Macie ochotę na wyjątkowe ferie? Nie trzeba wyjeżdżać daleko, żeby nauczyć nasze dzieci, jak być dobrym człowiekiem

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
13 stycznia 2018
Fot. iStock/Nevena1987
 

Zastanawiacie się, jak urozmaicić dzieciom ferie, żeby były wyjątkowe? Większość z nas spędza ten czas w mieście. My – rodzice, musimy pracować, a dzieci, często pozostawione same sobie, zasiadają przed telewizorem, komputerem czy telefonem. Cóż, smutna rzeczywistość. Nie każdy z nas może sobie pozwolić na chociażby tygodniowy wyjazd, żeby się wyrwać, zapewnić frajdę dzieciom i samemu odpocząć.

Zapewne wiele razy słyszeliście, że podróże kształcą, że to właśnie dzięki nim nasze dzieci się rozwijają i tak jak my zdobywają nowe doświadczenia, poszerzają swoje horyzonty. Tyle tylko, że podróż wcale nie oznacza dalekiej wycieczki. Czasami wystarczy rozejrzeć się wokół i zainspirować się tym, co dzieje się blisko nas. W końcu każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku, prawda?

Myślę, że wielu rodziców zgodzi się ze mną, że chcemy wychować nasze dzieci na dobrych ludzi. Jest to dla nas niezwykle ważne. Jasne, że chcielibyśmy w nich zaszczepić pewność siebie, poczucie własne wartości, odwagę w byciu sobą, ale też zależy nam na tym, by były wrażliwe, empatyczne. By nie przechodziły obojętnie obok cudzej krzywdy i cierpienia. By miały dobre serca, serca otwarte na niesienie bezinteresownej pomocy innym.

Oczekiwania to jedno, to że o nich mówimy – drugie. To jednak nadal zbyt mało. Nie wystarczy powiedzieć: „Chcę, żebyś pomagała tym, którzy pomocy potrzebują”. Dla każdego dziecka to puste słowa, jeśli za nimi nie idą żadne działania, to tak naprawdę dzieci jednym uchem taki komunikat wpuszczają, a drugim wypuszczają. I choćbyśmy powtarzali to każdego dnia, odbije się to pustym echem od ściany.

Dzieci uczą się nie tego, co im mówimy, ale tego, jak postępujemy. Pamiętam historię mamy, która chciała, by jej córka miała jakąś pasję. Na pytanie, co jest jej pasją, odpowiedziała, że nigdy żadnej nie miała, więc skąd jej córka miała czerpać inspirację? Na kim miała się wzorować? Co z tego, że mama jej powtarzała: „A może taniec, może rysunek, może siatkówka?”, skoro sama spędzała czas w domu oglądając seriale. I żeby nie było – nie ma w tym nic złego, ale pamiętajmy, że dzieci zawsze będą powielać nasze zachowania.

Dlaczego to tym wszystkim piszę? Bo skoro chcemy wychować dzieci na dobrych ludzi, pokażmy, jak takimi być, na czym polega bycie dobrym, jak zaszczepić w dziecku wyjątkową wrażliwość.

Pamiętam pierwszą wizytę w schronisku dla psów. To były ferie zimowe, a moje dzieci znudzone domagały się jakieś rozrywki. Nie chciałam, żeby to była kolejna konsumpcyjna atrakcja. „Idziemy do schroniska dla psów” – powiedziałam, a oni spojrzeli na mnie zaskoczeni chwilę potem skacząc z zachwytu. „Super, super mama”. Szczerze mówiąc chyba sama nie zdawałam sobie sprawy z własnego pomysłu, ale słowo się rzekło. I wiecie co, to było fantastyczne doświadczenie. Ja, która całe dzieciństwo wychowywałam się z psiakami, płakałam jak bóbr po przekroczeniu bramy schroniska. Zapisaliśmy się jako wolontariusze i tak zaczęliśmy wyprowadzać psy na spacer. Dzisiaj, kiedy mamy już naszego kundla Azora, którego ktoś zostawił w lesie przywiązanego do drzewa, wiem, że to była jedna z ważniejszych lekcji, jaką dałam moim dzieciom.

Ferie to doskonały czas, by zrobić coś wspólnie. Do kina można pójść zawsze, pograć w planszówki również, ale jeśli chcecie dostarczyć dzieciom wyjątkowych chwil – pomyślcie nad wizytą w schronisku dla psów. Choćby w tym w , gdzie zwierzęta czekają na pomoc. I nikt nie mówi, że od razu musicie zabierać psa do domu. Monika Dąbrowska – pomysłodawczyni „Biegu na sześć łap” pokazała, że zwierzaki można uszczęśliwić wyjściem z nimi na spacer, a schronisku pomóc sprawdzając, co mu potrzebne. zbiera obecnie środki na modernizację budynku schroniska, wystarczy ofiarować swój 1%  (), by je wesprzeć.

A jeśli zdecydowalibyście się na adopcję psiaka, podpowiadamy, że nie ma co zwlekać. Obecnie bez problemu można znaleźć przyjazne zwierzętom, które mają dla ich właścicieli – dzięki temu żaden wyjazd nie powinien być dla nas uciążliwy.

To jak? Zaplanujecie wizytę w schronisku i pokażecie swoim dzieciom, co znaczy niesienie pomocy?


Artykuł powstał przy współpracy z TOZ

 


To dopiero odkrycie! Jedzenie czekolady pomaga utrzymać wagę i sprawia, że jesteśmy mądrzejsi

Redakcja
Redakcja
13 stycznia 2018
Fot. iStock/Eva-Katalin
 

Ile razy odmawiałyście sobie czekolady – bo przecież jesteście na diecie, bo musicie pilnować tego, co jecie, żeby nie przytyć, choć w nocy śniła się wam ogromna tabliczka. Uwaga – od teraz koniec z wyrzeczeniami. Badania dowodzą, że jedzenie czekolady pomaga obniżyć ciśnienie krwi, poprawić nastrój, a także zwiększa wydajność naszego mózgu. A to jeszcze nie wszystko.

Eksperci wymieniają 10 korzyści płynących z jedzenia czekolady, które zrewolucjonizują twoją dietę

Zmniejsza ciśnienie krwi

Substancje zawarte w kakao, a zwane flawanolami  działają jak leki obniżające ciśnienie krwi. Flawanole pobudzają organizm do wytwarzania podtlenku azotu we krwi, który pomaga otworzyć naczynia krwionośne. Naukowcy odkryli, że regularne spożywanie kakao powoduje obniżenie ciśnienia krwi.

Poprawia nastrój

Przeprowadzone badania dowiodły, że ludzie, którzy spożywali dziennie 42 g ciemnej czekolady, byli bardziej zadowoleni z życia niż ludzie, którzy tego nie robili. Poprawa nastroju, którą możemy uzyskać jedząc czekoladę wynika z uwolnienia serotoniny i endorfin – dobrych chemicznie substancji w mózgu.

Zapobiega uszkodzeniom wątroby

Już wiemy, że czekolada obniża ciśnienie, a uważa się, że właśnie wysokie ciśnienie krwi w żyłach wątroby wiąże się z jej uszkodzeniem i przewlekłą chorobą. Badania wykazały, że ciemna czekolada poprawia przepływ krwi w wątrobie.

Podwyższa dobry cholesterol

Kakao zawiera polifenole. Spożywanie czekolady o wysokim stężeniu polifenoli (zawarte w ciemnej czekoladzie) może poprawić poziom dobrego cholesterolu. Kakao składa się głównie z kwasu stearynowego i kwasu oleinowego. Kwas stearynowy jest tłuszczem nasyconym, ale nie podwyższa poziomu cholesterolu we krwi, podobnie jak kwas oleinowy.

Dba o nasze serce

Wszystkie korzystne działania czekolady na układ krążenia (obniżenie ciśnienia krwi, otwarcie naczyń krwionośnych, zmniejszenie stanu zapalnego) zbawiennie wpływają na nasze serce i pomagają zapobiegać udarom. Według badań ci, którzy jedli najwięcej czekolady o 37% procent rzadziej cierpieli na chorobę wieńcową.

Zwiększa wydajność mózgu

W badaniu opublikowanym w Journal of Nutrition naukowcy zbadali związek między wydajnością mózgu a spożyciem czekolady wśród osób w wieku 70 – 74. Na podstawie przeprowadzonych testów okazało się, że ci, którzy jedli czekoladę, mieli lepsze wyniki poznawcze, niż, którzy jej unikali.

Dba o naszą sylwetkę

Ci, którzy jedzą czekoladę regularnie, wydają się być szczuplejsi – to wynik kolejnych badań. Naukowcy podają, że ludzie, którzy jedli czekoladę kilka razy w tygodniu, byli szczuplejsi od tych, którzy ją sporadycznie, nawet po uwzględnieniu innych pokarmów w diecie.

Wspomaga umysły geniuszy

Naukowcy odkryli związek pomiędzy ilością zjedzonej czekolady na osobę a liczbą laureatów nagrody Nobla w populacji danego kraju. Szwajcaria, która ma najwyższy poziom spożycia czekolady, ma także najwięcej laureatów nagrody Nobla. Każdy mieszkaniec Wielkiej Brytanii musiałby zjeść około 2 kilogramy czekolady rocznie, aby zwiększyć liczbę laureatów Nagrody Nobla. Ciekawe, jak się to ma do naszego kraju?

Korzystnie wpływa na naczynia krwionośne

Badanie opublikowane przez Federację Amerykańskich Towarzystw Biologii Eksperymentalnej wykazało, że mężczyźni, którzy zjadają 70 g ciemnej czekolady dziennie, mają zdrowsze naczynia krwionośne. Ciemna czekolada pomaga w zwiększeniu elastyczności tętnic i zmniejszeniu lepkości białych krwinek, co ogranicza ryzyko ich zapchania.

Chroni skórę

Naukowcy odkryli, że niektóre związki zawarte w kakao mogą rzeczywiście pomóc w ochronie skóry przed słońcem. Badanie wykazało, że ludzie, którzy spożywali 20 g ciemnej czekolady dziennie przez 12 tygodni, mogli spędzić dwa razy więcej czasu przed lampą UV, zanim ich skóra się zaczerwieniła się w porównaniu z tymi, którzy jedli mleczną czekoladę.

To jak? Po kawałku czekolady?


źródło:

 


„Czerp siłę z tych, którzy Cię kochają, z tych dla których jesteś ważna. Nic tak nie niszczy człowieka, jak udawanie, że jest wszystko w porządku”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
12 stycznia 2018
Fot. iStock/pecaphoto77

Minęło 19 miesięcy. Powolutku wracam do życia. Mojego. Z bagażem smutnych doświadczeń. Jednakże takich, które musiały się wydarzyć, bo inaczej dalej trwałabym w iluzji.
11 grudzień 2017 roku. Siedzę w aucie. Wyję, bo płaczem tego nie idzie nazwać. Jestem już tak potwornie zmęczona – błaganiem, żebraniem, tymi głosami w mojej głowie. Wracają jak bumerang do mnie. Wracają do mnie obrazy, których nie chcę widzieć, a jednak są. Wyję. Nie chcę już żyć. Mam już wszystko poukładane. Będzie lepiej, jak mnie nie będzie. Nie będę musiała żyć z świadomością, że ktoś mnie nie chce, chociaż tak bardzo się starałam być pod każdym względem przyjacielem, kochanką, żoną. Nie będę słyszała, jaka jestem beznadziejna, że ze mną jest coś nie tak.

Nagle dzwoni telefon. To moja córka, pyta, kiedy wrócę i mówi, że mnie kocha. Chwilkę rozmawiamy. Odkładam telefon. Znów płaczę. „Co ty robisz?”- pytam siebie. „Co Ty chcesz zrobić? Czy ktoś jest tego wart? Pamiętasz, co D. Ci mówiła? Czerp siłę z tych, którzy Cię kochają, z tych dla których jesteś ważna?”. Córka mnie kocha, kocha mnie mama, kochają mnie przyjaciele, jego rodzina, nawet ona mnie kochała… a ja samolubnie myślałam o sobie…

To był początek mojego powrotu. Poszłam do lekarza. Diagnoza: depresja. Myślałam, że smutek i żal, ale granica jest mega cienka. Myślałam, że to przygnębienie i sama sobie dam radę. I że wizyty u psychologa coś mi dadzą. Ale za mocno to we mnie uderzyło. Nawet śmierć ojca nie była dla mnie takim przeżyciem.

Przez te ostatnie dwa lata miałam problem ze wstawaniem z łóżka. Narzekałam na brak snu. Zakupy były dla mnie nie małym wyzwaniem. Uczucie bólu w klatce piersiowej, duszności. Wieczny płacz. Odrzucenie wszystkiego, co sprawiało mi radość, przyjemność. Szukałam pomocy, wsparcia. Chciałam być znowu tą osobą, którą byłam za nim to zostało powiedziane, zanim wyszły wszystkie inne rzeczy.

Próbowałam sama sobie pomóc. Udawałam, że  wszystko jest ok. Nic nie mówiłam. Nikomu, tylko jemu, ale dla niego to co czuję, nie było ważne. Prosiłam o pomoc. Nie chciał mi pomóc. Poznałam „innego człowieka”. Nie tego, za którego wychodziłam za mąż. Z którym miałam wspólne plany, podobne priorytety. Udawałam nieudolnie, bo inni widzieli, co się dzieje, a nic tak nie niszczy człowieka, jak udawanie, że jest wszystko w porządku.

Biorę leki. Leczę się. Prawie miesiąc. Nie wracam do tego, co chciałam zrobić. Czerpię siłę powolutku z ludzi, którzy mnie otaczają i chcą mi pomóc. Dla których jestem kimś, a nie opcją: jesteś to ok – nie ma cię –  trudno. Spędzam czas z córką, z przyjaciółmi, z rodziną. To ważne, żeby nie być samemu, jak ma się depresję. Najgorsze to być z kimś i czuć się samemu. Wtedy właśnie należy docenić tych, którzy pomogli ci wstać, gdy upadłeś. Dziś wychodzę do kina, do teatru. Pomalutku znów zaczynam robić, to co lubię – czytam książki, znów gotuję z przyjemnością, szukam inspiracji.

Czasami dopada mnie smutek, ale już nie tak często, jak przez ostatnie 2 lata. Wtedy zaczynam coś robić, by go odgonić. Kiedy jest bardzo silny, kiedy czuję napięcie na całym ciele, muszę brać dodatkowe leki. Ważne, że mam świadomość…że kontroluję i że chcę zawalczyć dla siebie. To mój cel w Nowym Roku. Znów poczuć się szczęśliwą i kochaną, tylko nie wiem czy już z nim…na to też zbieram siły, bo długa droga przede mną. Bardzo długa, ale na pewno do przejścia.

Jeśli jest obok was ktoś smutny, ktoś przybity, nie zostawiajcie tej osoby samej z tysiącami myśli nawet tych najgorszych. Każdemu można pomóc. Wystarczy słuchać, patrzeć na tych które znacie, a które nie są sobą. Pomóżcie. Wsłuchajcie. Dajcie nadzieję. Bądźcie podporą. Stare chińskie przysłowie mówi: „Głodnemu daj kawałek chleba, ale smutnemu daj kawałek serca…”. Zdziała ono więcej niż niejeden lek.

A.


Zobacz także

20 ciekawostek, których nie wiedziałaś o swoim ciele

Czarnuszka chroni przed nowotworem i dba o nasze serce

Czarnuszka chroni przed nowotworem i dba o nasze serce

„Dzięki tobie umiem kochać i jestem silna”. A ty co zawdzięczasz swojej babci?