Niebo nie ma limitu. Puść sznurki, które trzymasz w dłoniach i zobacz, co się wydarzy!

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
28 maja 2017
Fot. iStock / SolisImages
 

Tyle gadamy o tym szczęściu, my tyle o nim piszemy. Mówimy – zrób to, zrób tamto, niczego nie musisz, możesz tylko chcieć. Nie spełniaj oczekiwań innych, żyj swoim życiem.

Trudno mi dzisiaj rano wykrzesać coś kreatywnego i lotnego skoro głowa pełna jeszcze myśli po wczorajszym spotkaniu, a w środku pełno emocji. Mam taką przypadłość, że emocje zawsze docierają do mnie z opóźnieniem. Znam co najmniej jedną osobę, która ma tak samo. Wiecie na czym to polega? Dopiero dzisiaj wzruszam się, bo dochodzi do mnie, jak wiele dobra wczoraj doświadczyłam, jak wiele cudownych kobiet spotkałam i jak cudowne było to, że my chciałyśmy wam coś dać, a wy to wzięłyście i z pewnością z tego skorzystacie.

Dlatego tak naprawdę leżąc jeszcze w łóżku (mąż przyniósł mi kawę), to myślę sobie właśnie o szczęściu.

Bo czego tak naprawdę chcemy w życiu, jeśli nie tego, żeby być szczęśliwymi. Z Gosią Horizon-school.ru jechałyśmy wczoraj rano na spotkanie z wami – kobietami i płakałyśmy obie pół drogi. Dlaczego? Bo włączyłyśmy sobie Zbyszka Wodeckiego, śpiewałyśmy na cały głos wspominając, że dla nas obu to symbol dzieciństwa, to niedzielny Koncert Życzeń, to tańce z tatą na jakiś imieninach… I wtedy Gosia powiedziała: „Zobacz, ludzie tak nagle odchodzą, a nam przy dobrych wiatrach zostało może z 40 świątecznych Wigilii. Z naszymi starzejącymi się rodzicami – może 5, a może 10”. I kiedy zaczynasz czas twojego życia przeliczać na Wigilie, nie na lata, na ilość spotkań z ludźmi, to wpadasz w panikę, bo zaczynasz zdawać sobie sprawę, jak niewiele czasu masz. Coś może się nie wydarzyć, bo już nie zdążysz, jeśli wszystko będziesz odkładać na później, na wieczne jutro, na nieznany nikomu kolejny poniedziałek.

I dzisiaj zbierając myśli i ogrom wiedzy o sobie i ludziach z tego naszego spotkania, myślę sobie, że możemy sobie pisać nawet i tysiąc sposobów na to, jak być szczęśliwą, ale najważniejsze, to chcieć. To powiedzieć sobie: „chcę decydować, chcę stanowić, chcę kłaść się spać każdego dnia z uśmiechem na ustach i z nim wstawać będąc ciekawa, co się wydarzy”. I jasne, że to jest utopia, że tak się nie da każdego dnia. Że musimy mocno obić sobie tyłki, żeby wstać i otrzepać się, i pójść dalej jeszcze bardziej doceniając cud jakim jest życie i to, co wokół nas.

Bo chcieć, to znaczy dopuścić do siebie myśl, że wszystko może się zdarzyć. To pozwolić sobie na porażki, na popełnianie błędów. To w końcu wyciągać rękę po pomoc i chcieć ją przyjąć. Usłyszałam ostatnio od świetnej kobiety, z którą miałam wywiad: „Ja myślałam, że mogę wszystko i moje życie przez 30 lat tak się układało. Mogłam wszystko, realizowałam swój życiowy plan punkt po punkcie, aż pewnego dnia dotarło do mnie, że mam ograniczenia… I to było bardzo bolesne doświadczenie, bardzo”. Bo my z ograniczeń się składamy, choć tak bardzo nie chcemy ich widzieć. Mówimy: oj gdyby dobra mogła się wydłużyć, ja często powtarzam: żeby tak nie musieć spać, bo nagle okazuje się, że nie na wszystko mamy wpływ, że nie wszystko możemy kontrolować.

I wiecie, czym najlepiej nakarmić nasze szczęście? Pozwolić sobie na puszczenie wszystkich tych nitek, które teraz już od rana trzymacie w dłoni. Już planujecie, już ustawiacie dzień, już myślicie, jak zorganizować sobie cały nadchodzący tydzień. Hej, puśćcie to, świat się nie zawali. To nie jest tak, że te nitki podtrzymują filary wasze codziennego życia, choć teraz jesteście o tym święcie przekonane.

Zobaczcie stoicie pośrodku wielkiego placu, w rękach trzymacie sznurki – może cztery, może osiem, a może i z szesnaście, a nierzadko pewnie setki. Te sznurki podtrzymują filary, a wy z rozpiętymi ramionami napinacie od rana mięśnie, by to utrzymać. Boli was kark, może trochę brzuch, próbujecie pokręcić głową, żeby zluzować napięcie. Uśmiechacie się, chociaż tak cholernie wam ciężko. A co by się stało, gdybyście te sznurki puściły. Wyobraźcie to sobie – puszczacie – jeden po drugim i nic się nie dzieje. Filary stoją, świat się kręci, dzieci się uśmiechają, mąż całuje w czoło. Puszczacie kolejne i siadacie z kawą na balkonie, tarasie, w ukochanym fotelu. I kolejne, kiedy znika przyklejony uśmiech, a wy ze zdumieniem zaczynacie dostrzegać, że bez już przekwita, ale kwiatów innych całe mnóstwo, a w was budzi się dzikość (wieczorem będzie o tym w wywiadzie z Jackiem Santorskim) i żądza przygody, żeby wyjść – z dziećmi, umówić się z przyjaciółmi, spędzić ten dzień tak, jak naprawdę tego chcecie, bez planowania, niech poniesie was czas i fantazja. Może zjecie ogromną porcję lodów, poleżycie gdzieś na trawie nad wodą, spojrzycie w niebo i – tak jak mówił wczoraj Rafał Horizon-school.ru, zobaczycie, że niebo nie ma limitu, że ograniczenia są w nas i od nas zależy, co z nimi zrobimy. I czy będziemy szczęśliwi.

Dziękuję wam za wczoraj. Wszystkim.


„Siostry od kuchni” polecają: Kremowe risotto ze szparagami

Gościnnie w Horizon-school.ru
Gościnnie w Horizon-school.ru
28 maja 2017
Fot.Siostry od kuchni
 

Dziś proponujemy wam danie, które opiera się o sezonowy składnik, jakim są szparagi. Sezon na nie jest wyjątkowo krótki, dlatego nie zwlekajcie zbyt długo z przygotowaniem, bo kolejna szansa na ten smak może przydarzyć się dopiero za rok! A nasze kremowe risotto ze szparagami, z pewnością przypadnie wam do gustu..

Szparagi same w sobie są przepyszne, a w tej kompozycji ich smak jest jeszcze bardziej delikatny i rozpływający się w ustach.

Czas wykonania: 35-40 min

 

Fot.Siostry od kuchni

Fot.Siostry od kuchni

Za co kochamy risotto? Przede wszystkim za szybkość wykonania, ale również za cudowny smak, pachnący winem, serem i niekiedy ziołami. To co musicie wiedzieć przygotowując risotto to fakt, że przyrządza się je raptem w nieco ponad pół godziny, ale wymaga od nas bieżącego dodawania bulionu i ciągłego mieszania. Dzięki temu zabiegowi wszystkie smaki łączą się i danie staje się spójną całością.

Składniki:

  • 1 pęczek zielonych szparagów
  • 1 szklanka ryżu do risotto (np. Arborio)
  • 1 łyżka masła
  • 1/3 szklanki białego wina wytrawnego
  • 3 ząbki czosnku
  • 1 cebula szalotka (lub zwykła)
  • 3 szklanki bulionu drobiowego lub warzywnego (domowego)
  • 1/2 szklanki startego sera Pecorino Romano (może być też parmezan)
  • 1/2 szklanki śmietany 30%
  • sól i pieprz do smaku
  • garść świeżej natki pietruszki

Wykonanie:

Szparagi umyć, odłamać twarde zdrewniałe końcówki – powinny same złamać się w odpowiednim miejscu. Następnie pokroić szparagi na około 1,5-centymetrowe kawałki. Bulion przelać do garnka, doprowadzić do wrzenia i wrzucić pokrojone szparagi. Gotować pod przykryciem na średnim ogniu około 3 minuty i odcedzić, zachowując gorący bulion – to bardzo ważne.

Cebulę posiekać drobno, czosnek przecisnąć przez praskę. Na patelni rozpuścić masło, dodać cebulę oraz czosnek i delikatnie zeszklić (ok. 1 minutę na średnim ogniu ciągle mieszając). Na patelnie wsypać ryż i smażyć razem z cebulą i czosnkiem około 2 minuty, następnie dodać wino i odparować je ciągle mieszając jeszcze około 1 minutę. Wlać 1/2 szklanki bulionu i na średnim ogniu gotować ryż ciągle mieszając, do momentu aż wchłonie cały płyn. Czynność tę powtarzać przez ok 20 minut, to momentu, aż ryż będzie al dente, tzn. miękki ale zarazem jędrny.

Ogień zmniejszyć, dodać szparagi, ser i śmietanę. Doprawić świeżo zmieloną solą i pieprzem. Gotować jeszcze ok. 3-4 minuty ciągle mieszając.

Posypać natką pietruszki i podawać natychmiast.

FB_IMG_1495644764474

Fot. Siostry od Kuchni

Jeśli skusicie się na szparagi  zajrzyjcie koniecznie na bloga i śledźcie na bieżąco ich poczynania na  My co weekend będziemy na naszym portalu umieszczać dla was nowy przepis.

18492427_10209141583683180_1950963320_n (1)


SIOSTRY OD KUCHNI, CZYLI

siostryKRZYSIA – na co dzień pracująca zawodowo, zabiegana mama dwójki dzieci. Mimo braku czasu odnajduje czas na swoją największą pasję, jaką jest gotowanie. Pewnie dlatego, że kocha dobre jedzenie. Zodiakalny Koziorożec, a więc konsekwentna w działaniach oraz bardzo ambitna i wnikliwa. Każde danie, które tworzy jest w 100% przemyślane, ale jej artystyczna wyobraźnia dokłada odrobiny szaleństwa i kulinarnej spontaniczności… Uwielbia kawę…ale tylko parzoną w kawiarce, a dobre ciacho to raj dla jej podniebienia. Lubi testować nowe przepisy i nie boi się eksperymentować.

EWKA – Można powiedzieć, że to człowiek orkiestra – znajdzie pasję w każdym zajęciu. Twardo stąpa po ziemi, mówiąc że nie ma rzeczy niemożliwych i z powodzeniem realizuje założone cele. W swojej pracy zajmuje się prowadzeniem projektów informatycznych, gdzie wykorzystuje i rozwija swoje menadżerskie zdolności. Uwielbia podróżować i odkrywać smaki lokalnych kuchni. Kocha kuchnię włoską i w tej dziedzinie chce się rozwijać, ale z sentymentem wraca rownież do polskich smaków znanych z dzieciństwa. Gotowanie i wypieki sprawiają jej ogromną przyjemność. Dzięki jej zdolnościom organizacyjnych każdy ruch w kuchni jest zawsze przemyślany, dzięki czemu przygotowanie dań trwa chwilę.

 


4 powody, dla których czujesz się znudzona twoim partnerem i związkiem. Może problem leży w tobie, a nie w nim?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
27 maja 2017
Fot. iStock/Mixmike

Nadchodzi moment, w którym przestajesz zaprzeczać i przyznajesz to sama przed sobą: on mnie nudzi. Wracasz do domu, patrzysz na swojego partnera i przeraża cię myśl, że potrafisz precyzyjnie przewidzieć, co do ciebie powie, zanim jeszcze otworzy usta. Łapiesz się na tym, że chcesz by w ogóle się do ciebie nie odzywał. I zaczynasz się zastanawiać, czy to na pewno tak miało być, czy przypadkiem gdzieś, nie czeka ktoś inny, lepszy, bardziej interesujący. Nie „nudny”.

Ale nie zdajesz sobie sprawy, że twoje znudzenie partnerem lub związkiem, może oznaczać wiele, nie zawsze oczywistych rzeczy.

4 powody, dla których partner wydaje nam się nudny

Twoja miłość traci kolory

Może twoje uczucie weszło właśnie w fazę, w której uświadomiłaś sobie kim on naprawdę jest i to, że prawdopodobnie do siebie nie pasujecie. Albo, czujesz, że chcesz się z tego związku uwolnić, stajesz się chłodny, powściągliwy i widzisz swoją partnerkę jako do bólu przewidywalną i nudną osobę. Tymczasem problem leży w twoim wypieraniu braku uczucia, a nie w niej.

Miłość to szalony stan. Na początku towarzyszą mu intensywne doznania, idealizacja partnera, pęd hormonów, tęsknota i wyobrażenia o przyszłym, wspólnym życiu. Potem zaczynasz widzieć nieco jaśniej, wyraźniej. Możesz albo zakochać się jeszcze raz, w tym kim on/ona naprawdę jest, albo rozczarować się i zdać sobie sprawę z tego, że macie z sobą niewiele wspólnego.

Blizny z dzieciństwa

Może trudno w to uwierzyć, ale znudzenie partnerem może mieć swoje korzenie w nieudanym dzieciństwie. Być może nie otrzymałeś od swoich rodziców tyle uwagi i uczucia, ile pragnąłeś od. Byłeś dla nich” niewidoczny” i czułeś, że to twoje rodzeństwo, nie ty, jest dla nich dumą i radością. Próbujesz się teraz chronić, wycofując się z każdej relacji w samotność, dobrze znaną, twoją. Wolisz być sam niż ryzykować bycie z kimś bardzo blisko.

A może byłeś idealizowany i uwielbiany przez rodziców, byłeś centrum ich wszechświata. Kiedy twoja partnerka traktuje cię „normalnie”, nie śpiewa peanów na twoją część i nie wielbi nieustannie, dystansujesz się, co odczuwasz jako irytację i znudzenie twoją drugą połówką.

Destrukcyjna walka o władzę

Zastanów się, czy nie jesteś po prostu zmęczony nieustannymi „przepychankami” o to, kto „naprawdę utrzymuje ten dom”, kto ma wstać w nocy do dziecka lub przeprowadzić z nim rozmowę, gdy nabroiło, a kto ma w danej chwili prawo do odpoczynku.

Nuda może być obroną. Twój umysł nie chce mieć więcej do czynienia z gniewem i rozczarowaniem, więc blokuje emocje i czujesz się znudzony. Uwaga, to bardzo niebezpieczne: to co „niedopowiedziane”, nie „obgadane” problemy mogą przynieść wam obojgu nieszczęśliwe, nudne życie w związku, gdzie każde z was marzy o tym, by być gdzie indziej, z kimś innym. To może trwać latami.

Nuda jako objaw

Nuda nie musi być tylko uczuciem, ale także objawem. Być może cierpisz na nierozpoznaną depresję. Ta choroba zabiera ci witalność i zainteresowanie tymi, których kochasz. Może  rzeczywiście jesteś „tylko” nieszczęśliwa w swoim związku, ale należy pamiętać, że depresja często prowadzi do apatii lub  zatracenia umiejętności odnajdywania szczęścia w rzeczach, które kiedyś dawały nam radość .

Życie w „nudnym” związku nie rokuje niczym pozytywnym w przyszłości. Uczucie znudzenia i zobojętnienia sprawia, że jesteśmy skłonni do zdrad, agresji i frustracji. Warto być ze sobą samym szczerym i nie lekceważyć pierwszych sygnałów znudzenia partnerem i relacją.


Na podstawie:

 


Zobacz także

Jak się dobrze starzeć z klasą i wdzięcznością? Wzruszający film pełen mądrości, który trzeba obejrzeć!

Miesiąc urodzenia determinuje ryzyko wystąpienia pewnych chorób. Sprawdź, co może ci dolegać

Słuchasz dobrych rad doświadczonych mężatek? Na te powinnaś uważać, jeśli nie chcesz zrujnować swojego związku

steroid-pharm.com

http://medicaments-24.net

читать дальше chemtest.com.ua