Dzień #15. Zadbaj o siebie naprawdę. #SlimemGO

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
21 marca 2016
Fot. Pixabay/stux / CCO
 

Uwaga, uwaga. Dzisiaj pierwszy dzień wiosny. W taki dzień nie trzeba zbytnio zachęcać do aktywności, bo pretekst sam się nasuwa. Dzisiejsze popołudnie warto poświęcić na poszukiwanie pierwszych oznak wiosny. Możemy zabrać dzieci na spacer, wybrać się na rowerową przejażdżkę i zobaczyć, jak przyroda budzi się do życia. 

Tak długo na wiosnę czekałyśmy, więc teraz warto się z nią przywitać i czerpać energię z coraz cieplejszych i dłuższych dni.Weźcie dzisiaj głęboki oddech i poczujcie jak z wiosną i dla was przychodzi nowe.


I jak? Chcecie naprawdę o siebie zadbać? Przyłączcie się do naszej wiosennej akcji: „Zadbaj o siebie naprawdę”.

My będziemy wam prezentować różne formy aktywności, a wy wysyłajcie nam zdjęcia, piszcie, jak o siebie dbacie, jak dbacie o swoje ciało, jak sobie radzicie.

ZADANIE KONKURSOWE:

Jest banalne. Wystarczy wrzucić pomysłowe zdjęcie Waszej aktywności na Facebooka z oznaczeniem . Czy to rolek na nogach, czy pięknego widoku podczas spaceru. A może zdążycie zrobić fotkę w trakcie pogoni za autobusem, czy przy wchodzeniu po schodach? Liczy się pomysł. Te najciekawsze zostaną nagrodzone zestawami fantastycznych kosmetyków, które też pomogą Wam odwdzięczyć się ciału i zadbać o siebie w sposób wyjątkowy. W opisie zdjęcia, napiszcie nam w paru słowach, jak naprawdę o siebie zadbałyście tego dnia.

SZCZEGÓŁY NASZEJ AKCJI ZNAJDZIECIE TUTAJ

#SlimemGO


Zdrową stopą przez życie

Redakcja
Redakcja
21 marca 2016
Fot. Materiały prasowe
 

Zadziwiające ile wspaniałych emocji uwalnia się, gdy szeroko uśmiechnięty bobas stawia pierwsze kroczki. Często oczekujemy, że nasza pociecha „podepcze roczek” i zacznie chodzić przed pierwszą świeczką na torcie. Najpiękniejszy prezent, jaki możemy z tej okazji dziecku podarować to wcale nie buty, ale wiedza jak je dobrać, aby naprawdę służyły zdrowiu naszej pociechy.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Dzieci najczęściej zaczynają chodzić między 12. a 17. miesiącem życia i nie powinniśmy tego momentu przyspieszać. Samodzielne chodzenie wymaga silnych mięśni całego ciała. Niech maluszek trenuje, doskonaląc  raczkowanie, upadanie, wstawanie, chodzenie przy meblach. Zapewnijmy mu jak najwięcej ruchu i nauczmy czerpać z tego radość. To trudny okres dla rodziców, bo brzdąc co chwilkę się przewraca, musimy wtedy poświęcić dziecku więcej troski. Przestrzegam przed kupowaniem chodzika. Zabezpiecza przed upadkami, ale zaburza naturalne odruchy.  Chodzik nie stymuluje mięśni, dziecko nienaturalnie się w nim porusza odpychając się, a nie chodząc. W rezultacie uwstecznia naukę chodzenia. Pozwólmy zatem aby bobas we własnym tempie rozpoczął przygodę z chodzeniem, najlepiej na bosaka lub w skarpecie antypoślizgowej.

Stopa to podstawa

Pamiętajmy, aby wszędzie tam, gdzie to tylko możliwe i bezpieczne, zdejmować dziecku buciki. To zdanie, wyrażone przez producenta butów dla dzieci może dziwić, ale to prawda.  Tylko bezpośredni kontakt stopy z podłożem wzmacnia mięśnie i w prawidłowy sposób stymuluje rozwój nie tylko samej stopy, ale całego ciała.  Nie zawsze jest możliwe hasanie na bosaka dlatego jeśli już decydujemy się na zakup bucików, to niech będą doskonałe. Ale świetny but to nie wszystko, trudno przecenić jak ważne jest dopasowanie buta do stopy. Bo cóż z tego, że but jest doskonale skonstruowany, jeśli nóżka „ślizga się ” w nim, to harce na spacerze mogą skończyć się kontuzją. Pamiętajmy że buty to część garderoby mająca  bezpośredni wpływ na zdrowie naszych dzieci.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

W ciągu roku dziecko potrzebuje około trzech par butów. Ich koszt jest porównywalny z ceną butów dla dorosłych. Dlatego często, działając „ekonomicznie”, kupujemy buty większe niż powinniśmy, fundując  rezerwowy zapas w postaci  większego rozmiaru.  Sobie takich butów nigdy nie kupimy, bo nie da  się w nich chodzić, ale dziecku? Owszem!  Może Marysia, czy Jaś trochę śmiesznie wyglądają, a buty „mlaskają” piętami przy każdym kroku, ale: „Jak noga podrośnie, to będą w sam raz!” To błędne myślenie. Stopa nie może do buta dorastać, to but ma być dopasowany do stopy! Kupując za duże buty wyrządzamy dziecku krzywdę, ponieważ ten „dodatkowy zapas” to ogromny ciężar dla małych stóp. Dziecko zmienia sposób chodzenia oraz ustawienie stóp. Nosząc zbyt duże obuwie musi nienaturalnie podnosić  stopy przez co chód staje się wynaturzony; tym samym cierpi kręgosłup i miednica.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Wybranie zbyt dużego rozmiaru niszczy optymalne właściwości nawet najlepszych butów, ponieważ żaden  konstruktor, tworząc buta nie zakłada, że będzie źle dopasowany, a noga wewnątrz będzie luźna! Dzieci inaczej eksploatują buty niż dorośli. Jeśli są to buty wiosenne na plac zabaw, to zanim malec wyrośnie zdąży je doszczętnie z zewnątrz zdemolować. Z sandałków na przyszły rok będą wystawały paluszki, co grozi bolesną kontuzją. Kupowanie za dużych bucików zimowych to z kolei mało stabilna stopa w bucie na ślizgawce. Nie ma wtedy znaczenia, czy pięta jest odpowiednio usztywniona, skoro i tak stopa luźno „dzwoni”. Na następny sezon but jest już ciasny i trzeba kupić nową parę. Powinniśmy wybrać buty o jeden rozmiar większe od rozmiaru stopy i maksymalnie pół rozmiaru dla dzieci dopiero zaczynających chodzenie. 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Rzep czy sznurowadło?

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Rzep to doskonałe zapięcie dla buta ale dla amatorów czyli dorosłych – delikatnie stąpających po ziemi. Dzieci używają butów wyczynowo! Tu na kompromisy nie ma miejsca, tylko sznurowadło może spełnić takie zadanie. Zwróćmy uwagę jak sami przed marszem czy grą sportową dokładnie dociągamy sznurowadła. Spójrzmy na wyczynowców gdzie dopasowanie buta do stopy ma strategiczne znaczenie; koszykarzy, piłkarzy, hokeistów i innych – tylko sznurki!  

Równie istotna jest  częsta kontrola aktualnie używanych przez dziecko bucików, ponieważ w wieku od 8. do 18. miesięcy małe stopy mogą bardzo szybko rosnąć, w ciągu roku nawet o 3 rozmiary!

Jeśli nasze dziecko niechętnie zakłada buciki, które wcześniej wkładało z radością, szybko się męczy, nie chce chodzić, prosi rodziców o noszenie na rękach nawet po krótkim spacerze, sprawdźmy czy przyczyną nie są przypadkiem ciasne buciki. Niech o powadze problemu świadczy fakt, że 98% dzieci rodzi się ze zdrowymi stopami, a ponad połowa dorosłych cierpi na choroby i wady stóp. Drodzy rodzice, naprawdę warto dbać o stopy naszych dzieci!

 


emellogoprzycieteAutor: Cezary Kudrzyn – od ponad 20 lat opiekuje się dziecięcymi stopami. Właściciel i twórca marki „EMEL” ręcznie produkowanych butów dla dzieci. Laureat prestiżowych nagród i wyróżnień. Założyciel „Akademii Małej Stopy”, w której doradza rodzicom jak dbać o dziecięce stopy. Tata dwójki dzieci.

 

 

 


„Mam dosyć słuchania, że muszę kochać swoje niedoskonałe ciało. Dajmy sobie prawo do rozpaczy”

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
21 marca 2016
„Mam dosyć słuchania, że muszę kochać swoje niedoskonałe ciało. Dajmy sobie prawo do rozpaczy"
Fot. Unsplash / Jairo Alzate /

Czasami nie cierpię swojego ciała. Stoję przed lustrem i wiem, że to ciało urodziło dwoje dzieci, znosiło się, wysłużyło. Że te ręce to tysiące godzin noszenia moich dzieci. Nogi to wybiegane do płaczących niemowlaków kilometry, a piersi to litry pokarmu.

I jasne, mogę z tym walczyć. Ćwiczyć, robić przysiady, pompki i tysiące innych ćwiczeń, które pozwolą mi wyglądać może nawet lepiej niż  przed ciążami. I robię to, bo chcę się mojemu ciału odwdzięczyć za to, że tak dobrze i wiernie mi służy. Ale czasami patrzę w lustro i myślę sobie – daj spokój, piersi większych mieć nie będziesz, rozstępów nie zakryjesz.

Zadzwoniła do mnie znajoma: – Masz może namiar na dobrą klinikę, muszę zrobić liposukcję. Nienawidzę swojego ciała. Wstydzę się rozebrać przed mężem. Ta fałda skóry, która została jej po ciążach jest jak przekleństwo. Ktoś mógłby powiedzieć: „Daj spokój, urodziłaś dwójkę dzieci, twoje ciało ma prawo być niedoskonałe”. A co jeśli ona nie chce z tą niedoskonałością się pogodzić? Staje przed lustrem i za każdym razem czuje obrzydzenie? Ma myśleć: „Jesteś matką, twoje ciało MUSI tak wyglądać”?!?

Przyjaciółka mówi: „Daj spokój, nienawidzę lata. Muszę się wbijać w strój jednoczęściowy, bo moje rozstępy wypłoszą pół plaży”. Ona i jej ciało to trójka dzieci. Piękne dziewczynki. A ona swoją kobiecość chowa w bieliźnie z wysokim stanem i w stroju jednoczęściowym. Trudno zachwycać się ciałem, które nie jest doskonałe. Każdego poranka powtarzać sobie: „Masz trójkę dzieci. Ciesz się tym”. Bo przecież przejmowanie się wyglądem jest takie płytkie – podobno, więc dlaczego tak bardzo się nim przejmujemy. Dlaczego to jak wyglądamy tak bardzo wpływa na nasz nastrój?

Patrzę z podziwem na kobiety, które noszą na sobie znamiona porodu, ich ciało to symbol bycia mamą. Piersi upychane w dobrych stanikach, nadmiar skóry w jakiejś ściskającej do granic możliwości bieliźnie.

Ale zdarza się, że patrzę z przerażeniem, jaki to nieodwracalny proces. Kolejna przyjaciółka – kolejna ciąża. I przecież wiemy, że zdrowie najważniejsze, że nieważne jak nasze ciało się zmienia, to ono przecież daje nam największy skarb – kolejne życie.

Ale czy to kolejne życie nie mogłoby się obyć:

–  bez moich rozstępów

– bez mojej rozciągniętej skóry

– bez moich obwisłych piersi

– bez nadmiaru moich kilogramów

– bez żylaków, popękanych naczynek.

Ktoś mógłby powiedzieć – po co ta cała analiza, tak jest i tego nie zmienisz. I racja – nic z tym nie zrobię. Ale o jedno proszę – dajcie mi prawo do niewpadania nieustannie w zachwyt nad tym, jak moje ciało przysłużyło się drugiemu człowiekowi. Nie każcie sobie wmawiać, że piękne są blizny po cesarce i piersi, które tracąc pokarm do piersi stają się mało podobne.

Dajmy sobie prawo do rozpaczy, do zapłakania nad swoim ciałem. Do nienawidzenia go przez chwilę. Bo przecież zawsze chciałyśmy być zawsze piękne i atrakcyjne. I jasne, wmawiają nam, że to wszystko jest w naszych rękach. I oszukują, bo dziś wiem, że są rzeczy, na które wpływu nie mamy. Mówi się nam – urodzisz dziecko i twoje oczy nabiorą blasku, to one będą świadectwem twojej kobiecości i seksualności. Ale nikt nie mówi – twoje ciało zostanie zbrukane, wymęczone i zniekształcone. Czasami ktoś poklepie po plecach i powie – wszystko można wyćwiczyć. Wystarczy trening i dieta.

Bywa, że wystarczy zmienić nastawienie i pokochać siebie taką, jaką się jest. Ale nikt mi nie powie, że to proste. Stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie: „Jesteś piękna”, kiedy widzimy mankamenty swojego ciała. Więc dajmy sobie prawo czasami do płaczu nad tym, co wraz z macierzyństwem tracimy. Kiedy nasze ciało oddajemy innemu człowiekowi. Kiedy ono już nie jest nasze, bo dzielone z naszą miłością – pewnie najważniejszą miłością naszego życia. Patrzymy z zachwytem na te drobne ciałko, pachnące i gładkie. Ciało z naszego ciała. Kiedy dorasta nie możemy wyjść z podziwu, że to cząstka nas – ta fizyczna.

I choć czasami tak bardzo siebie nie lubimy, nie chcemy na siebie patrzeć, to głaskamy ze wzruszeniem te nasze rozstępy, tę skórę na brzuchu, której trudno odzyskać elastyczność. Upychamy w stanik piersi myśląc: „Nie ma aż takiej tragedii”. I kiedy bywa nam źle, obserwujemy te dzieciaki biegające po kuchni, nastolatków trzaskających drzwiami i ciężko dźwigamy nasze ciało, które odzyskuje swoją lekkość, gdy słyszymy: „Mamo, jesteś taka piękna”. Tą miłością bezwarunkową kochajmy nasze ciała, ale też – gdy tego potrzebujemy – zapłaczmy nad nimi. Ale pamiętajmy o jednym jesteśmy tak piękne, na ile pięknymi się czujemy.

Pokochać czy walczyć z ciałem, które się zmienia? Jak patrzę na te zdjęcia to doceniam. I kiedy mam siłę to walczę, kiedy potrzebuję to kocham, a kiedy przychodzi potrzeba – zapłaczę.

I recently spent 3 weeks based in London photographing beautiful women for the „10th Month” documentary, an experience I…

Opublikowany przez na 

Divine Body.This- divine body that maintains a rhythm and a beat which allows us to dance and jump and crawl and cry,…

Opublikowany przez na 

All post birth bodies are perfect and are sacred.Flat tummies, round tummies, stretch marks, saggy skin, tight skin,…

Opublikowany przez na 

„After my first baby, I had postpartum depression for about two and a half years. During this time I isolated myself. I…

Opublikowany przez na 

Every body Is beautiful, precious and worthy of love.May we show our children what it looks and feels like to love…

Opublikowany przez na 


Zobacz także

Kobieca literatura porusza pragnienia. Zapomnij się w świecie ze stron niezwykłych powieści

Tych zachowań twojego dziecka nie wolno ci tolerować

Ręcznik-stanik to coś, co pomoże kobietom z dużym biustem przetrwać upał. Robi prawdziwą furorę

medicaments-24.com

http://pharmacy24.com.ua

https://xn--80adrlof.net