Czy wiesz, kiedy jest najlepszy czas na sen, obiad albo seks? To zależy od twojego wieku. Sprawdź, który „rytm” jest dla ciebie najlepszy

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
30 kwietnia 2017
Fot. iStock / Massonstock
Następny

Zegar biologiczny, rytm dobowy, najlepsza pora. Wydaje się nam, że sporo  już wiemy o sobie i swoich ciałach. mamy przyzwyczajenia i cele. Mało kiedy jednak zastanawiamy się nad tym, kiedy wykonujemy zwykłe, rutynowe czynności. Czy wiedzieliście, że w zależności od tego, ile mamy lat, można określić „najlepszą porę” na sen, lunch, początek pracy albo drinka? Nawet najlepszy moment na seks, można dopasować do naszych biologicznych rytmów.

Sprawdź, który rytm życia, jest dla ciebie najlepszy

„Dziś mogę śmiało powiedzieć: Kobieto! Rozwód to nie koniec świata!”

Magdalena Lis
Magdalena Lis
30 kwietnia 2017
Dziś mogę śmiało powiedzieć: Kobieto! Rozwód to nie koniec świata!
Fot. iStock / kieferpix
 

Myślałam, że nic dobrego już mnie nie czeka, rozpaczałam nad przeszłością. Teraz wiem, że nasz los jest w naszych rękach, a swoje szczęście w każdym momencie życia można budować od nowa. Kobieto, rozwód to nie koniec świata.

Wyjdziesz za mnie?

Poznaliśmy się na weselu u moich znajomych, na które poszłam sama. Maciej był gościem pana młodego, też był bez pary, służbowo, w delegacji. Tak między nami zaiskrzyło, że tańczyliśmy do białego rana. Wymieniliśmy się numerami telefonów, szepnęłam mu, że może spotkamy się na kolejnym weselu.

‘Następne będzie nasze’  – powiedział z przekonaniem.

Miesiąc później oświadczył mi się na łące, dając pierścionek zapleciony z źdźbła trawy. Dwa miesiące później zamieszkaliśmy razem. W rocznicę ślubu naszych znajomych, to oni byli świadkami. To miała być dobra wróżba na start w całkiem nowe życie.

Biała kołyska

Na trzydzieste drugie urodziny dostałam piękną, białą kołyskę. Maciej był stolarzem, sam ją zrobił. To był taki znak z jego strony, taki akcent, chciał mi pokazać jak bardzo się cieszy, że wkrótce będziemy we troje. Cierpiałam na zespół policystycznych jajników, leczyłam się hormonalnie, ciąża była dla mnie cudem. Kolejna wizyta u lekarza nadała nowy obraz sytuacji. Nie będziemy we troje we czwórkę. Byłam w ciąży bliźniaczej.

Julka

Pracowałam w sklepie odzieżowym. Szybko zeszłam na zwolnienie. Jakiś czas później szef zwolnił Julię, moją przyjaciółkę. Długo nie mogła znaleźć nowego zajęcia, była zrozpaczona. Mój mąż akurat szukał kadrowej. Poleciłam ją i została zatrudniona.

Królowa obłudy

Dzieciaki nie miały jeszcze roku, kiedy życzliwi donieśli mi, że mój mąż ma romans. Zdruzgotana natychmiast pożaliłam się Julce. Mówiła mi, że to niemożliwe, że Maciej jest we mnie zapatrzony, że widać, że nas kocha. Z moim mężem spotkali się jeszcze tego samego wieczoru. Mieli pecha. Byli w tym samym kinie co moja mama z przyjaciółkami.

Upadek

Byłam totalnie poniżona, odarta z kobiecości, oszukali mnie oboje. Nie miałam żadnych złudzeń.  Nie wiedziałam co dalej, bałam się o swoją przyszłość. Urlop macierzyński dobiegał końca, do pracy nie miałam po co wracać. Nie miałam żadnych oszczędności, czułam, że przegrałam życie.

Już cię nie kocham

Chciałam separacji, Maciej był zdecydowany na rozwód. Zimnym tonem oznajmił mi, że już mnie nie kocha. Nasze krótkie małżeństwo zostało rozwiązane w niecałe pół godziny. Przyznano mi niewielkie alimenty. Mój mąż nie kwapił się do ich płacenia. Domowy budżet skurczyłam do minimum, a pieniędzy i tak wciąż brakowało. Pomagali mi rodzice i brat z bratową. Mimo, że w środku byłam wrakiem, to dla dzieci byłam zawsze uśmiechnięta.

Majówka moich koszmarów

Poznaliśmy się podczas świąt majowych. Kiepsko znosiłam ten czas, ta data kompletnie mnie przytłaczała. Byłam z dziećmi na pikniku u znajomych, wszyscy się śmiali, gawędzili a ja miałam chęć zapaść się pod ziemię. Szybko wróciłam do domu . Następnego dnia podczas rodzinnego obiadu bratowa  ofuknęła mnie, że powinnam wziąć się w garść i skończyć się nad sobą użalać. Miała rację. Nie pogniewałam się, a jej słowa wzięłam sobie głęboko do siebie.

Fale, loki, koki

Dzieci były dla mnie najważniejsze, średnio widziałam się na etacie.  Zawsze miałam smykałkę do czesania. Klientki zdobywałam pocztą pantoflową. Czesałam, farbowałam, strzygłam po domach. Któregoś dnia podczas spaceru z dziećmi zupełnie przypadkiem trafiłam na ogłoszenie. Do wynajęcia był niewielki lokal. Kiedyś był tam zakład szewski i krawiec. Z pomocą znajomych wynajęłam go i wyremontowałam. Zapisałam się na finansowany przez miasto kurs fryzjerski.  Trochę musiałam się zapożyczyć, ale ruszyłam z miejsca. Szybko zdobyłam zaufanie pań z osiedla. Zaczęłam  zarabiać. Debet na koncie powoli zaczynał być uzupełniony.

Niespodzianka

Któregoś dnia na wizytę do salonu przyszła Julka. Jakież było jej zdziwienie, kiedy zobaczyła mnie stojąc w progu. Obróciła się na pięcie i wyszła. Zauważyłam, że była w ciąży. Cóż, niech im się układa.

Nie taki diabeł straszny

Myślałam, że nic dobrego już mnie nie czeka, rozpaczałam nad przeszłością. Teraz wiem, że nasz los jest w naszych rękach, a swoje szczęście w każdym momencie życia można budować od nowa. Dziś mogę mówić o tym już bez emocji. Nie czuję się gorsza, czy wybrakowana. Pracuję, niedawno zapisałam się na kurs tańca. Tam mogę dać upust swoim emocjom. To jest coś, co trzeba poczuć. Tego się nie da zobaczyć. Dziś mogę śmiało powiedzieć – Kobieto! Rozwód to nie koniec świata.


Jestem singielką i dobrze mi z tym!

Redakcja
Redakcja
30 kwietnia 2017
Fot. iStock

– Nie wiem dlaczego każdy, kto jest w związku, patrzy na mnie jak na wariatkę. Jak to?! Że można nie szukać, nawet na siłę, faceta? Że można naprawdę fajnie żyć i czerpać radość z każdego dnia? – patrząc na moją przyjaciółkę sama mam ochotę rzucić swojego partnera, po którym ciągle muszę sprzątać skarpetki i którego muszę błagać o wyjście na imprezę, bo on jest typem domatora i nie będzie patrzył na nawalonych ludzi. – Ich miny są bezcenne, kiedy mówię, że można być szczęśliwą singielką. „Tak, na pewno” słyszę ich sarkastyczną odpowiedź. A ja im odpowiadam: tak, na pewno. Taka istnieje. Ma 27 lat, fajną pracę i nie uzależnia swojego szczęścia od pary męskich gaci.

Popieram ją całkowicie. Osobiście uważam, że można być szczęśliwą singielką. Sama taka byłam i w sumie to czasami za tym tęsknię. Rozmowa z nią wywołała we mnie wspomnienia. Dlaczego było mi tak dobrze, gdy byłam sama? Znalazłam także inne kobiety, które szczerze z ręką na sercu mogą przysiąc, że ich największym marzeniem naprawdę nie jest znalezienie faceta.

Lubią żyć same

Wiele kobiet ceni sobie w swoim singielstwie to, że same decydują o tym, jak spędzą swój czas. Nie muszą naginać się do nikogo, ani rezygnować ze swoich planów. I nie, nie wynika to z egoizmu, co wiele osób im zarzuca. Na forum pisze: „Jest mi dobrze samej ze sobą, mam sporo przyjaciół, więc nie czuję się samotna. Szkoda mi moich koleżanek, które z zaciśniętymi zębami wstają rano, robią śniadanie, spóźniają się do pracy, bo przecież ON nie może wyjść w niewyprasowanej koszuli… najgorsze jest to całe tłumaczenie: że spotkałam się z kolegą, ale on dla mnie nic nie znaczy, że wychodzę z kumplami ze studiów na piwo itd…”. Singielki doceniają też to, że nie muszą nikomu z niczego tłumaczyć ani określać godziny, o której wrócą. Ich czas należy po prostu do nich.

Fot. iStock

Fot. iStock

Mogą poznawać mężczyzn bez poczucia winy

Chyba każdy, kto był w związku przeżył to nie raz. Poznałaś interesującego mężczyznę, wymieniliście się numerami telefonu, bo zgadaliście się, że oboje uwielbiacie wspinaczkę. Dla ciebie jest jedynie osobą, z którą będziesz mogła porozmawiać o swojej pasji i podzielić się wrażeniami. Kiedy na niego patrzysz, widzisz zwykłego znajomego. Niestety, twój facet widzi w nim rywala i twojego przyszłego kochanka, na którego na pewno już teraz masz ochotę. Dlatego nie ma się co dziwić, że singielki cenią to, że nie muszą spowiadać się z każdej zawartej znajomości z przedstawicielem płci męskiej. – Mogę wreszcie wdawać się w krótkie, nic nieznaczące gadki z obcymi mężczyznami bez obaw, że podleci zaraz tu kogut, który skoczy niewinnemu facetowi do gardła – opowiada 31-letnia Monika, która od pół roku jest singielką po prawie 2-letnim związku. I oddycha z ulgą.

Eksperymentują w łóżku

– Bardzo lubię seks, dlatego często się na niego umawiam za pośrednictwem aplikacji lub z facetami poznanymi na imprezie. Zawsze się zabezpieczam, żeby nie wpaść lub nie złapać jakiegoś syfa – 29-letnia Hania jest typem imprezowej singielki, która jest świadoma swojej seksualności i atrakcyjności. Patrząc na jej długie nogi i piękne, rude włosy, aż nasuwa się pytanie: dlaczego jest sama? Ale nie zadaję go głośno, bo wiem, że dostałabym porządny ochrzan. – Oczywiście, jeśli zauważę coś niepokojącego, to zmykam. Lubię się ostro zabawić, ale w granicach rozsądku – uspokaja. – Uwielbiam ten dreszcz, kiedy kocham się z kimś po raz pierwszy i nie znam jego ruchów – szeroko się uśmiecha i widać, że jest naprawdę zadowolona z tego, jak żyje. – Z facetem, który okazuje się dobrym kochankiem, lubię poeksperymentować. Nie czuję się skrępowana, bo prawdopodobieństwo, że się jeszcze spotkamy, jest małe. Dzięki temu, że miałam wielu partnerów seksualnych, lepiej poznałam swoje ciało, wiem, jaki dotyk sprawia mi przyjemność i pozbyłam się wstydu – dodaje, a ja po części jej zazdroszczę tych dreszczyków spowodowanych odkrywaniem nowego ciała.

Mogą wszystko rzucić i zacząć od nowa

Ile razy czułaś, że już dłużej nie wytrzymasz i klęłaś, żeby to wszystko trafił szlag? Już rzuciłaś się na walizkę, żeby pakować swoje rzeczy. Kiedy szukałaś spodni, twój wzrok trafił na zdziwionego mężczyznę, z którym żyjesz, a o istnieniu którego w tym momencie kompletnie zapomniałaś. Dobrze, że się teraz napatoczył, bo inaczej przypomniałabyś sobie o nim otwierając portfel na stacji benzynowej. Grzecznie odkładasz z powrotem swoje rzeczy na miejsce oraz żegnasz swoje myśli o wyjeździe i rzuceniu tego wszystkiego w piz**. Nie możesz tak po prostu wszystkiego zostawić – w przeciwieństwie do singielki, która może wyjechać zawsze, kiedy tylko będzie miała na to ochotę. Singielka, jeśli nie ma kredytu i większych zobowiązań, może rzucić wszystko i znaleźć się tam, gdzie tylko zabraknie i pozwolą jej na to możliwości.

Mogą imprezować do woli

Oczywiście, jeśli lubią. – Uwielbiam swoje życie! – krzyczy 28-letnia Marysia, singielka. – Każdy weekend przeznaczam na spotkania z przyjaciółkami, które również są singielkami. Chodzimy po klubach, dobrze się bawimy i poznajemy nowych facetów – jej entuzjazm wywołuje u mnie wspomnienia naszych wspólnych imprez. – Sobota i niedziela zazwyczaj mijały na leczeniu kaca, pamiętasz? – uśmiechamy się do siebie ze zrozumieniem. – A jak wygląda teraz twój weekend? Chodzicie do kina, albo siedzicie w domu. A my mamy prawdziwą zabawę i świetne wspomnienia – zwraca się do mnie, a ja muszę przyznać jej rację.

Fot. iStock

Fot. iStock

Mogą wydawać pieniądze na swoje przyjemności

Mogą kupić te obrzydliwie drogie buty i nikomu nie muszą się z tego tłumaczyć. – Zarządzam swoim budżetem i jeśli sobie pozwolę na jakiś okropny wydatek, to nie będę wciskać smażonej cebuli mojemu partnerowi, bo na nic innego nie będzie nas stać do końca miesiąca. Sama będę musiała ją jeść! – śmieje się 33-letnia Karolina. – Płacąc 1/4 pensji za okulary przeciwsłoneczne stanął mi przed oczami widok moich rodziców, którzy kłócili się o to, że mama wydała na cośtam za dużo pieniędzy. I wtedy pomyślałam sobie, że jestem szczęśliwą posiadaczką przepięknych okularów.

 

Historie tych dziewczyn naprawdę pokazują, że bycie singlem to nie jest koniec świata i powód do życia obok życia. Mam nadzieję, że wreszcie zacznie się zmieniać postrzeganie kobiet, które żyją same. Że przestaną być traktowane jako gorsze (niestety, takie opinie się zdarzają), nieszczęśliwe i tak naprawdę to tylko udają, że są takie szczęśliwe, bo nie można być przecież szczęśliwą bez partnera.

I mam nadzieję, że wreszcie zrozumieją to też babcie, ciotki i cała rodzina, która potrafi durnymi pytaniami zepsuć spotkanie. Singielkom już się nie chce tłumaczyć, dlaczego nie siedzą zaszyte w domu i nie snują marzeń o partnerze. Dlatego serdeczna prośba o uświadomienie sobie – szczęśliwe singielki istnieją.


Zobacz także

Pięć najlepszych gier na spotkania towarzyskie – sprawdź, która pasuje do ciebie [QUIZ]

Mark Zuckerberg: Chcę by moje dziecko żyło w lepszym świecie. Twórca Facebooka wita na świecie córkę i przekazuje 99% akcji na wsparcie rozwoju świata

Dalai Lama

9 życiowych lekcji, których udzielił nam Dalai Lama, a które zmienią twoje spojrzenie na świat

https://pharmacy24.com.ua

узнать больше danabol-in.com

https://militarycenter.com.ua