„Tak, jestem kobietą sukcesu, po kieliszku wina przestawałam się bać. Jasne, można żyć w szarości, ale auć, po co?”

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
27 stycznia 2016
Fot. iStock / kieferpix
 

Ewelina:

 Pomidory. To było jedyne co mogłam jeść. Kiedyś mój mąż w środku nocy pojechał do Tesco po pomidory. Stanął potem w progu z torbą wypchaną warzywami. Z tą swoją uważną i troskliwą miną. Leżałam na kanapie, trzęsłam się. Gdy go zobaczyłam, pierwszy raz od tygodni zaczęłam się śmiać.

Z nałogu łatwiej wyjść, gdy ktoś cię kocha. Wiele razy później myślałam. Wiesz, że ma to sens. Ludzie mówią, że trzeba kogoś kopnąć w tyłek, że on musi zejść na dno. Albo to nieprawda, albo nie byłam alkoholiczką. Mi pomogła miłość. Do męża i do córki. I ich miłość

Żyłam…

Wśród ludzi, którzy piją. Pracuję w reklamie, alkohol często jest rytuałem. Kolacyjka tu, kolacyjka tam, wineczko, drineczek. Łatwiej się wtedy spędza czas z ludźmi, załatwia interesy. Potem policzyłam. Od kiedy skończyłam studia, piję. Nie, nie codziennie. Ale raz, dwa, trzy razy w tygodniu. Zdarzało się częściej. Na początku, oczywiście, zawsze pijesz z ludźmi. Oni są twoim alibi. Tylko obok osób, którzy w ogóle nie piją, możesz zobaczysz, że to nie jest normalne, że wino jest twoim rytuałem. Poza tym wszyscy zaprzeczamy. Wszyscy jesteśmy normalni. Wszyscy tak żyją. Oczywiście.

Pamiętam taką scenę: kończymy z koleżanką projekt, wychodzimy z pracy o 23.00 w sobotę. Mam ją odwieźć do domu. Ona mówi: „Podjedź do sklepu, muszę się napić”. Wraca z małpką wódki, pije ją w samochodzie. Jestem w szoku. Wódkę? W samochodzie? Koleżanka nie ma nic wspólnego z opuchniętymi paniami pod sklepem monopolowym. Biega, regularnie ćwiczy, zna kilka języków, ma wysokie stanowisko. Wtedy jeszcze w ogóle nie rozumiem, że ludzie piją, żeby się wyluzować, że się tym nagradzają. Zapamiętuję tę scenę. Potem, gdy po kilku latach, też wyjdę z pracy i od razu pomyślę o wódce, zapali mi się światełko ostrzegawcze. „Rany, wylądowałam w tym samym punkcie”.

Bałam się…

Moje życie to świat lęków, przetkany radością i poczuciem bezpieczeństwa. Człowiek może się tylu rzeczy bać.  Śmierci, przemijania, bliskich, chorób, ludzi mijanych na ulicy, przyszłości. Świat czasem bywa naprawdę tylko drżeniem. Ja tak żyłam latami, choć nikt o tym nie wiedział.

Tak, jestem kobietą sukcesu.

Tak, jestem ambitna. Jestem najlepszą wersją siebie.

Ale to nie zabrało mojego lęku. Żadna praca, żadna miłość do końca. Były tylko chwile ulgi. Początek mojego związku, zakochanie, ślub, ciąża, praca.

Ale osobowość lękowa strach czuje zawsze. Początek każdego szczęścia może być dramatem.

Rozbroiłam siebie, swoją tożsamość na czynniki pierwsze. Poznałam siebie jak nikt. Moja mam chorowała na depresje, tata był często smutny. I co z tego? Wiedza nie daje ci siły. To iluzje.

Dopiero alkohol zabrał mój lęk.

Po kieliszku wina przestawałam się bać. Myślałam wtedy: „Boże, tak właśnie lekko wygląda świat ludzi normalnych”. Chciałam, żeby mi było lekko.

Kochałam…

Tylko raz. Mojego męża. To najlepsze, co mi się w życiu przytrafiło. Najlepszy i najpiękniejszy człowiek. Tak czysty, że ta czystość aż mnie onieśmielała. Skąd biorą się tacy ludzie?

Ale nawet najlepsza miłość nie uspokoi cię, jeśli ty tego spokoju nie masz w sobie. Potem na spotkaniach AA ludzie mówili o miłości. Najczęściej, że jej nie mają. To było usprawiedliwienie. Jestem niekochany, więc piję, żeby zapomnieć. To, oczywiście, bzdura, ludzie tracą miłość przez alkohol. Nie dlatego, że ktoś ich porzuca, tylko dlatego, że alkoholik jest nie do zniesienia. Ma tylko jedną miłość – alkohol.

Życie toczy się wokół tego, żeby znów poczuć ten spokój. On latami nie czuł, że ja piję więcej. Że ja piję na imprezach, że w domu otwieram butelkę martini. To mu się nie wiązało w jakąś logiczną całość. Mi zresztą też nie.

Uświadomiłam sobie…

Był taki moment, gdy musiałam się napić po kłótni z szefem. Myślałam tylko o tym, że wrócę do domu i wypiję szklaneczkę whisky. Albo spotkam się z przyjaciółka i znajdę pretekst do wypicia wina. „No przecież nie piję sama”. To jest  pierwszy etap uzależnienia. Szukanie pretekstów.

Potem już nie musisz ich znajdować. Preteksty znajdują się same: mam zły dzień, muszę odreagować, cieszę się, muszę uczcić. W pewnym momencie zauważyłam, że piję więcej niż inni. Dużo więcej. Że przestaję pić przy innych – a to jest znak, że jesteś już daleko. Jeśli twoi przyjaciele i bliscy wiedzą, że pijesz, martwią się – to znak, że tylko nadużywasz. Alkoholik w życiu nie przyzna, że pije. Pije w domu, w ukryciu, obsesyjnie żuje gumę, albo listki mięty.

Nie jeździłam po alkoholu, niczego nie ukradłam, nigdy nie zawaliłam pracy. Ale jednak wiedziałam, że jestem uzależniona.

Bo wciąż chciałam to poczuć. Ten luz, i ten stan. Kochać się mogłam już tylko po alkoholu, szczęśliwa też. Gdy próbowałam nie pić – byłam zła. Awantury w korkach, na zebraniach, impulsywne decyzje, kłótnia o złe rzeczy w lodówce.

Był moment, że wychodziłam po wino pod pretekstem wyrzucenia śmieci, wypijałam pół butelki w samochodzie, bo nie chciałam martwić męża, wracałam i mogłam żyć. Najwięcej kampanii wymyśliłam po alkoholu, byłam kreatywna jak nigdy.

To było gorsze. Alkohol mnie nie niszczył, tylko dawał napęd. „Jak ja coś zaprojektuję bez whisky?” – myślałam. Byłam w pułapce.

Leczyłam się…

W końcu powiedziałam sobie: „Halo, przecież chcesz mieć dzieci, żyć, koniec z tym”. No dobra, nie. Wstałam rano i… nie miałam celu. Nie miałam na co czekać. Zrozumiałam, że bez alkoholu niczego nie umiem robić dobrze– cieszyć się, rozumieć innych, pracować, rozmawiać, być. Tak jakby on był po winie kolorowy, a potem stawał się szary. Jasne, można żyć w szarości, ale auć, po co? Co to za życie?

Męczyłam się. Najbardziej ludźmi. Chciałam skulić się i przespać. Cholera, jak przetrwać imprezę rodzinną i awanturę ciotek bez alko? Jak naprawdę odlecieć w seksie? Jak powiedzieć przyjaciółce prawdę? Jak ją rozumieć? Jak być kolorowym ptakiem, którym zawsze byłam?

Do tego doszedł fizyczny dygot. Niespodziewany, bo ja, dziewczyna metr 167, 55 wagi miałam zawsze wszystko pod kontrolą. To znaczy wydawało mi się, że mam.  Drugiego dnia niepicia usiadłam na schodach mojej pracy i nie mogłam wstać. Świat wirował, wrócił lęk. Dostałam napadu paniki w sklepie, trzęsły mi się ręce. I to rozdrażnienie. „Wytrwaj”, mówiłam sobie.

Bo znałam ludzi, których alkohol zniszczył. Byłam na „miękkim” dnie. Potem już mogłam tylko zacząć puszczać kontrolę – co jest ostatnią fazą alkoholizmu. Że zawalasz pracę, że wsiadasz do samochodu po drinku, że robisz ileś strasznych rzeczy.

Ale jeśli tego nie robisz, to nie znaczy, że nie jesteś chory.

Ja byłam…

Jestem…

Kobietą, która od roku nie pije. Biegam, chodzę na terapię, każdy dzień zapełniam zadaniami. Ale tak naprawdę zaczynam od początku, jakbym była dzieckiem.

Wielu moich znajomych nie wie, że miałam problem, właściwie większość. Stałam się spokojniejsza, mniej ufam ludziom. Ale to bzdura, że gorzej pracuję.

Mam firmę, zatrudniam trzy dziewczyny. Jedna pije więcej, i ja to widzę. Znam te niby luźne słowa:  „O rany, wino? Pojedziemy do sklepu. Muszęęęę się wyluzować”. Nie mogę jej powiedzieć, żeby tego nie robiła, bo się wścieknie i powie, że z nią wszystko okej. Przecież jak mój mąż znalazł butelki poupychane w szafach też powiedziałam, że okej.

Ale tak chciałabym jej powiedzieć: „To tylko złudzenie, że dzięki temu przestajesz czuć lęk. Najgorsza fatamorgana świata”.  Nie da się przeżyć życia w znieczuleniu, choć dziś chcielibyśmy tego wszyscy.


Upokarzają cię, a ty nie protestujesz i nie rezygnujesz. TEST – każdy chce być sławny

Redakcja
Redakcja
28 stycznia 2016
Fot. Screen z YouTube/ Mental Disorder 4
 

INSTYTUT I TEST

Instytut Badania Potencjału Sukcesu i Sławy oraz Test są wzorowane na istniejących wszędzie wokół instytutach, klinikach oraz testach, którym poddawani są obecnie wszyscy. W Instytucie poszukuje się potencjalnych celebrytów. Tego jednak nie mówi się wprost zakładając, że każdy chce być prawdziwie sławny, a nie znany z tego, że jest znany. Chodzi o podsycanie tego pragnienia i zachowanie pozorów. To miejsce gdzie traktuje się człowieka, jego ciało i osobowość utylitarnie, jako punkt wyjścia. Jak twarz przed operacją plastyczną. Pracownicy prowadzą testy psychologiczne, które mają wydobyć te cechy osobowości, które mogą być „przydatne” w rozwoju kariery. Bohaterka poddaje się tym testom i mimo, że ją upokarzają, nie protestuje, ani nie rezygnuje.

Film został zakwalifikowany do konkursu filmów krótkometrażowych 40. Festiwalu Filmowego w Gdyni. Był już pokazywany podczas 55. Krakowskiego Festiwalu Filmowego w sekcji Panorama Filmu Polskiego oraz na Koszalińskim Festiwalu Debiutów Filmowych „Młodzi i Film”.

plakat TEST (1)

Recenzje po festiwalach 

Wśród klasycznych fabuł i dokumentów sensu stricte znalazło się tez miejsce na eksperyment. Jest nim „Test” Teresy Czepiec – krótki metraż podejmujący nośną tematykę bycia celebry tą. Główna bohaterka filmu, Ana Sis (bardzo interesująca w tej roli Natalia Lesz), zgłasza się do instytutu Badania Potencjału Sukcesu i Sławy. (…) Bardzo świeża, oryginalna propozycja, podana w nieco może zbyt hermetycznej formie, ale dość spójnej z prezentowaną tematyką. Pouczająca historia, zdecydowanie warta poświęcenia jej tych zaledwie 20-kilku minut”

Test” w dosadny sposób rozprawia się z systemem i obecną produkcją celebrytów na szeroką skalę. My cię tworzymy, my cię niszczymy – mogłoby stanowić pointę tego filmu. Film Teresy Czepiec znakomicie ocenia stan polskiego, tzw. szołbiznesu: sukcesów nie pamiętamy, a wpadki i potknięcia piętnujemy, aż do samozagłady. Sława, lans i pieniądze to częste marzenia dzieci, ale czy na pewno wiedzą z czym to się wiąże, czy są gotowe na to ryzyko?”

Film jest wynikiem obserwacji społecznych mechanizmów budowania wizerunku. Definiuje termin „celebryta” w bardzo naturalistyczny sposób, patrząc na osobę od wewnątrz. Obnaża strategie, którymi kierują się tabloidy, pokazuje ich działanie. Jest protestem przeciwko bezdusznemu odczłowieczaniu artysty. Pokazuje kobietę jako postać szczególnie narażoną na podmiotowe traktowanie, czyniąc z niej towar podlegający sprzedaży. Głośno mówi o przedmiotowości showbiznesu, gdzie nie liczy się nic poza wydajnością komercyjną. Wykazuje związek pomiędzy opłacalnością a stopniem zniewolenia. Piętnuje ignorancję odbiorców, manipulację, techniki wywierania wpływu.

Temat na film wziął się z osobistej obserwacji stylu glamour, celebryctwa i sławy jako części naszego codziennego życia.

Sława oznacza, że się o kimś mówi, komentuje go i nim zajmuje. W naszej konsumenckiej kulturze, sława to część systemu, ktory służy zarabianiu pieniędzy. Ten system sprawia, że kupujemy ubrania, karnety na siłownie, stosujemy diety, korzystamy z coachingu: kupujemy siebie w takim wydaniu, w jakim chcemy być widziani. W takim wydaniu umieszczamy swój wizerunek na portalach społecznościowych. Tu każdy z nas może być swoim własnym celebrytą.

System działa na zasadzie generowania potrzeby i braku spełnienia. W konsumencie sławna osoba budzi chęć bycia kimś lepszym, budzi poczucie niespełnienia, generuje zazdrość. Te emocje można wyrzucić z siebie przez komentarze internetowe. Komentarze stają się częścią systemu, bo mogą wpływać na celebrytów podsycając w nich poczucie niedoskonałości i potrzebę poprawy wizerunku. To lepsze niż reklama, która mówi wprost. To system manipulacji angażujący większość z nas. To świat sztucznie stworzony, który staje się realny przez to, że wzbudza prawdziwe emocje. To genialnie działający diaboliczny koncept oparty o ciągłe podsycanie poczucia niespełnienia.

POMYSŁ NA REALIZACJĘ

Aby eksperyment mógł się udać konieczne jest wyczyszczenie otoczenia osoby poddawanej testowi z wszystkich niepotrzebnych bodźców. Film został zrealizowany według jasno zamierzonej koncepcji wizualnej: akcja dzieje się w zamkniętej przestrzeni laboratorium, którego pracownicy noszą uniformy w podstawowych kolorach. Daje to możliwość zbadania potencjału bohaterki w wyabstrahowanym świecie, podkreślającym sztuczność celebryckiego systemu.

Całość pomysłu to skutek fascynacji eksperymentami naukowymi prowadzonymi nad ludzką naturą, w których przestrzeń i manipulacja grają podstawową rolę.


 

TWÓRCY FILMU:

Produkcja:
MENTAL DISORDER 4

Scenariusz i Reżyseria: TERESA CZEPIEC

Producent:
AGNIESZKA KURZYDŁO

Kierownik Produkcji: KAMILA KUŚ

Zdjęcia:
PIOTR UZNAŃSKI

Scenografia:
KATARZYNA DOBROWOLSKA

Kostiumy:
ILONA BINARSCH

Charakteryzacja: JOANNA PIĄTKOWSKA

Montaż:
ALEKSANDRA GOWIN

Muzyka:
ADAM WALICKI

Reżyseria Dźwięku: KACPER HABISIAK m.p.s.e. MARCIN KASIŃSKI m.p.s.e.

Obsada:

Ana Sis – Natalia Lesz

Dyrektor Instytutu – Barbara Kurzaj

Asystentka Niebieska – Sonia Roszczuk

Asystent Zielony – Piotr Stramowski

Asystent Żółty – Piotr Polak

Fotograf – Bartłomiej Firlet

 

METRYKA

Kraj Produkcji: POLSKA

Rok: 2017

Czas trwania: 25 minut

Format: DCP

Ratio: 1:2,35

Gatunek: DRAMAT


„Uwielbiam obciągać kanapki”, „Kluczem do mojego serca, jest facet pachnący jak wagina”. Szokująca kampania, kobiety wreszcie tupnęły nogą

Redakcja
Redakcja
27 stycznia 2016
Fot. Screen z YouTube/ WomenNotObjects

Kobieta to przedmiot. Jej ciało to instrument za pomocą którego ciągle jeszcze można sprzedać więcej, lepiej, drożej. Obejrzyjcie film zrealizowany po to, by zwrócić uwagę na skandaliczny proceder uprzedmiotowiania kobiet przez twórców kampanii reklamowych – często w dość absurdalny sposób. W końcu każda z nas „Uwielbia obciągać kanapki” i sprzedaje się za drinka…

Zapoznajcie się z projektem #WomenNotObjects i wyraźcie swój sprzeciw.

Uwielbiam obciągać kanapki

 

Fot. Screen z YouTube/ WomenNotObjects

Fot. Screen z YouTube/

Kocham sprzedawać moją godność za drinka

Fot. Screen z YouTube/ WomenNotObjects

Fot. Screen z YouTube/

Kocham sypiać z facetami, którzy nie znają mojego imienia

Fot. Screen z YouTube/ WomenNotObjects

Fot. Screen z YouTube/

Szczęście, takie jakiego chcieli nasi przodkowie

Fot. Screen z YouTube/ WomenNotObjects

Fot. Screen z YouTube/

Chciałabym, żeby moja córka miała takie przyjaciółki

Fot. Screen z YouTube/ WomenNotObjects

Fot. Screen z YouTube/

Kluczem do mojego serca, jest facet pachnący jak wagina

Fot. Screen z YouTube/ WomenNotObjects

Fot. Screen z YouTube/

 

Zobacz film


Źródło:  

 


Zobacz także

Dbaj o siebie najlepiej, jak potrafisz. Akcja „Jestem siebie warta”

50 sposobów na to, by obłaskawić szczęście

Jak sobie stworzyć dobrą karmę. Sam jesteś odpowiedzialny za swoje szczęście

Konkurs „Pokaż swojego pupila i napisz, dlaczego jest dla ciebie ważny!”

pills24.com.ua

https://buysteroids.in.ua

pills-generic.com