Co szkoła robi z mózgami dzieci? Ten wykład punktuje największe grzechy systemu oświaty

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
17 marca 2017
Fot. Screen YouTube / TEDx Talks
 

Podczas konferencji TEDx, która odbyła się w ubiegłym roku, mówiła o tym Angelika M. Talaga, edukatorka i założycielka firmy Godmother, która dba o rozwój intelektualny dzieci i edukację rodziców, promując jednocześnie niekonwencjonalne rozwiązania w tych dziedzinach. Pewnie wielu z was narzeka na szkoły, do których uczęszczają wasze dzieci, wytyka błędy wychowawcze nauczycielom. Ale Angelika Talaga celnie punktuje te grzechy współczesnej szkoły, które przesądzają o tym, że uczniowie opuszczają je, jak sama mówi „upośledzeni życiowo”.

Nie może być inaczej, skoro uczymy wciąż tymi samymi, starymi metodami i nie szukamy nowych metod i narzędzi, które pomogłyby nam wychować dzieci na bardziej samodzielne i samodzielnie… myślące. Szkoła uczy schematów i kucia na pamięć encyklopedycznej wiedzy. W rezultacie mamy ogromny problem: świat się rozwija, pędzi do przodu, nasze dzieci tkwią w owych schematach, zapamiętując to, czego nawet nie rozumieją. Współczesny świat to i współczesne wymagania, potrzeba selekcji, analizy, umiejętności szukania rozwiązań i informacji. Tego szkoła nie uczy.

Koniecznie obejrzyjcie nagranie z wykładem Angeliki M. Talagi.


Chorobliwa zazdrość, paranoje? Poznaj 16 zaburzeń, w wyniku których człowiek traci kontakt z rzeczywistością

Redakcja
Redakcja
17 marca 2017
Fot. iStock/PeopleImages
 

Zdrowie psychiczne to sprawa, którą często zajmujemy się dopiero wtedy, gdy zauważalne są konkretne zmiany w zachowaniu innych osób. Zaniepokojeni, przyglądamy się odmiennemu zachowaniu, zastanawiając się, czy to nie początki utraty kontaktu z rzeczywistością. 

Bo jeśli komuś „urywa się łączność z ziemią”, od razu kojarzymy dziwne zachowanie ze schizofrenią, obawiamy się niezrozumiałych dla nas reakcji. Bo rzeczywiście, objawy mogą być bardzo niepokojące.

Urojenia łączą się nie tylko ze schizofrenią 

Obawiamy się tego, czego nie rozumiemy. Urojenia, czyli nieprawidłowe, chorobliwe przekonania dotyczące siebie i otoczenia, wyjątkowo negatywnie wpływają na funkcjonowanie chorego. A warto wiedzieć, że ich pojawienie się pod różną postacią, np. chorobliwej zazdrości, manii prześladowczej czy erotomanii, może wynikać z kilku innych przyczyn. Niekiedy pojawiają się w przypadku uszkodzenia mózgu, przy chorobie Alzheimera, delirium, padaczki, ciężkich depresjach, maniach. Chory zachowuje się irracjonalnie, odczuwa niepokój, podejrzewa, że otoczenie staje się mu wrogie, niebezpieczne, czyhające na niego. Bodźce, które odbiera w sposób wyolbrzymiony, powodują nieuzasadnione przerażenie, chaotyczną reakcję na nie. Splot zwykłych okoliczności przeradza się w spisek nadprzyrodzonych sił czy wyimaginowanych wrogów. Zwykły czarny kot, który przebiegnie przez ulicę, może zostać zinterpretowany jako sygnał, że coś złego zaczyna się dziać.

Próba obrony przez nieistniejącym wrogiem

Osoba, którą dotyka tzw. zespół urojeniowy, czyli różne zachowania, które odbiegają od ogólnie przyjętej normy, próbuje się bronić przed domniemanym zagrożeniem. Unika pewnych miejsc, osób, pozbywa się rzeczy, które postrzega jako niebezpieczne. Może uciekać, gdy w rzeczywistości nikt za nim nie idzie, przystawać i chować się przed nieistniejącym zagrożeniem. Czasem pojawiają się agresywne zachowania, a także próby samobójcze, pod naporem urojeń.

Zestawienie 16 zaburzeń, na które cierpią osoby „oderwane od rzeczywistości” 

1. Dysmorfobia urojeniowa

To inaczej urojenia zniekształcenia ciała, w których choremu wydaje się, że inni postrzegą go przez pryzmat cielesnej ułomności. Może to być w mniemaniu chorego zbyt duża głowa, niekształtny nos czy nadmiernie przerzedzona czupryna, na które w rzeczywistości mało kto zwróci uwagę. W efekcie tacy ludzie trafiają w ręce chirurga plastycznego.

2. Paranoja pieniacza

Powoduje ciągłe składanie skarg, wniosków, zażaleń np. na sąsiada za jakieś przewinienie, które w mniemaniu chorego, zasługuje na karę. Chory uparcie obstaje przy stawianych przez siebie zarzutach, dochodząc sprawiedliwości w sądzie, aż do wyczerpania ostatniej możliwości.

3. Urojenia hipochondryczne

Hipochondryk uważa, że cierpi na często śmiertelną chorobę, a najgorsze jest tylko kwestią czasu. Wyszukuje bez ustanku nowe objawy i zadręcza tym lekarzy, oczekując potwierdzenia swoich podejrzeń. Urojenia hipohondryczne nasilają się wraz z wiekiem.

4. Zespół Otella

To inaczej chorobliwa zazdrość, która w negatywny sposób wpływa na funkcjonowanie związku z taką osobą. Przekonanie o zdradzie partnera oraz chorobliwa zazdrość, której towarzyszą próby udowodnienia nieuczciwości partnera, niszczą relacje, prowadząc czasem do prześladowania drugiej osoby.

5. Sensytywny zespół urojeń odnoszących

Chory wszelkie negatywne uwagi, nawet jeśli nie są one kierowane do niego, traktuje wyłącznie personalnie. Oglądając np. wiadomości, chorzy „odbierają” zakodowany przekaz, kierowany specjalnie do nich.

6. Urojenia o treści religijnej

To przekonanie o nadaniu specjalnej mocy i misji człowiekowi, przez istotę boską. Chory uważa, że potrafi uzdrawiać, jet bliżej Boga, co czyni go wyjątkowym. To podnosi bardzo poczucie własnej wartości.

7. Urojenia nihilistyczne

Inaczej zwane zespołem Cotarda, towarzyszą ciężkim depresjom psychotycznym. Chory jest przekonany, że tak naprawdę nie istnieje, pozbawiony ciała i wewnętrznych organów. Jego „śmierć” ma być karą za popełnione grzechy.

8. Urojenia winy i grzeszności

Osoby cierpiące na to zaburzenie są przekonani, że ich błędy i grzechy są przyczyną tragedii innych ludzi. Obwiniają się za klęski, wypadki czy pożary, które dotykają innych ludzi.

9. Urojenia prześladowcze

Są najczęstszą formą urojeń, towarzyszącą często schizofrenii paranoidalnej. Chory podejrzewa bliskich i obce osoby o planowanie zamachu na niego, doszukuje się w niewinnych, nieistotnych rzeczach utajonego planu, który ma go skrzywdzić. Chory nikomu nie ufa i nigdzie nie czuje się bezpieczny.

10. Urojenia wielkościowe

Inaczej megalomania, cechuje się przekonaniem o wyjątkowości chorego, który rzuci cały świat do swoich stóp. Osoba cierpiąca na to zaburzenie uważa się za lepszą, często posiadającą specjalną misję. Przecenia swoje możliwości oraz znaczenie dla świata.

11. Urojenia pochodzenia

Oznaczają przekonania o wyjątkowym pochodzeniu chorego. Najczęściej chorzy uważają się za lepszych od innych, twierdząc, że w ich żyłach płynie błękitna krew, zachowują się inaczej.

12. Zespół błędnego rozpoznawania

W przypadku tego urojenia, osoba cierpiąca na nie uważa obcych ludzi za kogoś bliskiego, na podstawie podobieństwa np. koloru oczu czy barwy głosu. Chory uważa, że faktycznego członka rodziny zastąpił sobowtór, a prawdziwa osoba żyje gdzieś indziej.

13. Urojenia zubożenia

Często towarzyszy depresji i charakteryzuje się przekonaniem nieuchronnej klęski finansowej, takiej jak utracie domu, pracy, oszczędności w najbliższej przyszłości.

14. Zespół paranoidalny

Najczęściej dotyka osoby starsze, którym wydaje się, że ktoś celowo robi im na złość, chcąc zrobić z nich osobę chorą psychicznie. Ludzie z zespołem paranoidalnym obawiają się, że inni ludzie skupiają na nich uwagę tylko po to, by ich wyśmiać, obrazić czy prześladować.

15. Zespół fantomowego lokatora

Zespół ten pojawia się, gdy chory nie rozpoznaje już samego siebie i własne odbicie w lustrze uznaje za odbicie obcego człowieka. Mogą towarzyszyć temu halucynacje i przekonanie, że poza chorym, ktoś jeszcze mieszka w jego domu.

16. Likantropia

To tzw. „wilczy obłęd” który powoduje u chorego przekonanie, że jest psem, wilkiem, kotem itp. Wykonuje on ruchy wzorowane na ruchach tych zwierząt, np. chodzi na czterech łapach, szczeka, wyje, powiela ich inne zachowania. Likantropia może towarzyszyć depresji i schizofrenii.

Bywa, że chorzy funkcjonują w społeczeństwie bez większych problemów, będąc akceptowanymi ze swoimi „małymi dziwactwami”. Oczywiście dzieje się tak, z powodu nieszkodliwych zachowań oraz braku diagnozy ich występowania. Do lekarza należy się zwrócić jak najszybciej, kiedy urojeniom towarzyszy poczucie silnego lęku, braku celu i sensu życia czy myśli samobójcze, choć akurat przekonanie osoby chorej po zwrócenie się po pomoc, bywa najtrudniejsze.


 

źródło: 

 


Kobiety są wkurzone. To wynik olbrzymiego napięcia i przekonania, że najwyższa pora na zmiany. To nie czas na uprzejmości!

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
17 marca 2017
Fot. iStock/Sirius_clouds_fan

Poranna „prasówka” w Internecie przynosi mi prawdziwą „perełkę”. Oglądam głupawy (przyznajmy to) spot Ministerstwa Edukacji o nauce programowania w szkole. Stereotypy, jak we wszystkich „rządowych” spotach. Pretensjonalnie uśmiechnięty i wygodnie rozparty na kanapie syn z miną „wszechwiedzącego”, programuje mamie (która oczywiście w tym czasie sprząta) „inteligentne mieszkanie”, łaskawie informując ją, że teraz będzie miała dla niego więcej czasu. A mama, jak to mama… Zajęta ścieraniem kurzu ze stolika nie wie, o co chodzi… Poza tym, jest blondynką. Wyszło jak wyszło.

Chyba jednak twórcy tego filmiku nie spodziewali się, aż tak emocjonalnych reakcji (zarówno wśród jego przeciwników jak i zwolenników). Pod spotem, gdziekolwiek został udostępniony, lawina komentarzy. Są głosy oburzone, że znów kolejny seksistowski, mizogonistyczny obrazek przedstawiający kobietę „technologicznie upośledzoną”, zajętą domowymi obowiązkami i z uwielbieniem wpatrzoną w syna, który z programowaniem (swoją drogą jest tu ono pokazane w olbrzymim uproszczeniu) radzi sobie oczywiście wspaniale. Poza tym programuje po to, żeby mama mogła się w końcu nim zająć. Nie wpadł na to, że może lepiej byłoby się czegoś nauczyć i wyręczyć ją w domowych obowiązkach.  „To żenujące, obraźliwe, powielające szkodliwe i krzywdzące schematy” – piszą internauci.

Ale są też i inne komentarze, nawołujące do bardziej wyważonej oceny i zachowania umiaru. I żeby nie szukać dziury w całym. Tylko może to „całe” naprawdę jest pełne dziur?…

Znajoma blogerka pisze: „Po prostu wchodzicie do Internetu i szukacie dziennej dawki doczepienia się do czegoś. Najlepiej seksistowskiego lub krążącego wokół praw kobiet. Ileż można…. idźcie na spacer.”

I myślę, że może rzeczywiście to prawda, że może już czepiamy się naprawdę „wszystkiego”. Ale to nie dzieje się przypadkowo, to wynik olbrzymiego napięcia i przekonania, że najwyższa pora na zmiany w podejściu do nas, kobiet. Że teraz albo nigdy. Potrzebna dziś głębsza refleksja, z czego to napięcie tak naprawdę wynika.

Stało się. Długie lata społecznych oczekiwań wynikających ze wszechobecnego patriarchatu, ignorowania praw i problemów kobiet, kupczenia nimi przez państwo, przedmiotowego traktowania przez Kościół Katolicki, zrobiły swoje. Chyba jeszcze nigdy nie było w nas takiego napięcia. Dziewczyny są wkurzone. Jak mogłoby być inaczej, skoro tak długo nikt się z nami nie liczył? Czara goryczy się przelała, nędzny, niezbyt udany (bo też po prostu źle zagrany) spot wywołuje skrajne emocje i wewnętrzny bunt. Nie zatrzymujmy tego, bo społeczny sprzeciw i brak zgody na lekceważący stosunek do obywateli (w tym przypadku obywatelek) zawsze prowadzi do zmian, tych pozytywnych.

Przykład? Studenci największych uniwersytetów protestują przeciwko wynajmowaniu sal uniwersyteckich fundacji Ordo Iuiris, tej samej, która złożyła w sejmie podpisy pod barbarzyńskim projektem zaostrzającym ustawę antyaborcyjną. Skutecznie protestują, bo władze uczelni wycofują się z umowy z fundacją. Wykładów nie będzie.

Ale wpływ ideologii, czy religii na naszą sytuację społeczną i postawy polityków nadal jest ogromny. Pamiętam oburzenie przedstawicieli Kościoła Katolickiego, kiedy pojawił się Nasz Elementarz. Autorce podręcznika wytykano… genderyzm, bo w kilku czytankach tata, czy dziadek wykonywali domowe prace – zmywali, czytali dzieciom książki przed snem. „To wbrew normalnemu obrazowi rodziny”- grzmieli „specjaliści”, a niektórzy politycy natychmiast to podchwycili. I niestety, to ich głos, a nie ten wyważony i rozsądny, było najlepiej słychać. Dlatego właśnie uważam, że sprawy zaszły tak daleko, że i przeciwnicy krzywdzącego i lekceważącego stosunku do kobiet powinny zacząć krzyczeć i wyrażać swój sprzeciw. W Polsce, bo w Europie już krzyczą. Wystarczy przytoczyć przykład ukarania Janusza Korwina Mikke przez szefa europarlamentu za jego obrzydliwe, seksistowskie wypowiedzi,

Nie zgadzajmy się także głośno na wchodzenie nam z butami do łóżek i sumień. Dopóki, za społecznym przyzwoleniem kilku panów w czarnych sukienkach – panów, którzy nie mają własnych rodzin, żon i dzieci (a więc także praktycznej wiedzy na temat tego czym jest rodzina i jak się w niej żyje, z jakimi problemami borykają się partnerzy w związku i jak trudne jest wychowanie dzieci) – będzie prawić morały, pouczać i ganić w sprawach tak osobistych jak nasze osobiste zdrowie i bezpieczeństwo, czy szczęście rodzinne, dopóty nie będziemy się czuć prawdziwie wolne.

Piszmy o tym, co jest „nie tak”, co przedstawia nas w złym, nieprawdziwym świetle i o tym, co ogranicza naszą wolność. Zwracajmy uwagę, wytykajmy błędy, bądźmy jednym głosem, który budzi sumienia i zaspane rozumy. To nie pora na półśrodki, ani miłe słowa. Protestujmy, dajmy znać, że się nie zgadzamy. Jeśli odpuścimy – przegramy.

Zastanawiam się, czy doczekamy kiedyś takiego ministerialnego spotu, w którym to dziewczynka będzie programowała, a mama, na przykład programistka, przybije jej z tego powodu piątkę i zabierze do kina. Na film przygodowy.


Zobacz także

„W realnych korporacjach, ludzie są tak samo obrażani, tak samo traktowani. Zdarzają się sytuacje szykanowania, dokuczania, poniżania”

Im jesteśmy starsi, tym mniej ludzi wokół nas. I to jest świetne!

Im jesteśmy starsi, tym mniej ludzi wokół nas. I to jest świetne!

Chris Corner: Depression is a silent killer, that’s way whe sould talk about it as loud as possible.

Chris Corner: Tragiczna ironia tego, czym jest depresja, polega na tym, że unikanie jej tylko podsyca ogień

вимакс форте купить в украине

medicaments-24.com

сиалис 5 мг отзывы