Skóra twarzy przez całe nasze życie zmaga się z atakami. Czego tak naprawdę potrzebuje cera?

Gościnnie w Horizon-school.ru
Gościnnie w Horizon-school.ru
16 grudnia 2016
Fot. Materiały prasowe
 

Twarz to jedyna część ciała, która przez całe życie pozostaje nieosłonięta. Jej skóra musi zmierzyć się z nieustającym atakiem drobinek kurzu, spalin i innych zanieczyszczeń. Bywa zlewana deszczem, uderzana silnym wiatrem, wciąż jest wystawiana na działanie szkodliwego promieniowania UV. Musi znieść chemikalia w środkach czystości i kilka warstw makijażu, który nie pozwala jej oddychać przez wiele godzin. Nie pomagają jej zmienne temperatury, upał i mróz.

No i niestety, zbyt często traktowana jest jak poligon, szczególnie w zakresie makijażu. Musi znosić kolejne modne podkłady, podkłady pod podkłady, fluidy, pudry, róże, korektory, cienie, brokaty, kleje do rzęs, kredki. Wszak ma być piękna, najlepiej według standardów narzucanych przez kolorowe czasopisma, w których zdjęcia twarzy są częściej dziełem grafików niż fotografów.

Skóra twarzy stara się być dzielna. Długo znosi bez skargi te wszystkie szkodliwe czynniki, bo ma wszak bardzo ważną misję: chroni przed nimi istotne i wrażliwe organy wewnętrzne. Ale z czasem nie daje rady, zwłaszcza, że bywa skutecznie niszczona od wewnątrz przez niewłaściwą dietę i używki.

A wymagania wobec niej są ogromne: powinna być gładka, sprężysta, promienieć, ma właściwie zakaz starzenia się. Bywa więc naprawdę zmęczona i zestresowana. Z czasem szarzeje, przebarwia się, przesusza, marszczy…

Czego tak naprawdę potrzebuje cera? Odżywienia! Od wewnątrz i od zewnątrz. Bez dbałości o właściwą dietę nie ma co liczyć na długie lata gładkiej skóry twarzy. A i od zewnątrz należy jej się porcja witamin i minerałów, które odgrywają kluczową rolę w jej regeneracji i zdrowiu. Wiadomo, że trzeba jej dostarczyć zdrowego tłuszczu, przeciwutleniaczy, witamin A, E, C i niektórych B oraz substancji, które ją nawilżą, wzmocnią elastyczność i wspomogą syntezę kolagenu. Systematyczne, codzienne używanie kosmetyków zawierających taki zestaw składników odżywczych daje cerze zdrowie, co skutkuje efektami estetycznymi – twarz pięknieje. Dzięki temu wymaga mniej makijażu, co też wychodzi jej na zdrowie.

Krem nawilżająco-rozświetlający CERES to porcja życia dla cery

Jego recepturę oparłam na naturalnych składnikach, które połączyłam korzystając z tzw. podłoża aptecznego stosowanego w leczniczych maściach.  Kolagen morski, olej z pestek dyni i witamina C, zastosowane w odpowiednich proporcjach, wnoszą własne wartości odżywcze oraz takie, które wynikają z ich wzajemnego oddziaływania.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

WITAMINA C:

  • jeden z najefektywniejszych naturalnych przeciwutleniaczy, efektywnie chroni komórki skóry przed atakiem wolnych rodników
  • uczestniczy w syntezie elastyny i kolagenu
  • działa rozjaśniająco, zmniejszające rumień i płytkie zmarszczki

KOLAGEN MORSKI:

  • tworzy ochronną warstwę na skórze zapewniając odpowiedni stopień nawilżenia
  • uelastycznia skórę, zapewnia jej właściwe napięcie
  • działa regenerująco, przywraca gładkość i sprężystość skóry
  • wiąże wodę zapewniając skórze odpowiednie nawilżenie
  • daje energię morza

OLEJ Z PESTEK DYNI:

  • natłuszcza i wygładza skórę
  • odżywia skórę, bo zawiera niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe (NNKT), naturalne witaminy A, C, E i K, B1, B2, B6, oraz potas, selen i cynk
  • rozjaśnia przebarwienia
  • wzmacnia barierę lipidową naskórka, zmniejszając skłonność do podrażnień
  • daje energię ziemi i wzrostu

OLEJEK GREJPFRUTOWY:

  • działa przeciwstarzeniowo
  • likwiduje plamy na skórze
  • rozjaśnia przebarwienia
  • daje energię słońca

Krem jest bezpieczny, hypoalergiczny. Ma lekką, delikatną konsystencję i łatwo się wchłania. Także dzięki przyjaznemu opakowaniu airless, które zapewnia mu ochronę przed wpływem powietrza i pozwala ekonomicznie dozować dawki.

To krem do codziennego odżywiania cery skłonnej do przesuszeń i przebarwień, pozbawionej blasku.


Zapraszam na

Marta Gołąbek-Ciesińska, farmaceutka.

Artykuł powstał we współpracy z 


9 rzeczy, które każdy z nas powinien zrobić przed 10-tą rano, by dzień był szczęśliwszy

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
16 grudnia 2016
9 rzeczy, które każdy z nas powinien zrobić przed 10-tą rano, by dzień był szczęśliwszy
Fot. iStock/BraunS
 

– Ciesz się życiem!

– Ale jak?

– Po prostu. Rozejrzyj się wokół i zobacz, ile pięknych rzeczy cię spotyka od samego rana.

– A co jeśli takich rzeczy wokół mnie nie ma?

– Jesteś pewna, że nie ma?

– Sama nie wiem…

– Otwórz ocz, usiądź na chwilę, pozwól sobie na odrobinę szczęścia.

A ty? Jesteś szczęśliwa? Dzisiaj, tu i teraz. Pomyślałaś choć przez chwilę o swoim szczęściu, o własnym życiu, czy wpadłaś w wir porannego szału wstając na ostatnią chwilę, poganiając dzieci, robić śniadanie, którego sama nie zdążyłaś zjeść?

Nie cenimy naszego życia, zawsze coś jest ważniejsze od nas samych, od tego, jak my chcemy żyć. Tylko co czujesz, kiedy wieczorem patrzysz w lustro? Kogo widzisz? My możemy podawać przepisy na szczęście, ale to ty zadecydujesz, czy chcesz z tego skorzystać. A droga do radości z życia wcale nie jest trudna. Wystarczy kilka drobnych rzeczy, by spojrzeć na świat przez zaróżowione okulary.

Co możesz zrobić do godziny 10 rano, by uznać swój dzień za szczęśliwy?

Pomedytuj

I nie chodzi tu o jakieś wymyślne tajniki medytacji. Wystarczy skupić się przez kilka minut na swoim oddechu jeszcze leżąc w łóżku, albo siedząc przy kuchennym stole.  Zamiast patrzeć w telefon, słuchać wiadomości w radiu czy oglądać telewizję – daj sobie kilka minut medytacji. Co to jest kilka minut w ciągu 24 godzin?

Podziękuj

Myjąc zęby, parząc kawę pomyśl przez chwilę za co jesteś wdzięczna, wymień kilka rzeczy, za które chciałabyś podziękować, które masz, a które są dla ciebie bardzo ważne. Konsekwentna praktyka wdzięczności z samego rana zwiększy świadomość wdzięczności w ciągu dnia, co pomoże unieść nam problemy narastające w ciągu dnia.

Poplanuj

Wyznacz sobie priorytety w ciągu dnia, pomyśl, co dla ciebie będzie ważne, na czym powinnaś się skupić, by nie uznać tego dnia za zmarnowany. Warto ustalić samej ze sobą trzy cele do zrealizowania, by poczuć się wieczorem sprawczym i produktywnym.

Popij

Bardzo ważne, by nie zapominać z samego rana zadbać o swoje ciało. Jak to zrobić? Po prostu napić się wody. Podobno warto z samego rana wypić połowę całodziennego spożycia wody, co oczyści nasz organizm z toksyn, zminimalizuje uczucie głodu i zmniejszy bóle głowy w ciągu całego dnia Prawda, że proste?

Porozciągaj się

Wstajesz rano połamana, czujesz w ciągu dnia, że twoje ciało cię nie niesie? Czas z tym skończyć. Co trzeba zrobić – wykonać kilka ćwiczeń rozciągających nasze ciało. Naprawdę warto znaleźć na to choćby pięć minut. Nie wierzę, że nie można sobie tych kilku minut wypracować rano.

Badania pokazują, że konsekwentne rozciąganie rano może zwiększyć elastyczność, poprawia krążenie, zmniejsza stres w ciągu dnia i poprawia naszą postawę.

Posłuchaj

Badania z 2013 roku wykazały, że to muzyka, sprawia, że czujesz się dobrze. Muzyka nie tylko poprawia nastrój, ale też zwiększa motywację i naszą wydajność. Znasz lepszy sposób na poprawę swojego nastroju, niż puszczenie sobie ulubionego kawałka? A jak jeszcze potańczysz przygotowując śniadanie? Dobry dzień masz gwarantowany.

Pouśmiechaj się

Zacznij swój dzień od uśmiechnięcia się do siebie w lustrze. Uśmiech, nawet gdy odrobinę wymuszony poprawia nasze samopoczucie, pozwala lepiej myśleć o sobie i uwierzyć, że nie ma dla nas rzeczy niemożliwych. A jak są – cóż, widocznie nie są nam pisane. Mamy swoje inne mocne strony

Posprzątaj

Nie zostawiaj po sobie porannego rozgardiaszu. Sprzątaj po sobie – to pozwoli ci myśleć dobrze o sobie samym, a co najważniejsze – pozwoli zrelaksować się po powrocie do domu, a nie wpadać od razu w szał sprzątania. Także – sprzątanie to bardzo istotny poranny czynnik wypływający na nasze codziennie szczęście.

Podejmij wyzwanie

I zacznij dzień od najtrudniejszego zadania. Jasne, że kuszące jest odhaczenie z samego rana tych łatwych, ale uwierz, że wykonanie tych, które najchętniej byśmy odłożyli w nieskończoność poprawi nam samopoczucie i doprowadzi do efektywnego i szczęśliwszego dnia.

Czego wam i sobie dzisiaj życzę.


Kręgosłup moralny – taki banalny. Jak łatwo go sprowadzić do słów rzuconych na wiatr

Listy do redakcji
Listy do redakcji
15 grudnia 2016
Fot. iStock/Berezko

Mam znajomego, z którym niegdyś zdarzało mi się rozmawiać. Ciekawił mnie jego światopogląd, jego bezkompromisowość (przynajmniej tak mi się wtedy wydawało) w pewnych kwestiach bardzo mi imponowała, czasem nawet zawstydzała. Zwłaszcza w porównaniu z moją lekkomyślnością a wręcz ignorancją w niektórych sprawach, bo przecież powinnam o tym, czy o owym pomyśleć. On potrafił,  a ja doznawałam olśnienia „po fakcie”.

Jedną z jego złotych zasad było niełączenie życia osobistego z zawodowym. W pracy nie ma znajomych, a już tym bardziej przyjaciół, są tylko „znajome twarze” – znacie to sformułowanie? Oczywiście powinno się również unikać łączenia jej w jakikolwiek sposób z osobą, z którą jest się w związku. Itp. itd.

Gdy jego dziewczyna rzuciła pomysł wspólnego biznesu z naszą firmą, pierwsze co powiedział to: „mnie do tego nie mieszajcie” – pomyślałam wtedy „WOW”, naprawdę to co mówi jest kompatybilne z tym co robi, tylko… No właśnie, pisząc o jego zasadzie użyłam sformułowania „było” a nie „jest”.

Po raz pierwszy zaczęłam się gubić w momencie gdy uczestniczył w spotkaniach biznesowych dotyczących jej projektu, potem gdy okazało się, że nagle ten konkretny kontrahent może więcej niż inni za jego przyzwoleniem choć współpraca nie dotyczyła jego działu.

Dziwne było to wszystko, takie nie „w jego stylu”. Pytanie tylko czy na pewno orientowałam się „w jego stylu”, czy tylko mi się wydawało? Czy kilka miesięcy znajomości daje prawo, a przede wszystkim podstawy do interpretowania czyjegoś zachowania – wiem, że był ostatnią osobą po której spodziewałabym się jego tak odmiennego od kreowanego wizerunku. W mojej głowie, podczas naszych rozmów, powstał obraz osoby o silnie ukształtowanym kręgosłupie moralnym, przekaz musiał być zatem bardzo sugestywny.

Ostatnio natomiast naszła mnie refleksja, jak bardzo banalny może się okazać taki kręgosłup moralny, jak łatwo go sprowadzić do paru słów rzuconych na wiatr…

Z drugiej strony żeby być z Wami szczerą, powinnam też zaznaczyć, że przy okazji zastanawiam się nad sobą. Czy moja moralność nie jest podobnie banalna… Bo czy przeszkadzałoby mi to wszystko tak bardzo, gdyby chodziło o kogoś innego, kogoś całkowicie mi obojętnego? Czy naprawdę uwiera mnie i irytuje jego „nieszczerość” i brak konsekwencji, czy raczej to że chodzi o dziewczynę, którą nie jestem ja?

No cóż, skupianie się na cudzym kręgosłupie jest bardzo ryzykowne, zwłaszcza że możemy wówczas zapomnieć zadbać o nasz własny!

autorka: JM-D


Zobacz także

​Antygrawitacja czyli lifting bez skalpela z Protégé!

​Antygrawitacja czyli lifting bez skalpela z Protégé!

Chcesz poznać tajemnice niezwykłej urody Koreanek? Koniecznie to przeczytaj, tu nie ma miejsca na „bylejakość”

Choroba Hashimoto. Wykonaj krótki test i sprawdź, czy występuje u ciebie

www.progressive.ua

www.ry-diploma.com

https://velomarket.org.ua