Dbając o swoją skórę zaufajmy kosmetykom opartym na naturalnych składnikach

Redakcja
Redakcja
6 listopada 2018
Fot. iStock/Vizerskaya
 

Natura oferuje wszystko, czego potrzebuje nasze ciało, trzeba tylko umieć to znaleźć i wykorzystać. Kluczowe jest jednak, by zrobić to umiejętnie. Czy wiecie, że wiele substancji pochodzenia naturalnego to silne trucizny, czy substancje wywołujące uciążliwą alergię?

Czemu o tym mówimy? Bo we współczesnym świecie, kiedy szczególnie w miastach, jesteśmy bombardowani zanieczyszczeniami, a syntetyczne substancje chemiczne używane są na szeroką skalę, warto zwrócić uwagę na to, co wybieramy do pielęgnacji ciała. Silne detergenty, parabeny, silikony, sztuczne kompozycje zapachowe dodawane są do wielu kosmetyków, co nie pozostaje dla nas obojętne. W powietrzu zawieszone są drobnocząsteczkowe substancje, kancerogeny, wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne, alergizujące metale ciężkie – nikiel, pallad, chrom. Aż w głowie się kręci. Tymczasem kosmetyk często ma swoją wartość dodaną w postaci atrakcyjnego pudełka czy pięknego zapachu, jednak cała otoczka nie powinna przyćmić tego, co znajduję się wewnątrz. Na rodzimym rynku pojawia się coraz więcej wartościowych kosmetyków, dzięki którym można zmniejszyć toksyczne obciążenie naszej skóry. Świadomy wybór rozpoczyna się od czytania etykiet i składów gotowych produktów.

Dla naturalnego piękna i zdrowia skóry, bardzo istotna jest profilaktyka nieprawidłowości i chorób skóry. Metale ciężkie zawarte w smogu miejskim mogą powodować podrażnienia skóry, a akumulując się w organizmie prowadzić do nabycia alergii kontaktowej. Pamiętajmy, że skóra jest jednym z największych organów człowieka, ma średnio powierzchnię 1,5-2 m2 i pełni funkcje ochronne. Metale ciężkie, a szczególnie jony niklu i palladu, osiadając na skórze, mogą wiązać się z białkami skóry i prowadzić do ich degradacji. Nie tylko niszczą cenną powłokę ochronną, ale penetrują do wnętrza organizmu, akumulując się, a z czasem powodując późną odpowiedź alergiczną typu IV.

Nowością tej jesieni są kosmetyki nuev® () zawierające metalscreen (MPF, metal protector factor), w postaci nowej generacji biopolimeru o nazwie Chitathione. Biopolimer ten posiada właściwości wiązania metali ciężkich z odpowiednio dobraną kinetyką (bardzo szybko) i wysoką stałą wiązania (silne wiązanie).

Chitathione (INCI: chitosan glutathionamide) to unikatowa molekuła otrzymana jako połączenie silnie regenerującego chitozanu zmodyfikowanego przeciwzapalnym zredukowanym L-glutationem. Chitathione został stworzony w celu zmultiplikowania intensywności działania obu tych komponentów oraz nadania zupełnie nowych, korzystnych z punktu widzenia ochrony skóry właściwości. Jest on substancją nawilżającą i filmotwórczą (tworzy powłokę ochronną na skórze, zapobiegając utracie wody i jędrności), o właściwościach regenerujących i przeciwzapalnych. Dodatkowo zapewnia skórze aktywną ochronę przed czynnikami powodującymi procesy starzeniowe i inicjującymi powstanie podrażnień i alergii kontaktowych. Proces otrzymywania Chitathione chroniony jest zgłoszeniem patentowym, a wykorzystane komponenty są pochodzenia naturalnego.

Bardzo ważne jest, by konsument był świadomy tego, iż produkt nie zawsze jest bardziej wartościowy, gdy zawiera długą listę składników, szczególnie jeśli chodzi o kosmetyki dla skóry wrażliwej. Receptura powinna bowiem bazować na składnikach wielofunkcyjnych, gwarantujących wielokierunkowe działanie dla skóry czy włosów. Dlatego preparaty oparte na ekstraktach ziołowych i biozgodnych składnikach wydają się być nie tylko intensywnie zaznaczającym się na rynku trendem, ale rozsądnym i korzystnym dla zdrowia wyborem.


Artykuł powstał przy współpracy z marką Nuev


Kiedy miłość przeradza się w obsesję, pojawia się szaleństwo i niebezpieczeństwo

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
6 listopada 2018
Fot. iStock/pecaphoto77

Miłość bywa uczuciem tak intensywnym, że czasami wymyka się nam spod kontroli i staje się obsesją, która nas dominuje i prowadzi do autodestrukcji. Nie jest łatwo odróżnić obsesję od prawdziwej, namiętnej miłości. Poniżej krótki przewodnik, który pozwoli nam wyłapać kilka sygnałów alarmowych.

Mam cię na wyłączność

Kiedy mamy obsesję na punkcie pewnej osoby, budujemy rodzaj muru wokół związku, w efekcie ograniczając jakiekolwiek pole do manewru – i sobie i ukochanego partnera.

Ta „ekskluzywność” wyczerpuje nas, ponieważ w większości przypadków kontrolujemy wszystko i pogrążamy się w nieufności, zamiast odpoczywać i cieszyć się relacją.

Czysta, prawdziwa miłość cieszy się natomiast takim zaangażowaniem, w którym wyłączność nie jest normą, to wzajemna wiara w uczciwość nadaje wartość relacji.

Obsesja i niska samoocena

Kiedy pojawi się obsesja, musi istnieć jakiś związek z niską samooceną. Czegoś nam brakuje, czegoś, czego potrzebujemy i czego nie mamy. Uważamy, że tylko dzięki drugiej osobie jesteśmy kompletni, jesteśmy kimś. Ale kiedy mówimy o miłości, nie szukamy kogoś, kto nas dopełnia, nie obciążamy go odpowiedzialnością za zmiany.

W miłości jest akceptacja

W momencie, gdy związek się rozpada, zawsze pojawia się etap żałoby, który trzeba przetrwać, ale który prędzej czy później powoduje akceptację trudnej rzeczywistości. Ale w przypadku obsesji tak nie jest. Nie potrafimy wydostać się z etapu żałoby. Pozostajemy zablokowani, „związani” uczuciem i akceptacja nie nastąpi, dopóki nie podejmiemy terapii.

Twój partnera to odrębna istota ludzka

To może być oczywiste. Jednak w przypadku obsesji druga osoba jest jak własność, która należy do nas, aby dać nam to, czego nam brakuje. Kiedy mowa o miłości, uznajemy za naturalne, że nasz partner może cieszyć się zarówno swoimi prawami, jak i wolnością.

Manipulacja

Czasami w związkach pojawiają się momenty, gdy nie wykazujemy zainteresowania drugą osobą. Jeśli odczuwamy prawdziwą miłość, to nas to zasmuca, zdajemy sobie sprawę z dynamiki relacji uczuciowej. Jeśli tak się nie dzieje, nie tylko nie potrafimy tego zaakceptować, ale również używamy tego jako broni przeciwko partnerowi. Tak więc próbujemy sprowokować poczucie winy.

Znaczenie komunikacji

W każdym zdrowym związku komunikacja i empatia są podstawą udanej relacji. Jednak w związkach, w których to obsesja bierze górę nad uczuciem, komunikacja jest nieobecna, ponieważ przeważa w nas obawa, że ​​druga osoba może od nas uciec opuścić nas. Postępujemy tak, jakby nic się nie wydarzyło i udajemy, że wszystko jest w porządku, aby nie dostrzec istoty problemu.

Jeśli obawiasz się, że ty lub twój partner wpadliście w sidła obsesji, trzeba jak najszybciej reagować, nie pozwolić tej niekontrolowanej sile zniszczyć nas, ani naszej relacji.


Na podstawie: 


Zobacz także

Ćwiczenia i treningi – 6 mitów, którym chętnie ulegamy. Sprawdź, jak ćwiczyć efektywnie

4 powody, by bez wyrzutów sumienia sięgać po masło orzechowe

Pięć typowych objawów endometriozy, o których powinnaś wiedzieć