„Nic nie dzieje się bez powodu” – to i inne zdania, zamiast których lepiej ugryźć się w język, gdy ktoś przeżywa trudne momenty

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
4 czerwca 2018
fot. iStock/ PeopleImages
 

„Przynajmniej już nie cierpi”, „Przynajmniej jesteś zdrowy”, „Na szczęście nie wyrzucili cię z pracy”, „Nic nie dzieje się bez powodu”…  Są słowa pocieszenia, które dołują bardziej niż pomagają nam poradzić sobie z trudną sytuacją. Nie jest łatwo skutecznie kogoś wesprzeć, nie jest łatwo nie zdołować zamiast naprawdę pomóc rozwiązać jakiś  problem.Kiedy komuś przytrafia się coś strasznego, pragniemy być pomocni. Pragniemy umieć powiedzieć właściwe rzeczy. Ale często po prostu wyrzucamy z siebie chaotycznie nieodpowiednie stwierdzenia (jak te powyżej) i stereotypy, takie jak: „Wszystko dzieje się z jakiegoś powodu” lub „Oczywiście, że będzie dobrze; nie martw się”.

Próbując być pomocnym, mówimy o rzeczach, które naszym zdaniem będą pozytywne, zachęcające do działania i optymistyczne, ale wychodzi tak, jakbyśmy byli… bezduszni.  Czasami próbujemy odwrócić uwagę danej osoby od problemu lub skupić ją na sobie. To też nie pomaga. Czasami nie mówimy nic, ponieważ czujemy się nieswojo z powodu czyjegoś bólu.

Niezależnie od naszych powodów, za każdym razem, gdy staramy się uspokoić kogoś, naprawić sytuację lub całkowicie ją zignorować, wysyłamy wiadomość, że jego ból nie jest „w porządku”.

To tak, jakbyśmy tak naprawdę mówili: „Nie chcę słyszeć, że jesteś teraz smutny; skupmy się na czymś szczęśliwszym, ponieważ to sprawia, że czuję się niekomfortowo „. Przekaz jest taki – nie chcę rozmawiać o twoim problemie.

Wysyłamy także kolejną szkodliwą wiadomość: lepiej zatrzymaj TO dla siebie.  Czyli zrób dokładnie to, czego nie powinieneś robić. Spróbuj samodzielnie poradzić sobie z bólem i cierpieniem.

Oferowanie prawdziwego wsparcia nie musi być skomplikowane. Te wskazówki mogą pomóc:

Posłuchaj

Kiedy cierpimy, to czego naprawdę potrzebujemy, to czuć się widzianym, słyszanym i wiedzieć, że nie jesteśmy sami.

Szanuj doświadczenie danej osoby

Powiedz „Tak mi przykro, że tego doświadczasz. Chcę, żebyś wiedział, że jestem tutaj i będę tu nadal. Odezwę się za kilka dni, żeby zobaczyć, jak sobie radzisz”.

Przewiduj jej potrzeby

Na przykład, gdy dochodzi do tragedii, ludzie zwykle nie myślą o codziennych potrzebach, takich jak zakupy spożywcze, kolacja czy pranie, lub to, kto zabiera dzieci do szkoły.

Poszukaj dodatkowych zasobów.

Kiedy uderza nas czyjaś tragedia, zrozumiałe jest, że nie wiemy, co powiedzieć. I czasem nie trzeba nic mówić. Gesty również się liczą.


Na podstawie:

 

 

 


Śpiące Królewny nie mają swoich żyć. One żyją jego życiem, ich życiem, przesypiając swoje szanse na szczęście

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
4 czerwca 2018
Fot. istock/yulkapopkova
 

Jeśli do tej pory byłaś Śpiącą Królewną, zderzenie z rzeczywistością może być bolesne. Żyłaś sobie w swojej szklanej bańce. Przyzwyczaiłaś się do stanu rzeczy, który wcale nie był dla ciebie korzystny. Może wcale nie musiałaś podejmować decyzji, bo ktoś decydował za ciebie. Może nie musiałaś zastanawiać się nad swoimi potrzebami, bo ktoś zaspokajał je za ciebie Co musiałaś robić? Trwać. Najlepiej bezkonfliktowo, lekko bezmyślnie, prawie bezproblemowo. Nie opierać się. Teraz dopiero budzisz się do życia i okazuje się, że nie potrafisz w nim funkcjonować. Gubisz się bez tego, który cię przez to życie prowadził, a jednocześnie musisz się od niego uwolnić, by zacząć być naprawdę. Inaczej cię nie ma, śpisz.

Śpiące Królewny tkwią w związkach z mężczyznami, którzy otaczają je pozorną opieką. Ci mężczyźni – mężowie, partnerzy,  pozornie tylko dbają o ich szczęście. Tak naprawdę, „hodują” sobie królewny, które nigdy im się nie sprzeciwią, którymi łatwo sterować. Którym łatwo jest wmówić, że są szczęśliwe, nawet jeśli dzieje im się krzywda. To draństwo, ale jakże powszechne.

Tak naprawdę utrzymują je w tym stanie śpiączki, nieświadomości własnych emocji, nieświadomości tego, co właściwie się w ich związku dzieje. A dzieje się źle. Są manipulowane tak, by myślały, że nie mogłyby sobie wymarzyć lepszego życia. Mówi im się, że dostają dokładnie to, na co zasłużyły, że powinny być wdzięczne. Jeśli tym, co dostają jest poniżanie, życie w lęku, w strachu przed sprzeciwieniem się partnerowi lub w lęku o niego i – na przykład – skutki jego uzależnienia

Śpiące Królewny nie mają swoich żyć. One żyją JEGO życiem, to rytm jego zaburzeń wyznacza rutynę ich wspólnego związku. One śpią, przesypiając kolejne szansę na zmianę swojej sytuacji.

Kiedy Śpiąca Królewna się budzi, zaczyna dostrzegać swój dramat. Miłość? Nie ma jej przecież, są zobowiązania, zależności – najczęściej finansowe. Bez niego ona jest nikim. Nie ma nic, bo oddała mu wszystko. Znajomi, przyjaciele? Dawno odsunął ich daleko stąd, tak, by nikt nie zorientował się, że mogłaby potrzebować ratunku. Zagubiona, poraniona powoli otwiera oczy na to, w co właściwie się wpakowała. Nie, nie jest za późno. Nigdy nie jest za późno. Ale im później, tym trudniej.

Śpiące Królewny miewają toksycznych rodziców. Matki lub ojców, którzy nie potrafią wypuścić ich dalej w życie, nie pozwalają im żyć po swojemu. Utrzymują je w stanie zawieszenia, snu. Potrafią tak pokierować życiem swoich córek, by myślały one, że ich jedynym zadaniem jest trwać jak najbliżej, być na wyciągnięcie ręki, realizować ich niezrealizowane marzenia z młodości. Być tym, kim oni sobie wymarzyli, że ona będzie. Realizować ich plan. Być szarą, cichą myszką, bez własnego zdania. Kimś przezroczystym.

Śpiące Królewny budzą się potem w wieku trzydziestu, czterdziestu lat. Patrzą w lustro i zaczynają rozumieć. Przespały czas, w którym powinny były założyć rodzinę, podjąć wymarzoną pracę, uciec gdzieś daleko za marzeniami, przeprowadzić się na drugi koniec świata, wybrać studia, które były ich niespełnionym powołaniem, odciąć relacje, które je blokowały przed osiągnięciem szczęścia.

Kim są bez rodziców i partnerów? Trudno im odpowiedzieć na to pytanie. Jak się określić tak nagle? Skąd wiedzieć, czego się pragnie, co sprawia, że jesteś szczęśliwa? Z kim możesz być szczęśliwa?…

Nie bądźcie Śpiącymi Królewnami. Bądźcie kobietami świadomymi siebie, tego, co się wokół was dzieje. Ale przede wszystkim tego, co jest waszym życiem, tego, na co macie wpływ, każdego dnia. Miejcie ten wpływ, zmieniajcie wasze życia, nie pozwólcie nikomu decydować za siebie.


8 rzeczy, które świadczą o tym, że wasz związek przetrwał próbę czasu

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
4 czerwca 2018
Fot. iStock/Geber86

Jak często myślisz sobie: czy my się nadal kochamy? Czy nasz związek jest szczęśliwy? Może to tylko iluzja? Przyzwyczajenie? Wątpliwości z pewnością nachodzą każdego, kto jest w długoletnim związku. Jak mieć pewność, że przetrwaliście próbę czasu? Że nadal tworzycie zgraną parę? Jeśli właśnie naszyły cię wątpliwości, jest kilka wskazówek, które udowodnią wam, że pomimo wielu wspólnie spędzonych lat nadal jesteście dla siebie stworzeni.

Nie jesteście tylko parą, jesteście najlepszymi przyjaciółmi

Czy to przyjaźń, czy to jest kochanie? W długoletnim związku nikt nie zadaje takich pytań. W sposób naturalny z pary kochających się ludzi stajecie się dodatkowo przyjaciółmi. To naturalne, a wręcz niezbędne do tego, by być ze sobą przez lata.

Każde z was ma swoje życie

Nie trzymacie się siebie kurczowo, nie jesteście parą, która albo wszystko robi razem albo wcale? To znaczy, że żyjecie w dobrej relacji. Związek nie jest po to, by wypełnić jakąś lukę w naszym życiu, o to musimy zadbać sami. Ważne, byście po latach mieli swoje pasje, zainteresowania, coś, co sprawia wam radość, czym możecie siebie nawzajem inspirować, a nie uzależniać swojego szczęścia tylko od tej drugiej osoby.

Zgadzacie się w ważnych kwestiach

Nie jest tak, że zgadzacie się we wszystkim, ale przez lata wypracowaliście między sobą listę ważnych rzeczy, w których albo się zgadzacie, albo ustaliliście wspólny kompromis. Istotne jest, byście byli po tej samej stronie, jeśli chodzi o cele i wartości w waszym życiu. To daje poczucie bezpieczeństwa w długotrwałych związkach.

Od czasu do czasu przełamujecie rutynę

Rutyna nie jest niczym złym – umacnia nas w stabilizacji, jednak na dłuższą metę może szybko się znudzić. Z pewnością nie raz wpadaliście w jej macki, jeśli jednak wasz związek nadal nastraja was pozytywnie z pewnością przełamujcie rutynę spontanicznymi akcjami, typu: wypad na weekend nad jezioro, wieczorne wyjście do kina, odwiedzenie dawno niewidzianych znajomych czy leżenie i gapienie się w gwiazdy na łące.

Wspieracie się nawzajem

Nie tylko w porażkach, ale też w sukcesach. Jeśli jednemu się coś udaje, drugie z was jest tym zachwycone. Poza tym doskonale wiecie, że możecie na siebie liczyć, że w waszych wątpliwościach, lękach zawsze znajdziecie zrozumienie i pełną akceptację. To ogromna wartość dojrzałych związków.

Kłócicie się

Ktoś mi kiedyś powiedział, że jeśli para przestaje się kłócić, to znaczy, że żadnej ze stron już nie zależy na byciu razem. Obojętność jest tym, co zabija związek lub raczej stawia diagnozę – to koniec. W życiu każdej pary zdarzają się złe dni, bo miewamy różne nastroje, dopadają nas frustracje dnia codziennego. Ważne, że potraficie sobie z tym poradzić, porozmawiać, wiecie, że tu nic nie dzieje się przeciwko drugiej osobie.

Wasze życie jest lepsze, bo jesteście razem

Zastanawiasz się, jak wyglądałoby twoje życie, gdyby jego przy tobie nie było? Nieeee, tego nie można sobie wyobrazić… Jeśli nadal myśląc o życiu, widzisz was dzielących się wspólnie wyjątkowymi chwilami, spełniających razem marzenia – to z pewnością twój związek jest tym, w którym jesteś szczęśliwa.

Nadal planujecie wspólną przyszłość

Macie plany? Cele? Dzieci coraz większe, za chwilę wyfruną z gniazda, a co wy wtedy będziecie robić? Macie pomysł na siebie? Marzenia do zrealizowania? Rozmawiacie o tym snując wizje wasze przyszłości? To cudownie! Z pewnością przez długie kolejne lata się sobą nie znudzicie ani nie zniechęcicie do siebie.


Zobacz także

Włoskie modowe klimaty na dziedzińcu polskiej kamienicy

Pierwszy dzień szkoły – kto się bardziej cieszy? Dzieci? A może rodzice?

4 typy emocjonalnych szantażystów – prokurator, biczownik, cierpiętnik, kusiciel. Którego z nich miałaś pecha spotkać?

эффект от виагры

купить препарат сиалис в украине

сиалис 5 мг инструкция по применению