszystkim zacząć właściwie odczytywać swoje reakcje…

Masz wrażenie, że cię nie słucha

Każdy z nas ma czasem rozproszoną uwagę z różnych powodów, ale da się wyczuć, czy ktoś tylko przytakuje ci, żeby odczekać aż skończysz mówić czy po prostu jest zamyślony. Toksyczna przyjaciółka nie słucha, tylko nadstawia uszu. I to wyłącznie wtedy, kiedy mówisz coś, co może w jakiś sposób wykorzystać – dla siebie lub przeciwko tobie. Nie zdziw się, że nie zarejestruje żadnych drobnych i nieistotnych elementów twojego życia.

Szydzi z twoich pomysłów

No dobrze, może nie wszystkie są genialne i z niektórych nawet trzeba się pośmiać, ale bez przesady. Toksyczna przyjaciółka będzie szydziła z każdego twojego pomysłu po to, żeby pokazać ci, jaka jesteś głupia. Ona nie chce, żeby coś ci się w życiu udało, żebyś była pewna siebie. Nie będzie cię więc wspierać w dążeniu do celu. Nie powinno cię zdziwić, jeśli za jakiś czas okaże się, że sama wykorzystała twój pomysł. Pamiętaj, że prawdziwi przyjaciele będą dodawać ci skrzydeł i zawsze staną za tobą, choćbyś nie wiem co chciała zrobić i jak wywrócić swoje życie do górny nogami. Mogą się nie zgadzać i odpowiednio argumentować swoje stanowisko, ale zawsze ostateczna decyzja będzie należała do ciebie. Gdy ją podejmiesz, możesz na nich liczyć.

Odzywa się, gdy czegoś potrzebujesz

Zauważyłaś, że nie dzwoni po to, żeby zapytać, co u ciebie słychać? A nawet jeśli to pytanie pada, to tylko po to, żeby jakoś kulturalnie zacząć rozmowę. Twoja odpowiedź wpadnie jej jednym uchem, a wypadnie drugim. Najgorzej jak się rozgadasz – ona nie po to się kontaktuje. Po prostu czegoś od ciebie chce. Może potrzebuje rady? Wsparcia? Pieniędzy? Nie ma co zrobić z psem? Na pewno zaraz się dowiesz, po co właściwie dzwoni.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Zobacz także

Mat. prasowe

Nie taka zima straszna, jakby się nam wydawało. Dlatego korzystaj z jej uroków

Fot. iStock/Marco_Piunti

10 sygnałów, że to co czujesz to nie miłość, a uzależnienie

Fot. iStock / AleksandarNakic

7 rzeczy, na które nie jest nigdy za późno w twoim życiu

www.askona.ua

подробно askona.ua

askona.ua