Powtarzasz dziecku, że jest mądre? Oto co może się z nim stać

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
27 września 2017
Fot. iStock/skynesher
 

Powszechnie wiadomo, że pochwały pomagają dzieciom budować pewność siebie. Cała sztuka polega jednak na tym, by robić to w odpowiedni sposób. Zdaniem psychologów, jedna z najpopularniejszych pochwał może przynieść więcej szkody niż pożytku. Mówisz do swojego dziecka, że jest mądre? Teraz przestaniesz.

Naukowcy z Uniwersytetu w Toronto postanowili sprawdzić, jaki wpływ na grupę trzystu trzylatków i pięciolatków mają pochwały. Dzieci wzięły udział w grze karcianej, polegającej na zgadywaniu. Badacze obiecali maluchom, że jeśli uda im się poprawie odpowiedzieć trzy razy z rzędu, dostaną nagrodę. Dzieci podzielono też na trzy grupy – pierwszą chwalono słowami „jesteś mądry”, drugą chwalono za konkretne czynności, a trzecia nie otrzymywała żadnych pochwał. Ponieważ gra była ustawiona, po kilku rundach wszystkie dzieci miały taką samą liczbę trafień zarówno poprawnych, jak i błędnych. Wtedy badacze opuścili na chwilę pomieszczenie. Maluchy obserwowano na kamerach. Okazało się, że dzieci z pierwszej grupy były bardziej skore do oszukiwania, niż maluchy z dwóch pozostałych grup.

Eksperyment udowodnił, że chwalenie dziecka zbyt ogólnikowo, bez podania konkretnych przykładów, powoduje, że dzieci nieustannie chcą udowodnić swoją „mądrość”, cokolwiek ona oznacza. Choć rodzicom wydaje się, że w ten sposób nie mogą wyrządzić dziecku krzywdy, są w błędzie. Jak wynika z eksperymentu naukowców z Toronto, maluchy będą próbować oszukiwać i kłamać, by tylko nie zawieść rodziców i udowodnić, że są tak mądre i zdolne, jak mówią im opiekunowie.

Wniosek? Należy chwalić dzieci jak najczęściej, ale zawsze dokładnie trzeba wytłumaczyć, za co.


 

Źródło: /


Czym jest zdrada dla mężczyzn, a czym dla kobiet? Są kwestie, w których bardzo się różnimy

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
27 września 2017
Fot. iStock/martin-dm
 

Istnieje przeświadczenie, że jeśli kobieta zdradza, to najprawdopodobniej odejdzie od „pierwszego” partnera czy męża, zakończy tę relację i rozpocznie nową. Mężczyźni zdradzając, częściej chcą utrzymać oba związki, nie potrafiąc wybrać między dwiema kobietami. Dzieje się tak dlatego, że mamy zupełnie inne podejście do kwestii związanych z seksem i miłosnymi relacjami – uważają psycholodzy.

Niezależnie od tego, jakie są nasze osobiste doświadczenia w kwestii seksu i zdrady, badania wykazały, że mężczyźni idąc z kobietą inną niż swoja partnerka do łóżka, nie muszą być z nią emocjonalnie związani. Kobiety, o wiele częściej niż panowie (choć również nie zawsze), muszą kochać lub się zakochać by uprawiać seks, i nawet jeśli wydaje się nam, że to stereotyp – tak mówią statystyki.

Panie również, o wiele częściej niż panowie nadają olbrzymie znaczenie zdradom „emocjonalnym”, czyli takim, w których teoretycznie „do niczego nie doszło”, ale w ich sercach i umysłach, wydarzyło się „wszystko”. Mężczyźni w zdradzie szukają głównie zaspokojenia potrzeb seksualnych, a nie intelektualnego, intymnego połączenia. Oczywiście, wielu z nich zdarza się zakochać w kimś innym niż partnerka, ale dla większości niewierność jest jedynie oportunistyczną, głównie seksualną, atrakcją, która w ich mniemaniu nie ma żadnego wpływu na „legalny” związek, w którym się znajdują.

W trakcie badań niewierni panowie mówili, że są ze swoimi partnerkami bardzo szczęśliwi, że je kochają, a wspólne życie seksualne jest wspaniałe i nie zamierzają zakończyć tej relacji, ze względu na zdradę, której się dopuścili.

Panie o wiele rzadziej reprezentują taki pogląd na niewierność. Dla większości z nich, poczucie intymności i emocjonalnej bliskości są równie ważne, o ile nie ważniejsze, niż sam seks. O wiele częściej również, zdradzając, są w stanie porzucić dotychczasowego partnera, zakochać się bez pamięci i zmienić swoje życie. Natychmiast.

Cóż, paniom należy chyba w takim razie życzyć emocjonalnego i seksualnego spełnienia w związku, a zdradzającym panom… wyrozumiałych partenerek?


Na podstawie:

 


Bycie ojcem to wybór. Dekalog świadomego ojcostwa

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
27 września 2017
Fot. iStock/AleksandarNakic

Być ojcem. Ojcostwo jest niesamowite. Jest bohaterskie, lepsze niż macierzyństwo, rzadziej oceniane, bardziej „wyluzowane”, oklaskiwane, seksowne. Męskie. Przełomowe. Wielu mężczyzn powtarza, że dzień, w który urodziło się ich dziecko, był najpiękniejszym dniem w ich życiu. Niewielu mówi jednak z takim samym przekonaniem o dniach, miesiącach i latach, które następują później. Bo dalej, to ojcostwo jest już prawdziwym wyborem.

To właściwie wciąż nowy trend – tata, który dba o emocje swojego dziecka, który jest na równi ze swoją partnerką zaangażowany w jego życie.

Pokolenie dzisiejszych trzydziestolatków, o czterdziestolatkach nie wspominając, rzadko może pochwalić się bliskimi relacjami ze swoimi ojcami w dzieciństwie. Często ci tatusiowe dojrzewają do bycia dobrym rodzicem dopiero „na starość”, kiedy ich córki i synowie są już dorosłymi ludźmi. Wtedy zostają wspaniałymi dziadkami, co dla ich dzieci bywa zaskakującym odkryciem.

Asia nie pamięta, by jej tata bawił się z nią, kiedy była mała, nie pamięta wspólnych spacerów, gry w piłkę, pomocy przy lekcjach. Ma zachowany w sercu obraz taty, który wciąż zapracowany, nigdy nie miał dla niej, ani dla jej starszego brata czasu. Jakieś przelotne, krótkie chwile, kiedy ją przytulał, kiedy się z nią przekomarzał. Rodzinne uroczystości, podczas których sadzał ją sobie na kolanach. Ale to mama ZAJMOWAŁA SIĘ Asią i jej bratem, to ona rozwiązywała problemy wychowawcze, chodziła na wywiadówki, czytała do snu, pielęgnowała w chorobie. Tata nigdy nie miał zresztą do tego cierpliwości. Pamięta, jak kiedyś zachorowała na świnkę, a jej mama musiała wyjść. Tata denerwował się tak bardzo, że nie wiedział jakie ma podać lekarstwa, jak utulić, uspokoić. Właściwie nigdy wcześniej tego nie robił. Nie chciał. Nie podjął decyzji, że chce być blisko, wiedzieć o nich więcej, uczestniczyć w ich życiu bardziej, mocniej, częściej.

Prawdziwy przełom nastąpił dopiero wtedy, kiedy Asia była w liceum. Zbuntowana, dużo kłóciła się z mamą, ale bardzo zbliżyła do ojca. I okazało się, że są do siebie bardzo podobni. A kiedy Asi urodziło się dziecko, a potem rozpadł się jej związek, tata okazał się cudownym wsparciem, opiekunem i … najbardziej troskliwym dziadkiem, kompletnie zaskakując Asię niezużytymi pokładami czułości, cierpliwości i kreatywności.

Mama Asi mówi, że mężczyźni z jej pokolenia dojrzewają do ojcostwa dopiero po 50-tce. Że zazdrości młodym kobietom tego, że mają partnerów, na których mogą liczyć, z którymi opiekę nad dziećmi można realnie dzielić. I zawsze dodaje, że gdyby wiedziała wtedy tyle, ile wie dziś, walczyłaby mocniej o to, by jej mąż zaangażował się w wychowanie ich córki i syna.

Dekalog ojca świadomego

1. Zaangażowanie w opiekę nad dzieckiem, to konsekwencja twojego wyboru – to ty chciałeś mieć dziecko.

2. Nie jesteś opiekunem, jesteś rodzicem – okazuj dziecku ciepło i pozytywne emocje.

3. Kiedy przygotowujesz posiłek dla twojego dziecka nie znaczy to, że jesteś wyjątkowym ojcem i mężem. To znaczy, że jesteś ojcem.

4. Kiedy dbasz, by twoje dziecko było odpowiednio ubrane i szczęśliwe, nie potrzebujesz oklasków. Twoja żona ich za to nie dostaje.

5. Ojcostwo to również wyrzeczenia.

6. Dobry ojciec jest obecny w życiu dziecka.

7. Dobry ojciec szanuje matkę swojego dziecka.

8.  Ciesz się swoim ojcostwem dzieci roszną szybciej niz myślisz.

9. Dobry ojciec nie krzywdzi, lecz uczy.

10. Ojcostwo jest wyborem.


Zobacz także

Powoli się uczę, że nie muszę reagować na wszystko, co mnie rani, co mi przeszkadza

„Nie rozumiesz, że cię kocham i chcę mieć ciebie tylko dla siebie?”. Życie z zazdrością

Syndrom Otella, czyli więcej niż patologiczna zazdrość

Jak wygląda prawdziwa miłość? Właśnie tak…

http://pills24.com.ua

сколько стоит левитра

http://steroid-pharm.com