Ludzie przychodzą i odchodzą. Lubię myśleć, że wszyscy oni przychodzą do nas po coś

Agata Sliwowski
Agata Sliwowski
15 sierpnia 2016
Ludzie przychodzą i odchodzą
Fot. iStock / Valentin Casarsa
 

Ludzie przychodzą i odchodzą. Spotykamy ich nierzadko w najdziwniejszych sytuacjach. Niektórzy pakują się w nasze życie jakby to ich własna impreza była, inni przepływają jak chmury, ledwo muskając nas swoją obecnością.

Lubię myśleć, że wszyscy oni przychodzą do nas po coś, że każdy ma małą misję, wiadomość do przekazania. Jak królewscy gońcy, mkną na tych swoich rumakach niosąc pergamin opatrzony pieczęcią. List od losu, wiadomość z wysokości. I nagle trach, słychać zgrzyt, przesuwają się tory i oto w innym mkniemy kierunku. Niekiedy zwyczajnie czasu potrzeba byśmy zarejestrowali tę zmianę w podroży. Bywa jednak i tak, że zmiana jest jak cios, po niej pociąg mknie przez życie, które odtąd wije się jak wstęga w rękach gimnastyczki. Choć przecież już zupełnie inaczej niż poprzednio…

W pociągu siedzą ludzie. Wagony ludzi, którzy z nami w tę samą podróż jadą. Niektórych to nawet jeszcze nie znamy (ci bowiem w wagonach za Warsem póki co urzędują). Sąsiadujące przedziały, a może i nawet ze dwa przylegle wagony, to już jednak „nasi ludzie”. Dobrze nam znani przyjaciele, znajomi, rodzina, mężowie, kochankowie, sąsiedzi, współpracownicy, a czasem nawet i piekarz i pani z warzywniaka, tacy przyplątani radośnie. No tłum po prostu  i jak to tłum, swoistą psychozę tłumu nam w tym pociągu serwuje. Ani się obejrzymy i już wspólny język mamy. Pleciemy te same historie, tych samych słów używamy, te same wzloty i upadki nas dotyczą, tak bardzo na jedną modłę wszyscy gramy. Jakbyśmy co najmniej wirusa identyczności złapali!

Dziwne to jednak wcale nie jest, choć przecież całkiem nieuniknione, skoro od wieków ludzie organizują się w grupy podług podobieństw właśnie. Wspólne zainteresowania, hobby, życiowe filozofie… no może poza rodziną, która via geny trzyma nas w kupie niezależnie od wszystkiego. Ale rodzina to jak karma. Zdarzyła nam się taka, a nie inna, bo tylko w niej wzrastać możemy najpełniej. W zasadzie, jeśli dobrze się zastanowić to inni ludzie też są jak karma. Też nas nieustannie czegoś uczą zadając lekcję po lekcji. Jakby przypadków w ogóle nie było! Tylko wszystko tak, jak w jakimś precyzyjnym Master Planie!

Czyli że, co? – od razu spytamy. Wszystko ukartowane zostało? Spisek to jakiś ten Orient Express, który diabli wiedzą gdzie jedzie?

Oczywiście wierzyć nam się nie chce, bo przecież wolna wola! Czyż nie o niej ciągle słyszymy, od zarania chrześcijańskich naszych dziejów? Gdzie świadomy rozwój, kreowanie życia? Gdzie się cholera Law of Attraction podziało… i te inne techniki współczesne, które rzekomo na te tory właściwe popchnąć nas wreszcie mają?

Ano… wszystko w tym pociągu. Wszystko, czego zapragnie dusza. Że nie wspomnę o stacjach, na których możemy wysiadać i o nowych kierunkach, które możemy obierać.

Co do innych ludzi przy tym, no to wiadomo! Oni sami też w podroży przez wiele, wiele stacji i przygód życiowych są przecież. In and Out jesteśmy wszyscy nieustannie jak te mrówki w mrowisku, którym ktoś wyłączył GPS-a.  A tymczasem dobrze by było byśmy wreszcie wsiedli w taki pociąg, który całkiem jest nieprzypadkowy. Pociąg, w którym pasażerowie nie tyle zgrają się na powierzchni, co raczej matrycami się sparują, wyrównają energie i dusze ze smyczy spuszczą. Żeby była pełnia.

Przeczytałam niedawno u jakiegoś fajnego mądrali że ludzie, którzy nas otaczają albo podnoszą albo też obniżają nasze standardy; albo pomagają nam wydobyć najlepszą wersję nas samych, albo wręcz przeciwnie, są zachętą ku temu byśmy istnieli jako wersja umniejszona. Taka z uszczerbkiem, wadliwa albo potencjalnie nierozwinięta. Bo podobno siłą rzeczy stajemy się tacy, jacy są nasi przyjaciele. Wirus identyczności raczej nie przebiera i wszystkich bez wyjątku na te same łopatki kładzie. Pan Mądry też pisze, niejako w rozwinięciu, że żaden człowiek nie staje się przy tym wielki sam z siebie, bo do własnej wielkości, do tego by wznieść się mógł na wyżyny, człowiek potrzebuje oparcia drugiego człowieka.  Homo Solo może i chadza solo własnymi ścieżkami, może i w swoim pojęciu wielkość osiągnął imponującą, ale cóż, kiedy nie ma odniesienia i w zasadzie jest nieweryfikowalny. Więc trochę, jakby się nie liczył. Zasada powyższa działa rzecz jasna także i w drugą stronę. Człowiek nędznieje na tyle na ile wsparcie w tej kwestii dostaje. Homo Solo pewnie nędznieje w samotności, ale i tu ta nędza jego taka jest jakaś niewidzialna.

Jeżeli zatem Pan Mądry ma rację, a pewnie ma, bo w końcu Pan taki jest Mądry, to proponuję przyjrzeć się współtowarzyszom podróży. Ludzie bowiem przychodzą i odchodzą ale to my, nie kto inny, decydujemy kogo zatrzymamy, albo komu damy kod dostępu. Raz wpuszczeni w nasze życie,  ci wszyscy dopuszczeni, uwalniają wiadomości, które noszą w sobie jak brzemię, wypuszczają wirusową energię przygotowując teren pod zasiedlenie. Jeśli to co mają dla nas w zanadrzu doda nam skrzydeł, to cudownie. Dbajmy o takich ludzi bo wydobywają z nas prawdziwą wielkość. Gorzej jak otworzymy przedział dla ludzkich gremlinów, bo skoro z kim przestajesz… no tak, taki pociąg to daleko nie pojedzie. 

P.S. Pan Mądry to zdaje się Brendon Burchard, autor pozycji „The Motivation Manifesto”. Mówię zdaje się, bo trochę z głowy pisałam i tak mi na niego ten koncept wygląda…


Rozwiązanie konkursu „W wakacje wszystkie przygody są lepsze”

Redakcja
Redakcja
15 sierpnia 2016
Rozwiązanie konkursu "W wakacje wszystkie przygody są lepsze"
Fot. iStock / ArtMarie
 

Jak wakacje, to przygoda – jak przygoda, to tylko ta wakacyjna. A wszyscy doskonale wiemy, że gdy ma się kilka, kilkanaście lat – te słowa nabierają dodatkowego „smaczku”. Wakacje to też czas zupełnie innego czytania książek. Wreszcie bez nakazu, bez listy priorytetów, czy z poczuciem, że ktoś wie lepiej od nas, co czytać lubimy – właśnie dlatego najmłodsi, samodzielni czytelnicy podczas wakacji dużo chętniej sięgają po książki. Oczywiście nie byle jakie… książka na wakacje musi mieć „to coś”.

Dziękujemy, że opowiedzieliście nam, o swoich wyśnionych wakacyjnych przygodach, a Wydawnictwu Wilga dziękujemy za wspólną zabawę i fantastyczne nagrody! Laureatom gratulujemy, bawcie się dobrze razem z bohaterami wakacyjnych książek!

Laureaci:

Małgorzata Gryszel

Rafał Gerard 

Joanna Smolarek

Ula Ma

Magdalena Świtała

Laureatów prosimy kontakt mailowy w celu odbioru nagród w ciągu 7 dni od daty ogłoszenia wyników, tj do dn.: 22.08.2016 roku. Prosimy o przesłanie danych do wysyłki nagrody (imię i nazwisko, adres i nr telefonu) oraz informację, którą książkę wybieracie, na adres e-mail: [email protected]. Otrzymanie danych potwierdzamy w odpowiedzi zwrotnej.

Prosimy o dołączenie w treści wiadomości poniższego oświadczenia:
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).

Nagrody:

5 x wybrana przez laureata książka (do wyboru jedna książka z prezentowanych poniżej pozycji)

Nie ma takich dzieci, którymi nie można się zaopiekować

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Gaba i kosmiczne dzieciaki, Elise Allen, Daryle Conners

Ultratajne Forum Organizmów ziemskich i Kosmitów (UFOK) ma nowego członka. Po kilku miesiącach testów Gabby Duran, legitymacja numer 4118-25125A, jednoznacznie potwierdziła, że jest wyjątkową opiekunką. Jej sławni klienci wiele razy powierzali jej opiekę nad małymi, hałaśliwymi dziećmi, i to na terenie niemal całego kraju. Nasz szpieg Edwina, legitymacja numer 4118-23432B, nabrał na tej podstawie przekonania, że Gabby można powierzyć również przerażającą tajemnicę: otóż na Ziemi żyją również kosmici. My, członkowie UFOK, doskonale wiemy, że i oni potrzebują opiekunek. Do tej pory nikt nie zajmował się ich dziećmi…

Po przyjęciu ściśle tajnej posady Edwina wraz ze swoją nową partnerką przejmuje kontrolę nad małą dziewczynką z planety Flarknartia. Niestety, w niezbyt dobrym momencie dla 4118-25125A. Na Ziemi trwa właśnie normalny dzień szkolny, a wieczorem Gabby ma przesłuchanie w zespole. Mały kosmita wymaga zaś stałej i w dodatku wyjątkowej opieki.

Czy Gabby Duran, legitymacja numer 4118-25125A, Pierwsza Opiekunka Nieopiekowalnych, zapewni bezpieczeństwo nieziemskiemu gościowi w nieprzewidywalnych korytarzach szkoły średniej i jednocześnie utrzyma istnienie UFOK-a w tajemnicy?

Zabawna i wzruszająca opowieść o przyjaźni, tolerancji i otwarciu na inność, a także o tym, że nie ma niegrzecznych dzieci. Są tylko dzieci, których nikt nie rozumie. Kiedy jednak trafią na właściwą opiekunkę może się okazać, że są po prostu niezwykłe. Wystarczy tylko wejść do ich świata.

Fantastyczna podróż w świat bogów i bohaterów mitologii nordyckiej

KrukiOdyna_KronikiBlackwell

Fot. Materiały prasowe

Kruki Odyna, KRONIKI BLACKWELL tom II, L. Armstrong, M. A. Marr

Siedmioro dzieci, Młot Thora i zastęp Walkirii – jedyni, którzy przeciwstawią się zniszczeniu świata. Kiedy trzynastoletni Matt Thorsen, Fen i Laurie Brekke – współcześni potomkowie Thora i Lokiego – odkrywają, że ich przeznaczeniem jest wziąć udział w bitwie przeciwko apokalipsie, sądzą, że wiedzą co ich czeka. Muszą zebrać innych potomków bogów, pokonać gigantycznego węża i ocalić świat. Żaden problem – prawda?

Wcale nie! Ich przyjaciel Baldwin zostaje uwięziony, a Matt, Fen i Laurie muszą zstąpić do Podziemnego Świata, aby go uwolnić. To tutaj muszą odzyskać Młot Thora i ocalić ludzkość. O ile przetrwają morderczą wędrówkę i zdołają stawić czoła przerażającym potworom… 

Niebezpieczne przygody, szaleńcza akcja i oryginalne postaci. Zachwycająca od początku do końca.
Eoin Colfer

L. Armstrong, M. A. Marr to autorki powieści z listy bestsellerów New York Times’a, podzielające zamiłowanie do mitologii. Zdecydowały się połączyć pisarskie siły i stworzyć powieść fantasy dla swoich dzieci. Efektem są Kroniki Blackwell.

Poznajcie nową koleżankę – oto Poppy Pym!

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Poppy Pym i klątwa faraona, Laura Wood

Poppy Pym dorastała w cyrku, jedząc na śniadanie watę cukrową i ucząc się poskramiania lwów…
W końcu jej cyrkowa rodzina zadecydowała, że potrzeba jej bardziej tradycyjnej edukacji i wysłała ją do szkoły z internatem. Z początku Poppy ma problem z przystosowaniem się do życia w St Smithen’s,  które znacznie różni się od cyrku. Ale kiedy w szkole pojawia się staroegipski rubin i zaczynają się dziać niebezpieczne rzeczy, Poppy musi wziąć sprawy w swoje ręce i ocalić nowy dom oraz rozwiązać tajemnicę klątwy faraona! 

Książka zwyciężyła w konkursie Montegrappa Prize for New Children’s Writing. 

Laura Clare Wood to debiutantka – Poppy Pym and the Pharaoh’s Curse jest jej pierwszą powieścią. Doktorantka Uniwersytetu w Warwick, pisząca pracę o postaci czytelnika w dziewiętnastowiecznej literaturze, ma już na swoim koncie Montegrappa Scholastic Prize przyznaną w kategorii nowa literatura dziecięca. Nagrodę tę ufundował wydawca serii „Harry Potter”, firma Scholastic, wskazując w ten sposób jej następcę i podpisując kontrakt wydawniczy.

Ukryta książka, zagadki i tajemny szyfr… Gra się rozpoczyna!

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Pożeracze książek, Jennifer Chambliss Bertman

Dwunastoletnia Emily wkracza do akcji! Jej rodzina właśnie przeprowadziła się do San Francisco, miasta, w którym mieszka literacki idol dziewczynki. To Garrison Friswold, twórca przebojowej gry sieciowej Book Scavenger. Wymyślona przez niego zabawa polega na rozwiązywaniu zagadek i odszukiwaniu książek na podstawie zawartych w nich wskazówek.

Pewnego dnia Emily dowiaduje się, że Griswold na skutek bandyckiego ataku znajduje się w śpiączce. Nie wiadomo, co dalej z jego nową grą, która miała się rozpocząć. Wkrótce razem ze swoim nowym kumplem, Jamesem, dziewczynka znajduje dziwaczny tom. Przyjaciele wierzą, że to własność Griswolda i że doprowadzi ich do cennej nagrody. Tyle że tej książki szukają również inni… Emily i James muszą jak najszybciej rozwiązać zagadki ukryte w książce Griswolda. Jeśli tego nie zrobią, sami padną ofiarą bezwzględnych napastników!

Druga część przygód sympatycznych Zwierzobotów

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

ZWIERZOBOTY tom II – Szkolna awaria, Judy Brown

Kot Robokot, myszka Iskierka i ptaszek Flo zadomowili się w szkole. W wolnych chwilach pomagają dzieciom, wykorzystując swoje niezwykłe, mechaniczne umiejętności. Jednak muszą to robić w sekrecie, żeby o ich istnieniu nie dowiedział się żaden dorosły! Kiedy chłopiec, z którym się przyjaźnią, przypadkowo psuje szkolny komputer, Robokot obiecuje go naprawić. Potem jednak zaczyna się dziwnie zachowywać. Co się mu stało? Zupełnie jakby jego oprogramowanie oszalało! Zwierzoboty zdają sobie sprawę, że ich przyjaciel zaraził się internetowym wirusem. Teraz od Flo, Iskierki i dzieciaków zależy, czy Robokot pozbędzie się wirusa, zanim zepsuje się na dobre. 

Judy Brown – pisarka, artysta i ilustratorka. Autorka serii książeczek dziecięcych, m.in.: Pirate Princess i Super Soccer Boy. Więcej o autorce na stronie www.judybrown.co.uk.

Regulamin konkursu dostępny jest tutaj


Czy kiedykolwiek zastanawiałaś się, co twoja prababcia nosiła w torebce?

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
15 sierpnia 2016
Fot. Screen z Youtube/ MODE

Kobieca torebka to zagadka dla każdego mężczyzny. Zmieści wszystko, od tych najpotrzebniejszych rzeczy po młotek, wiertarkę i wkrętarkę. Czarna dziura to nic przy naszych torebkach!

Telefon, ogromny portfel z kartami kredytowymi, kosmetyczka i mnóstwo papierów – to mniej więcej standardowe wyposażenie torebki w XXI wieku. Ale czy kiedykolwiek zastanawiałaś się, co w swoich torebkach nosiły nasze babcie, może nawet prababcie?

Mode.com kolejny raz postanowiło zabrać nas w ekspresową podróż przez całe 100 lat. Tym razem skupili się właśnie na kobiecej słabości do wszelkiego rodzaju codziennego bagażu.

A jak przez lata zmieniała się zawartość twojej torebki?


Zobacz także

Uważasz, że ogólnie jesteś zdrowa? Te objawy mówią, że jesteś w błędzie

Chcesz schudnąć, nie popełniaj tych błędów. Akcja „To lato jest Twoje. Pierwszy krok do zmian”

Zbieraj chwile i doświadczenia, nie przedmioty. Tych ostatnich nie jest żal, gdy przychodzi starość

buysteroids.in.ua

у нас

medicaments-24.com