Sekielski pokazał, jak polski kościół stoi ponad prawem…

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
12 maja 2019
Fot. YouTube / SEKIELSKI
 

Sekielski pokazał, jak polski kościół stoi ponad prawem… Nie po drodze mi z takim kościołem. Nie chcę być jego częścią. W takim kościele, nie ma Boga ani nawet zwykłej, świeckiej sprawiedliwości czy prawa.  Kościół pokazał się od najgorszej strony. Po obejrzeniu tego dokumentu, można śmiało powiedzieć, że tak jest. Skończyły się domniemania, opowieści kuzynek i ofiar, którym się nie wierzy.

Najbardziej przerażają mnie nie opowieści skrzywdzonych, a fakt z jaką starannością i uporem polski kościół kryje przestępców. Takie słowa nie będą już nigdy nadużyciem. Wysłannicy Boga na Ziemi, to raczej kiepsko działający sztab kryzysowy dużej korporacji. Nieważne, jakim kosztem. Nieważne, jak. Byleby się jakoś i tym razem udało.

Zastanawiałyśmy się w redakcji przed premierą, czy sprawcy naprawdę żałują tego, co zrobili. Po obejrzeniu tego filmu, myślę jedno. Oni nie żałują, oni tylko boją się kary… Sprawcy i hierarchowie polskiego kościoła. I wstyd mi, gdy kolejny raz czytam „Przepraszamy”.

Dzisiaj jedyne, co można zrobić, to nie obiecywać i przepraszać, bić się w pierś i mówić, że teraz już wszystko się zmieni, tylko bezwzględnie wyciągnąć konsekwencje od każdego, kto powinien je ponieść. Nie ma miejsca na jutro, dopóki nie naprawi się tego, co już się zdarzyło.

Jakim prawem zmusza się ofiary do utrzymania tajemnicy? Dręczy psychicznie w pokoju „jeden na jednego”? Każe przysięgać, że wszystko zostanie w tymże pokoju – wiedząc, że nikt nie kiwnie palcem, by sprawca poniósł konsekwencje?

Jakim prawem przestępca z prawomocnym wyrokiem sądu, w oczach kościoła jest ofiarą,  którą trzeba ratować w trudnej sytuacji?

Jakim prawem, w naszym kraju, w XXI wieku, tak ogromna instytucja może bez żadnych konsekwencji ukrywać przestępcę?!

Kodeks Karny, Art. 239. § 1. Kto utrudnia lub udaremnia postępowanie karne, pomagając sprawcy przestępstwa, w tym i przestępstwa skarbowego uniknąć odpowiedzialności karnej, w szczególności kto sprawcę ukrywa, zaciera ślady przestępstwa, w tym i przestępstwa skarbowego albo odbywa za skazanego karę, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Art. 304. Obowiązek zawiadomienia o przestępstwie
§ 1. Każdy, dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu, ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub Policję.

Dzisiaj nie da się już udawać, że to się nie dzieje. Że to co złe, to nie u nas.

Hołownia napisał na Facebooku, że ten film nie jest atakiem na kościół, tym atakiem było to, co robili księża i ich biskupi. Niestety nadal jest.

Nie mówcie, że to wszystko jest rozdmuchane, że takich księży jest niewielu – tak samo jak w każdym innym zawodzie. Owszem. Ale nie spotkałam się w innych zawodach z proceduralnym i codziennym ukrywaniem popełnianych przestępstw.

Obojętnie, w co wierzycie i komu. Czy macie krzyż w domu, czy nie. Czy brzydzi was tęczowa flaga czy cieszy. Ten film powinien obejrzeć każdy dorosły człowiek – choć nie każdy da radę unieść to, co za sobą niesie.

PS: Mierzi mnie, gdy czytam dziś nagłówki o tym, że Kaczyński obiecuje surowe kary za pedofilię… Naprawdę? Przez ostatnie cztery lata nikt na to nie wpadł?


Najlepsze atrakcje dla dzieci na Dzień Dziecka

Redakcja
Redakcja
12 maja 2019
Fot. www.juraparkbaltow.pl
 

Co roku od 70 lat 1 czerwca w naszym kraju obchodzimy Dzień Dziecka. To wyjątkowe święto, w którym zarówno w szkołach, przedszkolach, jak i domach dzieci mogą liczyć na prezenty i przeróżne atrakcje. W każdym zakątku kraju organizuje się pikniki, koncerty, plenerowe zabawy. Warto ten dzień zaplanować tak, by nie pójść do pracy, a cały swój czas poświęcić dzieciom, niezależnie od tego, czy są one w wieku przedszkolnym, czy dojrzały już do wieku zbuntowanego nastolatka.

Historia Dnia Dziecka

“The International Union for Protection of Childhood” (Światowy Związek Ochrony Dzieciństwa) to organizacja, dzięki której od 1952 roku obchodzimy to święto właśnie 1 czerwca. Jej celem było uświadomienie dorosłym, że o prawa dzieci należy walczyć, a najmłodszych chronić przed przemocą i biedą na całym świecie. Chociaż wydaje się to oczywiste, to właśnie wtedy głośno powiedziano, że dzieci nie powinny uczestniczyć w wojnach, nie mogą chodzić głodne, powinny mieć prawo do nauki i do godnego życia.

Dzisiaj Międzynarodowy Dzień Dziecka jest obchodzony w wielu krajach świata, chociaż nie zawsze przypada akurat 1 czerwca. Ta data obowiązuje jednak w Czechach, na Słowacji i na Ukrainie. W Turcji dzieci mają swój dzień 23 kwietnia. Są też kraje, przede wszystkim Europy Zachodniej, gdzie świętuje się Dzień Dziecka 20 listopada. To data uchwalenia Deklaracji Praw Dziecka oraz podpisania Konwencji o Prawach Dziecka podczas XIV sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Konwencja głosiła między innymi, że należy zapewnić dzieciom odpowiednie warunki do życia i rozwoju.

U naszych zachodnich sąsiadów Dzień Dziecka oficjalnie świętuje się 20 września, jednak wielu Niemców, zwłaszcza tych z części byłego NRD daje dzieciom prezenty w tym samym terminie, co polscy rodzice. We Francji Dzień Dziecka świętuje się 6 stycznia w ramach Dnia Rodziny, a na przykład w Japonii dziewczynki i chłopcy mają święta osobno: 3 marca oraz 5 maja.

Fot.

Czego oczekują dzieci w Dniu Dziecka?

Pomysłodawcy Dnia Dziecka chcieli zwrócić uwagę na warunki, w jakich żyją dzieci w krajach biednych i ogarniętych wojną. To tam mają ograniczone możliwości rozwoju, nie mają dostępu do edukacji, ale przede wszystkim odczuwają ciągły strach, głód i zimno.

W Polsce maluchy mają szczęście, bo żyją w czasach pokoju, chodzą do bezpiecznych szkół, a 1 czerwca kojarzy się im nie z walką o zwyczajne życia, ale ma charakter zabawy i festynu. Warto o tym pamiętać i się tym cieszyć. Dzieciaki tego dnia mogą wyjść do kina na projekcję bajek czy filmów familijnych, do zoo, na festyn na świeżym powietrzu. Maluchy marzą też o drobnych upominkach lub słodyczach, które tego dnia często mogą jeść właściwie bez ograniczeń.

Fot.

Prezent czy impreza na dzień dziecka?

Już na długo przed 1 czerwca rodzice poszukują ciekawych pomysłów na Dzień Dziecka. A tych raczej nie brakuje. Można odwiedzić sklep z zabawkami, sprezentować dzieciom słodkości, książki, kupić coś droższego, na przykład rower.

Jednak tym, co może najbardziej uradować współczesne dzieci, jest czas spędzony z rodzicami. Dorośli, którzy skupiają się dzisiaj na pracy, często zapominają, jak ważny jest czas w pełni poświęcony dziecku. Bez telewizora, telefonu, na świeżym powietrzu. Atrakcją na Dzień Dziecka może być uczestnictwo w festynie albo wyjazd do miejsca, w którym zarówno pociechy, jak i dorośli będą się fantastycznie bawić. Ponieważ w tym roku 1 czerwca jest w sobotę, znakomitym pomysłem na Dzień Dziecka może być krótki wyjazd do miejsca, gdzie zarówno dzieci jak i dorośli znajdą moc atrakcji i wspaniałych przygód – Bałtowskiego Kompleksu Turystycznego.

SPRAWDŹ —>  w Bałtowskim Kompleksie Turystycznym.:

Wspólny wyjazd – świetny pomysł na Dzień Dziecka

Dzień Dziecka hucznie i rodzinnie świętować można właśnie w Bałtowskim Kompleksie Turystycznym. To duży teren, park pełen atrakcji położony ok. 170 km od Warszawy, 50 km na północ od malowniczego Sandomierza i 100 km od Lublina. Mieszkańcy województwa świętokrzyskiego i okolicznych rejonów mogą dojechać tam przed południem, a wrócić wieczorem, goście z dalszych zakątków Polski mogą wynająć na miejscu noclegi, także ze śniadaniem i cieszyć się atrakcjami kompleksu przez weekend. Na miejscu jest przestronny Jura Park z modelami dinozaurów oraz Prehistoryczne Oceanarium. Całe rodziny mogą wziąć udział w warsztatach robotyki oraz w konkursach wiedzy o dinozaurach, a ciekawe warsztaty prowadzi prawdziwy paleontolog.

Olbrzymim powodzeniem zawsze cieszy się Zwierzyniec Bałtowski z surykatkami, papugami, szynszylami, różnymi gadami, zwierzętami egzotycznymi i bardziej bliskimi naszej szerokości geograficznej. Można też pospacerować po parku miniatur “Polska w miniaturze” pełnym modeli najważniejszych polskich zabytków.

Atrakcją na Dzień Dziecka będą też pokazy i warsztaty w Sabatówce, wiosce czarownic. Każdy punkt Bałtowskiego Kompleksu ma za zadanie uczyć i bawić, ale największej dawki adrenaliny dostarcza zawsze Park Rozrywki z karuzelami, rollercoasterami, dmuchańcami i trampolinami.

Fot.

Co jeszcze na Dzień Dziecka przygotowano w Bałtowie?

Chociaż w zawsze jest bardzo ciekawie, to na Dzień Dziecka dodatkowo pomyślano o zmaksymalizowaniu atrakcji rodzinnych. Od 1 do 2 czerwca, od godziny 10:00 do 18:00, można spędzać tutaj czas bardzo aktywnie. Znajdą się tam atrakcje dla maluchów, dzieci w wieku szkolnym, nastolatków, a także dla rodziców.

To kompleks, w którym zadbano o to, by każdy mógł uczyć się z przyjemnością, a wiedza zdobyta podczas zwiedzania parku przyda się na szkolnych lekcjach historii, geografii, przyrody, fizyki i języka polskiego. Ponadto pracownicy kompleksu będą puszczać olbrzymie mydlane bańki, malować chętnym dzieciom buzie, można liczyć na pokazy szczudlarskie, konkursy i zawody na świeżym powietrzu.

W Dzień Dziecka można przyjść na zajęcia z animatorami, wziąć udział w konkursach rodzinnych, grach sprawnościowych, można zobaczyć pokazy magii i iluzji. Czy atrakcje dla całej rodziny nie są lepsze od kolejnej czekoladki, maskotki lub innej zabawki? Pamiętajmy, że dzieci szybko dorastają, a czas, jaki spędzamy z nimi teraz, nigdy więcej nie będzie nam dany. Wspólny wyjazd to najlepszy prezent na Dzień Dziecka, jaki można tego dnia podarować pociechom.

Artykuł sponsorowany


„Pan Bóg będzie nas sądził”, więc czy Bóg istnieje? W kościele azyl znaleźli sprawcy najgorszych z możliwych krzywd

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
12 maja 2019
Fot. iStock/Avalon_Studio

Obejrzałam „Tylko nie mów nikomu” braci Sekielskich. Nie zaskoczyły mnie już wypowiedzi ofiar. Wiem, do czego są zdolni dopuścić się dorośli wobec dzieci. Wiem, bo rozmawiałam z Anią, której brat kazał zlizywać dżem ze swojego penisa, gdy ona miała 10 lat. Wysłuchałam historii Joli, którą wykorzystywał ojczym, historii Marka, którego oprawcą był nauczyciel muzyki. Znam te historie. Wiem, do czego dzieci były zmuszane. Rozmawiałam z psychologami, traumatologami. To, co spotkało ofiary wykorzystywania seksualnego w dzieciństwie, odbija się ogromnym piętnem w ich dorosłym życiu, niszczy ich. Tego nie da się wymazać, zapomnieć, ciało przypomina, kiedy masz 30, 40 lat, budzisz się i nie wiesz, co się dzieje, skąd te emocje, strach, obrzydzenie. Niszczysz siebie i swoje życie nie zdając sobie sprawy ze źródła tego procesu. Są ci, którzy znaleźli w sobie siłę i chęć poznania prawdy o sobie, a tym samym zmierzenia się z traumatycznymi wspomnieniami z dzieciństwa. Dzieciństwa, które powinno był pełne dobroci, miłości i poczucia bezpieczeństwa. A stało się koszmarem, którego nikt z nas nie chciałby doświadczyć.

Brat Ani żyje i ma się dobrze. Ona powiedziała rodzicom, nie uwierzyli… Każą jej siadać koło brata podczas bożonarodzeniowej wigilii i składać mu życzenia, opiekować się jego dzieckiem.

Ofiarom wykorzystywania seksualnego w dzieciństwie mało kto wierzy. Bo przecież to przyjaciel rodziny, czasami najbliższa osoba, ktoś, kto się tobą zajmuje, kto poświęca ci czas, kto krzywdy nigdy by nikomu nie zrobił. Ale robi. I tak, zgadzam się, że pedofilia, a raczej wykorzystywanie seksualne dzieci, bo nie każdy oprawca jest pedofilem, nie dotyczy jedynie kościoła. Ale to właśnie w kościele azyl, schronienie i wsparcie powinny otrzymać ofiary tych niemieszczących się nam w głowach zachowań.

Ksiądz jest jak Jezus – pada w filmie, jest kimś, kogo należy słuchać, ufać, kto zna tajemnicę kościoła, kto co niedzielę umie zamienić wodę w wino, kto nigdy w życiu się nie skrzywdzi, bo przecież głosi dobro, mówi o miłowaniu, o miłosierdziu, jest pierwszym po Bogu, który dla ludzi chciał jak najlepiej. Tak myśli dziecko. Dziecko, które ksiądz dotyka na lekcjach religii, przed kim się obnaża, kogo uczy masturbacji, kogo zapoznaje z seksem oralnym, kogo gwałci.

Napisała do mnie jedna z ofiar wykorzystywania seksualnego, z którą kilka miesięcy temu rozmawiałam: „Gdyby Twoje dziecko tak potwornie skrzywdził zwykły człowiek – nauczyciel, lekarz, policjant, czy przedstawiciel innego zawodu – nie ustałabyś w konsekwentnym szukaniu sprawiedliwości. Co bardziej gwałtowna osoba, pewnie osobiście, próbowałaby wymierzyć sprawiedliwość. Na wsi pedofila – sąsiada, zadźgaliby widłami. W mieście skutecznie by mu obrzydzili życie. Czasem wystarczy choćby cień podejrzenia rzucony na osobę świecką, a rozpętuje się wręcz ,,trzecia wojna światowa”. Co dzieje się jednak, gdy pedofil to kapłan ? Kapłan przestaje być zwykłym człowiekiem. Jest traktowany jak ,,nadczłowiek”. Istnieje powszechne przyzwolenie na to, że jakby wolno mu więcej. (…) Kościół stał się azylem dla ludzi, którzy w zwykłym środowisku byliby potraktowani nader surowo i bez zbędnych ceregieli”.

I to uderza w dokumencie braci Sekielskich z całą mocą. Z jednej strony mamy ofiary, które mierzą się nieustająco z tym, co je spotkało. Z drugiej całkowitą ignorancję księży. To, co na mnie zrobiło największe wrażenie, to brak skruchy, brak potrzeby zrozumienia, empatii. Jak można księdza z wyrokiem za wykorzystywanie seksualne, wysyłać na rekolekcję dla dzieci, podczas których mówi, że to trudny czas dla księży, bo wszyscy się ich czepiają? Jak proboszcz przyjmujący takiego księdza może nie zostać poinformowany o jego przeszłości. Jak to się dzieje, że koledzy w sutannach nie są informowani o tym, czego dopuścił się ich przyjaciel w wierze? Jak to jest, że inny ksiądz, także z wyrokiem, spowiada ludzi? On? On, który tak potwornie skrzywdził dzieci, teraz wysłuchuje grzechów innych i daje im rozgrzeszenie? Jak to jest, że ksiądz, o którym wiadomo było, że wykorzystuje chłopców, zostaje przeniesiony do innej parafii z zaznaczeniem, że jeśli dopuści się ponownie tych czynów, zostanie zwolniony z obowiązków kapłańskich? Dziecko popełnia samobójstwo, inne podejmuje taką próbę. Ile dzieci pada ofiarą jednego księdza, który mówi: „Przecież prosiłeś, żebym cię trochę popieścił”. Bez wytrysku nie było grzechu. Nie było grzechu, jeśli jeden z księży zastanawia się, czy wykorzystywanie seksualne siedmioletnich dziewczynek nie było objawieniem miłości ojcowskiej? Chce swoją ofiarę pocałować w rękę w ramach przeprosin? Oni nie rozumieją, co zrobili. Nie mają świadomości, że ich czyny są złem, złem w najczystszej postaci. Jeden z nich mówi: „Pan Bóg będzie nas sądził”. Nasuwa mi się pytanie, że jeśli Bóg ma sądzić, to może Boga nie ma, tak jak nie ma lęku przed jego sprawiedliwością. Gdyby wierzyli w Sąd Ostateczny, w to, że życie wieczne zależne jest od tego, jak żyją tu na ziemi, dopuściliby się tego wszystkiego? Nie boją się piekła, którym tak chętnie nas straszą?

A co z najwyższymi kapłanami kościoła? Z biskupami, arcybiskupami? Oni także uważają, że winnych wykorzystywania seksualnego osądzi dopiero Bóg? Że oni zasługują jedynie na boską sprawiedliwość, a ta nasza, ziemska nie ma znaczenia? Otóż ma. Dla ofiar, dla kolejnych dzieci, które z ufnością przychodzą do księży na oazy, schole, przygotowania do pierwszej komunii. Przychodzą i słyszą: „Tylko nie mów mamie”. Nie wiedzą, co się dzieje, nie mają świadomości, że to coś złego, bo przecież to ksiądz, ksiądz nie krzywdzi.

A potem, gdy w dorosłym życiu przyjdzie im się zmierzyć z traumą, gdy zdobędą się odwagę, by zgłosić przestępstwo, będą musiały przysiąc na Boga, że nikomu nie powiedzą o tym, co je spotkało, przysięgnąć przed księdzem, bez świadków, że nie wyjawią swoich zeznań. Nie będą wiedzieć, czy ich oprawca poniósł karę, czy zostały wobec niego wyciągnięte konsekwencje. Nie będą wiedzieć, bo nigdy nie będą stroną w sprawie.

Rzygać mi się chce. Jest mi niedobrze, kiedy patrzę na to poklepywanie się po plecach, na te wymieniane pocałunki. Jakby szeptali sobie na ucho: „Nie martw się, ochronimy cię, nic ci nie grozi”. Nam natomiast mówią, że przecież ostatecznie w człowieku została skłonność do złego, która w każdym z nas drzemie. Także w księdzu, dlatego kościół daje mu przyzwolenie do gwałcenia dzieci. To przecież pozostałość po grzechu pierworodnym.

P.S. Teraz za późno jest na „przepraszam”. Niewielu nabierze się na piękne słowa w oświadczeniach. To czas, żeby podjąć działania, tylko czy nasz polski kościół w ogóle tego chce?


Zobacz także

6 błędów w naszych letnich stylizacjach – też je popełniasz?

Poskaczcie trochę z nami. Akcja #Łapendorfiny, wyzwanie #4

Lubisz szperać w lumpeksach? Tych rzeczy nigdy nie kupuj