Kobiety oszalały na jego punkcie. Tęczowy rozświetlacz – w ciągu tygodnia wykupiono cały zapas

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
25 kwietnia 2016
Kobiety oszalały na jego punkcie. Tęczowy rozświetlacz - w ciągu tygodnia wykupiono cały zapas
Fot. Screen z Instagram / bitter.lace.beauty
 

Rozświetlacz PRISM z internetowego sklepu Etsy marki  sprawił, że kobiety oszalały z radości. I prawdę mówiąc się im nie dziwię, bo to jeden z kosmetycznych gadżetów, które cieszą na sam widok. Można, a raczej można było go nabyć na Etsy w cenie 22 dolarów. Okazał się takim hitem, że w ciągu tygodnia wirtualne półki zostały wyczyszczone do zera. Jednak producentka obiecuje, że już pracuje nad kolejną partią.

A dlaczego taki fajny? Zobaczcie same!

Oczywiście można go stosować na wiele rożnych sposób, jeśli jednak nie marzy się wam tęcza na policzkach 😉

.

.  

 

Pasuje do każdego typu urody i karnacji. .

 

 

Marka ma swojej ofercie jeszcze więcej smaczków 🙂 Zajrzyjcie do nich koniecznie.


Źródło:


Malkontentom powiedz: stop! Narzekanie jest dla słabych

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
25 kwietnia 2016
Malkontentom powiedz: stop! Narzekanie jest dla słabych
Fot. Unsplash /
 

Ojej, znowu poniedziałek.” „O matko, jak ja wyglądam”. „Kurczę, ale mi się nie chce…”. Z narzekania nic dobrego nie wyniknie. To tylko negatywna postawa, którą bardzo łatwo zarazić innych i wyhamować ich optymizm. Narzekanie skupia naszą uwagę jedynie na niesprzyjających okolicznościach. No i chyba wszyscy znacie zasadę samospełniających się przepowiedni…

Nie narzekaj, bo:

– to nic nie zmieni
– to dyskwalifikuje wartość uczucia dyskomfortu w naszym życiu (tak, to uczucie JEST potrzebne)
– narzekanie jest nieatrakcyjne
– stawia cię w roli „ofiary”

8 zasad na odwyku od narzekania:

1. Zmiany są ważne.

Wielu z nas narzeka tylko dlatego, że nie potrafi dostrzec możliwości wynikających z – na pierwszy rzut oka – negatywnych zmian. Lubimy to, co bezpieczne bo znane. Zamiast traktować „nowe” jako kolejną przeszkodę, którą stawia na twojej drodze los/inni ludzie zacznij widzieć w niej szansę na rozwój, doświadczenie, naukę.

2. Świat nie jest idealny

Ludzie też nie. Przestań starać się dostosowywać swoich najbliższych i twoje otoczenie do swoich wygórowanych oczekiwań. Zaakceptuj ten brak perfekcji. Z radości i wdzięczności za to co masz można czerpać dobrą energię garściami. A, pamiętaj – to, że życie jest słodko-gorzkie jest zupełnie normalne. Spotka cię w nim i to, co dobre i to, co boli. Właśnie tak jest dobrze.

3. Konstruktywna krytyka a zwykłe „jojczenie” to dwie różne sprawy

Są chwile, kiedy warto zwrócić komuś uwagę na to, że popełnił błąd. Ale nie chodzi o to, by go przy tym zdołować i pokazać całą beznadziejność sytuacji, tylko, żeby zmotywować do odnalezienia właściwej drogi. Weź to sobie do serca.

4. Skupienie na rozmówcy, a nie na sobie bardzo pomaga podczas rozmowy 🙂

Próbujesz właśnie rozwiązać jakiś problem? Zmień ton, z tego wiecznie zmęczonego belferskiego i pełnego negatywnych treści i wysłuchaj drugiej strony.
Nie wszystko jest czarno-białe. Nie zawsze twoje katastroficzne wizje muszą się ziścić.

5. Rozpoczynanie rozmowy od narzekania jest demotywujące

Oj, tak, robimy to bardzo często i nieświadomie. Gdyby nasze komunikaty na początku rozmowy były optymistyczne, pełne akceptacji, rozwiązywanie trudnych kwestii zajęłoby nam o wiele więcej czasu. Po prostu obu stronom „chciałoby się”. A tak, to się nie chce. I już.

6. „Nienarzekanie” podnosi samoocenę bardziej niż narzekanie

Bo czasem lubimy sobie ponarzekać, żeby podnieść swoją wartość (także w oczach innych). „Ale jestem zajęta” – to świetny przykład. „Zajęta”, czyli bardzo ważna. Niestety, na dłuższą metę ta taktyka jest raczej odstraszająca.

7. Obserwacja swoich emocji pomaga w walce z narzekaniem

Zastanów się w jakich okolicznościach narzekasz najczęściej? A może w obecności jakiejś szczególnej osoby? O konkretnej porze dnia? Za zwykłym „narzekaniem: może kryć się całkiem poważny problem.

8. Metoda „małych kroków” jest zbawienna

Gwałtowne „odstawienie” narzekania nie przyniesie efektów. Znasz przecież „efekt jo-jo”. Nie zakładaj, że „od jutra nie narzekasz i jesteś szczęśliwa”. Zacznij na przykład od wyznaczenia sobie jednego „pozytywnego dnia” i obserwuj jak ci będzie szło. Taki krótki czas pozwoli ci się lepiej skoncentrować na celu, jakim jest konsekwentne eliminowanie negatywnej postawy wobec życia i twojego otoczenia.

Ciągłe, uporczywe narzekanie nie służy nam dobrze w życiu. Sprzyja za to uczuciu niezadowolenia z tego, jakie to życie jest i frustracji, bo skupia naszą uwagę na wszelkich deficytach i porażkach. Żyjmy szczęśliwie, pozytywnie. Żyjmy z uśmiechem


Twoja córka nie musi uprawiać seksu tylko po ciemku, bez orgazmu, a twój syn nie musi traktować każdej kobiety przedmiotowo

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
25 kwietnia 2016
Twoja córka nie musi uprawiać seksu tylko po ciemku, bez orgazmu, a twój syn nie musi traktować każdej kobiety przedmiotowo
Fot. Screen z YouTube / NRK

„Nastolatka uprawiała seks analny z dwoma chłopcami, doszło do perforacji odbytu”.

„12-latka zaszła w ciążę z własnym ojcem”.

„Co roku w Polsce 15 tysięcy dziewczyn poniżej 15 roku życia zachodzi w ciążę”.

„Czy cztery godziny po tym jak się masturbowałem (umyłem ręce) moja dziewczyna mogła zajść w ciążę, gdy dotykałem ją TAM palcami”.

„Mam 15 lat, moi rodzice pobili mnie, gdy się dowiedzieli, że uprawiam seks”.

„Mam 14 lat, uprawiam seks z moim chłopakiem, on ma 31 lat. Czy grozi mu za to jakaś kara?”.

„Nie chcę uprawiać seksu analnego, jak odmówić mojemu chłopakowi”.

„Nie mam okresu od trzech tygodni, nie uprawiałam seksu, czy mogę być w ciąży”.

„Mam problem, oglądam pornosy i czy to normalne, że mam 12 lat i mnie to wciąga”.

To część przykładów pojawiających się przy dyskusji wokół edukacji seksualnej dzieci i młodzieży. Niektóre z nich to odebrane w minione wakacje przez dyżurujących przy telefony, SMS-y.

Ilu z nas rozmawia z dziećmi o seksie? Ale nie ograniczając się do rozmowy z dziewczynkami co to jest okres, a z chłopcami, że podczas seksu dziewczyna może zajść w ciążę, ewentualnie, żeby się nie masturbował, bo to nic dobrego. Ilu z nas rozmawia z dziećmi o seksie szczerze, bez ogródek? Mówi o tym, że pornografia wypacza obraz seksu. Że jeśli dziewczyna mówi „nie” to znaczy, że „nie”. A ilu z nas mówi dziewczynkom, że ZAWSZE mają prawo to „nie” powiedzieć.

Ilu z nas mówi, że seks to przyjemność, że masturbacja to naturalny etap rozwoju i poznawania swojego ciała. Ilu odpowiada na pytanie: „Mamo, a co znaczy seksowny?”. Ilu mówi o antykoncepcji, ile idzie córkami do ginekologa?

Ilu z nas nie mówi: „Jesteś na to za młoda”, „W twoim wieku powinnaś się uczyć”, „Będziesz starszy to pogadamy”?

Później już dzieci nie pytają, a nam się wydaje, że jak nie pytają, to albo wszystko wiedzą, albo nic złego się nie dzieje.

I nie musi się zdarzyć żadna tragedia. Twój syn nie musi bawić się w gimnazjalne „słoneczko”, a twoja córka nie musi iść do łóżka ze swoim chłopakiem wbrew sobie, ale chcąc mu dać „dowód swojej miłości”. Nie musisz dowiedzieć się, że twoje dziecko jest gejem lub lesbijką, kiedy będzie mieć 25 lub więcej lat i kiedy wykrzyczy ci to w twarz nie mogąc znieść presji przyprowadzenia partnera – tego na całe życie.

Twoja córka nie musi uprawiać seksu tylko po ciemku, bez orgazmu, a twój syn nie musi traktować każdej kobiety przedmiotowo, a seksu tylko dla zaspokojenia własnych potrzeb. Związki twoich dzieci nie muszą się rozpadać z powodu braku namiętności w łóżku i kiepskiego życia intymnego. Bo ona nagle w wieku 40 lat dowie się, czym jest prawdziwy orgazm, kiedy ulegnie koledze na wyjeździe integracyjnym, a on pozna kobietę, która będzie otwarcie mówić o tym, co jej sprawia przyjemność i czego oczekuje w łóżku.

Oczywiście, że tak być nie musi. Bo może jakimś cudem wasze dzieci trafią na mądrych dorosłych, którzy zamiast was z nimi porozmawiają, wytłumaczą. Opowiedzą. Nie będą się czerwienić i wstydzić, może otwarcie przyznają, z czegoś nie wiedzą i muszą to sprawdzić. Nie będą mówić, że „takimi” rzeczami nie powinni się interesować. I tak jak z seksem, tak z rozmową o seksie muszą jeszcze poczekać.

Kiedy zdamy sobie sprawę, że seks jest częścią naszego życia, także życia naszych dzieci, że seks je interesuje, interesuje je ich ciało i ciało koleżanek czy kolegów. Kiedy zrozumiemy, że nie warto czekać, gdy same zaczną pytać, tylko przygotować się do takiej rozmowy. Powiedzieć, że to bardzo dla was ważne, by wasze dziecko było świadome wszystkich konsekwencji związanych z seksualnym rozwojem. I nie chodzi mi tylko o ciążę, ale o mówienie „nie”, o szanowanie kobiet, o przyjemność jaką z seksu można czerpać. Kto uczył, albo ma zamiar nauczyć syna, jak prawidłowo założyć prezerwatywę, kto powiedział córce: „Chcesz współżyć, chodźmy do lekarza, niech cię zabezpieczy”. Nie mówienie o seksie nie sprawi, że w życiu naszych dzieci on się nie pojawi, albo, że się pojawi w odpowiednim czasie. To stanie się szybciej, niż pewnie byśmy chcieli.

I kiedy czytam, że edukacja seksualna rozdmucha niepotrzebnie seksualność dzieci, to łapię się za głowę? W jakim świecie my żyjemy. Dyskutujemy o aborcji, o antykoncepcji, a przecież powinniśmy zacząć u podstaw. Uczyć młodzież, czym seks jest, a co jest jego wypaczaniem, co dewiacją. Dzieciom mówić, że penis, fiut, wacek, k*tas i ch*j to określenia tego, co popularnie i grzecznie nazywane jest siusiakiem. Dziewczynki między nogami niekoniecznie mają kwiatuszek czy pączuszek, ale też zwykłą cipkę i łechtaczkę. I o tej łechtaczce powinni wiedzieć też chłopcy.

Koleżanka nauczycielka zapytana o to, jak w jej szkole wyglądają WDŻ-ety (zajęcia z „Wychowanie do życia w rodzinie”), powiedziała: „Organizowane są tak, że dzieciakom nie chce się na nie czekać, bo mają dwa okienka”. Inna: „U nas uczy katechetka, gdy spytałam, jak chce dzieciom mówić o antykoncepcji powiedziała, że już w tym jej głowa, żeby nie powiedzieć zbyt wiele”.

Przecież to brak szacunku dla młodego człowieka, lekceważenie wszystkiego tego, co napawa go ciekawością, ale też masą wątpliwości. Jak można powiedzieć, że zgwałcona nastolatka, której odmówi się aborcji może oddać dziecko do adopcji? Trzeba być pełnym pogardy wobec drugiego człowieka mówiąc takie słowa. Trzeba gardzić kobietami i kobiecością. Trzeba nie mieć sumienia zabierając kobietom prawo wyboru.

Czy ktoś się zastanowił, dlaczego my w ogóle publicznie rozmawiamy o aborcji, antykoncepcji, gwałtach? Dlaczego zamiast bić pianę, słuchać i pozwalać słuchać naszym dzieciom o tych wszystkich absurdach, które dalekie są od kiepskiego żartu, nie usiądziemy i nie powiemy: „Kochanie, seks jest jedną z najlepszych rzeczy, która cię w życiu spotka. Ale, żeby był najlepszą, chciałabym, żebyś o czymś wiedziała/wiedział…”.

Boicie się? Wstydzicie? Nie wiecie, jak zacząć?

Trafiłam jakiś czas temu na film edukacyjny dla norweskich uczniów. Film o tym, jak wygląda penis. I nie jest to jakieś fiubździu na rysunkach. Tylko realnie pokazane – jak wygląda, jak się różni, jak reaguje na zimno, co to jest erekcja. Ja sama – z wielką chęcią, pokażę ten film moim synom. Penisa nie mam i też nie wszystko o nim wiem. Co nie znaczy, że oni nie mogą wiedzieć więcej niż ja. Wręcz przeciwnie.

Można i tak spróbować. Pokazać film, a tu już blisko do szczerej i myślę, że jeden z najważniejszych dla naszych dzieci rozmowy. Każda kolejna będzie łatwiejsza. Obiecuję.

[*Film edukacyjny zawiera zdjęcia i ujęcia męskich narządów płciowych]


Zobacz także

Dojrzałość nie jest synonimem starości. Poznaj sposoby na zachowanie urody w każdym wieku

paint can

Tego jeszcze nie było! Lakier do paznokci w sprayu – szybciej i łatwiej chyba już się nie da

Trzy dolegliwości stóp, których najlepiej pozbyć się jesienią i zimą

https://buysteroids.in.ua

xn--e1agzba9f.com

дапоксетин classic купить в аптеке