Dlaczego do golenia nigdy nie powinnaś używać zwykłego żelu pod prysznic albo mydła

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
5 kwietnia 2018
Fot. iStock / macniak
Fot. iStock / macniak
 

Nie, nie, nie! I jeszcze raz nie! tak, nie jestem  święta, mam za uszami, jak każda kobieta. Żele, płyny, mydło czy dramatyczne podrygi na szybko (czytaj: na sucho). Choć raz w życiu każda z nas kupiła sobie piankę do golenia (zazwyczaj „na wakacje”) i niby różnicę czuć od razu i łatwość ogolenia nóg jest bezdyskusyjna, to jednak wciąż uważamy to za nieco osobliwy nawyk pielęgnacyjny. 😉

Trafiałam jednak ostatnio na wypowiedź dermatologa, dr Anity Sturnham. Przeczytajcie dlaczego naprawdę nigdy, przenigdy nie powinnyśmy do golenia używać byle czego!

Warto, z tymi argumentami się nie dyskutuje. 😉

Dlaczego do golenia nigdy nie powinnaś używać zwykłego żelu pod prysznic albo mydła

Podczas golenia oddziałujemy mechanicznie na skórę, co można porównać do „peelingu”, dlatego tak ważne jest, aby  zminimalizować tarcie do bezpiecznego poziomu.

Kosmetyk, którego używamy do golenia powinien zapobiegać uszkodzeniom skóry, podrażnieniom, czy wymykaniu się włosków maszynce, jednym słowem powinien współpracować z ostrzem.

Produkty do golenia poprawiają poślizg, zmniejszają tarcie oraz ryzyko podrażnień i skaleczeń. Kiepskim pomysłem jest również używanie kosmetyków do włosów (choć wydawać by się mogło, że szampon czy odżywka nadadzą maszynce dobry poślizg) – te produkty wpłyną na włoski i utrudnią ich golenia oraz najzwyczajniej zapchają ostrze maszynki.

Jeśli trudno się wam przekonać do zainwestowania w piankę czy krem do golenia, rozważcie sprawę pod względem ekonomicznym – preparat do golenia oznacza dłuższą żywotność maszynki, czyli jej rzadsze wymiany.

Trzeba przyznać, że argumenty dermatologa, dr Anity Sturnham, trudno obalić. Zresztą chyba nigdy nie widziałyście mężczyzny, który goliłby się z rana za pomocą żelu do twarzy, prawda?


 

źródło: 


5 sygnałów, które świadczą o tym, że potrzebujesz emocjonalnego oczyszczenia

Redakcja
Redakcja
5 kwietnia 2018
Fot. iStock/djedzura
Fot. iStock/djedzura
 

Nawet dobre i satysfakcjonujące życie gwarantuje odczuwania jedynie dobrych emocji i pozytywnego nastroju. W zależności od dnia dopadają nas takie momenty, w których odpływają siły witalne i przychodzi jakaś nostalgia, przygnębienie. Bywamy wyczerpani, bezsilni, nie potrafimy poradzić sobie z natłokiem myśli.

Nawet pełne konto w banku i wymarzony samochód, czy dom na wysoki połysk, nie są w stanie sprawić, że znów spojrzymy na świat  optymistycznie. Emocje, czy tego chcemy, czy nie, będą nam towarzyszyć na co dzień z zaskakującą zmiennością. Być może gorszy okres w życiu jest sygnałem emocjonalnego zmęczenia i zachęci do poukładania na nowo swoich uczuć i emocji.

5 znaków, które świadczą o tym, że potrzebujesz emocjonalnego oczyszczenia 

1. Jesteś przygnębiona i niespokojna

Codzienna pogoń za pieniędzmi powoduje, że czasem tracisz kontakt z rzeczywistością, odsuwasz się od bliskich. Koncentrujesz się na celu, a przy okazji ucieka tobie coś, co jest bardzo ważne i dopada cię smutek. Codzienna rutyna, wykonywanie tych samych zadań powoduje uczucie braku satysfakcji, a nawet porażki, bo niby masz to, czego pragnęłaś, ale nie daje to szczęścia.

2. Nie masz ochoty na nic

Emocjonalne wyczerpanie powoduje, że odpływają z ciebie także fizyczne siły. Możesz czuć się odrętwiała względem tego co się wokół ciebie dzieje, pozwalasz żeby pewne osoby lub sploty wydarzeń decydowały zamiast ciebie. Nie reagujesz i nie angażujesz się w to, co się z tobą dzieje. Jesteś zmęczona i zdezorientowana, czujesz się bardzo zagubiona, odczuwasz wewnętrzny bałagan, ale zupełnie nie masz pomysłu na to, jak go uporządkować.

3. Nie zrozumiesz własnych uczuć

Uczucia, emocje, czyli wszystko to co nas tworzy i wpływa na reakcje z otoczeniem, a także na nasze opinie, pomagają uporządkować rzeczywistość. Jednak jeśli mieszają ci się uczucia i emocje nie potrafisz się w tym odnaleźć, trudno w neutralny sposób ocenić swoje położenie.

4. Wypełniają cię negatywne myśli

Odczuwasz strach, gniew, złość lub przerażenie. Wszelkie negatywne emocje kłębią się w tobie i nie potrafisz sobie z nimi poradzić. Nie kontrolujesz ich, zaczynasz widzieć świat w czarnych barwach. Złość i strach zabijają w tobie produktywny pierwiastek, zadają ci ból, ale nie potrafisz się z niego uwolnić.

5. Nie kochasz siebie

Nie potrafisz wziąć się w garść i nauczyć się kochać siebie. Tkwisz w miejscu, w którym zatrzymał cię na dłużej stres i presja. To pożera twoją dobrą energię i niszczy życie.

Możesz uwolnić się od wszystkiego, co negatywne dla własnego spokoju. Choć emocjonalne uzdrowienie nie jest ani szybkie, ani łatwe,  zrób to i idź dalej. Nawet gorszy czas może być doświadczeniem, które pomoże ci odkryć twoją silniejszą stronę.

źródło: 


Co to znaczy, jeśli ciągle ze sobą zrywacie i do siebie wracacie

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
5 kwietnia 2018
Fot. iStock/kieferpix
Fot. iStock/kieferpix

Czy byłeś kiedyś w związku, który trwał, nagle kończył się, a potem znowu trwał, jak gdyby nigdy nic? Ciągłe rozstania i powroty nie są dla miłości korzystne, a jednak wiele par funkcjonuje właśnie w taki sposób – kocham cię i nienawidzę, chcę z tobą być, nie mogę na ciebie patrzeć.

Istnieją pewne powody, dla których pewne pary nie potrafią się rozstać „na dobre”. I nie zawsze chodzi o miłość.

1. Kurczowo trzymasz się nadziei

Jedną z rzeczy, która sprawia, że ​​partnerzy do siebie wracają, jest nadzieja, że ​​druga osoba się zmieni – lub że uda się ją zmusić do zmiany. Trzeba zaakceptować fakt, że nie w naszej mocy jest „naprawianie” partnera. Wszyscy zmieniamy się tylko wtedy, gdy sami tego chcemy i jeśli otrzymamy pomoc z zewnątrz.

2. Utknąłeś w toksycznym mechanizmie relacji

Jednym z powodów relacji typu „jo-jo” jest zablokowanie w pewnym określonym systemie relacji. Jeśli jesteś w związku, w którym jedno z was jest osobą kontrolującą, a drugie trwa przy nim z potrzeby uwagi, akceptacji lub udanego seksu, bardzo trudno jest ci z tego związku uwolnić. Kiedy odchodzisz, odczuwasz pustkę, której nie potrafisz niczym wypełnić, ponieważ jesteś od tego typu relacji uzależniony.

3. Boisz się samotności i nie spotykasz się z nikim innym

Często stres związany z dysfunkcyjnym związkiem prowadzi do decyzji o życiu w pojedynkę. Innym razem paradoksalnie pcha nas ciągle w te same ramiona lub w ramiona osób bardzo podobnych do poprzedniego partnera. Mówisz sobie, że nigdy nie spotkasz kogoś lepszego, że skończysz jako osoba samotna i że „lepszy rydz niż nic”. Więc wracasz do tego, co już było, co znasz, bo boisz się zaczynać od początku, żyć samotnie.

4. Nie pracujesz nad sobą

Być może istnieje między wami prawdziwa więź, ale żadne z was nie wykonuje nad sobą wewnętrznej pracy, aby zaradzić podstawowym problemom w tej relacji. Gdy dojrzewacie do decyzji o rozstaniu, odchodzicie od siebie, ale uczucie powoduje, że za chwilę wracacie, z nadzieją, że tym razem będzie inaczej, lepiej. Niestety, „niewyleczone” problemy znów wrócą, a wy znów staniecie przed decyzją o rozstaniu.


Na podstawie: 


Zobacz także

Fot. Picjumbo / Victor Hanacek / CC0 Public Domain

Dzień #23. Zadbaj o siebie naprawdę. #SlimemGO

Fot. iStock/Obencem

Punkty rubinowe na skórze. Czy jest się czym martwić?

Ćwiczenia i dieta, a szczególnie ich umiejętne łączenie to klucz do sukcesu. Zapomnij o słomianym zapale, sprawdź jak wytrwać na diecie i w ćwiczeniach.

Znów próbujesz wytrwać na diecie i w ćwiczeniach? Dietę cud i gadżety wsadź sobie… między bajki, po prostu przestań robić te rzeczy