Kwas hialuronowy czy retinol? Sprawdź, jaki krem wybrać, gdy masz 20, 30, 40, 50 i 60 lat

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
25 września 2018
Fot. iStock / Tassii
 

– Oesu, czy ta stara baba w lustrze to ja? – jeśli jeszcze nie zadałyście sobie tego pytania, jesteście w bardzo dobrej sytuacji, bo o skórę trzeba dbać, zawsze. Ale jak? Co najmniej miliard opakowań w drogerii przekonuje nas o swojej wyjątkowości, a my jak na złość nie możemy dojść, komu uwierzyć. Mamy dla was małą ściągawkę. Sprawdźcie, co powinien zawierać krem czy kosmetyk do pielęgnacji twarzy, żeby najlepiej sprawdzał się, gdy mamy 20, 30, 40, 50 i 60 lat.

Gdy masz 20 lat – kwas hialuronowy

Przed trzydziestymi urodzinami skóra zazwyczaj jest w bardzo dobrej kondycji. Jest napięta i zdrowa. Na tym etapie zastosowane kosmetyki mają za zadanie ochronić skórę i nieco spowolnić proces starzenia. Idealnie sprawdzą się te, które zawierają kwas hialuronowy.

Kwas hialuronowy jest pogromcą suchej skóry. Przyciąga do siebie mnóstwo cząsteczek wody i dba o włókna kolagenowe. Wypełnia przestrzeń międzykomórkową naskórka, dzięki czemu skóra jest w jeszcze lepszej kondycji. Pamiętajcie, aby wybierać preparaty z niskocząsteczkowym kwasem hialuronowym – tylko ten, przeniknie w głąb skóry i zadziała tak, jak sobie tego życzymy. Koniecznie stosujcie kosmetyki z filtrem UVA i UVB.

Gdy masz 30 lat – retinol

Po trzydziestce – zupełnie niepotrzebnie 😉 – skóra zaczyna się starzeć. Spowalniają mechanizmy regeneracji i produkcja włókien kolagenowych, zaczyna tez brakować elastyny. Zmiany zaczynamy zauważać w lustrze. To co jeszcze parę lat temu miałyśmy w gratisie od natury, teraz trzeba wypracować odpowiednią pielęgnacją. Skóra traci jędrność, mogą pojawiać się pierwsze, jeszcze dyskretne zmarszczki. Możecie tez zauważyć pierwsze plamy posłoneczne, jako rezultat niestosowania filtrów przeciwsłonecznych w dzieciństwie i młodości.

Z odsieczą przybywa retinol – choć kojarzy  nam się głównie z kremami 40+. W tym wieku warto stosować krem z retinolem cyklicznie, np. jesienią i zimą lub przeprowadzać miesięczne kuracje na noc. Retinol ma działanie złuszczające, pomoże pozbyć się przebarwień, spłyci zmarszczki i pomoże z ewentualnymi wypryskami. Niestety nie sprawdzi się w przypadku skóry bardzo wrażliwej – może powodować niepożądane reakcje takie, jak zaczerwienienie czy pieczenie. W takim przypadku najlepiej wybrać się do dermatologa, który pomoże dobrać kosmetyk z odpowiednio niskim stężeniem retinolu.

Gdy masz 40 lat – peptydy, koenzym Q10

Po czterdziestce pora na konfrontację z rzeczywistością. Skóra traci jędrność, owal twarzy nieco opada a „pierwsze zmarszczki” widać już nie tylko wtedy, gdy śmiejemy się jak wariatki. Oczywiście, jeśli wcześniej skóra była zadbana i nie czekałyśmy na ostatni dzwonek, zmiany nie pojawią się, gdy tylko zdmuchniemy świeczki na torcie. Jednak z reguły to czas, kiedy zapobieganie trzeba zamienić na działanie. A czym „zadziałać” najlepiej?

Skóra staje się przesuszona, produkcja kolagenu zwalnia jeszcze bardziej, a niedługo przed 50-tym rokiem życia, możemy zacząć odczuwać skutki zmian hormonalnych. Pomogą kremy z peptydami i koenzymem Q10.  Peptydy są aminokwasami, które potrafią dotrzeć do głębokich warstw skóry – czyli dokładnie tam, gdzie zachodzą niekorzystne zmiany. Można wyróżnić kilka różnych rodzajów peptydów, ze względu na ich działanie. Peptydy mogą przenosić składniki aktywne, podpierać włókna kolagenowe, spłycać zmarszczki, rozjaśniać przebarwienia i wyrównywać koloryt skóry. Są łaskawe dla skóry i nie wywołują podrażnień.

Koenzym Q10 to paliwo dla komórek skóry. Jest odpowiedzialny za odpowiednie dotlenienie.

Gdy masz 50 lat – fitoestrogeny

Około pięćdziesiątego roku życia zaczyna spadać poziom kobiecych hormonów. Proces ten przebiega powoli i prowadzi do menopauzy. Obniżenie poziomu estrogenów znacząco wpływa na skórę. W ciągu pierwszych pięciu lat ilość włókien kolagenowych i elastylowych spada aż o jedną trzecią. Skóra bardzo wyraźnie traci jędrność. Pewną nowością na rynku są kosmetyki z fitohormonami roślinnymi, które naśladują działanie ludzkich estrogenów. Nadal dobrze sprawdzą się kosmetyki z peptydami i koenzymem Q10, ale warto uzupełnić ich działanie o preparaty działające na przyczynę zmian, a nie tylko efekty.

Pamiętajcie o solidnym nawilżaniu i ochronie – skóra nie jest już tak wydolna i samowystarczalna, jak kiedyś. Szybko się odwadnia.

Gdy masz 60 lat – witamina D

A to niespodzianka, witamina po sześćdziesiątce? A tak! Oczywiście nie oznacza to, że nasze kosmetyki z peptydami i koenzymem przestajemy lubić, to pora na to, by nieco je podrasować. Po sześćdziesiątym roku życia funkcje skóry bardzo się pogarszają, do oznak starzenia dochodzą jej problemy niewydolnościowe, odwodnieni i zmiany przerostowe czy przebarwienia. Witamina D jest odpowiedzialna za regenerację – naturalną odnowę skóry. Pamiętajcie również o wspomaganiu płaszcza lipidowego skóry – pomogą wam w tym olejki do pielęgnacji twarzy i bardziej tłuste w konsystencji kremy.


Na podstawie: 


Syndrom „wybawiciela”. Nie myśl, że uratujesz cały świat, bo pogrążysz samą siebie

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
25 września 2018
Fot. iStock/francescoch
 

Pomaganie innym jest jednym z zachowań cieszących się wielkim uznaniem społecznym. Altruizm daje nam poczucie, że poprawiamy życie drugiej osoby, że sprawiamy, że od teraz „ma lepiej”. Od dziecka uczy się nas wrażliwości na krzywdę drugiego i nagradza za umiejętność dzielenia się tym, co mamy z innymi. Czy jednak zawsze dobrze jest pomagać innym? Syndrom wybawiciela uczy nas, że czasem może być to bardzo szkodliwe.

Syndrom zbawiciela lub też wybawiciela jest stanem psychicznym, który sprawia, że ​​dana osoba stale odczuwa potrzebę pomocy innym. To uczucie popycha ją ku działaniom ekstremalnym, a nawet szkodliwym dla niej samej (oraz innych).

Zgodnie z oficjalną definicją, osoba cierpiąca na syndrom zbawiciela podświadomie wyszukuje sytuacje, w których może realizować swoją potrzebę ratowania innych. Bywa, że w rezultacie poświęca własne potrzeby, pragnienia i aspiracje, a nawet związek.

Problem polega na tym, że te cechy mogą łatwo doprowadzić do powstania toksycznych relacji z innymi.  Ogólnie rzecz biorąc, ludzie cierpiący na ten kompleks mają tendencję do życia we współzależnych relacjach. W większości przypadków jest to jeden z najgorszych rodzajów związków emocjonalnych, które mogą istnieć.

W owych relacjach jedna z osób stale potrzebuje pomocy drugiej, aby czuć się dobrze. Myśli, że nie może żyć bez tej osoby. „Zbawiciel” czuje się silniejszy dzięki zależności małżonka. Ale po pewnym czasie w końcu nudzi się i czuje się ograniczony potrzebami partnera.

Tak więc, we współzależnej parze, żaden z członków nie jest naprawdę szczęśliwy. Osoba uzależniona od miłości będzie miała coraz mniej poczucia własnej wartości i pewności siebie, podczas gdy druga czuje się przytłoczona i obwinia za to swojego małżonka.

Należy podkreślić, że dynamika ta nie występuje tylko w związkach. Może wystąpić również między przyjaciółmi, członkami rodziny, współpracownikami,

Jak sobie pomóc

Jeśli uważasz, że do pewnego stopnia cierpisz na syndrom  wybawiciela, zastosowanie kilku nowych zasad w twoim życiu może być bardzo pomocne,

Pamiętaj, że jesteś odpowiedzialny tylko za siebie. Każda osoba musi wziąć odpowiedzialność za swoje życie, swoje emocje i swoje działania. Nie musisz ratować ludzi, jeśli nie sprawia Ci to radości.

Naucz się odmawiać. Dla wielu ludzi odmowa zrobienia tego, o co prosi ich ukochana osoba, jest niezwykle trudna. Jednak brak tej umiejętności nieuchronnie prowadzi do uzależnienia. Techniki dominujące, takie jak asertywność, mogą  pomóc ci poprawić twoje relacje.

Ustal granice i pamiętaj, że twoje szczęście jest twoim priorytetem. Rodzice często wpajają dzieciom przeświadczenie, że dbanie o własne dobre samopoczucie, a nie o dobre samopoczucie innych, jest trochę samolubne. Ale jeśli działanie na rzeczy tych innych czyni cię nieszczęśliwym, to nie ma sensu. Jeśli naprawdę chcesz pomóc, spróbuj znaleźć sposób, aby to zrobić, unikając swojego cierpienia.


Na podstawie:


Jak motywować dziecko do nauki? Akcja „Lekcja przetrwania”

Redakcja
Redakcja
25 września 2018
Fot. iStock/BraunS

Bez względu na to, jak bardzo nasze dzieci lubią się uczyć, od czas do czasu chęci je opuszczają i tracą motywację. To jedna strona, są jednak też tacy uczniowie, którzy podejmują jedynie minimalny wysiłek w kwestii nauki i potrzebują wielu słów zachęty, by postarać się bardziej i dać z siebie więcej. 

Jak motywować swoje dziecko do nauki?

1. Miej silną więź ze swoim dzieckiem

Rozmawiaj, słuchaj, dowiaduj się, co twoje dziecko interesuje, co je fascynuje.

2. Pozwalaj na porażki

Często dzieci nie chcą się uczyć, bo obawiają się, że nie okażą się wystarczająco dobrzy.. Pomóż im oswoić  niedoskonałości i daj do zrozumienia, że popełnianie błędów jest częścią naszego codziennego życia.

3. Zachęcaj do wyrażania opinii

Niech twoje dziecko ma prawo wyboru i wyrażania swoich opinii. Możesz się z nimi nie zgadzać, ale powinieneś akceptować i pozwolić ponosić konsekwencje decyzji.

4. Sprawdź wiedzę swojego dziecka

Jeśli twoje dziecko ma problem z nauką, sprawdź jego wiedzę podstawową – umiejętności czytania, słuchania, pisania, znajomość tabliczki mnożenia. Być może nagromadziły się w jego nauce pewne braki, które teraz ciężko mu nadrobić. Trzeba mu pomóc.

5. Dawaj przykład

Chcesz, by twoje dziecko czytało? Też czytaj, spędzaj z nim czas na wspólnym czytaniu. Możecie słuchać audiobooki, sięgać po ciekawe publikacje, które mogą zainteresować twoje dziecko. Nie mów też, że szkoła jest głupia, nauczanie bez sensu. Twoja postawa odbija się na dziecku.

6 Świętujcie sukcesy

Choćby te najmniejsze – pamiętaj, żeby chwalić za wysiłek, a nie za rezultaty. Wzmacniając pozytywnie swoje dziecko, zachęcasz je do nauki.

 

Akcja „Lekcja przetrwania”

Chcesz wziąć udział w naszej akcji? Nic prostszego – pod każdym z artykułów dedykowanych naszej akcji znajdziesz pewne zdanie do wykonania. W komentarzu napisz, jak sobie z nim poradziłeś, co zrobiłeś, pomyślałeś, poczułeś.

ZADANIE #7

Napiszcie w komentarzach pod tym tekstem: jak ty motywujesz swoje dziecko do nauki, jak zachęcasz je do pogłębiania swojej wiedzy?

Żeby wam umilić szkolny czas przetrwania, w naszej akcji mamy nie lada nagrody.

Nagrody:

5 x para  + torba bawełniana z logo firmy

Fot. Materiały prasowe


10 x zestaw składający się z:

– limitowanego zestawu długopisów , w tym wymazywalna kolekcja FriXion

– plecaka z oddychającymi plecami marki

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


10 x pasy bezpieczeństwa

Fot. Materiały prasowe


5 x karta podarunkowa o wartości 100 zł do wykorzystania w sklepach stacjonarnych


5 x voucher do  o wartości 100 zł 


5 x zestaw   składających się z:

– 44 opakowań produktu

 

Czy przekąska może być jeszcze bardziej super??

Podobają ci się nagrody – odwiedź naszych partnerów na Facebooku!

 | 

,

 

 | 

 | 

 | 

 | 

Czas trwania akcji: 29.08.2018 – 28.09.2018. Regulamin akcji znajdziecie TUTAJ.

 


Zobacz także

Nie mów tego, jeśli nie chcesz być w toksycznym związku. 7 zakazanych zdań

Nie mów tego, jeśli nie chcesz być w toksycznym związku. 7 zakazanych zdań

Uwolnij się od stresu. Najbardziej ograniczają cię przekonania

Uwolnij się od stresu. Najbardziej ograniczają cię przekonania

Jesteś zmęczony, bolą cię mięśnie i stawy? Może to brak witaminy D?