„Mamo, ale ja będę żył, prawda? Bo chciałbym cię przytulić za 20 lat i powiedzieć ci, popatrz, moja córka jest tak samo uparta jak ja. I ty mamo”

Magdalena Lis
Magdalena Lis
8 czerwca 2017
Fot. Karo Pelc Foto
 

Spojrzysz na nią i pomyślisz, że to musi być równa babka. Ma kolorowe włosy, wesoły sposób bycia, słucha muzyki, którą nie wszyscy muszą rozumieć. Posiada poglądy, których kurczowo się trzyma. Lubi czasem pójść do fryzjera, albo w piątek napić się z przyjaciółmi wina. Jest taka jak ja i ty, mogłaby być naszą koleżanką albo sąsiadką, potencjalnie niczym się nie różnimy. Ma dwójkę fajnych dzieciaków- Klaudię i Patryka – chorego na mukowiscydozę nastoletniego syna. Kilka lat temu ta sama choroba zabrała jej męża, o którym mówi, że był miłością jej życia.

– Stan mojego syna jest kiepski, w zasadzie zły, czeka nas przeszczep, czyli długa i ciężka droga. Leży w pokoju, znowu zasnął, ciągle zasypia. Wtedy się boję najbardziej, bo wiem, że może się już nie obudzić. Jest coraz słabszy, prowadzę go do toalety, myję, przebieram, a on na mnie patrzy. I mówi, że przeprasza, że nie chciał być ciężarem, że myślał, że ma więcej czasu. A ja czuję, że on leci w ciemną przepaść i choć bardzo chce, nie umie się zatrzymać.

Patrykowi sinieją usta. Powiedział trzy zdania, łapie resztki powietrza, jakby miał plastikowy worek na głowie, szczelnie zaciśnięty. Ona stoi i milczy, bo wie, że choć kocha go z całych sił, nie może go zdjąć. Głaszcze po ręce, uspokaja, mówi: „Jak się wyśpisz, zjemy spaghetti”. Wychodzi i chowa się jak szczur za szafą w sąsiednim pokoju. I cichutko się dusi, żeby nie usłyszał, jak bardzo się boi, bo czas ucieka, a jego jest coraz mniej.

– Czekaliśmy na zabieg założenia PEG-a. Miało być już tylko lepiej. Co widzę? Zapadnięte policzki, brak tkanki mięśniowej, ciągły ból i wyciek. Do chirurga pojedziemy jutro, wczoraj wezwałam lekarza prywatnie. Celują antybiotyki, bo wynik posiewu najszybciej nazajutrz. Nie ma innej metody, musi być posiew. Ciągle tylko – rękawiczki, płyn, czyste gaziki, sterylny opatrunek, biegam z tym wszystkim na śmietnik. Za godzinę znowu. To boli, jest nieprzyjemne, śmierdzi zgniłym mięsem. Może antybiotyk działa, może zaczyna się dziać coś gorszego. Doktor mówi, że to się zdarza, że czasem, trzeba wyciągnąć. Tyle strachu, bólu, ryzyka i męczarni i wszystko na nic. Drugiego nie da już sobie założyć.

Patryk jest zmęczony, zrezygnowany. Ma siedemnaście lat, dziurę w brzuchu, która boli i cuchnie. Chudnie i słabnie tak, że praktycznie zasypia w pół zdania. Strach wykańcza go bardziej niż fizyczny ból. A on się boi, bo chce żyć. Czasem  pyta: „Mamo, ale ja będę żył, prawda? Bo chciałbym cię przytulić za 20 lat i powiedzieć ci, popatrz, moja córka jest tak samo uparta jak ja. I ty mamo”.

Arch. prywatne

Arch. prywatne

– Dziś przed południem, pierwszy raz, dotarło do mnie, że piekło istnieje. I my jesteśmy, w samym jego środku. Ale moja babcia powiedziała kiedyś, że jak już się weszło do piekła, to nie wolno się zatrzymywać. Muszę mu pomagać, jak małemu dziecku. Ale idziemy, bo przecież tam, gdzieś po tej cholernej drugiej stronie lustra, istnieje tylko dobry czas. Bo przecież on jest łaskawy i zrobi dla ciebie wszystko, tylko trzeba z nim być, w dobrych stosunkach. Uwielbiam Alicję z Krainy Czarów. Znam prawie całą książkę na pamięć, a ten cytat wrył mi się najbardziej. Od dziecka.

Mówi, że będą cierpliwi, przecież są silni, nic ich nie pokona. Bo jeszcze kawałek, bo już tak niedaleko. Bo już tyle znieśli, co jeszcze może być gorszego? Są po takich bitwach, chorobach ich całej trójki, ogromnych problemach osobistych, utracie najukochańszego człowieka, walce z ignorancją i brakiem empatii.

– Bo wiesz, człowiek może być człowiekowi wilkiem. Przykład? Nasza ostatnia wizyta na SOR. Nie uwierzyłabym, gdybyśmy sami tego nie zobaczyli, tych karygodnych błędów, rażących i olewanych przy głośnym wytykaniu. A mój syn na to wszystko patrzył i słyszał, jak proszę, jak pytam o innych chirurgów, jak zaczynam krzyczeć, bo pani doktor głupawo się wciąż uśmiecha, nie proponuje ku*wa mać tlenu – bo on tam ledwo siedzi – ale ona go nie widziała – nie pofatygowała się do nas za drzwi. Pochowałam męża z mukowiscydozą. Mówię o tym głośno, panią doktor to nie wzrusza. On siedzi, za chwilę pyta: „Jak mam wierzyć, kiedy mnie skreślają na starcie?”. Nie na upragnionym przeszczepie, tylko na SOR-ze.

Mówi, że boi się, że jej syn umrze przez nieudacznictwo systemu opieki zdrowotnej, przez brak wyobraźni kogoś, kto dzieli dyżury. Ubolewa nad skrajnym brakiem przestrzegania podstawowych zasad.

– Odłączanie kroplówek lub wyjmowanie wenflonu  gołymi rękoma. Pani coś mi pod nosem burczy, że zdezynfekowała dłonie. Kiedy? Nikt tego nie wie, ja nie widziałam. Co i tak nie ma znaczenia, bo pielęgniarkom chociażby w Rabce dezynfekcja i uprzednie umycie nie przeszkadza w przepisowym, zakładaniu rękawiczek. Czasem nawet wielokrotnie, do jednego pacjenta. Mój syn kiwał głową i pytał, czy to się dzieje. Mnie sparaliżowało. Przecież to SOR, pacjenci różni, po wypadkach, przecież ryzyko złapania czegoś, zakażenia się jest ogromne.

Mówi, że może się komuś wydać, że przesadza – ona wówczas zaprasza na swoje miejsce, z całym ich bagażem nie tylko chorowania syna. Niech wtedy wydadzą opinię. Jest jego matką, jedyną osobą, która może o niego zawalczyć, znaleźć ludzi, którzy chcieliby, by jej syn jeszcze trochę pożył. Tak zwyczajnie pożył, żeby oddychał, przestał mieszkać w szpitalach, zasnął w końcu bez lęku. Spełniał marzenia, one go bardzo motywują, trzymają na powierzchni.

– W lipcu na świat ma przyjść dziecko mojego brata. Patryk koniecznie chce być najlepszym wujkiem, bardzo na to czeka. Potem znowu sobie coś znajdziemy. Małymi kroczkami, bo wiesz, my mamy dobre układy z czasem. Mieszkamy podobno w domu cudów.


 

Patrykowi można pomóc – każda złotówka się liczy!

Darowizny można kierować na konto:

Bank PKO BP S.A. O/Rabka-Zdrój

Konto do wpłat w PLN

49 1020 3466 0000 9302 0002 3473

Konto do wpłat w EUR

84 1020 3466 0000 9802 0007 0128

Kod SWIFT banku: BPKOPLPW

Numer IBAN: PL84102034660000980200070128

Koniecznie z dopiskiem Patryk Wiórek w tytule wpłaty.

Polskie Towarzystwo Walki z Mukowiscydozą

ul. Prof. Jana Rudnika 3B

34-700 Rabka – Zdrój

Fot. Karo Pelc Foto

Fot. Karo Pelc Foto

 


Czego nie powinieneś nigdy robić przy dziecku. 5 zachowań, od których musisz się powstrzymać

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
8 czerwca 2017
Fot. iStock/AleksandarNakic
 

Dziecko jeszcze nie posiada w pełni wykształconych zdolności poznawczych, pomagających na regulowanie swoich stanów emocjonalnych. Podlega zatem wszelkim konsekwencjom nadmiernego poziomu stresu i niepokoju. To, czego doświadczy człowiek w dzieciństwie ma znaczący wpływ na to kim będzie jako osoba dorosła . Na nas – rodzicach, opiekunach – spoczywa zatem wyjątkowy ciężar i musimy mieć świadomość tego, jakich zachowań należy przy dzieciach unikać.

5 zachowań, od których powinniśmy powstrzymać się przy swoich dzieciach

1. Rozmowa o dziecku

Nikt nie lubi być traktowany przedmiotowo, a niestety – tak właśnie dzieje się, kiedy w obecności dziecka mówimy o nim tak, jakby go nie było. Dziecko traci poczucie pewności, narasta w nim poczucie smutku, frustracji, bycia niezrozumianym i niekochanym.

2. Brak samokontroli

Łatwo okazać złość, gniew, frustrację. Dużo trudniej ćwiczyć samokontrolę. Tymczasem dzieci uczą się przede wszystkim przez przykład…

3. Przyjaciel, nie rodzic

Dziecko potrzebuje zarówno rodzica jak i przyjaciela, ale niekoniecznie w tej samej osobie. Granice między przyjaźnią i rodzicielstwem powinny zostać zaznaczone wyraźnie. Nie graj kumpla, bądź wspierającym ojcem. Nie zgrywaj nastoletniej „psiapsiółki” swojej córki, bądź autorytetem, którego chce się posłuchać.

4. Ciągła samokrytyka

Krytykowanie siebie samego w obecności dziecka to na dłuższą metę miecz obosieczny: twoja samoocena spada, podobnie jak uznanie dla ciebie w oczach dziecka.

5. Zaniedbywanie własnych potrzeb

Wiadomo, czas spędzony z dziećmi jest nieoceniony dla ich prawidłowego rozwoju. Ale musisz również uświadomić swoim podopiecznym, że ty również jesteś kimś ważnym, kimś kto ma prawo do odpoczynku i czasu dla siebie.


Na podstawie:

 


Przestań walczyć o kogoś, kto cię nie kocha. Pogódź się z końcem związku

Redakcja
Redakcja
8 czerwca 2017
Fot. iStock / SrdjanPav

Trudno sobie wyobrazić trudniejszą i bardziej bolesną sytuację, gdy ty angażujesz się w budowanie związku, a partner chce rozstania. W pojedynkę nie zbudujesz świata opartego na uczuciu i chęciach należących do dwóch osób. Gdy związek się rozpada, a druga strona jasno mówi ci, że to koniec, przestań walczyć. 

Nawet twoje przekonanie o szczerości własnych uczuć niewiele zmieni, bo najpewniej on ma już odmienne potrzeby, plany, być może kogoś innego obdarzył uczuciem. Tak się zdarza i zamiast trzymać się nadziei, pogódź się z nieuniknionymi zmianami. Nie stój w miejscu, nie licz na przyjaźń z nadzieją, że jeszcze mu się odmieni. To bolesne, ale trzeba nauczyć się rezygnować z tego, co nie przynosi szczęścia w życiu.

Zmiany bywają trudne

Trudno nagle zmienić dotychczasowe myślenie, wyłączyć uczucia. Mózg nie ma przycisku restartu, aby skorzystać z niego w ciężkich chwilach po rozstaniu. W dodatku wspomnienia, które pozostawiły głęboki ślad, cały czas wracają, pogarszając sprawę. Chyba każdy zna ten stan — wielki smutek, niemal paraliżujący i sprowadzający gorzkie łzy. 

Mózg jest tak skonstruowany, że mimo odrzucenia nadal kojarzy pewne bodźce, obrazy i wspomnienia ze sobą. Sieć neuronowa odpowiedzialna za reakcję np. na zapach czy obraz restauracji, w której często jedliście kolacje, stale przywołuje wspomnienia. Jednak w miarę upływu czasu, wspomnienia aktywowane są coraz rzadziej. Nie bez powodu mówi się, że czas leczy rany.

Pokonaj emocjonalne odrzucenie

Skup się na sobie, bo nie warto koncentrować się na porażkach. Bądź dla siebie dobra i pamiętaj, że:

  • Głowę zawsze noś wysoko. Odejdź z godnością. Jeśli partner nie chce dłużej budować z tobą relacji, niczego nie osiągniesz na siłę. Zrezygnuj z bezsensownych starań, poświęć czas sobie, by jak najszybciej pozbierać serce w całość. Jeszcze ci się przyda.
  • Miłość to nie poświęcenie. Nie ma sensu zmieniać się tylko po to, by partner jeszcze raz przemyślał, czy warto odchodzić. Jeśli on zdecydował, że to koniec, to znaczy, że nie w nim dla ciebie uczucia. Nie popełniaj emocjonalnej krzywdy na sobie, nie poniżaj się, bo marne są szanse na to, by on zauważył i należycie docenił twoje poświęcenie.
  • Samotność bywa schronieniem. Nie traktuj jej jako wyznacznika swojej porażki. Zakończenie związku i idąca za tym samotność to szansa na spokojne poukładanie swojego życia na nowo, na razie w pojedynkę. Nie funduj sobie emocjonalnych tortur obstając przy partnerze, który odchodzi. Pamiętaj, że wolność jest najlepszym źródłem komfortu, a samotność pożądanym schronieniem.

źródło: 


Zobacz także

Cudowne! Czy potrafimy troszczyć się o siebie nawzajem? Obejrzyjcie ten krótki, wzruszający filmik i koniecznie pokażcie go swoim dzieciom

8 rzeczy, których nie wiedzieliście o Charlotte Gainsbourg, gwieździe „Obietnicy poranka”

Stan zapalny w organizmie? Poznaj 17 produktów, które skutecznie pomogą go zwalczyć

www.biceps-ua.com

dopingman.com.ua/tabletirovannyie-steroidyi/stanozolol/golden-dragon-strombaged.html

https://bestseller.reviews