Mówią, że przyjaźń miedzy kobietą a mężczyzną to fikcja…

Anika Zadylak
Anika Zadylak
16 sierpnia 2016
Mówią, że przyjaźń miedzy kobietą a mężczyzną to fikcja...
Fot. iStock / Petar Chernaev
 

Że to niemożliwe, że to się nie udaje, że prędzej czy później i tak się skończy. I to awanturą i zerwaniem kontaktów. Mówią, że to absolutnie nie ma prawa się udać, ponieważ tam gdzie istnieje różnica płci, zbyt silne jest jej oddziaływanie, by istniała sympatia bez podtekstów. A jednak często się udaje. I warto mieć przyjaciela faceta, bo damsko-męska przyjaźń to cudowny… poligon doświadczalny. Musimy tylko pamiętać, o kilku złotych zasadach.

Facet to facet

Facet to facet i ma co do przyjaźni, z goła inne oczekiwania. A w zasadzie, nie ma oczekiwań, bo nie podchodzi do wszystkiego tak emocjonalnie jak my. Musimy pamiętać, żeby się nie zagalopować i nie żądać, że będzie odbierał, nasze pięćdziesiąt telefonów dziennie z różnymi plotkami. Nie będzie też się udzielał, co do napięcia przedmiesiączkowego. Ewentualnie, skomentuje to jednym krótkim zdaniem – to weź tabletkę, albo napij się piwa. I nie ma co się oburzać. A ty  chciałabyś, żeby ci opowiadał o swoich problemach z oddawaniem moczu? Chętnie poprosi cię o pomoc w doborze marynarki, czy kupnie nowych spodni ale zapomnij o tym, że będzie z tobą biegał po galerii. I przymierzał trzydziestą piątą bluzkę, we wspólnej przymierzalni. Nie podyskutujecie też o kosmetykach, czy nowych trendach fryzjerskich. Niech ci nawet przez myśl nie przejdzie, że będzie wysłuchiwał twoich kilkugodzinnych wywodów, wysmarkiwanych w chusteczki. O tym jak to cię wystawiła koleżanka albo olał kolejny facet. On cie przytuli, naleje wina, pokiwa głową. I w końcu i tak wypali, że sorry ale wyolbrzymiasz. No i tu jest pies pogrzebany.

W przyjaźni z osobnikiem innej płci, nie wolno nam zapominać, o bardzo istotnej rzeczy. My kobiety lubimy (oj lubimy kochane, nie ma co ściemniać ) komplikować, reagować zbyt emocjonalnie i wyolbrzymiać niektóre sprawy. A oni, mają po prostu, męskie spojrzenie na rzeczywistość. Czytaj – unikają gmatwania, stosują proste cięcia i radykalne, szybkie rozwiązania. Po co nam więc, tak skrajnie różny przyjaciel, z którym nie można pogadać o podpaskach i apaszkach? A właśnie!  Zdaniem Jenny Ziegenbalg, niemieckiej uczonej i socjologa, autorki książki „Czy mężczyźni i kobiety mogą się przyjaźnić”, korzystają na takiej przyjaźni obie strony. Kobieta czuje, że ma wsparcie i korzysta z męskiego poglądu na świat, kiedy musi się zmagać z różnymi problemami. Wpływ męskiego przyjaciela doskonale tonuje damskie reakcje. Mężczyźni zyskują natomiast możliwość obcowania z żeńskim spojrzeniem, „zmiękczającym” świat, prezentującym inne wzorce zachowań niż rywalizacja lub konfrontacja. Mogą poznawać emocje otoczenia, przez co lepiej rozumieją własne i przechodzą znakomity trening empatii. I ja posiadaczka, takich przyjaźni, zgadzam się z panią socjolog, w całości.

A co z miłością?

Przyjaźń to bardzo głęboka relacja, polegająca głównie na bardzo dużym zaufaniu, wsparciu i zrozumieniu. I lojalności.  Ale nie mająca nic wspólnego, z tzw uczuciem. Jeśli więc zauważymy, że coś idzie nie w te stronę, polecam po prostu szczerą rozmowę. Lepsze to,  niż całkowita utrata relacji czy szeroko pojęty „kwas”, gdy rano budzicie się obok siebie nadzy. I najczęściej, jest już za późno. Na wszystko. Niezależnie od płci, to ma być przyjaciel. Ktoś kto wysłucha, pojedzie z tobą do lekarza, upije się z tobą do nieprzytomności i nie zrobi nic, wbrew twojej woli. Ktoś, kto powie ci szczerze co myśli, choć niekoniecznie muszą to być miłe słowa. Ktoś, kto ma dla ciebie cały ogrom uczciwości i zwykłej serdeczności, ale też opieprzy cię bez ceregieli, jeśli wywiniesz niefajny numer. Bo jeśli szukasz głębszych emocji, czy po prostu kochanka, to jest prosta rada. Zjedz kolacje z przyjacielem, a na całą resztę, umów się z innym facetem.

Faceci jako bliscy kumple, wcale nie są tacy źli. Ani bezduszni. Potrafią nie tylko zabrać na imprezę, i odstawić bezpiecznie do domu. Mają też,  w swoim mieszkaniu, osobny ciepły kocyk, tylko dla ciebie. I pijąc gorącą herbatę, oglądają razem z tobą Kogel-Mogel (Bartek).

Albo gdy przynosisz mu laptop do naprawy, słyszysz po chwili, mega ciepłym głosem – Piękna jesteś i urocza, i uwielbiam cię aż boli ale słonko!  Ten sprzęt nie jest zepsuty. Po prostu używasz nie tego przycisku, żeby go włączyć (Witek) .

Lub odbierasz w środku nocy, a ze słuchawki, nieco niewyraźne – Ty dasz wiarę, że po tylu latach przyjaźni, dziś odkryłem, że masz rysy Cameron Diaz?! Bo oglądamy ” Jak urodzić i nie zwariować”. Że co? Nie, nie jestem w ciąży, skąd ci to do głowy przyszło?! Jak mi chciałaś wypomnieć, że przytyłem, to mogłaś inny powód znaleźć! (Marcin).

I mój mistrz, Stefan:
– Życie jest piękne, Anika. Idź, napisz coś, wspaniałe te teksty.
– Czyje, moje??
– Nie k*rwa, Miłosza.

Przyjaźnijcie się z facetami.  Oni serio potrafią być, najlepszą przyjaciółką 😉


9 sposobów na lepszy sen

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
16 sierpnia 2016
9 sposobów na lepszy sen
fot. iStock/Geber86
 

Niby noc to czas pracy geniuszów, a sen jest dla słabych. Nie oszukujmy się, przy normalnym trybie pracy sen jest niezbędny. Jego za mała ilość może popsuć nam dzień jeszcze zanim ten na dobre się rozpocznie. Powody bezsenności mogą być różne, od tych medycznych po codzienne problemy i nadmiar stresu. Jak sobie z tym radzić? Oto dziewięć porad, które sprawią, że będziesz mogła spać spokojnie!

1. Wietrzenie 

Najlepsza temperatura do spania to 17-19 stopni Celsjusza. Oczywiście to tylko ogólnie przyjęta temperatura, która dla każdego będzie inna. Przypomnij sobie wszystkie upalne noce, w które nie potrafiłaś zasnąć lub budziłaś się zlana potem. To tylko dowód na to, że wszystko czego nam trzeba to niska temperatura. Dlatego też przed położeniem się do łóżka urządź gruntowne wietrzenie w sypialni, zostawiając okno otwarte według swojego uznania. Naprawdę pomaga!

2. Zasypiaj przy łagodnych dźwiękach 

Nie wiem jak wy, ale gdy przychodzi mi spać przy zupełnej ciszy na wsi czy w bardzo spokojnej miejskiej okolicy, zupełnie nie potrafię spokojnie zasnąć. Myślałam, że to wina wychowania w mieście, gdzie dźwięki nie ustają nawet w nocy. Okazuje się jednak, że to zupełnie normalne. Człowiek nie jest przystosowany do zasypiania w odosobnieniu. Jako istoty społeczne, wolimy zasypiać wśród ludzi bądź też przy dźwiękach. I wcale nie chodzi tu o bębny i koncert hard rockowy tuż za oknem. Łagodna muzyka, szum morza czy audiobook będą idealne! Co więcej, powstały nawet aplikacje, które wytwarzają przyjemne dla ucha szumy. Może warto spróbować?

3. Leżysz dłużej niż 20 minut? Wstań!

Nie ma nic bardziej denerwującego od przewracania się z boku na bok. Zna to chyba każdy, a i tak ciągle uparcie leżymy i czekamy, aż sen spłynie na nas jak łaska z nieba. No i pewnie jest to całkiem logiczne, ale logiczniejsze powinno być wstanie z łóżka i zrobienie czegoś mniej lub bardziej produktywnego. Pułapka? A i owszem! Nie możesz doprowadzić do zbytniego rozbudzenia się. Dlatego praca odpada. Lepiej poczytaj książkę, zobacz kolejny odcinek ulubionego serialu, szydełkuj, posłuchaj muzyki… Zrób coś, co zawsze wprawia cię w błogi stan relaksu.

4. Rutyna 

Tak jak dzieci, tak i my potrzebujemy codziennej rutyny dotyczącej snu. Jasne, to wcale nie jest takie proste. W końcu codziennie nasz grafik wygląda inaczej, mamy plany, imprezy, a w weekendy odsypiamy. Na początek postaraj się budzić o tej samej porze. Niezależnie od godziny, w której położysz się do łóżka. Pierwsze kilka dni może być ciężkie, ale kiedy przyzwyczaisz swój organizm do nowych godzin snu, będzie ci łatwiej zasypiać. Ba, organizm sam będzie się domagał łóżka i poduszki!

5. Wieczorna porcja tlenu

Najlepiej śpi się po wieczornym wysiłku. Nieważne czy będzie to siłownia, seks czy spacer – poświęć godzinę na dotlenienie swojego organizmu. Może to brzmieć banalnie, ale czy będąc zmęczoną nie śpi ci się po prostu lepiej? Nie wspominając o tym, że wystarczy przyłożyć głowę do poduszki i po chwili odpływasz do świata marzeń. Wniosek? Przed planowanym pójściem spać, zmuś się do wysiłku. Z większą lub mniejszą przyjemnością, ale na pewno podziękujesz sobie, gdy obudzisz się wyspana!

9 sposobów na lepszy sen

fot. iStock/BraunS

6. Zapach, który relaksuje 

Ostatnio bardzo popularne stały się odświeżacze do powietrza ze specjalnym przeznaczeniem do sypialni. Pomyślałam, że to totalna ściema i na pewno kolejny chwyt marketingowy. Kilka dni po zderzeniu się z odświeżaczami, pojawiła się kolejna intrygująca reklama – tym razem olejków dla małych dzieci, którymi mamy mają smarować dzieciom ubranka. Dzieciaczki mają zasypiać bez żadnego problemu, bo w składzie jest… lawenda! To właśnie składnik, który łączył odświeżacz z olejkiem. Nieważne w jakim produkcie wykorzystasz to fioletowe cudo, naprawdę może zdziałać cuda. Delikatny zapach lawendy wpływa na nas kojąco i daje poczucie bezpieczeństwa.

7. Coś ciepłego 

Chyba każda z nas próbowała ciepłego mleka przed snem. Z miodem, bez laktozy, migdałowe… Nasze babcie miały rację, ale równie dobrze mleko możesz zastąpić gorącą czekoladą lub herbatą, która nie pobudza. Cała magia tkwi w cieple, które przeszywa nasze ciało.

8. Telefon, telewizor – do wyłączenia!

Nie ma w tym nic odkrywczego. Kiedy coś ciągle nas rozprasza, trudniej nam zasnąć. Szczególnie jeśli w pierwszej fazie snu obudzi cię dzwonek, który w sumie całkiem lubiłaś. Okazuje się, że nasz organizm może mieć problem z wytworzeniem odpowiedniej ilości melatoniny, która jest odpowiedzialna za zdrowy sen. Dlatego zamiast włączonego telewizora, kiedy nie potrafisz zasnąć, lepiej postaw na wcześniej wspomniane dźwięki i muzykę.

9. Wynagradzaj sobie braki snu 

Braki snu mogą poważnie wpływać na nasze codzienne życie. Dlatego też po kilku nieprzespanych nocach powinnaś zorganizować sobie dzień totalnego lenistwa. Oglądać seriale, czytać książki, ale przede wszystkim… spać! Odpoczynek naprawdę jest potrzebny każdemu z nas. I pamiętaj, sen jest najważniejszy i działa lepiej niż niejedno SPA!



Golisz maszynką okolice intymne? Nie popełniaj tych podstawowych błędów

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
16 sierpnia 2016
Fot. iStock / sc0rpi0nce

Kobiety wymyśliły sobie kilka sprytnych sposobów na zadbanie lub pozbycie się owłosienia z okolic intymnych. Zabieg wykonujemy regularnie z różnych przyczyn — łatwiej jest dbać o higienę, dla estetyki i łóżkowej przyjemności z uwzględnieniem preferencji partnera. Na pierwszy rzut oka, w goleniu maszynką nie ma wielkiej filozofii. Parę ruchów góra-dół i po krzyku.

Wbrew pozorom sprawa nie zawsze jest taka oczywista. Mimo że takie działanie nie wymaga wielkiego nakładu czasu i pieniędzy, można czynić to tak często, jak zaistnieje potrzeba, oraz (nie licząc zadraśnięć) jest bezpieczna i bezbolesna, wiele z sympatyczek nagiego bikini popełnia błędy, o których nawet by się nie podejrzewały. Warto o nich powiedzieć ku pomocy tym z pań, które dopiero sięgną po ostrze i zrobią porządek z nadmiernym owłosieniem okolic intymnych.

Najczęściej popełniane błędy podczas golenia bikini

1. Golisz pod włos

Podczas golenia, maszynkę lepiej przeciągać po skórze w kierunku wzrostu włosów. Zmniejsza to także ryzyko podrażnień, a także zacięcia. Ponadto golenie pod włos, mimo że wydaje się dokładniejsze sprzyja wrastaniu włosków w skórę podczas odrastania.

2. Zabieg przeprowadzasz wieczorem

Teoretycznie to rozwiązanie jest wygodne, bo raczej nie mamy dokąd się spieszyć, a nawet jeśli przytrafią się podrażnienia podczas wieczornego golenia, skóra ma czas uspokoić się do rana. Jednak rano skóra jest bardziej napięta i mniej skłonna do pękania naczyń krwionośnych, więc łatwiej jest się ogolić w tak delikatnym miejscu. Oczywiście pod warunkiem, że jest na to czas.

3. Na wyścigi z czasem

Zbrodnia, która kosztuje zacięcia, podrażnienia oraz dyskomfort na długie godziny po zabiegu, czyli golenie na szybkiego i mało dokładnie. Jeśli nie masz czasu na to, lepiej przełóż golenie wtedy, kiedy nic nie będzie cię goniło, i skupisz się na działaniu, oszczędzając sobie przykrych doświadczeń i niedokładnej roboty.

4. Golisz się „na wodę” lub przy pomocy mydła

Idziesz na łatwiznę, więc podrażniasz skórę i dodatkowo ją wysuszasz. Zainwestuj w odpowiednie kosmetyki do depilacji, aby ułatwić ruch maszynką oraz odżywić skórę. Poza tym łatwiej i o wiele dokładniej usuniesz włoski, które odrosną dzień czy dwa wolniej. A to już coś. Złym pomysłem jest również golenie się na sucho, bez prysznica, bo zaoszczędzony czas w porównaniu do zaognionej suchym goleniem skóry nie jest tym, czym warto się kierować.

5. Jednorazowa maszynka wielokrotnego użytku 

W ramach oszczędności korzystasz nie raz, nie dwa, ale nawet i dwadzieścia z jednej maszynki. Niby ekonomicznie, niby lepiej, bo przytępionym ostrzem krzywdy sobie nie zrobisz, ale prawda wygląda inaczej. Jednorazowe maszynki nie kosztują majątku, a tępe ostrze ma ogromny potencjał do zahaczania o włoski i kaleczenia skóry. Ostra maszynka bez kłopotu ścina włoski, więc golenie idzie płynniej i szybciej. Widać również w wyglądzie ogolonej skóry, gdy robi się to ostrzem stępionym i nowym. Lepiej jest mieć osobną maszynkę do golenia okolic intymnych i reszty ciała, by nie przenosić drobnoustrojów oraz resztek kosmetyków które mogą podrażnić delikatną skórę.

6. Po goleniu wbijasz się w ubranie

Rach- ciach maszynką i po sprawie? Jeśli tak wygląda twoje golenie, koniecznie rozbuduj swój rytuał o pielęgnację po zabiegu. To ważne, bo gdy wciskasz się od razu w ubranie, podrażniasz jeszcze bardziej delikatną i pozbawioną ochrony skórę. Po pozbyciu się włosków spłucz skórę chłodnym strumieniem z prysznica i posmaruj łagodzącym kremem.


źródło: 


Zobacz także

Bywa, że skarpetki na podłodze urastają do rangi konkretnego argumentu do rozwodu i to w dodatku z orzeczeniem o winie!

Bywa, że skarpetki na podłodze urastają do rangi konkretnego argumentu do rozwodu i to w dodatku z orzeczeniem o winie!

11 objawów stresu, które mogą cię zaskoczyć

„Ja ci pokażę, że jestem ciebie warta. Jestem fajna, piękna, interesująca, lepsza od niej”

также читайте biceps-ua.com

http://bestseller.reviews

http://atrox.com.ua