Sześć dietetycznych błędów, które utrudniają ci chudnięcie

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
29 marca 2016
Fot. iStock / anandaBGD
 

Marzysz by wraz z nadejściem ciepłych dni poza grubym płaszczem zrzucić również parę kilogramów? Sama chęć to za mało, nie licz na efekty. Ale jeśli poważnie wzięłaś się do pracy nad swoim ciałem, a efektu nie widać, zastanów się co idzie nie tak. Wyeliminowanie błędów które na pierwszy rzut oka nie mają większego znaczenia dla walki o wymarzoną sylwetkę, bywa kluczem do zwycięstwa.

Zrób zatem rachunek sumienia, i sama przed sobą przyznaj, które z całej listy błędów pojawiają się nagminnie u ciebie. Po drobnej korekcie, zyskasz szansę na powodzenie w redukcji masy ciała.

1. Założyłaś zbyt wyśrubowany plan gubienia kilogramów

Bywa ze same sobie narzucamy zbyt szybkie tempo chudnięcia. Niestety nie jest to zdrowe i nie  w każdym przypadku możliwe do zrealizowania. Warto postawić sobie realny cel, który chcesz osiągnąć i małymi krokami do niego dążyć, i nie narażać się na szybkie zniechęcenie. Zamiast podnosić poprzeczkę zbyt wysoko, postaw sobie cele pośrednie i zacznij od zmiany nawyków żywieniowych, oraz wprowadzenia aktywności fizycznej. Zdrowe nawyki wpływają na sylwetkę, a regularne ćwiczenia przyspieszą przemianę materii, co ma wpływ na redukcję  tkanki tłuszczowej. Aby utrata kilogramów była bezpieczna, nie powinno się tracić więcej niż 1 kg tygodniowo. Ponadto kontrolowanie postępów, czyli ważenie, powinno się odbywać nie częściej niż raz w tygodniu. 

Fot. Pixabay / condesign / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / condesign /

2. Stosujesz niebezpieczne “diety cud”

Często kuszą obietnicą szybkiej redukcji tkanki tłuszczowej, dzięki przestrzeganiu restrykcyjnych jadłospisów. Niestety zbyt mało zróżnicowane posiłki i zbyt mała ich ilość, zamiast pomóc – zaszkodzą. Jeśli ktoś wytrwa na ekstremalnych dietach czy nawet głodówkach może liczyć na szybką utratę wagi a po niej z marszu intensywny efekt jo-jo w przypadku powrotu do normalnego spożywania normalnej ilości kalorii. Przy restrykcyjnym przestrzeganiu ubogich w składniki odżywcze diet, wcale nie spalisz tkanki tłuszczowej za odwodnisz organizm. Ale konsekwencje są jeszcze bardziej poważne, tak jak w przypadku Dieta Linna która doprowadza do niedożywienia i wyniszczenia organizmu, zaburzenia pracy serca. Im bardziej ekstremalna i uboga lub zawierająca nadmiar pewnych składników dieta, tym gorsze konsekwencje – osłabienie, zawroty głowy, obniżenie ciśnienia krwi, bolesne skurcze mięśni, zaburzenia rytmu serca, zakwaszenie organizmu, zaparcia, zagrożenie osteoporozą, ryzyko rozwoju kamicy nerkowej, upośledzenie pracy nerek, choroba niedokrwienna serca, miażdżyca… Tak więc, zamiast systematycznie chudnąć, szybko tracisz zdrowie.

3. Rezygnując ze śniadania, rezygnujesz z dawki paliwa dla organizmu i nie tylko…

Myślisz śniadanie? Mówisz “nie ma czasu”! I zamiast usiąść przy stole i zjeść zdrowy posiłek, najczęściej śniadanie kończy się na procesie zaparzenia kawy a czasem i wypaleniu papierosa. Może i nie odczuwasz głodu od razu, ale twój mózg szybko odczuje konsekwencje braku porcji paliwa, a starania o schudnięcie weźmie w łeb, bo głód zmusi cię do sięgnięcie po szybką “niewinną” przekąskę lub zmusi cię do pochłonięcia dużego obiadu. Miało być mniej jedzenia i mniej kalorii, a wychodzi inaczej, bo “malutki” batonik z czekoladą, bywa prawdziwą bombą kaloryczną, która nie miałaby szans wybuchnąć na talerzu ze zdrowym, lekkim śniadaniem. To proste – śniadanie z produktów bogatych w białko i błonnik pokarmowy, zmniejsza odczuwanie głodu w ciągu dnia, a osoby regularnie jedzącym ten posiłek łatwiej utrzymują stałą masę ciała.

4. Kalorie, kto by je wszystkie liczył?

No właśnie, przyznaj uczciwie, czy chcąc zgubić tłuszczyk sumujesz wszystkie pochłaniane przez siebie kalorie? Czy może odpuszczasz garstce chipsów, bo to tylko garsteczka i ile tam może być tych kalorii? To wielki błąd, te wszystkie drobne posiłki trzeba wliczać w liczbę kalorii spożytą w ciągu dnia. Inaczej możesz trwać w przekłamaniu, że przecież zmniejszyłaś liczbę kalorii w głównych posiłkach, więc koniec końców powinnaś szybciej chudnąć. Aby ułatwić sobie zadanie notuj w zeszycie który posłuży jako dzienniczek żywnościowy, to co zjadasz, łatwiej będzie ci kontrolować ilość spożywanych kalorii.

5. Zajadasz się produktami typu “light”

Produkt oznaczony hasłem „light”, „fit” czy „0%” nie zawsze jest niskokaloryczny. Szczególnie w “dietetycznych słodyczach” często suwa się cukier, zastępowany tłuszczem, i słodycz zamiast być “fit” staje się bogatokaloryczny.  Aby obniżyć kaloryczność produktu, należy coś z niego usunąć. Gdy w produkcie obniża się zawartość tłuszczu, zaoszczędza się trochę energii, ale wraz z tłuszczem usuwane są rozpuszczalne w nim witaminy. Niestety, przy zmniejszeniu wartości odżywczej produktu, obniża czasem wykorzystanie innych, ważnych dla zdrowia składników. Często dany składnik zastępuje woda oraz substancje zagęszczające, a im więcej wody, tym mniejsza trwałość żywności, stąd w produktach typu “light” pojawiają się konserwanty. Jeśli produkt ma obniżoną kaloryczność, to najczęściej mniejszą wagę przywiązujemy do spożywanej ilości. Największe niebezpieczeństwo podjadania produktów z założenia dietetycznych, bez sprawdzania etykiety, nie kontrolujemy spożywanych porcji, bo nie myślimy że zdradliwie możemy pochłaniać niemałą liczbę kalorii, która przecież wygląda z pozoru niewinnie. 

Fot. Pixabay / tookapic / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / tookapic /

6. Soki i kawa bywają zdradliwe

Myślisz że wszystkie soki są takie zdrowe, a malutka kawa na pewno nie zaszkodzi? Nie do końca! Chyba że pijasz kawę bez mleka i cukru, nie działasz na własną szkodę. Soki, kawa z dodatkami, szczególnie w dużym kubku, a także słodzone herbaty i alkohole, mogą dostarczyć nawet 500 zakamuflowanych kalorii! Pamiętaj, że cukier niejedno ma imię, a tłuszcz można spotkać w najmniej spodziewanych miejscach na etykietach produktów. Najlepiej pis wodę, ona jest bezpiecznym napojem, a jeśli nie chcesz wyrzec się zabielonej, słodzonej kawy, wybierz zamiennik cukru, a do kawy dodawaj mleko odtłuszczone a nie zagęszczane. Niebezpieczeństwo wynikające z ukrytych kalorii w płynach jest tym większe, że napoje nie sycą tak jak stały posiłek, więc łatwo spożywać ich więcej.

O tym również warto pamiętać:

  • Nie jedz przed telewizorem, gdy wciągniesz się w program, przestaniesz kontrolować moment, gdy faktycznie wystarczy ci jedzenia
  • Nie wychodź na zakupy spożywcze kiedy jesteś głodna, zapewne do koszyka wpadnie więcej niż zaplanowałaś
  • Korzystaj z wąskich, wysokich szklanek, które dadzą wrażenie większej ilości wlanego napoju, oraz mniejszych talerzy, na których mniejsze porcje jedzenia będą wyglądały na bardziej obfite. Przecież jemy także oczami.
  • Nie spiesz się, jedz wolniej. Dopiero po ok 20-30 minutach mózg dostaje znak, że organizm jest syty. Gdy jesz szybciej pochłaniając porcje, zjesz więcej.


Dlaczego nie mogę zajść w ciążę?

Redakcja
Redakcja
29 marca 2016
Dlaczego nie mogę zajść w ciążę?
Fot. iStock / Willie B. Thomas
 

Plan na życie? Karolina obmyśliła go jeszcze jako nastolatka. Najpierw studia i praca, potem poważny związek z dojrzałym emocjonalnie partnerem oraz dziecko. Od małego kierowała się zasadą „chcieć to móc”, dlatego nie była zaskoczona, że do pewnego momentu wszystko układało się po jej myśli. Studia inżynierskie skończyła z wyróżnieniem, pracę znalazła tydzień po obronie, a poznany podczas urodzin przyjaciółki Maciek okazał się świetnym materiałem na męża i ojca. „Miałam 25 lat, a moje życie było mocno poukładane”, wspomina Karolina, dziś 33-latka. „Koleżanki pytały, czy nie za wcześnie na stabilizację, ale ja nie miałam wątpliwości, że mój plan na przyszłość ma sens. Przez najbliższe trzy lata chciałam nacieszyć się życiem w parze, potem mieliśmy zacząć ‚Projekt dziecko’. Co mogło pójść nie tak?”

Mamy czas!

Pierwsze miesiące starań o dziecko minęły błyskawicznie. Maciek po cichu niepokoił się brakiem efektów, ale Karolina – wieczna optymistka – była spokojna. W jej rodzinie nie było nigdy problemów z płodnością, prawie nigdy nie chorowała, a miesiączka pojawiała się regularnie co miesiąc. Zajście w ciążę to tylko kwestia czasu, przekonywała męża, podsuwając mu przykłady znajomych, które urodziły po 35. lub 40. roku życia. Rzecz jasna, nie chciała czekać tak długo z ciążą i macierzyństwem, ale świadomość, że ma przed sobą wiele płodnych lat, działała na nią uspokajająco.

Koniec z czekaniem

Pierwszy kryzys miał miejsce po roku bezowocnych prób. Karolina nadal robiła dobrą minę do złej gry, ale Maciek miał dość. O ile na początku chętnie omawiał z żoną wystrój dziecięcego pokoiku i nawet nie przewracał oczami, gdy wracała z zakupów z torbą pełną niemowlęcych ubranek („Dziwnym trafem zawsze była jakaś promocja…”), z każdym tygodniem coraz rzadziej poruszał temat ciąży. Choć nie mówił tego wprost, zaczął wątpić, czy uda im się począć dziecko bez ingerencji medycznej. Nadal miał nadzieję, że zostaną rodzicami, ale nie zamierzał czekać na cud w nieskończoność.

Gdy Karolina dostała kolejną miesiączkę, zadzwonił do kliniki leczenia niepłodności i umówił siebie oraz żonę na wizytę u specjalisty. „Nie spodziewała się, że to ja zrobię pierwszy krok, ale mamy przecież XXI wiek i łatwy dostęp do informacji”, zauważa Maciek. „Kilkadziesiąt lat temu mógłbym nie wiedzieć, czym jest cykl owulacyjny, ale teraz? Oboje chcieliśmy mieć dziecko, dlatego nie widzę powodu, dla którego nie miałbym przejąć inicjatywy w chwili, gdy ewidentnie mieliśmy problem z zajściem w ciążę.”

Zdaniem lek. med. Marcin Trzeciaka, specjalisty ginekologa-położnika z, rok nieefektywnych starań o dziecko w przypadku pary po trzydziestce wystarczy, by poważnie rozważyć konsultacje ze specjalistą: „Przyczyn niepłodności może być wiele, od zaburzeń cyklu po obciążenia genetyczne, dlatego nie warto zwlekać z wizytą u lekarza, zwłaszcza że znalezienie źródła problemu nie zawsze jest proste”. Jeśli kobieta ma 35 lat lub więcej, o wizycie w ośrodku leczenia niepłodności najlepiej pomyśleć jeszcze wcześniej, po sześciu miesiącach bezowocnych starań o dziecko”.

Diagnoza – chwila prawdy

Badaniom diagnostycznym zawsze poddawani są oboje partnerzy jednocześnie, nawet jeśli u pacjentki – jak u Karoliny – nie występują objawy typowe dla endometriozy (m.in. silne bóle miesiączkowe, dolegliwości bólowe podczas oddawania moczu, zmęczenie) ani zespołu policystycznych jajników (zaburzenia miesiączkowania, nadmierne owłosienie, trądzik, łojotok), czyli chorób, które często powodują niepłodność u kobiet.

Wyniki pierwszych badań otrzymali szybciej niż się spodziewali. Już po trzech dniach od pobrania materiału od Maćka, proste i bezbolesne badanie nasienia wykazało, że jego parametry znacząco odbiegają od norm Światowej Organizacji Zdrowia. Plemników było za mało, w dodatku nie były szczególnie ruchliwe. W tej sytuacji szanse na zapłodnienie drogą naturalną były bardzo niskie.

Dużo lepsze wiadomości przyniosły badania, które wykonano u Karoliny. Tak jak podejrzewała, owulacja przebiegała u niej bez zastrzeżeń, a stan rezerwy jajnikowej – ważny wskaźnik płodności u kobiet – prezentował się wzorcowo.

Badanie plemników – wersja zaawansowana

Zwykłe badanie spermy wykryło sporo nieprawidłowości, ale nie ujawniło, czy plemniki Maćka mają prawidłową budowę, dlatego konieczne było przeprowadzenie jego rozszerzonej wersji. Znów wynik badania pozostawiał wiele do życzenia – wysoki odsetek plemników był uszkodzony lub miał wady budowy, które mogły utrudniać lub wręcz uniemożliwić zapłodnienie i właściwy rozwój zarodka. Na szczęście klinika in vitro, w której wykonywali badania diagnostyczne, oferowała badanie MSOME-6600, pozwalające na odnalezienie zdrowych plemników dzięki ponad 6000-krotnemu powiększeniu próbki ejakulatu. Starannie wyselekcjonowane plemniki są następnie wykorzystywane do zapłodnienia metodą in vitro.

„Jeszcze kilka lat wcześniej pary takie jak my mogły zastosować nasienie dawcy”, mówi Karolina. „My nadal mieliśmy szansę na wspólne biologiczne dziecko, dlatego wiedziałam, że musimy spróbować”. Było warto. Dziś ich synek ma prawie trzy lata i choć z wyglądu jest wierną kopią mamy, usposobienie i charakter ma po Maćku.

Plan Karoliny nie przewidywał wprawdzie wizyt w klinice leczenia niepłodności ani in vitro, ale życie nie zawsze przebiega zgodnie z założeniami. Dziś ani ona, ani Maciek, nie mają wątpliwości, że była słuszna, a leczenie niepłodności warto powierzyć ekspertom (renomowane kliniki łatwo znaleźć także przez internet, wpisując w wyszukiwarkę takie hasła jak „in vitro Poznań”, „leczenie niepłodności Wrocław” czy „klinika leczenia niepłodności Gdynia”).


Artykuł powstał we współpracy z

 


Dzień #23. Zadbaj o siebie naprawdę. #SlimemGO

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
29 marca 2016
Fot. Picjumbo / Victor Hanacek /

Dziś wyzwanie z brzuszkiem. Tak, dzisiaj proponujemy, żeby zrobić coś dobrego dla swojego brzucha od A do Z. 

Po pierwsze – uważnie przyglądamy się swoim talerzom.

Po drugie – dodajemy brzuchom nieco energii ćwiczeniami. Od tradycyjnych brzuszków zaczynając po wybór dyscypliny sprzyjającej płaskim brzuchom. A do wyboru macie: pływanie, wspinaczkę, tenis, pilates, kickboxing (lub inne sztuki walki), bieganie, sporty drużynowe, wiosłowanie.

Po trzecie – coś miłego – peeling, masaż i jakiś pięknie pachnący balsam lub krem na dobranoc.

Wybierajcie 🙂 i powodzenia!


 

I jak? Chcecie naprawdę o siebie zadbać? Przyłączcie się do naszej wiosennej akcji: „Zadbaj o siebie naprawdę”.

My będziemy wam prezentować różne formy aktywności, a wy wysyłajcie nam zdjęcia, piszcie, jak o siebie dbacie, jak dbacie o swoje ciało, jak sobie radzicie.

ZADANIE KONKURSOWE:

Jest banalne. Wystarczy wrzucić pomysłowe zdjęcie Waszej aktywności na Facebooka z oznaczeniem . Czy to rolek na nogach, czy pięknego widoku podczas spaceru. A może zdążycie zrobić fotkę w trakcie pogoni za autobusem, czy przy wchodzeniu po schodach? Liczy się pomysł. Te najciekawsze zostaną nagrodzone zestawami fantastycznych kosmetyków, które też pomogą Wam odwdzięczyć się ciału i zadbać o siebie w sposób wyjątkowy. W opisie zdjęcia, napiszcie nam w paru słowach, jak naprawdę o siebie zadbałyście tego dnia.

SZCZEGÓŁY NASZEJ AKCJI ZNAJDZIECIE TUTAJ

#SlimemGO

Fot. Materiały prasowe

Chcesz o siebie zadbać naprawdę? #SlimemGO.


Zobacz także

Bestseller marki Kneipp® Bio-Olejek w nowej odsłonie. Nowe opakowanie i nowe możliwości

Palisz papierosy? Zadbaj, by te 4 rodzaje produktów znalazły się w twojej codziennej diecie

5 problemów zdrowotnych, które ujawnia wygląd twoich dłoni

У нашей компании авторитетный интернет-сайт про направление Дапоксетин https://pharmacy24.com.ua/dapoksetin-prodlenie-akta/
источник diploms-home.com

http://xn--80adrlof.net