Rzęsy z efektem WOW. Testujemy serum do rzęs MultiLASHES

Joanna
Joanna
10 maja 2017
Fot. iStock/PeopleImages
Fot. iStock/PeopleImages
 

Od razu mówię, że nie wierzę w żadne wynalazki. To znaczy – jestem nastawiona bardzo sceptycznie, w te wszystkie „ulepszacze” urodowe. Użyj tego, a zniknie ci cellulit, użyj tamtego, a wszystkie zmarszczki znikną. Reklamy krzyczą do nas z każdej strony. I nawet gdybym chciała się na coś zdecydować, to szczerze mówiąc ginę na starcie w gąszczu polecanych produktów.

Bo jak wybrać coś naprawdę skutecznego, na czym się nie zawiedziemy? Więc generalnie odpuszczam sobie kosmetyczne nowości, a sięgam po naturalne metody – spacer, urozmaicona dieta, trochę aktywności i właściwie choć może cudów oczekiwać nie mogę, to czuję się przynajmniej lepiej sama ze sobą.

Ale… od każdej reguły musi być jakiś wyjątek. W ostatnim czasie bardzo wzięłam sobie do serca fakt, że człowiek powinien cały czas robić coś nowego, bo tylko tak jest w stanie się rozwijać – zwłaszcza jako dorosły. I po to nowe sięgam w przeróżnych obszarach swojego życia, dlatego, gdy usłyszałam: „wypróbuj tę odżywkę do rzęs” – pomyślałam, że czemu nie. Przecież na pewno mi nie zaszkodzi. Nie jestem zafiksowana na punkcie swojego wyglądu, nie przeglądam się co 15 minut w lustrze, wręcz przeciwnie – akceptuję siebie taką, jaką jestem, a jak już coś mnie drażni, to staram się z tym walczyć, a nie tylko narzekać.

I z pewnością nigdy nie narzekałam na swoje rzęsy. Wystarczająco długie, zawsze można tuszem sprawić, by wyglądały na dłuższe i bardziej gęste. Kilka razy spróbowałam wydłużania rzęs – czyli tak zwanego „doklejania” metodą 1:1. Ale niestety moja natura, którą trudno naprawdę utrzymać w miejscu przez godzinę bez ruchu, zbuntowała się tym zabiegom. Półtorej godziny leżenia z zamkniętymi oczami, kiedy poczytać nie mogę, nic konstruktywnego zrobić – o nie, to niestety nie dla mnie.

Ale wracając do odżywki – uległam, bo chciałam spróbować czegoś nowego i móc powiedzieć: „A nie mówiłam, to jedna wielka ściema”, albo miło się rozczarować. Oczywiście od samego początku było mi bliżej do tej pierwszej postawy,

Serum przyszło pocztą. W ładnym i zgrabnym opakowaniu. Stało najpierw na półce kilka dni, co bym mogła się z nim oswoić. Przyjrzałam się uważniej swoim rzęsom i pomyślałam, że zaszkodzić to im pewnie nie zaszkodzi, a może odzyskają jakiś blask. Mam zaufanie do marki „Joanna”, pewnie też dlatego właśnie na ich serum do rzęs się zdecydowałam. Poza tym pomyślałam: „Hmm cena niewysoka, produkt dostępny dla każdej kobiety, więc nie jest tak, że testować będę produkt z bardzo wysokiej półki, na który nieliczni mogą sobie pozwolić”.

Serum jest bardzo łatwe do aplikacji. Wąski i cieniutki pędzelek pozwala jednym pociągnięciem (szybko dochodzi się do wprawy) nałożyć serum na powiekę, tuż przy nasadzie górnych rzęs. Spróbowałam raz, nie uczuliło, nie piekło, więc następnego wieczoru nałożyłam kolejny raz i później kolejny. I tak przez ostatnie sześć tygodni. Nie przywiązywałam się specjalnie do efektów. Nie oglądałam rzęs pod lupą. Po prostu potraktowałam ten drobny zabieg tak, jak używanie wieczorem kremu do twarzy.

Muszę jeszcze dodać, że nie maluję się na co dzień. Pracuję często w domu, więc żaden dress code mnie nie obowiązuje, a tym bardziej codzienny makijaż. A więc przed lustrem staję właściwie rano i wieczorem. Kiedy już malowałam rzęsy, zawieszałam na nich oko, ale jakiś spektakularnych różnic przez kilkanaście dni w ogóle nie widziałam. Myślałam tylko: „Nie wypadają, a to najważniejsze”. Więc jakież było moje zdziwienie, kiedy po około czterech tygodniach malując rzęsy stwierdziłam: „Halo, coś jest nie tak!”. Tuszu nie zmieniłam, a tymczasem moje rzęsy za pociągnięciem maskary nabrały wyjątkowego charakteru. I uwierzcie, nie ma w tym żadnej przesady. Dłuższe, ciemniejsze i bardziej gęste – bez żadnego retuszowania. A przecież nic nie robiłam oprócz stosowania serum

Przyjrzałam się swoim rzęsom uważniej, zerknęłam kątem oka na stojące obok srebrne opakowanie i ze zdumieniem powiedziałam na głos: „To naprawdę działa!”. Serum faktycznie odżywia cebulki rzęs, poprawia ich wygląd i kondycję. Oczywiście, że po tego typu kosmetyki sięgają kobiety, które stan swoich rzęs określają jako „opłakany” – dziewczyny nie pożałujecie decydując się na wypróbowanie A te, które (zresztą podobnie jak ja) uważają, że ich rzęsy są w porządku i nie potrzebują żadnych odżywek – kochane, jak na stałe na waszej półce zagości serum stymulujące wzrost rzęs marki Joanna – zmienicie zdanie bardzo szybko.

To w oczach kryje się cała prawda o nas samych, one odzwierciedlają, co nam w duszy gra i niech piękna oprawa oka pokazuje o nas wszystko to, co najlepsze!

POLECAM!

Przed używaniem serum, żeby uzyskać jakiś ładny efekt bez tuszu było trudno:

18379240_1438351686223283_433029553_o

 

W trakcie robiły się coraz bardziej gęste:

18379467_1438353979556387_911150069_o

A efekt po sześciu tygodniach – zobaczcie same:

18387175_1678711392142239_1529013485_n

 

18424552_1678710415475670_1517429130_n

A kto nadal nie wierzy, trochę fachowej wiedzy:

zostało starannie opracowane, aby wzmacniać, wydłużać i zagęszczać rzęsy. Dechlora Dihydroxy Difluoro Ethylcloprostenolamide (BIMATOPROST) zawarte w serum, to jedna z najskuteczniejszych substancji wpływających na wzmocnienie i wzrost rzęs. Dodatkowo proteiny jedwabiu, panthenol, kwas hialuronowy odżywiają nasze rzęsy, pomagają w ich regeneracji.

Jest jeszcze jeden niewątpliwy atut! Jedno opakowanie serum starcza spokojnie na kilka miesięcy, jeśli przeliczymy cenę na dni, to wychodzi, że na swoje rzęsy dziennie wydajemy jakieś malutkie grosze! A efekt WOW – bezcenny!

packshot-multilashes


Udany makijaż zaczyna się już podczas pielęgnacji. 3 produkty, niezastąpione w stylizacji oczu

Joanna
Joanna
12 czerwca 2017
Fot. iStock / master1305
Fot. iStock / master1305
 

Odkąd  Cara Delevingne pokazała światu, co znaczy wyraziste spojrzenie, nie ma chyba kobiety, która nie pozazdrościłaby jej wyjątkowej oprawy oczu. Coraz częściej zwracamy uwagę na to, jak prezentują się nasze brwi i rzęsy. Piękne, wypielęgnowane brwi, to nie tylko moda, ale i pewien symbol naszych czasów. Dojrzałość w stylizacji, która udowadnia, że prawdziwe piękno najlepiej dostrzegać w naturze, a pielęgnacja to podstawa każdej stylizacji, bez niej nawet najpiękniejszy makijaż nie będzie wyglądał dobrze.

Naturalnie piękne brwi? Mogłoby się wydawać, że nie ma prostszego zadania. Jednak nie każda z nas została obdarzona brwiami gęstymi, równymi i gotowymi do stylizacji. Co robić, jeśli nasze brwi naturalnie są bardzo skąpe, rzadkie lub padły ofiarą naszych kosmetycznych eksperymentów?

Dwa podstawowe produkty w pielęgnacji brwi to serum (tak! brwi można stymulować podobnie jak rzęsy) oraz sprawdzona henna. A rzęsy? Bez obaw do ich kompleksowej pielęgnacji z efektem WOW również wystarczą dwa, niedrogie produkty. Na rynku pojawiło się właśnie kilka nowości marki Joanna. Zobaczcie koniecznie, bo produkty tej marki z tradycjami sprawdzają się świetnie i kosztują nie więcej niż 30 zł!

Serum do brwi

 – o bardzo podobnym działaniu do serum stymulującego rzęsy. Serum może pochwalić się pięknymi  efektami podczas przeprowadzonych badań i testów. Jego działanie stymuluje włoski na łukach brwiowych. Ma działanie zagęszczające i przyspieszające ich wzrost.

Produkt posiada bardzo wygodną, podłużną gąbeczkę do aplikacji.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Preparat z pewnością docenią osoby obdarzone przez naturę naturalnie rzadkimi i cienkimi brwiami. Polecany jest również osobom o brwiach osłabionych w wyniku zabiegów depilacji i nadmiernego korygowania ich kształtu, na makijaż permanentny, po hennie, a także po zakończonej chemioterapii.

Składniki aktywne: 

  • Bimatoprost – jedna z najskuteczniejszych substancji stymulujących wzrost brwi i hamująca proces ich wypadania.
  • Proteiny jedwabiu, panthenol i kwas hialuronowy – odżywiają cebulki włosów, regulują ich regenerację, sprawiają, że brwi są nawilżone, a ich struktura wygładzona.

Jak działa serum?

Rewelacyjnie! Pierwsze efekty można zauważyć już po trzech tygodniach regularnego stosowania. Skuteczność działania   z Joanny została potwierdzona testami in vivo.

Podczas stosowania zaobserwujecie:

  • zagęszczenie i pogrubienie brwi,
  • wzmocnienie włosków,
  • przyciemnienie ich koloru,
  • poprawę kondycji i mniej wypadających włosków.

Kiedy brwi będą już zregenerowane, wystarczy nadać im odpowiedni szlif. Jeśli same macie trudność w wykonaniu odpowiedniej regulacji ich kształtu – udajcie się do kosmetyczki, przynajmniej ten pierwszy raz – potem wystarczy już depilować, jedynie odrastające włoski. O kolor swoich brwi zadbacie w domu.

Henna

Czyli dopełnienie tego, o co udało nam się zadbać, czyli podkreślamy naturalne piękno brwi i ułatwiamy sobie codzienny make-up.

Henna – chyba każda z nas choć raz w życiu próbowała, być może nie zawsze z dobrym skutkiem. Mamy dobrą wiadomość, dzisiejsza henna bardzo różni się od tej, którą nasze mamy mieszały zapałką. Przede wszystkim – nie należy się jej bać. Największe obawy przed skorzystaniem z tego rozwiązania to przekonanie, że nasze brwi będą bardzo ciemne – zbyt ciemne.

Otóż nie. Po pierwsze intensywność koloru zależy od czasu na jaki pozostawimy produkt na włoskach, a po drugie do wyboru mamy kilka kolorów. I tu kolejne miłe zaskoczenie, szczególnie dla kobiet o delikatnych rysach twarzy i bardzo jasnej oprawie oczu. Joanna do standardowej palety kolorystycznej (czarny, grafit, brąz) dodała czwarty wariant – piękny i delikatny jasny brąz.

Farbowanie włosków henną jest bezpieczne i pozwala zaoszczędzić wiele czasu podczas porannego wykonywania makijażu. Oczywiście pamiętajcie o tym, że piękne, naturalne łuki brwiowe, zawsze wyglądaj lepiej od tych „namalowanych”.

 bardzo ułatwia aplikację. A efektem możemy się długo cieszyć. Zobaczcie paletę kolorystyczną.

JOANNA-henna-1.0-czarny-300x300JOANNA-henna-3.0-ciemny-brazJOANNA-henna-1.1-grafit-300x300JOANNA-henna-3.1-jasny-braz-300x300

Pamiętajcie, że czarna henna doskonale sprawdzi się również do podkreślenia rzęs. Jeśli dodatkowo zadbacie o ich odpowiednią pielęgnację i odżywienie, uzyskacie efekt WOW. Wypróbujcie koniecznie, polecamy eksperyment by mocny makijaż zamienić na intensywną pielęgnację (uwaga, możecie się zakochać w swoim naturalnym pięknie).

Serum do rzęs

to innowacyjne serum stymulujące wzrost rzęs, które zostało opracowane, aby wydłużać i zagęszczać rzęsy. Szczególnie polecane jest osobom, które mają rzadkie, krótkie lub osłabione rzęsy, również po chemioterapii.

Serum zawiera aktywne, innowacyjne składniki, które znacząco wpływają na kondycję i piękny wygląd rzęs:

  • – jedna z najskuteczniejszych substancji stymulujących wzrost rzęs i hamująca proces ich wypadania. Odkrycie współczesnej kosmetologii zaczerpnięte z rynku farmaceutycznego (odkrycia dokonano przypadkiem – zauważono, że osobom, które stosują krople na jaskrę zaczynają wyrastać piękne, długie rzęsy. Po przyjrzeniu się temu efektowi naukowcy stwierdzili, że jest za to odpowiedzialny właśnie bimatoprost).
  • Proteiny jedwabiu, panthenol i kwas hialuronowy – odżywiają cebulki włosów, regulują ich regenerację, sprawiają, że rzęsy są nawilżone, a ich struktura wygładzona.

Potwierdzone rezultaty*:

  • Wzmocnienie i odżywienie rzęs u 90% probantów
  • Wydłużenie rzęs u 85% probantów
  • Zagęszczenie rzęs u 70% probantów
  • Ograniczenie wypadania rzęs u 85% probantów
  • Komfort precyzyjnej aplikacji u 100% probantów
  • Satysfakcja z wydajności produktu u 100% probantów

Pierwsze efekty zauważalne są po trzech tygodniach, pełen efekt – zauważalnie wydłużone i zagęszczone rzęsy – po sześciu tygodniach.

A jeśli nie wierzycie, zobaczcie koniecznie nasz redakcyjny test i rzęsy z efektem WOW! Artykuł z testowania znajdziecie tutaj ☛ (klik).


* Efekty potwierdzone badaniami aplikacyjnymi w niezależnym laboratorium pod kontrolą lekarza dermatologa.

Pamiętajcie, jeszcze nikt na świecie nie wymyślił nic lepszego, niż wyeksponowanie naturalnego piękna. Zadbajcie o siebie, a taka dojrzałość w podejściu do stylizacji brwi i rzęs, szybko się wam odpłaci tym, co najlepsze. Tutaj wygrywacie oprócz wyglądu, dobre samopoczucie.

O piękne i zdrowe rzęsy i brwi dba


7 rzeczy, które niszczą rzęsy

Joanna
Joanna
19 kwietnia 2017
Fot. iStock / Yuri
Fot. iStock / Yuri

Każdy chciałby, żeby były piękne. Mało kto, coś dla nich robi. Oczywiście mowa o rzęsach.

Nie wszyscy możemy się pochwalić bujnymi i gęstymi rzęsami, jakie przypadły nam w udziale, jako uwarunkowanie genetyczne. Zresztą, nawet te najpiękniejsze, łatwo zniszczyć przez nieuwagę. A jak najczęściej krzywdzimy nasze rzęsy?

1. Demakijaż wagi ciężkiej

Czyli intensywne pocieranie, wygniatanie, ściąganie i masowanie. Bardzo często demakijaż wykonujemy jak tortury. Woda, mydło i duuużo zaangażowania fizycznego. Pamiętajcie, że prawidłowy demakijaż oczu powinien odbywać się bez pośpiechu i z zastosowaniem kosmetyków do demakijażu. Jeżeli makijaż oka wykonany jest np. wodoodpornymi kosmetykami potrzeba jeszcze więcej cierpliwości. Może się również okazać, że stosowany na co dzień płyn  micelarny łatwo nie rozpuści kosmetyku. Warto wtedy nasączyć waciki nieco bardziej tłustym preparatem, np. dwufazowym płynem do demakijażu lub mleczkiem o gęstej konsystencji.

2. Brak regularnego demakijażu

To pierwszy i najpoważniejszy wymieniany grzech przeciwko skórze… a rzęsy? Halo, znów o nich zapomniałyśmy, a zbiera się na nich całkiem sporo produktów kosmetycznych i zanieczyszczeń (pamiętajcie, że oprócz tuszu, na rzęsy osypują się cienie do powiek, itepe, itede). Rzęsy, tak jak skóra, potrzebują czasu #nomakeup, chwili na odpoczynek i regenerację.

Fot. iStock

Fot. iStock

3. Nadużywanie wodoodpornych kosmetyków

Zbrodnia całkowita. Wybieramy wodoodporne tusze, tak na wszelki wypadek, bo dłużej się trzymają i pomagają uniknąć niespodzianek. A trwalszy produkt, to kosmetyk o wiele trudniejszy do zmycia. Zostawmy sobie produkty typu waterproof na szczególne okazje i łzawe seanse kinowe. Na co dzień tradycyjny tusz nowej generacji nie spłata nam figli podczas zwykłego użytkowania. Tzw. efekt pandy (czyli kruszący się tusz) to już relikt przeszłości lub oznaka bardzo złej jakości kosmetyku.

4. Szorstka pościel (?)

Podobno – bo na takie informacje natrafiłyśmy, szorstka poduszka potrafi nieco zaszkodzić naszym rzęsom. Przyjmujmy zatem, że miłośniczki spania na brzuchu lub na boku, powinny wybierać naturalne i delikatne tkaniny na poszewki. Unikajmy szorstkiej froty czy sztywnej i wykrochmalonej bawełny. Stosujcie podobny klucz doboru, jeśli korzystacie z opasek na oczy.

5. Brak pielęgnacji

Rzadko skupiamy się na pielęgnacji rzęs. Myjemy twarz, a na rzęsy zwracamy uwagę dopiero, gdy odkrywamy jakiś problem. Odżywka czy serum to dobry, codzienny rytuał. Wystarczy naprawdę odrobina uwagi, a na efekty nie będziecie długo czekać.

6. Pocieranie oczu

Więcej nie trzeba dodawać. Tarcie mechaniczne pozbawia nas bardzo wielu rzęs.

7. Stylizacyjna przesada

Stylistki rzęs zarzekają się, że prawidłowo przeprowadzone przedłużanie, czy zagęszczenia rzęs jest całkowicie nieszkodliwe, jednak warto przeanalizować tę kwestię na spokojnie, logicznie. Każda stylizacja wykonywana bez przerw czy z użyciem złej jakości preparatów będzie szkodliwa. Sztuczne rzęsy zazwyczaj „dokleja” się do tych prawdziwych, metodą 1:1. To nie pozostaje bez wpływu na na rzęsę naturalną, ponieważ ta jest po prostu fizycznie obciążona drugim włoskiem. Zupełnie, jak w przypadku zwykłych sztucznych rzęs, stosowania zalotek, każdy zabieg powinien być stosowany zdroworozsądkowo. Znajdziecie czas na regenerację i pielęgnację swoich naturalnych rzęs, a wtedy na pewno zniosą o wiele więcej!

A gdyby tak od dziś złożyć sobie obietnicę: Będę mieć piękne rzęsy? Spróbujcie!

 

O piękne i zdrowe rzęsy dba

producent wyjątkowego serum stymulującego wzrost rzęs – Multilashes

to innowacyjne serum stymulujące wzrost rzęs, które zostało opracowane, aby wydłużać i zagęszczać rzęsy. Szczególnie polecane jest osobom, które mają rzadkie, krótkie lub osłabione rzęsy, również po chemioterapii.

Serum zawiera aktywne, innowacyjne składniki, które znacząco wpływają na kondycję i piękny wygląd rzęs:

  • – jedna z najskuteczniejszych substancji stymulujących wzrost rzęs i hamująca proces ich wypadania. Odkrycie współczesnej kosmetologii zaczerpnięte z rynku farmaceutycznego (odkrycia dokonano przypadkiem – zauważono, że osobom, które stosują krople na jaskrę zaczynają wyrastać piękne, długie rzęsy. Po przyjrzeniu się temu efektowi naukowcy stwierdzili, że jest za to odpowiedzialny właśnie bimatoprost).
  • Proteiny jedwabiu, panthenol i kwas hialuronowy – odżywiają cebulki włosów, regulują ich regenerację, sprawiają, że rzęsy są nawilżone, a ich struktura wygładzona

Potwierdzone rezultaty*:

  • Wzmocnienie i odżywienie rzęs u 90% probantów
  • Wydłużenie rzęs u 85% probantów
  • Zagęszczenie rzęs u 70% probantów
  • Ograniczenie wypadania u 85% probantów
  • Komfort precyzyjnej aplikacji u 100% probantów
  • Satysfakcja z wydajności produktu u 100% probantów

Pierwsze efekty zauważalne są po 3 tygodniach, pełen efekt – zauważalnie wydłużone i zagęszczone rzęsy – po 6 tygodniach.


* Efekty potwierdzone badaniami aplikacyjnymi w niezależnym laboratorium pod kontrolą lekarza dermatologa.

 


ry-diplomer.com/

купить диплом о высшем образовании

заказать женский возбудитель