Niedobór żelaza – objawy, przyczyny, skutki. Czy wiesz, jak uzupełnić żelazo w organizmie?

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
25 września 2018
Niedobór żelaza – objawy, przyczyny, skutki. Czy wiesz, jak uzupełnić żelazo w organizmie?
Fot. iStock/MaximFesenko
 

Niedobór żelaza może objawiać się bardzo dyskretnie i zaskakująco. Częste bóle głowy, podejrzana zadyszka czy sińce pod oczami zazwyczaj przypisujemy przemęczeniu. Okazuje się, że niedobór żelaza może mieć bardzo nietypowe objawy, których nie warto bagatelizować, ponieważ skutki są niebezpieczne dla zdrowia. Aby zdiagnozować niedobór żelaza w organizmie wystarczy proste badanie krwi.

Rola żelaza w organizmie

Choć niedobory różnych mikro i makroelementów wydają się nam błahymi dolegliwościami, nieleczone i nieuzupełniane niedobory ważnych składników, prowadzą do poważnych zaburzeń i chorób. Predysponują również do zwiększenia ryzyka zachorowania na inne jednostki chorobowe. Żelazo pełni w ludzkim organizmie bardzo ważne funkcje. Przede wszystkim jest niezbędne do prawidłowego funkcjonowania układu krwionośnego, ponieważ jego poziom stanowi o jakości i wydolności ludzkiej krwi.

Najważniejsze funkcje żelaza w organizmie:

  • tworzenie pełnowartościowej hemoglobiny (transport tlenu),
  • produkcja erytrocytów w szpiku kostnym,
  • produkcja mioglobiny,
  • prawidłowe reakcje układu odpornościowego,
  • usuwanie nadmiaru szkodliwych wolnych rodników.

Kiedy żelaza zaczyna brakować, cały organizm odczuje przykre skutki. Długotrwałe niedobory mogą prowadzić do powstania poważnych chorób i zaburzeń.

Objawy niedoboru żelaza:

  • nadmierne lub chroniczne zmęczenie,
  • bladość skóry i błon śluzowych,
  • niedokrwistość,
  • krwotoki z nosa,
  • łamliwość włosów i paznokci,
  • ospałość,
  • zajady w kącikach ust,
  • owrzodzenia jamy ustnej,
  • problemy z koncentracją,
  • szybka męczliwość podczas aktywności fizycznej.

– nietypowe objawy:

  • mrowienie nóg,
  • sińce pod oczami,
  • apetyt na kostki lodu,
  • spaczone łaknienie (ochota na piasek, mydło czy kredę),
  • białawe zabarwienie płytki paznokcia,
  • prążki i rowki na powierzchni paznokci

Niedobór żelaza – przyczyny i grupy ryzyka

Kto jest najbardziej narażony na niedobór żelaza? Można wyróżnić kilka grup, które predysponują do wystąpienia niedoborów Fe. Są to miedzy innymi:

  • kobiety o silnych krwawieniach podczas miesiączki,
  • rozpoczynające miesiączkowanie dziewczęta,
  • kobiety w ciąży,
  • kobiety karmiące piersią,
  • osoby po zabiegach operacyjnych,
  • osoby z chorobą wrzodową przewodu pokarmowego,
  • osoby zmagające się z częstymi krwotokami,
  • chorzy przyjmujący leki hamujące wchłanianie żelaza,
  • osoby stosujące rygorystyczne diety,
  • osoby na niektórych typach diety wegetariańskiej (np. weganie),
  • sportowcy i osoby wykonujące ciężką pracę fizyczną,
  • osoby chorujące na choroby zaburzenia krzepnięcia krwi,
  • osoby z pierwotnymi lub wtórnymi zaburzeniami wchłaniania.

Niedobór żelaza – wskazówki właściwego uzupełnienia niedoborów

Najważniejszym i najbardziej skutecznym sposobem na uzupełnieni niedoborów żelaza jest dobrze skomponowana i zbilansowana dieta. Niestety, nie obejdzie się bez zakazów, bo całkiem sporo produktów, może ograniczać wchłanianie dostarczanego żelaza.

Produkty bogate w  żelazo

  • wołowina,
  • cielęcina,
  • baranina,
  • gęś,
  • kaczka,
  • królik
  • ryby, takie jak: łosoś, makrela, sardynka, śledź oraz dorsz wędzony, makrela wędzona,
  • jajka
  • pełnoziarniste pieczywo,
  • zielone warzywa,
  • warzywa strączkowe: soczewica, fasola, groch i soja,
  • morele,
  • porzeczki,
  • poziomki,
  • maliny,
  • awokado.

Należy pamiętać, że żelazo wchłania się w obecności witaminy C, dlatego i jej nie może zabraknąć w codziennej diecie.

Produkty hamujące wchłanianie żelaza

Wchłanianie żelaza znacznie utrudnia przede wszystkim kawa i herbata, dlatego warto drastycznie ograniczyć te dwa napoje lub zupełnie z nich zrezygnować.

Zazwyczaj okazuje się, że dodatkowa pomoc, w postaci suplementacji żelaza, jest koniecznością. Warto wybierać wtedy produkty, jak najbardziej naturalne o dobrym wchłanianiu i pozbawione efektów ubocznych. Niestety choć żelazo występuje powszechnie, jego wchłanianie z pokarmów jest mocno ograniczone i kształtuje się na poziomie około 10 procent.

Korzystając z produktów naturalnego pochodzenia w dobrze przyswajalnej formie unikniemy bóli brzucha czy zaparć – charakterystycznych dla suplementacji tym mikroelementem.

W walce z niedoborem żelaza wspiera

Zawiera żelazo – składnik niezbędny do regeneracji czerwonych krwinek, a tym samym wspomagający prawidłowe funkcjonowanie serca, wątroby, układu pokarmowego i mięśni. Składnikami dodatkowymi są wyciągi z kopru włoskiego i kłącza perzu, które poprawiają działanie układu trawiennego, co jest istotne w procesie przyswajania żelaza z pożywienia.

Dla kogo? Dla osób, które chcą utrzymać prawidłowy poziom żelaza we krwi. Polecany w stanach zwiększonego zapotrzebowania organizmu na żelazo – w momentach intensywnego wzrostu organizmu (dzieci), w czasie ciąży, karmienia piersią, a także przy diecie, która zawiera małą ilość tego składnika (np. wegetariańskiej).

Zalety: Zawiera dobrze przyswajalne żelazo. Nie powoduje zaparć. Produkt w stu procentach naturalny.

Uwaga! Produkt dostępny jest także w


Źródło: //

Artykuł powstał we współpracy z marką


8 powodów, dla których nie możesz się wahać, mówiąc „nie”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
26 września 2018
Fot. iStock/Martin Dimitrov
 

Miło jest mówić „tak” i widzieć aprobatę i szczęście w oczach drugiej osoby. Jeśli powiesz „nie”, możesz  kogoś zasmucić, zrujnować jego dobre samopoczucie, zranić czyjeś uczucia… Boisz się tego, prawda? Wolisz poświęcić siebie, by zrobić komuś przyjemność. Umiejętność odmawiania wzmacnia nas, sprawia, że czujemy się bardziej pewni siebie. I że lepiej potrafimy odróżnić, kiedy powinniśmy powiedzieć „tak”.

8 powodów, dla których powinieneś być pewny, mówiąc „nie”

1. To ty kontrolujesz swoje ciało

Jesteś panem samego siebie.  Powiedz „nie”, jeśli nie chcesz kogoś pocałować, spać z kimś lub kogoś dotknąć. Nie wolno ci postępować wbrew temu co mówi ci całe twoje wnętrze.

2. Twoja intuicja jest godna zaufania

Jeśli czujesz w swoim sercu, że coś jest nie tak, to podążaj za tym uczuciem.  Kiedy usłyszysz głośne „nie” w swojej głowie, zacznij drążyć, dociekać skąd wzięła się ta myśl.

3. Jesteś wyjątkowy

Jesteś silny, zdolny i inteligentny. Wiesz, jakim wpływom łatwo się poddajesz. Powiedzenie „nie” nie jest najłatwiejsze, ale zawsze miej pewność, że potrafisz to zrobić.

4. To nie koniec świata

Powiedzenie „nie” nie zrujnuje twojego życia ani nie zagrozi fundamentom twoich przyjaźni. Odmawianie, w zdrowej dawce, pozwoli zachować równowagę w relacjach z innymi.

5. Pozostajesz wierny sobie samemu

Mówiąc „nie”, autentycznie żyjesz swoją prawdą.  Nie rób rzeczy, których po prostu nie chcesz zrobić.

6. Powiedzenie „nie” uwalnia

Powinieneś czuć się wzmocniony i pewny siebie, wiedząc, że „nie” uwalnia cię od niechcianych zobowiązań. Jako osoba niezależna masz wolną wolę wyboru sposobu spędzania wolnego czasu. Uwolnij się i podejmuj decyzje, które pozwolą ci żyć.

7. Twój głos powinien być zawsze słyszany

Powiedzenie „nie” pozwala ci się nie zgodzić i wyrazić swoją opinię. Masz głos, użyj go.

8. Jesteś ważny

Jeśli ktoś ci powie, że nie wolno ci mówić „nie”, to znaczy, że cię nie szanuje. Jesteś ważny, liczy się także to, co masz do powiedzenia. Walcz o siebie.


Na podstawie: 


Żadnych wymówek! Ile razy użyliście, któregoś z tych zdań podczas wożenia dzieci (lub je usłyszeliście)?!

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
25 września 2018
Fot. Materiały prasowe

Chyba jestem pod względem zasadniczości dinozaurem, ale przysięgam, że  w mojej 8-letniej karierze rodzica, NIGDY nie zdarzyło mi się przewieźć dziecka samochodem bez odpowiedniego zabezpieczenia. Naprawdę, nie jestem święta, ale słowo daję – ani jednego razu nie było. Dla mnie to granica nieprzekraczalna, choć nie ukrywam, że nie raz budziłam zdumienie, złość, niezrozumienie czy wychodziłam na kompletnego świra. No bo ktoś proponuje przysługę, ratunek z z odwiezieniem do domu, a ja z małym dzieckiem w deszczu zasuwam trzy kilometry piechotą? Wariatka jak nic!

Jakoś od samego początku mojego matkowania, było to dla mnie oczywiste: nie ma fotelika, nie ma jazdy. Ku mojemu zdziwieniu, bardzo wielu rodziców wozi dzieci bez zabezpieczenia, a odmówienie jazdy tych przysłowiowych dwóch kilometrów, budzi reakcję przypominającą głęboki szok. Wiele razy sama zastanawiałam się, czy nie jestem wariatką, za którą uchodzę. Ale skutecznie wyleczył mnie z tych obaw przed ostracyzmem wypadek, no właściwie kolizja, bo wszyscy wyszli ze zdarzenia cało (z wyjątkiem samochodu) z udziałem dwóch całkiem niezłych fotelików i ich pasażerów. Myślę, że dla części z nas, rodziców, dopiero zobaczenie na własne oczy, co się dzieje podczas zderzenia z fotelikami i dziećmi, pozwala uwolnić się od co najmniej kilku wymówek, które uspokoją nasze sumienia.

Co zobaczycie podczas zderzenia, gdy akurat będziecie obserwować swoje pociechy?

Zdecydowanie więcej, niż wasze rodzicielskie oczy są w stanie przyjąć, i przysięgam, że żaden wypasiony film z crash-testów, nie zrobi na was takiego wrażenia, jak widok bezwładnego ciała waszego dziecka. Co jeszcze przeszyje was na ułamek sekundy strachem, z którego trudno się potem pozbierać? Ano widok fotelika, daj boże, że nie był to widok fotelika po wypadku! Ale jeśli fotelik nie jest mocowany na tzw. isofix, jest taki moment (zanim zblokują się pasy bezpieczeństwa), że ów fotelik razem z dzieckiem podrywa się jak „szmatka” do lotu, na dobre kilkanaście centymetrów. Wszystko dzieje się, jak w zwolnionym tempie i trwa całą wieczność – wieczność strachu. Takiego widoku się nie zapomina, więc uwierzcie mi na słowo i przyjmijcie za nienaruszalną zasadę, że urządzenie przytrzymujące dziecko w samochodzie jest potrzebne jak powietrze do oddychania.

Będzie ostro, ale jestem zdania, że jeśli tego się z jakiegoś powodu nie chce zaakceptować, należy jak najszybciej pozbyć się samochodu! Wystarczy wyobrazić sobie, że tego fotelika by nie było… Przestańmy szukać wymówek i usprawiedliwień. Lata zajęło nam wprowadzenie zasady „zero tolerancji” wobec jazdy po alkoholu, najwyższa pora nauczyć się myśleć tak samo o jeździe bez fotelika czy specjalnych pasów adaptacyjnych dla dzieci! Czym to się tak naprawdę różni? Niczym! Nawet część wymówek się ze sobą pokrywa! Zobaczcie sami.

Idę o zakład, że nie ma wśród nas osoby, która by takiej wymówki nie użyła lub nie słyszała w formie namowy!

Ile razy użyliście, któregoś z tych zdań podczas wożenia dzieci (lub je usłyszeliście)?!

To tylko: kawałek, parę kilometrów, parę metrów, itd.

Przecież nic się nie stanie.

To tylko jeden raz.

Nie mam wyjścia, no co mam zrobić?

Nie mogę na to wydawać pieniędzy. To za drogie, a na co dzień nie mam samochodu… itp. itd.

Pojadę powoli…

Nie mam wyjścia, tak się czasem zdarza…

My nie mieliśmy w ogóle fotelików i jakoś żyjemy…

Do każdej z tych wymówek można znaleźć tysiąc historii, gdy właśnie „się stało”. I błagam, nie próbujcie kontrować ich zdaniem „no bez przesady”. Chyba nikt z nas nie powiedziałby tego, komuś, kogo taka tragedia spotkała… więc przesada, jest jak  najbardziej uzasadniona! Mamy tendencję do takiego uspakajania się nawzajem, podtrzymywania tej niewinności grzechu. Nie róbmy tego. Nie warto.

Zero wymówek! Dlaczego???

Dlaczego nie ma wyjątków, nawet jeśli chcecie tylko przeparkować o 5  czy 20 metrów? Wystarczy, że odpowiecie sobie na te kilka pytań:

Kiedy ostatni raz słyszałeś o wypadku, w którym zginął człowiek (a może nawet dziecko)?

Jak często ten wypadek był spowodowany przez pijanego, naćpanego kierowcę, kogoś bez wyobraźni czy pirata drogowego lub nieszczęśliwy zbieg okoliczność (bo np. komuś wysiadły hamulce i zamiast zabić pieszego zdecydował rozbić się o samochód przed nim?)?

Czy  to, że ofiara jechała tylko 5 metrów albo tylko 20 km/h albo była wybitnym kierowcą z wieloletnim stażem, miało to jakikolwiek wpływ na skutki tego, że ktoś w nią „wjechał”? Wskrzesiło ją to?…

Ile razy kręciłeś głową i mówiąc „ależ pech”, gdy wypadek gazety opisywały w podobny sposób: Wyjeżdżała z parkingu… / Nieszczęście, w zaparkowanych samochodzie znajdowało się „X” osób, gdy uderzył w nie…  / Nieszczęśliwy wypadek, kierowca dostał ataku serca i zderzył się z… – itd.?

Właśnie… Możesz mówić sobie milion razy, że masz absolutną pewność, że nikogo nie skrzywdzisz (choć i tak nie możesz tej gwarancji mieć)… ale nic nie daje ci pewności, że ktoś nie skrzywdzi ciebie.

Walkę z przewożeniem dzieci bez zabezpieczenia wspiera – legalne urządzenie do wyregulowania pasów bezpieczeństwa tak, aby bezpiecznie przewozić dzieci od 4 r.ż. – a dokładnie z grupy 2 i 3, czyli powyżej 15 kg masy ciała. Naprawdę, są rozwiązania, o których nasi rodzice i dziadkowie, mogli co najwyżej poczytać w komiksach science fiction. Więc przestańmy pielęgnować w sobie pobłażliwość.

Urządzenie jest banalnie proste. To regulowany pas zakończony po dwóch stronach klamrami do zapinania. Najpierw należy zapiąć dziecko zwykłym pasem, następnie zamontować jedną klamrę przy pasie biodrowym, po czym wyregulować wysokość górnej klamry tak, by był tuż nad ramieniem i na koniec zapiąć górną klamrę. To wszystko.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Jeśli naprawdę zapomnicie podkładki czy fotelika „ten jeden raz”, Smart Kid Belt możecie kupić na stacjach Orlen i Shell. I na miłość boską nie płaczcie nad pieniędzmi! SKB to koszt około 100 zł (w zasadzie 90!), pół biedy jeśli za jazdę bez zabezpieczenia dziecka zapłacić bolesny mandat, gorzej, gdy przyjdzie wam zapłacić najwyższą cenę…!

Szczegółowe informacje znajdziecie tutaj:

„Wiemy, że rodzice wierzą w bezpieczeństwo fotelików. I bardzo dobrze! Wiele z nich to wysokiej klasy urządzenia, które zapewniają najwyższe bezpieczeństwo dzieciom w trakcie podróży. Smart Kid Belt nie udaje i nie mówi, że jest lepszy od nich. Jest jednak urządzeniem, które spełnia swoje zadanie, a poświadczają to testy zderzeniowe przeprowadzone w Europejskich i Amerykańskich instytutach badawczych (PIMOT i CALSPAN). Producenci wielu urządzeń do przewozu dzieci dostępnych na rynku podają do ogólnej wiadomości jedynie fakt posiadania certyfikatu. Smart Kid Belt jest transparentny, dlatego chętnie dzielimy się z Wami wynikami jakie nasze urządzenie osiągnęło w testach zderzeniowych”.

Artykuł powstał we współpracy z Smart Kid Belt


Zobacz także

Jak bardzo spostrzegawczy jesteś? Spójrz na obrazki i odpowiedz na te pytania

Kobieto, masz 40 lat i mówisz, że nic dobrego cię w życiu nie spotka?! Przestań chrzanić. Oddziel grubą krechą to, co było i weź życie w swoje ręce

Mercure Fashion Night by Dorota Goldpoit