PORANNA KAWA Z PODCASTEM W TLE

Midoblog
Midoblog
2 sierpnia 2016
IMG_6338
 

Dzisiejsza chwila na poranną kawę zamieniła się w kilka godzin. Nawet nie wiem kiedy i jak ten czas zleciał. Za to wykorzystałam go bardzo pożytecznie.

Ostatnio przekonuję się, jak niekończącą się skarbnicą wiedzy jest internet. Wystarczy tylko mądrze szukać. Dziś odkryłam PODCASTY. Mam nadzieję, że nie wyjdę na wielka ignorantkę, ale naprawdę nigdy wcześniej to określenie nie obiło mi się o uszy. I takim oto sposobem spędziłam czas na szukaniu definicji i poznaniu nazwy, która nic mi nie mówiła.

Co się kryje pod nazwą?

Nazwa oczywiście pochodzi ze Stanów.

„Pod” to skrót od iPoda, „cast” – od „broadcast” czyli transmisja, przekaz. W skrócie można by podcasty określić jako internet do słuchania. Takie radio, w którym sami wybieramy audycję, której chcemy słuchać. Mamy tu również możliwość subskrybowania interesujących nas autorów. Program sam zadba o aktualizację najnowszych odcinków, do których mamy dostęp w dowolnym czasie.

Dla każdego coś mądrego

W sieci każdy znajdzie coś dla siebie. Mnie  ogrom podcastów szczerze zaskoczył, żeby nie napisać przytłoczył. I naprawdę dziwi mnie to, że tak długo żyłam w nieświadomości istnienia tego rodzaju przekazu. Podcasty uczą – możemy uczyć się języka japońskiego (), czy szlifować nasz angielski (); przekazują spora dawkę wiedzy (m.in. o finansach, edukacji, biznesie, sporcie, grach komputerowych, historii) a nawet motywują do działania.

Polskie podcasty

Jeszcze kilka lat temu polskie podcasty były w powijakach. Owszem, dziś większa część to anglojęzyczne teksty. Jednak liczba tych w języku ojczystym jest coraz większa i coraz ciekawsza. Własną podcastingową platformę uruchomiło . Część swoich programów w ten sposób udostępnia również oraz RMF FM. Zapewne znajdziesz o wiele więcej audycji i stacji, które korzystają już z tej formy przekazu. Ja już teraz mogę polecić dwa, których słuchałam pisząc ten tekst – Jasona Hunta (oczywiście) oraz (WNE).

Dlaczego podcasty?

Po pierwsze, możemy wykonywać podczas słuchania inne czynności, jak np spacery, bieganie czy chociażby sprzątanie. Po drugie – audycje możemy pobrać na na telefon i odsłuchać gdziekolwiek jesteśmy. Co więcej, wybieramy sami daną tematykę, na którą właśnie mamy ochotę. Nikt nam niczego nie narzuca. To naprawdę daje nam niesamowity komfort.

Dla mnie najważniejszym aspektem jest uczenie się i teksty motywacyjne. A Ty znajdziesz tu coś dla siebie?

Jak zacząć

Do odsłuchiwania najlepsza jest aplikacja zainstalowana na telefonie. Tu znajdziecie dwa filmiki instruktażowe, jak obsługiwać aplikację i jak wyszukiwać podcastów:

ANDROID:

iOS:

Teraz tylko wystarczy wyszukiwać interesujących Cię tematów lub zobaczyć, które podcasty są najpopularniejsze w danej kategorii.

7 dniowe wyzwanie

Lubisz wyzwania? To coś dla Ciebie –  „W ruchu słuchamy podcastów” Inicjatywa ruszyła wczoraj, ale jeszcze nadrobimy ten jeden dzień. Polscy podcasterzy, w ramach propagowania słuchania podcastów, zachęcają do aktywnego spędzania czasu przy tym. A może odwrotnie? Nieważne. Obojętnie jakby na to nie spojrzeć, łączymy przyjemne z pożytecznym. Zatem miłego słuchania!


HUNT RUN

Midoblog
Midoblog
21 lipca 2016
13620014_1219003831445925_5863183318177370206_n

Tytuł może mało błyskotliwy, ale uwierz mi – zawiera w sobie wszystko. Nawet jeżeli nie wiesz do końca z „czym to się je”, to też idealne zrozumienie tematu. Ja właśnie do takich ludzi należałam (mogę już o sobie mówić w czasie przeszłym). Teraz już dokładnie, dosadnie i na własnej skórze dowiedziałam się czym jest zagadkowy

Ale może zacznę od początku. Jeżeli nie czytałeś napiszę, że cel biegu był bardzo szczytny – pomoc dla małego Oliwierka. Na początku tylko tyle wiedziałam, to mi w zupełności wystarczyło. Dopiero z czasem zaczęły do mnie docierać hasła – bieg z przeszkodami, bieg „hardkorowy”, bagna, czołganie się w rurach. Uwierz mi, że mój strach osiągnął takie apogeum w piątek,  jak przed obroną pracy magisterskiej (co najmniej). Dawno więc nie czułam takiego strachu i ciężko było mi sobie z tym poradzić.

Dookoła wszyscy pocieszali. Ale wybaczcie (Ci którzy to mówili), jakoś do mnie nie przemawiały, aż tak bardzo, słowa „dasz radę” od osób, które już brały udział w podobnych biegach, które na co dzień ćwiczą kilka godzin, które biegają, jeżdżą na rowerach, pływają…

No naprawdę… a ja

  • ostatnio zrobiłam sobie dwa tygodnie przerwy
  • nigdy nie przebiegłam więcej niż 9 km
  • nie należę do osób, które lubią pływać (chociaż zdarza mi się)
  • nigdy nie właziłam do rur, ani innych zakamarków, bo boję się ograniczonej przestrzeni
  • nigdy nie wspinałam się po górach, tak stromych, żeby liny były potrzebne

To by było tak w skrócie. Więc jednego możesz być pewny – bałam się jak… no wiesz.

Jedyne, co mnie pocieszało to myśl, że nie biegnę sama. Całą trasę biegłam z moją połówką. Trasę, która okazała się troszeczkę dłuższa niż planowana – 10 kilometrów zamieniło się w prawie 15.

Pierwszych kilka metrów i od razu skok do zimnej wody. Niby super, bo upał straszliwy, ale jakoś tchu nie umiałam złapać. A serce waliło, jak oszalałe. W ustach sucho, ledwo łapałam oddech. Na szczęście, po czołganiu się, spacerze z oponą na ramieniu, wejściach na szczyt po to, żeby zaraz zejść  i zjeżdżalni wodnej dotarłam do „wodopoju”. Pierwszy kryzys minął i już było tylko lepiej. Uwierzyłam, że mogę dać radę. Przeszkody, mimo, że dla moich 165 cm wzrostu ogromne, pokonywałam z pomocą obcych, ale jakże serdecznych ludzi. Nawet, jeśli było to kosztem ich czasu.

Rozmowy po drodze uświadomiły mi, że to „najgorsza” edycja. Najtrudniejsze podejścia zostały wybrane  właśnie w tym roku. Więc chyba mogę być podwójnie dumna.

I niczego nie żałuję! Biegłam przede wszystkim dla Oliwiera i dla siebie. Pokonałam własne lęki i słabości. Nie będę udawać, że było łatwo. Ale naprawdę było cholernie warto!

 


www.profvest.com/2018/01/piggy-bank-hyip-otzivi-obzor.html

steroid.in.ua

Узнайте про интересный веб сайт , он рассказывает про Лечение в Европе.