Który z tych symboli przyśnił ci się w ostatnim czasie i co to znaczy

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
30 stycznia 2018
5 z 7

Sen o tym, że ktoś cię goni

Fot. iStock/ljubaphoto

Ten sen mówi o tym, że już niedługo twój problem zostanie rozwiązany. Jeśli w twoim umyśle pojawią się dręczące wątpliwości, postaraj się pójść za głosem serca.

PoprzedniNastępny

„Byłam grzeczną dziewczynką. Schrzaniłam swoje życie”. Spowiedź czterdziestolatki

Listy do redakcji
Listy do redakcji
30 stycznia 2018
Fot. iStock/domoyega
 

Kiedy od dziecka słyszysz „nie wychylaj się” – w dorosłym życiu brak ci odwagi, by powiedzieć wprost, co myślisz lub czujesz. Przecież nauczono cię, że nikogo to nie interesuje. Kiedy jako mała dziewczynka wiesz, że jedyne, co naprawdę musisz to „siedzieć cicho i być grzeczną”, jako dorosła kobieta nie potrafisz zawalczyć o siebie. Nie żyjesz, stajesz się przetrwać. Zapadasz się, znikasz, coraz bardziej niepewna siebie. Jeśli się w porę nie obudzisz, przegrasz.

Tak, wychowywano mnie na „grzeczną dziewczynkę”. Musiałam mieć świetne stopnie i wzorowe zachowanie na świadectwie. Nagrodą był uśmiech zadowolenia na twarzy mojego ojca. Mama – dla mnie „przezroczysta” – umiała jedynie wydymać usta w grymas, który uśmiechem trudno nazwać. Ale żeby ten grymas zobaczyć, oddałabym wszystko.

„Siedź prosto, nie garb się, bo jak dorośniesz, nikt na ciebie nie spojrzy…”. Tak często słyszałam to zdanie, tak bardzo się bałam, że okaże się prawdziwe. Że mnie – brzydkiej, krzywej, głupiej – nikt nie zechce, nikt nie pokocha. Że muszę być taka, jak oni oczekują, by być coś warta. Ale tak naprawdę nie wiedziałam czym jest miłość, bezwarunkowa akceptacja. Ja na wszystko musiałam sobie zasłużyć.

W domu miałam być miła i niewidoczna. Codziennie porządek w pokoju – pod linijkę, lekcje odrobione przed 19-tą. Potem szybka kolacja i reszta wieczoru spędzona w pokoju. Wtedy byli zadowoleni. Chwalili się przed sąsiadami, przed znajomymi: „Córka nie sprawia nam kłopotu, jest grzeczna”. Czy potrafiliby powiedzieć o mnie coś więcej? Nie sądzę.

Zbuntowałam się jeden, jedyny raz. Nie chciałam iść z nimi do przyjaciół. Nie wiem właściwie, co się stało. Bolał mnie brzuch, byłam przerażona, choć nie potrafiłam wytłumaczyć, dlaczego. Błagałam, żeby pozwolili mi zostać w domu. Nie zgodzili się nawet wtedy, gdy dostałam ataku histerii. Wtedy dostałam kolejną, ważną lekcje: złość, frustracja, moja niezgoda na cokolwiek nie są akceptowane.  Musiałam być posłuszna.

Dziś już nie umiem powiedzieć „nie”. Mam znajomych, którzy wiedzą o mnie niewiele więcej, co moi rodzice. Cieszę się, że ich mam i jestem im wdzięczna za to, że mogę się z nimi przyjaźnić. Ale nikt z nich nie jest mi bliski bardziej niż inni. Przed nikim nie potrafię się otworzyć. Przede wszystkim jednak, nie potrafię odmówić. Wiecznie ładuje się w sytuacje niewygodne, wiecznie komplikuje sobie życie godząc się na coś, czego w głębi duszy nie chcę.

Często budzę się w środku nocy i nie mogę dłużej spać. Boli mnie głowa, ściska żołądek. Serce bije szybko, nieprzyjemnie. Niewypowiedziane żale, nierozwiązane problemy tłoczą się w mojej głowie i nie pozwalają osiągnąć spokoju.

Ale rano, wstaję z uśmiechem i idę do pracy, do ludzi, przed którymi nie potrafię być szczera. Ten uśmiech opanowałam do perfekcji. I jeszcze – pozorny spokój. Wszyscy wiedzą, że ze mną można sobie pozwolić na wiele, że zgodzę się bez problemu na wszystko. Ale przecież, kiedy powiem „nie”, przestaną mnie akceptować…

Seks? Odkąd pamiętam, nie sprawiał mi satysfakcji. Na początku była ciekawość, chęć bliskości, takiej prawdziwej, szczerej. Ale zaraz potem pojawił się lęk, że jest w tym niedostatecznie dobra, że na pewno coś robię źle. Że muszę się naprawdę bardzo postarać, żeby on nie zniknął następnego ranka.

Kiedy moje koleżanki rozmawiały o tym, że w łóżku jest im dobrze, albo, że partner jest beznadziejny i trzeba go zmienić, nie rozumiałam co im chodzi. Ja cieszyłam się z tego, że w ogóle ktoś mnie chciał. Wydawało mi się to ogromnym szczęściem. Zakochiwałam się w każdym, kto zwrócił na mnie uwagę. Chyba z wdzięczności. I w końcu wydarzyła się katastrofa.

Męża poznałam na koncercie. Podszedł do mnie, zagadał, poprosił o numer telefonu. Nigdy wcześniej nikt nie zauważył mnie w tłumie.  Związek z nim był dla mnie spełnieniem marzeń – on jedyny pytał mnie, czego pragnę, jako jedyna osoba w moim życiu otoczył mnie opieką. I mówił o wspólnej przyszłości.

Nie wiedziałam, że to była gra, że to wszystko skończy się, gdy weźmiemy ślub. Że wtedy zacznie się piekło. Przez 12 długich lat znęcał się nade mną – fizycznie i psychicznie. Nie umiałam się od niego uwolnić, starałam się jedynie dostosować, przetrwać. Robić wszystko to, czego ode mnie oczekiwał, byle był zadowolony. Czasem się udawało.

Moim największym szczęściem i życiowym sukcesem jest to, że ode mnie odszedł. Znudził się, zażądał rozwodu, a po wszystkim zniknął z mojego życia.Nie potrafię o tym mówić. Chyba w ogóle nie potrafię mówić.

W grudniu skończyłam 40 lat. Kupiłam sobie tort i cztery świeczki. Zdmuchując je, pomyślałam tylko jedno życzenie: „przestań być grzeczną dziewczynką”. Tylko wciąż nie wiem od czego zacząć.


Faceci w mediach społecznościowych. Jakie zachowania powinny cię zaniepokoić?

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
30 stycznia 2018
Fot. iStock/SanneBerg

„Ratunku, on nie chce potwierdzić na Facebooku, że jest ze mną w związku i nigdy nie wrzuca naszych wspólnych zdjęć” – brzmi jak list do Bravo Girl, prawda? Można się śmiać, mówić o niedojrzałości i bzdurnych priorytetach, ale trzeba przyznać, że coś w tym jest. Wszyscy mamy dziś konta w mediach społecznościowych i w pewnym stopniu służą one do kreowania swojego wizerunku. Kto sprytniejszy, ten szybko się odnajdzie i swoje alter ego. Nasze lajki, udostępnienia, wpisy i zdjęcia mogą czasem jednak zdradzić więcej niż byśmy chcieli. Co mogą sugerować niektóre z nich?

On wrzuca mnóstwo swoich zdjęć

O ile nie prowadzi bloga modowego, jest to dosyć dziwne i może wskazywać skłonności narcystyczne. Jasne, pojedyncze zdjęcia z podróży czy spotkań ze znajomymi są całkiem normalne. Ale jeśli nieustannie publikuje zdjęcia, na których jest tylko on (i jeszcze większość z nich to selfie), warto zastanowić się, po co to robi. Można też poczytać komentarze pod fotką i sam jej podpis. Ma coś głębszego do przekazania czy to takie zwykłe pitu-pitu w ramach autopromocji swojego wyglądu?

Nie przyznaje się do związku

Jeśli wykorzystuje media społecznościowe wyłącznie w celach biznesowych, takie zachowanie można wytłumaczyć. W sytuacjach służbowych nie ma co afiszować swojego prywatnego życia. Jeśli jednak pisze o przeróżnych pierdołach, wrzuca zdjęcia posiłków z knajpy, swoje z sali treningowe i generalnie klepie o wszystkim i o niczym, a jakoś ani razu nie wspomniał o ukochanej, nie wrzucił wspólnego zdjęcia, coś jest na rzeczy. Ludzie na ogół lubią chwalić się tym, z czego są dumni, prawda?

Śledzi swoje byłe

Nawet jeśli nie rozstali się w kłótni, nie ma żadnego powodu, żeby lajkował wszystkie jej zdjęcia. Widzi to nie tylko ona, ale także wszyscy wasi znajomi. Każdej, normalnej kobiecie zapaliłaby się w głowie czerwona lampka. Podejrzane jest też samo regularne śledzenie każdego jej ruchu. Najwyraźniej nie jest mu obojętna i nie ma znaczenia, co nim kieruje – miłość, złość czy nienawiść.

Wypisuje pseudo-filizoficzne wywody na każdy temat

Komentuje niemalże wszystko – sytuację polityczną w Grecji, wyniki skoków narciarskich, projekt oczyszczalni ścieków w Pcimiu Dolnym, ostatnią kreację Rihanny… Wszystko to okraszone jest przemyśleniami i głębokimi refleksjami na temat życia. Taki Internetowy Paulo Coelho. Niby rozpisał się na dwa tysiące znaków, a i tak nie wiadomo o co chodzi. Czemu lepiej na niego uważać? Bo może mieć bardzo wysokie mniemanie o sobie.

Jest wielkim fanem roznegliżowanych modelek

Wszystkie wiemy, że faceci są wzrokowcami. My też lubimy popatrzeć na fajnych mężczyzn. Cała sztuka polega na tym, że zachować przy tym odrobinę dobrego smaku. Facet, który obserwuje profile wszystkich, ponętnych modelek i lajkuje, tudzież udostępnia ich wyuzdane fotki, daje jasny sygnał, co jest dla niego najważniejsze. Szczerze współczuję, jeżeli twój partner zalicza się do tej grupy.

Wrzuca obraźliwe, rasistowskie lub seksistowskie MEM-y

Niektórzy kompletnie nie mają umiaru. A co więcej, nie wiedzą też czym jest empatia. Często wydaje im się, że rozbawią innych, tymczasem znajomi czują się zażenowani. Jeżeli kręci się wokół ciebie mężczyzna, którego „internetowe” poczucie humoru cię odrzuca, w realnym życiu również nie znajdziesz z nim wspólnego języka.

Nie szczędzi ci czułości

Totalne przeciwieństwo pana, który nie przyznaje się do związku. Nie oznacza to, że nie masz się czego obawiać, bo jednak każda skrajność jest podejrzana. Zastanawiałaś się, po co pod każdym zdjęciem pisze, jak bardzo cię kocha i jak pięknie wyszłaś? Po co oznacza cię na tych wszystkich zdjęciach z dopiskiem „Kolacja tylko we dwoje z Moim Kochaniem”? Być może czuje się bardzo niepewnie w tym związku, jest o ciebie zazdrosny lub usilnie próbuje w ten sposób „oznaczyć swój teren”? Zwykłe, ludzie oznaki sympatii w mediach społecznościowych są ok, ale te wszystkie serduszka i buziaczki coś za sobą kryją.

A jakie są twoje spostrzeżenia? Co dorzucisz do tej listy?


 

Inspiracja:


Zobacz także

Tatuaż

Tatuaż nie może być już bardziej kobiecy. Niesamowite wzory, stworzone dla kobiecego ciała

20 ciekawostek, których nie wiedziałaś o swoim ciele

Tanio i stylowo - modowe tricki, które nie zrujnują twojego portfela

Tanio i stylowo – modowe triki, które nie zrujnują twojego portfela