Rodzina Iniemamocnych powraca w nowym przeboju Disney Pixar na Blu-ray™ i DVD już od 28 listopada!

Redakcja
Redakcja
5 grudnia 2018
Mat. prasowe
 

Studio Disney•Pixar przedstawia dalsze losy najbardziej niezwykłej rodziny w historii animacji. Wyczekiwana z utęsknieniem kontynuacja Iniemamocnych – przebojowej produkcji z 2004 roku nagrodzonej Oscarem® dla Najlepszego długometrażowego filmu animowanego – zachwyciła widzów i krytyków na całym świecie. W premierowy weekend w Stanach Zjednoczonych Iniemamocni 2 zarobili rekordowe 180 milionów dolarów – było to nie tylko najlepsze otwarcie w kategorii pełnometrażowych filmów animowanych, lecz także ósme w historii całej amerykańskiej kinematografii! W polskich kinach produkcję obejrzało ponad 1,4 miliona widzów. Film Iniemamocni 2 jest dostępny na Blu-ray™ i DVD już od 28 listopada.

Przezabawną, a jednocześnie trzymającą w napięciu kontynuację opowieści o uroczej rodzinie superbohaterów wyreżyserował Brad Bird („Stalowy gigant”, „Iniemamocni”, „Ratatuj”) według własnego scenariusza. Film wyprodukowali John Walker („Iniemamocni”, „Kraina jutra”) i Nicole Paradis Grindle (krótkometrażówka „Super drużyna Sanjaya”, „Toy Story 3”), a producentem wykonawczym został John Lasseter („Toy Story”, „Auta”). Za znakomitą oprawę muzyczną ponownie odpowiada laureat Oscara® Michael Giacchino („Iniemamocni”, „Odlot”, „Kraina jutra”). W oryginalnej wersji językowej w role Helen i Boba Parrów po raz kolejny wcielili się Holly Hunter i Craig T. Nelson. Sarah Vowell raz jeszcze użyczyła głosu nastoletniej królowej sarkazmu Wioli, Brad Bird brawurowo odegrał rolę Edny Mode, a Samuel L. Jackson powrócił na plan jako Mrożon. Do obsady głosowej dołączyli Huck Milner (jako 10-letni Maks), Bob Odenkirk (jako obrotny biznesmen i fan Supersów Winston Deavor), Catherine Keener (technologiczny geniusz Evelyn Deavor) oraz Isabella Rossellini (w roli wpływowej pani ambasador).

W polskiej wersji językowej wystąpiła plejada znakomitych aktorów: Piotr Fronczewski (Bob Parr / Pan Iniemamocny), Dorota Segda (Helen Parr / Elastyna), Karolina Gruszka (Wiola Parr), Borys Wiciński (Maksymilian Parr), Sonia Bohosiewicz (Evelyn Deavor), Grzegorz Małecki (Winston Deavor), Piotr Gąsowski (Lucjan Best / Mrożon), Kora (Edna Mode), Maciej Orłoś (Chad Brentley), Jerzy Kryszak (Rick Dicker) i Marcin Troński (Człowiek Szpadel).

Chociaż od premiery pierwszej części Iniemamocnych upłynęło niemal 14 lat, dla rodziny Parrów czas się zatrzymał. Kontynuacja klasycznego przeboju z 2004 roku rozpoczyna się w momencie, w którym pożegnaliśmy się z ukochanymi bohaterami, a ich problemy i zmagania nadal są aktualne. Supersi wciąż walczą ze złoczyńcami i próbują znaleźć swoje miejsce w świecie oraz w rodzinnym kręgu. Tym razem to Helen znajdzie się w blasku reflektorów, na czele kampanii mającej na celu przywrócenie superbohaterów do łask, tymczasem Bob będzie musiał podołać domowym obowiązkom i wychowywaniu dzieci. Jednak gdy nowy tajemniczy czarny charakter spróbuje przejąć władzę nad światem, cała rodzina ponownie zjednoczy siły, by wraz z Mrożonem stawić czoło kolejnemu wyzwaniu.

Bohaterowie filmu

HELEN PARR – znana w świecie superbohaterów jako Elastyna, już dawno zawiesiła swój kostium w szafie i razem z mężem zajęła się wychowywaniem dzieci. Jednak gdy wpływowy biznesmen przekonuje ją, by wzięła udział w kampanii na rzecz przywrócenia Supersom ich praw, Helen odkrywa, że nadal potrafi się zginać, rozciągać i skręcać w dowolny kształt potrzebny do wykonania nawet najtrudniejszych misji.

BOB PARR – z rozrzewnieniem wspomina swoją karierę Pana Iniemamocnego. Delegalizacja superbohaterów sprawiła, że musiał znaleźć normalną pracę i skupić się na rodzinie. Jednak natura ciągnie wilka do lasu. Kiedy Elastyna zostaje wybrana twarzą kampanii mającej zmienić publiczny wizerunek Supersów, rozgoryczony Bob musi przejąć domowe obowiązki, co wymaga od niego zupełnie innego zestawu supermocy…

JACK-JACK PARR – najmłodszy członek rodziny Parrów tylko z pozoru sprawia wrażenie typowego, pozbawionego mocy niemowlęcia. W rzeczywistości jest – jak mawia reżyser Brad Bird – „szwajcarskim scyzorykiem” pośród superbohaterów, obdarzonym całym arsenałem supermocy takich jak zmiennokształtność, lewitacja, przenikanie przez ściany, samozapłon czy laserowy wzrok.

WIOLA PARR – najstarsza z rodzeństwa Parrów, inteligentna 14-latka, która nie do końca potrafi się odnaleźć wśród rówieśników. Humorzasta i sarkastyczna, z pozoru typowa nastolatka, jednak w sekrecie ciężko pracuje nad szlifowaniem swoich supermocy – niewidzialności i tworzenia pól siłowych. Wiola nie potrafi siedzieć z założonymi rękami i pragnie walczyć z przestępczością u boku rodziców.

MAKS PARR – kipiący energią, ciekawski 10-latek, który dysponuje niezwykłą mocą superszybkości. Bardzo chciałby pokazać światu swoje umiejętności i podjąć walkę ze złem.

LUCJAN BEST – to nie tylko najlepszy przyjaciel Boba, lecz także superbohater Mrożon posiadający moc tworzenia lodu jednym gestem. Jest wygadany, pewny siebie i wyluzowany. Bez wahania założyłby ponownie kostium, gdyby miało to pomóc superbohaterom wyjść z cienia.

EDNA MODE – ma doskonały gust, dogłębnie rozumie najnowsze technologie i dysponuje niezrównanym zestawem umiejętności. Ta kreatywna wizjonerka marzy o powrocie superbohaterów, aby ponownie tworzyć dla nich funkcjonalne i nowoczesne kostiumy. Oczywiście bez peleryny!

EKRANTYRAN – tajemniczy, diaboliczny czarny charakter, który przejmuje kontrolę nad ludźmi za pomocą ekranów telewizyjnych.

WINSTON DEAVOR – prezes ogromnej firmy telekomunikacyjnej, którą prowadzi wraz ze swoją genialną siostrą Evelyn. Bogaty, obyty w świecie biznesmen o nieskazitelnych manierach jest zafascynowany Supersami i zrobi wszystko, by odzyskali swoje prawa.

EVELYN DEAVOR – to ona odpowiada za wszelkie technologiczne nowinki i przełomowe odkrycia, dzięki którym jej rodzinna firma stała się potęgą na skalę światową.

Mat. prasowe

Najbardziej wyczekiwana kontynuacja wszechczasów

Fani Iniemamocnych musieli czekać niemal 14 lat, by poznać dalsze losy najbardziej niezwykłej rodziny w historii animacji. Chociaż pomysł na kontynuację zrodził się w głowie reżysera Brada Birda już w trakcie promocji pierwszej części filmu, inne projekty wciąż walczyły o jego uwagę.

– Nagle ocknąłem się i zorientowałem, że minęło 12 lat i jeśli będę zwlekał jeszcze dłużej, stracę okazję, bo nikt już nie będzie pamiętał o pierwszym filmie, albo aktorzy staną się za starzy, albo zaangażują się w inne role.

Bird od początku planował dokonać zamiany ról pomiędzy Bobem a Helen. Zamierzał też wykorzystać potencjał wiążący się z ukrytymi mocami Jack-Jacka, o których widzowie już zdążyli się dowiedzieć, podczas gdy rodzina Parrów wciąż nie miała o nich pojęcia. Rozmyślał także o tym, by umieścić w kontynuacji kilka scen, dla których zabrakło miejsca w pierwszej animacji Iniemamocnych, między innymi ulubioną scenę walki Jack-Jacka z szopem praczem zaproponowaną przez konsultanta artystycznego Teddy’ego Newtona. Jednak pomimo tylu dobrych pomysłów, wciąż brakowało kluczowego składnika. Bird przez lata bezowocnie próbował stworzyć naprawdę frapujący czarny charakter, któremu rodzina Parrów miałaby stawić czoło w sequelu.

– Zawsze wiedziałem, że chciałbym powrócić do tego świata, bo przy kręceniu żadnego filmu nie bawiłem się tak dobrze, jak podczas pracy nad pierwszą częścią Iniemamocnych. Trzeba było po prostu wymyślić spójną historię, która zadziała na wielu poziomach. Ogólny zarys opowieści miałem gotowy dawno temu, jednak znalezienie odpowiedniego złoczyńcy to była droga przez mękę – przyznaje reżyser w jednym z wywiadów.

Pewnym wyzwaniem dla reżysera stała się także … nagła popularność filmów o superbohaterach, które zawładnęły kinem w ostatniej dekadzie. Bird obawiał się, że ten temat został już całkowicie wyeksploatowany i gdy zakończy prace nad kontynuacją, widzowie będą mieli po prostu dość produkcji tego typu. Jednak uświadomił sobie, że pierwsza część Iniemamocnych nie była tak naprawdę filmem o superbohaterach, lecz o rodzinie i relacjach między bohaterami. Nadprzyrodzone moce Parrów stanowiły wyłącznie wisienkę na torcie.

– Gdy już pomyślałem o tym w ten sposób, nagle idea kontynuacji wydała mi się świeża i pełna możliwości, bo temat rodziny to dla mnie studnia bez dna, niewyczerpane źródło pomysłów.

Współtwórca studia Pixar John Lasseter również podkreślił ten fakt, tłumacząc: – Jedną z wyjątkowych cech Iniemamocnych jest to, że to tak naprawdę opowieść o rodzinie osadzona w świecie superbohaterów. (…) Uwielbiamy przyglądać się naszemu prywatnemu życiu, obserwować, co się w nim dzieje i znajdować motywy, które przemówią do widowni.

(Nie)zwykła rodzina

W kontynuacji Iniemamocnych to Helen skupia się na karierze zawodowej, stając na czele kampanii mającej na celu przywrócenie superbohaterów do łask, tymczasem jej mąż, Bob, zostaje w domu z dziećmi. Jak zauważa aktorka Holly Hunter użyczająca głosu Helen, pierwszy film w pewnym sensie badał, czy można być kimś, kim jest się naprawdę. Maks chciał biegać tak szybko jak potrafił, jednak rodzice kazali mu się powstrzymywać, Bob tęsknił za karierą superbohatera, tymczasem musiał pracować w firmie ubezpieczeniowej. W drugiej części Helen dostaje szansę na wyzwolenie stłumionej części swojej osobowości i sprawdzenie się w roli, która niegdyś sprawiała jej tak ogromną satysfakcję. Z kolei Bob, który w głębi serca ma ambicje, aby być wspaniałym ojcem, mierzy się z nieoczekiwanym wyzwaniem, jakim jest dla niego prowadzenie domu.

Chociaż wiele osób dopatruje się w fabule Iniemamocnych 2 podtekstów politycznych, reżyser Brad Bird zaprzecza, jakoby jego film stanowił głos w sprawie równouprawnienia. Przyznaje, że skupiał się głównie na aspekcie komicznym takiej sytuacji oraz na rozwoju bohaterów.

– [Helen] trzeba zmusić do tego, żeby znowu stała się superbohaterką, podczas gdy Bob rzuciłby wszystko w mgnieniu oka, aby to zrobić. Ale gdy już zostaje Elastyną, przypomina sobie, dlaczego tak to uwielbia. Jest niezwykle profesjonalna i czerpie przyjemność z faktu, że ta część jej życia znowu wysunęła się na pierwszy plan. Dla mnie właśnie to było bardziej interesujące na poziomie charakterologicznym – zarówno w przypadku Boba, jak i Helen. Miałem wrażenie, że postawienie Boba w sytuacji, w której zdaje sobie sprawę z mocy Jack-Jacka w najgorszym możliwym momencie, gdy przejmuje opiekę nad dzieckiem, będzie świetną zabawą. Właśnie na takim poziomie operowałem. Chodziło po prostu o „To powinno być zabawne.

Chociaż mamy do czynienia z superbohaterami, Bird przedstawia Parrów jako zwyczajną rodzinę i jego zdaniem właśnie to tak bardzo przemawia do widzów. Bohaterowie Iniemamocnych to wyraźne indywidualności. Spierają się ze sobą, mają odmienne punkty widzenia, dyskutują, kłócą się i godzą.

– Właśnie tak wyglądały moje kolacje, gdy dorastałem, i wciąż tak wyglądają, z moją żoną i synami, jednak gdy przychodzi co do czego, łączymy siły. Myślę, że rodzina nie oznacza wyłącznie biologicznego pokrewieństwa. Oznacza bliskość ludzi, na których możesz liczyć, którzy cię rozumieją i przy których możesz być sobą.

Nowy dom

W porównaniu z pierwszym filmem wykreowanie świata, w którym rozgrywa się akcja Iniemamocnych 2 stanowiło dla grafików znacznie większe wyzwanie. Z drugiej jednak strony, jak podkreśla Brad Bird w jednym z wywiadów, nieporównywalnie większe możliwości grafiki komputerowej oraz zdobyte w ciągu minionych lat doświadczenie ułatwiły artystom pracę nad kontynuacją i dały im znacznie większe pole manewru.

Ponieważ dom Parrów został zniszczony pod koniec pierwszej części, artyści musieli stworzyć dla nich zupełnie nowe lokum. Imponująca rezydencja, do której przenosi bohaterów Winston Deavor, ma symbolizować poprawę losów rodziny i nową, ekscytującą dynamikę świata Supersów. Graficy wcielili się w role najznamienitszych architektów i zadbali o to, żeby każde pomieszczenie było zarówno atrakcyjne wizualnie, jak i maksymalnie funkcjonalne. W efekcie obiekt utrzymany w stylu mid-century modern zachwyca paletą barw i technologicznymi rozwiązaniami. Zespół czerpał z dzieł architektów takich jak Frank Lloyd Wright, a w poszukiwaniu inspiracji odwiedził Palm Springs, gdzie w architekturze króluje estetyka połowy XX wieku.

Co ciekawe, pierwotnie zaprojektowana rezydencja była znacznie mniejsza, jednak gdy reżyser zorientował się, że brakuje mu przestrzeni, by połączyć kilka sekwencji w jedną, budowlę powiększono aż dziesięciokrotnie.

– To była świetna rozrywka, myśleć jak architekt i bawić się projektem, a jednocześnie nie musieć się przejmować przepisami bezpieczeństwa – śmieje się scenograf Ralph Eggleston. – Mogliśmy udawać, że wiemy, co robimy. To nie musiało działać, po prostu musiało wyglądać, jakby działało.

Mat. prasowe

WYDANIE BLU-RAY™ i DVD – MATERIAŁY DODATKOWE

Iniemamocni 2, przebojowa kontynuacja uwielbianej przez widzów opowieści o najbardziej niezwykłej rodzinie wszech czasów zadebiutuje na Blu-ray™ i DVD już 28 listopada. Na płytach znajdą się również wyjątkowe materiały dodatkowe. Więcej informacji znajdziecie .

Wydanie DVD:

  • Krótkometrażówka „Bao”

Wydanie Blu-ray™:

  • Krótkometrażówka „Bao”
  • Mini-film „Ciotunia Edna”
  • Mocna kawa: Nauka animacji z Bradem Birdem

***

Więcej informacji o premierach DVD i Blu-ray znajdziecie na Facebooku: i .


Przestań sabotować swój związek, odrzuć toksyczne myśli i zawalcz, jeśli ci na was zależy

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
5 grudnia 2018
Fot. iStock/Vasilisa_k
 

Nawet doskonały związek może zrujnować wiele różnych rzeczy. Zdrada, kłamstwo, przemoc, manipulacja. Coś, co z pozoru wydawało się idealne, wpada w matnię krętactw, nadużyć. Jednak bywa, że rozstajemy się bez tak zwanej przyczyny. „Nie bije, nie pije, nie zdradza”, a jednak coś się między wami zaczyna psuć. Eksperci od związków mówią, że negatywne myśli mogą być ostatecznym zabójcą związków. Istnieje bardzo ścisła pętla sprzężenia zwrotnego między myślami, uczuciami i zachowaniem, dlatego to, co myślimy, jest niezwykle ważne. To nasze myśli mogą wywoływać kłopoty w relacjach. Być może nosisz w sobie przekonanie wyniesione z dzieciństwa, że jesteś niewystarczająco dobra albo, że nie zasługujesz na miłość, może boisz się panicznie straty.

Najważniejsze to próbować zapobiec takim i podobnym myślom, znaleźć sposób na pozytywne nastawienie. Co możesz zrobić, żeby negatywne myśli nie sabotowały twojego związku?

Przypomnij sobie czas, kiedy się zakochałaś

Być może jesteś w jakimś kołowrotku napędzanym przez nieustanne krytykowanie twojego partnera, szukanie jego wad. Być może dzieje się tak przez twoje obawy, lęki. Nie pozwól się temu ponieść. Zamknij oczy, wróć myślami do tych chwil, kiedy się w nim zakochiwałaś. Czasami potrzebujemy przypomnienia dobrych rzeczy, żeby przezwyciężyć te złe.

Odseparuj przeszłość od teraźniejszości

Wszyscy trzymamy w sobie jakąś cząstkę przeszłości, która chroni nas przed zranieniem. Ale nie możemy pozwolić, by przeszłość całkowicie przejęła kontrolę nad tym co tu i teraz. Pamiętaj, że twój były partner, nie jest tym, jakiego masz teraz, że twój związek nie jest tożsamy z już zakończonym.

Znajdź inne sposoby kierowania swojej energii

Toksyczne myśli mogą skłonić cię do irracjonalnych, sabotujących związki zachowań – przeszukiwanie telefonu partnera, potrzebę nieustannej kontroli, zazdrości. Dlatego właśnie musimy zrozumieć, co robią nam nasze myśli. Na przykład, dlaczego odczuwasz potrzebę wysłania SMS-a do swojego partnera 20 razy z rzędu? Być może chcesz mieć pewność, że on o ciebie dba, że nie zapomina? Nie działaj kompulsywnie, pod wpływem silnych emocji. Odłóż to, co chcesz zrobić na za 15 minut, godzinę i zajmij się czymś innym. To naprawdę pomaga.

Nie zakładaj, że wiesz, co myśli twój partner

Negatywne myśli często pochodzą z założeń, które nie zawsze są prawdziwe. Dlatego niczego nie zakładaj – nie wiesz, co on powie, pomyśli, czuje. Jesteś odpowiedzialna tylko za swoje emocje i myśli. Nie wyciągaj pochopnych wniosków. Rozmawiaj i słuchaj, co ma do powiedzenia ci twój partner.

Miej jedną osobę, która pomaga ci w trudnych sytuacjach

Gdy jesteś zła na swojego partnera, nierzadko opowiadasz o waszych problemach każdemu, kto tylko chce cię wysłuchać. To nie jest dobry sposób, bo tylko buduje mur negatywów. Jeśli naprawdę musisz dać upust swoim uczuciom, miej jedną przyjaciółkę, której się zwierzasz na temat swojego partnera. Tak zapobiegniesz spirali toksycznych myśli.

Stwórz listę toksycznych myśli i wymyśl ich pozytywną alternatywę

Aby toksyczne myśli nie rządził światem twojego związku, potrzebna jest autorefleksja. Pomaga jej stworzenie listy wszystkich negatywnych myśli, które prowadzą do kłótni, nieporozumień, frustracji. Zrób krok dalej, zapisz te myśli na kartce i ich alternatywne odpowiedniki. Na przykład, jeśli uważasz, że twój partner nie jest już tobą zainteresowany, ponieważ nie odpowiedział na twojego SMS-a, pomyśl dlaczego nie odpisał – może jest zajęty, pracuje. To, że nie odpisał nie jest natychmiast miarą jego braku zainteresowania.

Otwórz się

Bez względu na to, jak toksyczne są twoje myśli, mają one jedno źródło – strach. Boisz się, że twój partner odejdzie, zostawi cię. Nad tymi lękami powinnaś pracować, nie pozwolić, by one sterowały twoimi emocjami, myślami i zachowaniami. Znajdź sposób, żeby nad nimi zapanować. Rozmawiaj z partnerem, mów mu o lęku, o obawach, jeśli on się o tym dowie, łatwiej będzie mu ciebie zrozumieć i zmienić być może swoje pewne nawyki. A jeśli czujesz, że negatywne myśli nadal mają nad tobą władzę, pomyśl o terapii, uratuj siebie, tylko tak będziesz w stanie stworzyć dobry związek.


Nikt nie powiedział, że będzie łatwo kochać. Tylko czy wy jesteście gotowi zadać sobie trud, by o waszą miłość zawalczyć?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
4 grudnia 2018
Fot. iStock?AleksandarNakic

Miłość jest cholernie trudna. A raczej nie, nie miłość, związek jest tym, co wymaga od nas niesamowitego wysiłku. Przez długi czas się wkurzałam nad tym gadaniem, że nad związkiem trzeba pracować, że nic samo się nie zadzieje, że aby, było dobrze, potrzebne jest ogromne zaangażowanie. Myślałam, co za farmazony? Jasne, że związek wymaga pracy, ale że aż tyle, że tak ciężko musi być? Jeśli ciężko, to może lepiej się rozstać, po co się męczyć?

Właśnie. Mam poczucie, że rozstajemy się właśnie z tego powodu – bo nie chcemy się już dłużej męczyć, bo szukamy w końcu prostego rozwiązania, które uwolni nas od męczarni, w jakiej przyszło nam żyć. Tak jest prościej, szybciej, łatwiej – w końcu chcemy, by tak wyglądało nasze życie, mamy mało czasu, dlaczego nie tracić go na przyjemności? A związek po latach często przestaje być przyjemnością. Staje się codziennością, rutyną, czymś, co jest, tak po prostu.

Patrzysz na niego i myślisz, gdzie się podział tamten facet, czy ja byłam taka ślepa, czy to on się zmienił. A może to ja się zmieniłam, w końcu wiem, czego chcę, czego szukam. I zostawiasz go, bo nie pasuje do twojej nowej wizji świata. Mówią, że jesteś odważna, że brawo, a ty napędzana tymi słowami, brniesz w swoje życie bez niego.

Jest jeszcze druga opcja. Zostajesz, bo tak jest, bo dzieci, bo nic się nie da z tym zrobić, bo nie masz odwagi niczego zmienić.

Z góry zakładamy, że wyjścia są dwa, że miłość jest albo jej nie ma. A to nie tak. Nie zawsze i nie nigdy. Tylko trzeba pracować cholernie ciężko. To trud, który trudno nam unieść, bo przecież tak bardzo staramy się na co dzień, pracując, ogarniając dom, spełniając zachcianki i oczekiwania innych, że zupełnie gubimy się w tym, co najważniejsze, co było na początku.

Patrzycie na siebie po 20 latach. W jakim punkcie jesteście? Jak bardzo dzisiaj siebie znacie? Co o sobie wiecie? Jak zmieniły się przez lata wasze pragnienia, marzenia cele? Nie, nie te wspólne, ale każdego z was. Co ty wiesz o nim, a co on o tobie, poza tym, czego brakuje wam dzisiaj w lodówce i co wspólnie zjecie na kolację? Mijacie się, udajecie, że wszystko jest w porządku? Film w weekend, spotkanie ze znajomymi, wakacje z dziećmi? Przecież wszyscy tak żyją. Tylko wieczorem kładziecie się obok siebie jak para obcych ludzi, każde zajęte swoimi myślami, każde pochłonięte przez swój świat, do którego drugie nie ma od dawna dostępu. Bo nie chciało, nie zadbało, bo założyło, że to bez znaczenia, że to nic nie zmienia.

Nie rozmawiacie od dawna, może nigdy nie rozmawialiście tak szczerze, naprawdę. Znacie się i ta wiedza was pogrąża – bo ona jest taka, a on siaki. Bo z góry wiecie, kto co powie, jak postąpi, kiedy się obrazi, zezłości. Więc odpuszczacie popełniając grzech zaniechania wobec waszej miłości, waszego związku, czasu, który za wami i który (być może) jeszcze przed. Nie chce wam się podejmować wysiłku, tłumaczyć, bo to za trudne. Bo już macie dość wyjaśniania, informowania. „To nic nie daje” – stwierdzacie i brniecie dalej w tę swoją codzienność i nie wiecie, że może być inaczej. Bo może być. Lepiej. Fajniej. Piękniej. Ale trzeba uderzyć głową w mur, trzeba się po nim wdrapać kalecząc do krwi dłonie. Trzeba chcieć rozmawiać i słuchać. A raczej słuchać i rozmawiać. Bo może się okazać, że ty wcale nie jest taka idealna, że wszystko, co sobie w głowie ułożyłaś i założyłaś nijak się ma do jego rzeczywistości, że każdy twój argument, on zbije twoim. I odwrotnie. Być może on zarzuca ci zbyt wiele, być może obarcza cię winą za rzeczy, na które ty kompletnie nie masz wpływu, których się nawet nie domyślasz. To nie jest łatwe – słuchać i chcieć zrozumieć. Usłyszeć to, co on mówi, a nie co ty chcesz słyszeć.

Tak, trzeba odwagi, by odejść, ale uważam, że trzeba jej o wiele więcej, by podjąć wysiłek i zawalczyć o siebie nawzajem. By udowodnić, co nadal jest dla was najważniejsza, że wy jesteście dla siebie ważni. A że rozminęliście się, zmieniliście, zapomnieliście o siebie dbać, rozmawiać, słuchać, być uważnym, to się zdarza, częściej niż byśmy przypuszczali.

I jeśli tli się w was iskierka tej miłości, jeśli gdzieś w środku kłębi się nadzieja, że jeszcze będzie lepiej, jeśli pełni jesteście wątpliwości, usiądźcie i zacznijcie mówić. Zacznijcie ze sobą rozmawiać tak, jak nigdy wcześniej, tak, jak powinniście to zrobić kilka lat temu. Poświęćcie tej rozmowie swój czas i uwagę, bądźcie w niej dojrzali i mądrzy. Nie zakładaj, że on takim nie potrafi być albo, że ona tak nie umie. Niczego nie zakładajcie. Po prostu otwórzcie się przed sobą. Bądźcie sobą, nikogo nie udawajcie – ze swoimi słabościami, brakami, wadami. A rankiem, rankiem będziecie wiedzieć wszystko.


Zobacz także

Sportowa elegancja, moc i bezpieczeństwo. Nissan Juke, nowoczesny samochód dla wymagających kobiet

7 „korzyści” z posiadania kota? Nie lubisz kotów – to polubisz

„Siostry od kuchni” polecają: Grillowany łosoś na roszponce z puree ziemniaczano-selerowym