Nienaganne maniery, wielkie zmiany i ten angielski akcent. „Downton Abbey” – najlepszy brytyjski serial ostatnich lat

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
24 lipca 2017
fot. screen z YouTube/ JoBlo TV Show Trailers
fot. screen z YouTube/ JoBlo TV Show Trailers
 

Podobno jedyną pewną rzeczą w życiu jest zmiana. O prawdziwości tego powiedzenia z pewnością przekonują się bohaterowie szóstego sezonu serialu „Downton Abbey”, dla których stara, dobra Anglia, jej tradycje i obyczaje nabierają nowych kształtów i kolorów. Oto nadchodzi nowe i nawet nienaganne maniery i tytuł szlachecki nic nie może na to poradzić.

Telewizyjny hit

„Downton Abbey” zadebiutował w 2010 roku, szybko podbił serca telewidzów i zdobył uznanie krytyków. Serial przedstawiający losy mieszkańców i pracowników angielskiej posiadłości dla wielu był swoistą lekcją historii i obrazem burzliwych zmian w społeczeństwie i obyczajowości Brytyjczyków. Dla Amerykanów, którzy zachwycili się produkcją, przedstawione w niej konwenanse, five’o’clocki, angielskie maniery i przywiązanie do tradycji było czymś niesłychanie egzotycznym, a przez to wciągającym i intrygującym (no i ten angielki akcent, któremu nie sposób się oprzeć!). Przez kilka lat świat śledził losy rodziny Crawley’ów, ale wszystko, co dobre, kiedyś się kończy i oto przyszedł czas na powiedzenie im „do widzenia” – a raczej „goodbye”. I dla telewidzów, i dla bohaterów serialu, szósty sezon oznacza koniec pewnej epoki.

Serialowa lekcja historii

Przez pięć sezonów „Downton Abbey” fascynował i zachwycał, zapewniał nam wzruszenia, radości, smutki i skandale. Dla wielu serial był też źródłem wiedzy na temat historii Anglii i stosunków pomiędzy arystokracją, a klasami niższymi.  Z zaciekawieniem oglądaliśmy pokaz najlepszym manier, dobrych obyczajów i savoir – vivre’u, ale ten nieco dziwny z dzisiejszej perspektywy świat właśnie dotarł do swojego kresu – oto nadeszło nowe, inne, bardziej liberalne. Kończą się kolacje, na które trzeba przebierać się w strojne suknie, ludzie przestają mieszkać w wielkich pałacach, kobiety głośno wyrażają swoje zdanie i stają się bardziej niezależne, a granice pomiędzy klasami nie są już tak wyraźne jak dawniej (choć do ich zatarcia jeszcze daleka droga). A co najważniejsze, zmienia się także myślenie ludzi i ich światopogląd – u jednych nieco szybciej, inni potrzebują więcej czasu na oswojenie się i powolne pogodzenie z nowym światem.

czteropłytowe wydanie szóstego sezonu "Downton Abbey" to prawdziwa gratka dla miłośników serialu

Czteropłytowe wydanie szóstego sezonu „Downton Abbey” to prawdziwa gratka dla miłośników serialu.

Miłość, sekrety i tajemnice

„Downton Abbey” to jednak przede wszystkim opowieść o ludziach, ich uczuciach, lękach, namiętnościach i pragnieniach. Serial pokazuje nam, że bez względu na to, czy jest się lady pijąca herbatę z filiżanki, czy służącą, która owy napój serwuje, w każdym człowieku drzemią podobne emocje, każdy ma własne marzenia, wrodzone umiejętności, a nawet talent, który czeka na odkrycie. Kamerdyner, który okazuje się urodzonym pedagogiem, lokaj, który odkrywa w sobie żyłkę pisarską, pomoc kuchenna, której ciężką pracą udaje się zdobyć wykształcenie i w której rodzi się świadomość polityczna, czy córka lorda, która staje się niezależną bizneswoman i kobietą sukcesu – oto jedynie część nowości, które serwuje nam szósty sezon „Downton Abbey”.

Dla starszego pokolenia nadchodzące zmiany będą trudniejsze do przyjęcia. Przez lata stare tradycje, obyczaje i zasady stały na straży istniejącego świata i choć nie zawsze sprawiedliwe (zwłaszcza dla klas najniższych), to jednak znane i bezpieczne. Co dziwniejsze, trudniej jest je znieść staremu, oddanemu kamerdynerowi niż lordowi, który jest nawet pouczany przez swojego podwładnego o tym, co wypada i jakich tradycji powinien przestrzegać ze względu na swoje szlacheckie położenie. Bez wątpienia sceny z udziałem Carsona (Jim Carter) należą do zabawniejszych w tym sezonie, a jednocześnie najlepiej pokazują, że zmiany tylko pozornie wydają się czymś łatwym i oczywistym. Uśmiech i zachwyt budzi też hrabina Violet Crawley (fenomenalna Maggie Smith), na której ironiczne komentarze i małe złośliwości mogliśmy liczyć od pierwszego odcinka.

Rodzinna zawierucha z (happy?) endem

Szósty sezon to także zawirowania i trudne relacje pomiędzy lady Mary i lady Edith. Siostry od zawsze rywalizowały ze sobą, kłóciły się i miały odmienne poglądy niemal na każdy temat, a w finałowym sezonie wyraźnie widać, jak wielka jest miedzy nimi przepaść i jak niewiele sympatii. Choć ostatecznie dojdą do wniosku, że chcąc nie chcąc muszą trzymać razem, bo pewnego dnia z tego dobrze znanego im świata zostaną już tylko one, to czeka je wiele emocjonalnych, bolesnych i trudnych wydarzeń. Mary, jako kobieta charakterna, pokaże swoje gorsze oblicze, złośliwość i bezwzględność wobec siostry, a Edith będzie musiała odnaleźć w sobie wystarczająca siłę, by znieść kolejne przeszkody od losu i ciosy ze strony (teoretycznie) najbliższej osoby.

Choć wielu miłośników serialu zasmuca wieść o zamknięciu bram do posiadłości Downton Abbey, to finałowy sezon zmierza do szczęśliwego happy endu i rozwiązania spraw każdego z bohaterów. Zostawiamy ich w zupełnie innym świecie, ale z przekonaniem, że prędzej czy później, każdy z nich jakoś sobie w nim poradzi i zaaklimatyzuje się w nowej epoce. A kiedy zatęsknimy za podglądaniem życia mieszkańców góry i dołu pałacu, będziemy mogli sięgnąć do DVD z serialem i ponownie przeżyć przygodę w starym, dobrym, angielskim stylu. Obowiązkowo wznosząc przy tym toast dobrą herbatą.

Zapisz

Zapisz


Proste słowa i małe gesty, czyli o wielkiej mocy życzliwości

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
24 lipca 2017
Fot. iStock/PeopleImages
Fot. iStock/PeopleImages
 

– Wystarczy miłe słowo. Wystarczy uśmiech, spojrzenie. I możemy zmieniać świat – twierdzi Anna Cwojdzińska, psycholog z Uniwersytetu SWPS w Poznaniu. – Wiedza o tym, że czynione dobro do nas wraca, nie jest niczym nowym. Ludzkość ma tę świadomość od tysięcy lat. Mówią o tym religie, zwraca na to uwagę filozofia – czyli o tym, jak ważne są małe proste gesty i o niesamowitej psychologicznej sile życzliwości.

Niby każdy potrafi powiedzieć, czym jest życzliwość. Według definicji Random Acts of Kindness Foundation, czyli amerykańskiej fundacji propagującej ideę życzliwości, to „naturalna właściwość, wyrażana poprzez akty dobrej woli, odzwierciedlające troskę o siebie i innych”. Według psycholog Anny Cwojdzińskiej jej źródłem są empatia i współczucie.

Życzliwe dbanie o siebie jest uznawane za czynnik dla psychologicznego i społecznego dobrostanu. Zdolność do odczuwania empatii i współczucia w stosunku do własnej osoby jest niezwykle ważna i przenosi się także do naszego obcowania w społeczeństwie. – Jest ona ujemnie skorelowana z agresją i przemocą, co oznacza, że im bardziej jesteśmy empatyczni, tym mniejsze mamy skłonności do krzywdzenia innych– tłumaczy psycholog.

Fot. iStock / Redrockschool

Fot. iStock / Redrockschool

Jednak przede wszystkim najważniejsza jest jednostka. Jaki wpływ ma okazywanie sobie życzliwości i bycie dla siebie dobrym? Według psycholog warto się sobą zaopiekować, ponieważ wpływamy wtedy na stan zdrowia. W ten sposób poprawiamy nastrój, obniża się poziom odczuwanego lęku i niepokoju, lepiej radzimy sobie ze stresem. Jednocześnie wzrasta nie tylko zdolność współodczuwania z sobą samym, lecz i poziom satysfakcji z życia.

Podobne korzyści przynosi okazywanie wdzięczności, która jest jedną z odsłon życzliwości. – Dobre uczynki dla wielu z nas są też okazją do zrobienia czegoś nowego. To sprawia, że fundujemy sobie trening elastyczności, zwiększa się nasza zdolność adaptowania się do zmieniających warunków – opowiada Anna Cwojdzińska. – Obie te rzeczy, czyli dobro i rzeczy nowe w odpowiednim natężeniu, także podnoszą poziom satysfakcji z życia – dodaje.

Wdzięczność powinniśmy okazywać każdego dnia. Za co możemy dziękować? Za wszystko. Za to, że możesz wypić dobrą kawę, za uśmiech bliskiej osoby, za to, że możesz iść na spacer. Dr Robert Emmons, psycholog oraz profesor na Uniwersytecie Kalifornijskim w Davis, który całe swoje życie naukowe poświecił badaniu wdzięczności, stworzył listę korzyści, które pojawiają się, kiedy ją odczuwasz. Oto one:

  1. Stajesz się szczęśliwsza, bo twoje poczucie szczęścia zwiększa się o min. 25 proc.
  2. Lepiej śpisz
  3. Masz więcej chęci do działania, zwiększasz swoją życiową energię
  4. Odczuwanie wdzięczności, szczególnie w trudnych sytuacjach, pozwala lepiej sobie z nimi radzić. Zmniejsza także ryzyko pojawienia się depresji pod wpływem ciężkich doświadczeń
  5. Wzmacniasz swój system odpornościowy, ponieważ obniżasz poziom odczuwanego stresu
  6. Nie trzymasz w sobie negatywnych emocji, bo jesteś skłonna do wybaczania
  7. Dbasz o swoje zdrowie, więcej ćwiczysz. Masz świadomość, że nie jest to coś danego na zawsze i musisz o siebie zadbać
  8. Cieszysz się życiem, bo dzięki większej empatii jesteś w stanie zbudować trwałe i szczere relacje z innymi ludźmi. Wiesz, że jest to cenniejsze niż dobra materialne

Ostatni punkt jest naprawdę ważny i prowadzi do osiągnięcia stanu „subiektywnego dobrostanu”. Jeśli jesteśmy empatyczni, podejmujemy zachowania prospołeczne, które podnoszą stopień w jakim jesteśmy akceptowani przez grupę. A bycie lubianym, docenianym jest źródłem zadowolenia i sprawia, że żyje nam się lepiej.

Czy jesteśmy w stanie zarazić się wdzięcznością? Psycholog Anna Cwojdzińska twierdzi, że w dużym stopniu tak. – Na przykład rodzina ma wpływ na kształtowanie postaw. Wiemy, że styl wychowania wpływa na zdolność do regulacji emocji, a postawa uważności i zaangażowania może mieć pozytywny wpływ na radzenie sobie w rodzinie z trudnymi zachowaniami dzieci – tłumaczy. Dzieci obserwują zachowania rodziców i mają tendencję do ich naśladowania.

Dlatego warto dawać im dobry przykład. Poza tym rozwijanie kompetencji społeczno – emocjonalnych jest kluczem do sukcesu zarówno w szkole, jak i w życiu. Badania wskazują, że wysoki poziom kompetencji społecznych i emocjonalnych jest powiązany z wyższym poziomem dobrostanu i lepszymi wynikami w nauce, podczas gdy trudności w tym zakresie mogą prowadzić do całej gamy problemów osobistych, społecznych i związanych z przyjmowaniem wiedzy i zaangażowaniem na zajęciach.

Bycie życzliwym przynosi wiele dobrego. Dlatego warto praktykować ją na co dzień. – Dobre uczynki, przyjazne nastawienie, życzliwa troska o siebie i innych są tym, co czyni nasze życie pełnym, sensownym, tym co sprawia, że czujemy się dobrze – tłumaczy Anna Cwojdzińska i dodaje na koniec: -Wystarczy miłe słowo. Wystarczy uśmiech. Wystarczy spojrzenie. I możemy zmieniać świat.

Źródło: ,


Prysznic, herbata, drzemka – tego nie rób po jedzeniu!

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
24 lipca 2017
Fot. iStock / PeopleImages
Fot. iStock / PeopleImages

Każdy dobrze wie, że jakość, ilość, a nawet sposób jedzenia ma niebagatelny wpływ na nasze zdrowie i dobre samopoczucie. Często jednak nie zdajemy sobie sprawy, ze równie istotne jest to, co robimy po jedzeniu, a raczej to, czego robić nie powinniśmy. Oto siedem rzeczy, od których warto powstrzymać się po posiłku, bo mogą wyrządzić więcej złego niż dobrego.

Picie herbaty

Choć herbata jest smaczna i zdrowa, to warto unikać jej picie godzinę przed i godzinę po posiłku. Jej liście maja odczyn kwaśny, co zwłaszcza w połączeniu z białkami może zakłócać procesy trawienne. Picie herbaty bezpośrednio po jedzeniu może też wpływać negatywnie na przyswajanie żelaza przez nasz organizm.

Branie prysznica

Warto poczekać z prysznicem co najmniej pół godziny po jedzeniu, bowiem nasz organizm skupia się na dostosowaniu temperatury ciała do ciepłej wody zamiast na „przetwarzaniu” spożytej żywności, co może powodować spowolnienie procesów trawiennych i rozmaite trudności.

Jedzenie owoców

Specjaliści zalecają, by owoce jeść co najmniej trzy godziny po obiedzie lub rano, na śniadanie, na pusty żołądek. Zjedzone zaraz po mięsnym daniu lub pełnoziarnistych produktach zatrzymują się w żołądku i zaczynają fermentować, co może wywołać ból brzucha i wzdęcia. Ponadto nasz organizm nie będzie mógł w pełni skorzystać z zawartych w owocach cennych składników odżywczych.

Ćwiczenia

Zabieranie się za ćwiczenia z pełnym brzuchem to kiepski pomysł – organizm potrzebuje czasu na strawienie spożytych produktów, a wysiłek po posiłku może spowodować wzdęcia, wymioty, zgagę i refluks. Poza tym, trening nie będzie efektywny z powodu poposiłkowej ociężałości, wiec lepiej dać sobie dwie godziny zanim ruszymy na siłownię, ścieżkę rowerowa czy basen.

Spacer

Spacer po posiłku co prawda wdaje się dobrym pomysłem, ale może lepiej warto zaczekać chwilę od ostatniego kęsa. Zbyt szybkie zerwanie się od stołu i ruszenie na przechadzkę może wywołać refluks i nadkwasotę, a nadmiar kwasów w żołądku zakłóci prawidłowe przyswojenie składników odżywczych z pokarmu.

Drzemka

Pół godzinki dla słoninki? Kolacja zaraz przed snem? Nic z tego! Po posiłku warto odczekać około dwóch godzin zanim położymy się na drzemkę lub udamy na nocny spoczynek. Dzięki temu unikniemy wzdęć, bólów żołądka, problemów ze snem, a badania wykazały, że taka przerwa zmniejsza także ryzyko udarów!

Palenie papierosów

Nie ma to jak papierosek po dobrym obiedzie… Ta przyjemność ma jednak swoje ciemne strony – palenie zabiera tlen potrzebny do prawidłowego trawienia, a toksyny zawarte w papierosach ograniczają wchłanianie cennych substancji odżywczych. Niektórzy twierdzą też, że jeden papieros zapalony po obiedzie szkodzi niemal tak samo, jak dziesięć spalonych o innej porze – to nie brzmi dobrze, więc może lepiej odpuścić?


 

Na podstawie:

Zapisz

Zapisz


Zobacz także

Fot. Archiwum prywatne Iwony Niedźwiedź.

Iwona Niedźwiedź: „O profilaktyce trzeba przypominać”

Im jesteśmy starsi, tym mniej ludzi wokół nas. I to jest świetne!

Im jesteśmy starsi, tym mniej ludzi wokół nas. I to jest świetne!

Fot. iStock / anyaberkut

Kobieto zrób coś dla siebie!

www.cialis-viagra.com.ua/sialis-tadalafil/sialis-5-mg/

www.farm-pump-ua.com/anapolon1.html

дженерик левитра софт отзывы