Oni z pewnością zasługują na miano super ludzi!!! Obejrzyj koniecznie

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
28 lipca 2016
Fot. Screen / You Tube
 

Za chwilę czekają nas emocje związane z Igrzyskami. Ci, którzy kochają sport i nawet ci, którzy kochają go mniej będą emocjonować się osiągnięciami sportowców. Będą zachwycać się wynikami, nowymi rekordami. Tymczasem zapominamy, że zaraz po igrzyskach zaczyna się paraolimpiada, z której nasi wyjątkowi sportowy cztery lata temu przywieźli aż 36 medali!

Czasami mam wrażenie, że to, co paraolimpijczycy są w stanie zrobić ze swoim nieidealnym ciałem, wykracza poza wszelkie normy. Ta wiara we własne możliwości, determinacja, upór i ambicja… – tego powinniśmy się od nich uczyć i za to bezwzględnie podziwiać sportowców z niepełnosprawnością.

Na całym świecie paraolimpiadę oglądają miliony ludzi, ale nie w Polsce – u nas jest marginelizowana. Czas to zmienić. Zobaczcie, jak sportowców, którzy będą walczyć w Rio de Janeiro promuje Channel 4.

Trudno się nie wzruszyć i nie otworzyć oczu ze zdumienia…


Najbardziej żałuję, że… 7 rzeczy, których ludzie żałują, gdy spoglądają w przeszłość

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
28 lipca 2016
Najbardziej żałuję, że...
Fot. iStock / vitapix
 

Życie jest pełne ironii. Wielu z nas żyję (i często mowa o całym życiu) robiąc rzeczzy, których nie lubi, nie chce robić – wreszcie ich nie cierpi – zaniedbując te wszystkie rzeczy, osoby i czynności, które szcze rze kocha. Refleksja zazwyczaj pojawia się dopiero wtedy, gdy coś nas do tego zmusi. Niestety nazbyt często, tym czymś jest własne przemijanie. Moment, w którym obracamy na chwilę głowę do tyłu – zbyt często pojawia się dopiero wtedy, gdy w do przodu już patrzeć zwyczajnie nie możemy, bo niewiele jeszcze tam na nas czeka.

I niby każdy z nas wie, każdy słyszał lub czytał, jak osoby, w których życiu zaszła rewolucja albo te, które powoli świat żegnają mówią:

Najbardziej żałuję, że…

1. Nie miałem dość odwagi by być sobą

Uczyłem się tego, czego nie chciałem, robiłem to, czego nienawidziłem.

Słuchałem innych, choć się z nimi nie zgadzałem.

Bałem się swoich pomysłów.

Byłem głuchy na swoje pragnienia.

Widziałem wszystko i wszystkich poza sobą.

Bałem się:
– nie mieć racji,
– przegrać,
– zaryzykować,
– upaść,
– szyderstwa,
– wzroku obcych,
– dezaprobaty bliskich,
– zmian,
– kosztu ewentualnego sukcesu.

… żyć naprawdę – tego też się bałem, to trudniejsze…

2. Byłem nieszczęśliwy w pracy – zamiast podjąć ryzyko i robić to, co kocham

Bo ktoś dawno temu powiedział mi, że tak trzeba.

Ktoś inny mi to pokazał.

A najbliższe mi osoby, tak samo pędzące w kołowrotku jak ja – mi w tym przyklasnęły.

Przeżyłem tak całe życie – przez chwilę myślałem, że to sukces…

3. Spędzałem za mało czasu z rodziną

Byłem zbyt zajęty robieniem dla nich TEGO WSZYSTKIEGO. Robiłem tak wiele, że dla nich nie miałem już ani czasu, ani siły, ani chęci.

Nie grałem z synem w piłkę – bo pracowałem na jej najnowszy model.

Nie głaskałem mojej żony po włosach – bo byłem zbyt zajęty tym, żeby nie musiała się martwić i mogła iść do fryzjera.

Nie czytałam córce bajek – bo romansowałam z klawiaturą, by zrobił to ktoś za mnie na najlepszym kółku teatralnym.

Nie plotłam jej warkoczy – bo spłacałam swoim czasem dodatkowy samochód, którym nie miałam kiedy jej wozić.

Nie kochałem się z żoną – bo byłem na drugim końcu świata, by spała spokojnie.

Nie trzymałam go za rękę – bo mijaliśmy się w drzwiach, każdy nas tak bardzo chciał coś światu udowodnić.

Nie całowałem jej w czoło na dobranoc – bo nagle okazało się, że wyjeżdża już na studia. Nie wiem kiedy ten czas minął.

4. Za dużo pracowałem – zamiast korzystać z życia

Bo wierzyłem kiedyś, że tylko ciężka praca jest wartością samą w sobie, bo mniemałem, że beze mnie tak wiele rzeczy się nie uda – przecież nie może się udać, gdy nie ma przez chwilę kogoś, kto to wszystko „trzyma”. Bo przecież nikt tak ciężko nie pracuje, tak dobrze, nikt nie jest tak zaangażowany – byłem z tego taki dumny. Aż do teraz, gdy jestem już na końcu życia i gdy…

– nie mam juz dość siły ani możliwości, żeby robić to nadal – a  nie umiem inaczzej żyć,
– gdy choroba pokazała mi, jak wiele rzeczy w życiu już nigdy nie zrobię – a przecież mogłem, tylko przegapiłem,
– gdy świat krzyczy mi ze wszystkich stron, że ja i moja praca jesteśmy mu już niepotrzebni, bo się zmienił – a ja czuję, że przecież nic innego ze mnie nie zostało: ani zdjęcia z Bieszczad, ani puchar za zawody w piciu piwa, ani ciepłe spojrzenia dzieciaków z sąsiedztwa, którcyh kiedyś, czegoś nauczyłem
– gdy mam pieniądze, za które nie mam czasu nigdzie pojechać
– domy, których nie mam komu zapisać
– doświadczenie, którym z nikim się nie podzieliłem
– gdy wiem, że to wszystko „czym” byłem zniknie razem ze  mną, jeszcze bardziej boli, że przeżyłem całe życie „niepotrzebnie”.

5. Nie utrzymywałem kontaktu ze starymi znajomymi

Powodów było dużo. każdy nas wpadał w to swoje życie po uszy. Problemy, praca, dzieci, dom – czas. ten płynął nieubłaganie, a my po prostu mu się poddawaliśmy. Najpierw przestaliśmy do siebie jeżdzić na wakacje, wpadać na kawę, jak niegdyś – bo przecież kazdy z nas rozumiał, że nasze życia się zmieniają. Gówno prawda! To my je zmienialiśmy, to my wybieraliśmy. I to nasze 2 godziny w tygodniu, 2 tygodnie w roku – stawały się coraz bardziej odległe, poprzesuwane jak suwaki w kaledarzu. Potem przestaliśmy do siebie wysyłac karty i listy na urodziny, bo przecież jest telefon.  Dzwonić też przestaliśmy, bo przecież łatwiej i szybciej można wysłac SMS-a, i nie trzeba się w nim mierzyć ze wstydem, że przegapilismy o dwa dni urodziny przyjaciela, bo przecież urodzin przyjaciela się nie przegapia. A jak się do kogoś piszę życzenia SMS-em, to chyba nie jest juz przyjaciel. Prawda?

Tylko przez ostatnie lata tych SMS-ów, straciliśmy wzajemnie większość przyjaciół. Może poumierali, wyjechali – nie wiem. Nie dowiem się dziś, czy powinienem już po nich płakac. Żałuję. Bo kiedyś to nie były bezwartościowe i śmieciowe znajomości. To my je na nie zamieniliśmy.

6. Nie wyrażałem swoich prawdziwych uczuć

Uczucia, to takie dziwne słowa. Mam dziś na nie więcej czasu niż zwykle, bo coś w pewnym momencie poszło nie tak. Tak myślę, teraz ma to czas. Szpital daje człowieku bardzo dużo czasu i bardzo dużo uczuć. Nie wiem dlaczego mówi się o szpitalach, że są takie zimne i obce. Tu pęka więcej emocji niż na niejednym weselu. Ludzie godzą się, tęsknią, płaczą, cieszą, wreszcie żegnają… Każda sala zbrukana jest morzem emocji – cudzych i tych, które odkładałeś całe życie.

Nie mówiłeś jej jak bardzo ją kochasz, gdy leżeliście obok siebie w łóżku. A teraz, gdy ona może tylko trzymać cię za rękę powtarzasz to ciągle. Smutne tylko jest to, że nie masz już dość czasu, by powiedzieć to tyle razy, ile tego w waszym życiu zabrakło.

Ona nigdy nie chiała pokazać światu jak bardzo się boi, że nie ma już siły. Teraz boi się czegoś innego, boi się tak bardzo, że pozowliła tym wszystkim emocjom wyfrunąc z klatki. A im jej strach jest większy, tym jest silniejsza w tej swojej wolności.

Nigdy nie mówiłem mu jak bardzo jestem z niego dumny. Jak wiele znaczy dla mnie to, co osiągnał. Mój syn. Mój. Też zostanie za niedługo ojcem, jak ja. Może gdybym był kiedyś inny przyjechaliby na te święta, gdy byłem jeszcze w domu. Miałbym teraz tu nasze zdjęcie na szafce. Nie mam. Dzwoni do mnie. Mówi, że wpadnie w przysżłym tygodniu, żebym się nie łamał, że to ja nauczyłem go jak być twardym, więc teraz nie moge sie poddać. Ale już dawno nie walczę, nie potrzebnie tak wiele lat walczyłem z nim – niepotrzebnie pytałem: „Piątka, a dlaczego nie szóstka?”, „no sztuką nie było dostać się na te studia, musisz mieć wieksze ambicje”. Może mówi do niej wieczorem, gdy zasypiają „tata już taki jest, ale na swój sposób mnie kocha” – a ja dziś wiem, że nie chcę by mój wnuk, tak mówił kiedyś o nim. Choć nadal nie umiem tego powiedzieć.

7.  Nie podróżowałem / poznałem zbyt mało świata 

Bo nie miałem na to czasu, bo szkoda mi było pieniędzy, bo zawsze znalazł się powód. I nawet nie żaluję tych wakacji na egzotycznej wyspie na których nigdy nie byłem. Żałuję, każdej jednodniowej wycieczki pociągiem, spacery po lesie, który przecież od stu lat był tak blisko – a dla mnie za daleko. Już nigdy nie dowiem się, co jakaś pani Jadzia, która sprzedaje swojskie kiełbasy sądzi o moim kapeluszu, ani jak to jest zdobyć szczyt w Tatrach. Ani nawet nie sprawdzę, czy ptaki nad Biebrzą śpiewają choć odrobinę inaczej.

Nie pokaże moim dzieciom Czech, Paryża czy portu w Szczecinie. One już dawno tam były – albo mówią: – Będzie jeszcze czas tato, jak się trochę odkujemy, ty całe życie spędziłeś tutaj i byłeś szczęśliwy – nieprawda, nie byłem. Może dopiero teraz do mnie to dotarło. Teraz wiem, że mogłem w życiu zobaczyć i pokazać wam więcej, częściej. Choćby te 50 km od domu. Nauczyć was poznawać świat inny, nie tak zmęczony jak my.

Najbardziej żałuję, że…

… ale uparcie staramy się tego zbyt głośno nie słyszeć. Bo chyba bardziej od tego, że kiedyś będziemy żałować boimi się, że dziś bedziemy musieli ciężką pracą coś zmienić. A ja życzę nam wszystkim, żebyśmy  nie musieli się bać – ani zmian dziś, ani straconego czasu kiedyś.


Źródło: lifehack.org


Pierwszy krok w miłości do swojego ciała. Zrób go dla siebie

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
28 lipca 2016
fot. iStock/purposefully

Dużo mówi się o tym, że każda z nas powinna zaakceptować swoje ciało. I dobrze, że zaczyna się dyskusja w tym temacie, ale trochę gorzej, że kolejny raz każda z nas słyszy od kogoś zza szklanego ekranu, co powinna zrobić. Bo zamiast mówić, że powinnyśmy, lepiej byłoby powiedzieć, jak do tego doprowadzić. Doskonale wiem, że to trudne i wielowymiarowe zadanie, ale poznałam też jeden sposób na pokochanie siebie, którym chciałabym się z wami podzielić.

Stop porównywaniu

Zacznijmy od tego, że na różnorodność kobiecych ciał trzeba patrzeć z ogromną świadomością. Niby wszystkie zdajemy sobie sprawę z unikalności swojego DNA, a i tak chcemy wyglądać perfekcyjnie jak po użyciu Photoshopa czy innego programu graficznego, który w pięć minut wygładzi nam twarz, usunie boczki, a przy okazji jeszcze doda trochę więcej makijażu i objętości włosom. Porównujemy się do innych bez przerwy, chociaż powinnyśmy się skupić na sobie. Tak, to kolejny banał, ale uwierzcie – działa. Czasami zastanawiam się, jakim cudem nikt nie wymyślił aplikacji, w której mogłybyśmy się porównywać do innych dziewczyn. Wiecie, tak jak porównuje się sprzęt elektroniczny przed zakupem w sklepie internetowym. Coś mi się wydaje, że to byłby hit, zaoszczędziłby wiele czasu, który bezsensownie spędzamy przeglądając profile koleżanek.

Ocenisz ją? Oceniasz siebie!

Na pewnym spotkaniu z psychologiem, bardzo sympatyczna pani uświadomiła nam, że jeżeli nie lubimy danej cechy u kogoś, np. spóźnialstwa, najprawdopodobniej nie lubimy jej także u siebie, tylko do tego jest nam się już ciężej przyznać. Oceniając ludzi nie tylko pod względem charakteru, ale i wagi, kształtu ciała czy wyrazu twarzy, oceniamy przy okazji siebie. A przecież taki osąd potrafi być krzywdzący dla każdego, o kogo kogo dotyczy, ale także dla ciebie. W moim przypadku ocenianie innych polegało na krytyce grubszych dziewczyn za to, że ubierają się zbyt kolorowo, a przecież powinny chodzić ubrane skromnie i nie zwracać na siebie uwagi. Nie wiem, skąd mi się to wzięło, ale zazdrościłam im. Potrafiły podkreślić swoje atuty, podczas gdy ja sama nie miałam odwagi założyć czegoś innego poza czarnym, długim swetrem i dżinsami.

Przełam się

Jedynym najszybszym rozwiązaniem, które pomoże ci się wyłamać z zaklętego kręgu oceniania innych i siebie samej jest zauważanie. Zauważanie tego, czego w sobie nie lubisz, co chciałabyś zmienić albo wręcz przeciwnie – czego zazdrościsz innym, a chciałabyś przenieść do swojego życia. Nie mówię tutaj o milionach dolarów i wakacjach na Bali, ale o tej najważniejszej rzeczy – akceptacji swojego ciała.

iStock_22094374_MEDIUM

Szczere przyznanie się przed sobą do swoich wad może być naprawdę bolesne, ale przy okazji oczyszczające. W międzyczasie zadaj sobie dwa pytanie: Czy to prawda, że tylko idealnie chude dziewczyny mogą być piękne? Co tak naprawdę znaczy piękno? Nie mam zamiaru mówić, kto może być piękny, a kto nie, bo według mnie nie ma kobiet brzydkich, są tylko takie, które nie wierzą w swój potencjał i po prostu go nie wykorzystują.

Do startu, gotowa?!

Nie dam ci gotowej recepty na to, jak w dwóch krokach pozbyć się nienawiści do swojego ciała i ciągłego oceniania siebie i innych, tabletek też niestety na to nie ma, przynajmniej na razie, bo na większość rzeczy już są. Wmawianie sobie, że po prostu musisz przestać myśleć negatywnie o innych kobietach po prostu nie działa. Jedynym wyjściem z tej krytycznej sytuacji jest rozpoczęcie powolnego i bardzo delikatnego procesu, dzięki któremu będziesz zauważać, co dzieje się dookoła, ale przede wszystkim, co tak naprawdę siebie w tobie. Czasem sprawcą wszystkiego co złe w naszych relacjach z ludźmi są kompleksy, które pojawiają się już we wczesnym dzieciństwie. Myślimy sobie, że definicją nas jest numer, który pojawia się na wadze czy rozmiar, który nosimy. Chociaż tak naprawdę piękno nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek matematyką, pomimo wszelkich zapewnień, że symetryczność jest najbardziej pożądana. Bzdura! Każda z nas jest piękna!

Zadanie domowe

Dawno takiego nie miałaś, co? Pewność siebie i akceptacja nie przyjdzie jednak sama, to naprawdę trudna i niejednokrotnie bolesna ścieżka, ale wiecie co? Naprawdę warto! Codziennie przez pięć minut staraj się przeglądać zdjęcia pięknych kobiet w różnych rozmiarach i kształtach. Nie chodzi tu o typowe modelki, ale raczej kobiety, które nie wstydzą się swojego ciała. Zdjęć jest pełno! Tumblr, Instagram, Pinterest – na pewno nie będziesz miała problemu ze znalezieniem. Zapisuj wszystkie myśli, które przychodzą ci do głowy w czasie małego „seansu”. Nie oceniaj, a raczej dostrzegaj swoje odczucia, a następnie ze spokojem przeczytaj, co napisałaś. Ok, nie zadziała od razu, ale najważniejsze jest zrozumienie, że nie tylko Heidi Klum może być piękna. Tak długo, jak sama nie zaakceptujesz siebie i nie pokochasz swojego ciała, będziesz oceniać innych, a przy okazji ranić samą siebie, czy na pewno tego potrzebujesz? Pamiętaj, każda z nas jest unikalna na swój sposób i pora to docenić!


Zobacz także

9 rad lekarza, jak przetrwać upał. Są rzeczy, których absolutnie nie powinieneś robić!

List do syna, którego będę miała: nie pozwól żadnej dziewczynie zniszczyć dobrej miłości, którą w końcu nadejdzie

O jakich wakacjach marzymy? Zobaczcie wyniki naszej wakacyjnej sondy 🌴