Wsłuchaj się w siebie i bądź dobra dla siebie. Tydzień trzeci, dzień #3

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
26 listopada 2017
Fot. iStock / skynesher
 

Ten tydzień ma być duchowym wyzwaniem. Ale powinniśmy pamiętać, że największym przyjacielem naszej duszy jest ciało. Nie lubimy go, nie akceptujemy, zawsze widzimy coś do poprawy. Ale kto jest dla nas wierniejszy? Kto pozwala nam zrobić wszystko to, co musimy, co planujemy?

Dlatego dzisiaj trudne zadanie – szczerze – dla mnie jedno z najtrudniejszych. Wsłuchaj się w siebie, posłuchaj swojego ciała i zrób dzisiaj to, czego nie musisz, a co byś chciała. Znajdź potrzebę, która w tobie dzisiaj jest – chcesz pół dnia wolnego w pracy – weź. Porcja dobrych lodów – proszę bardzo. Popołudniowa drzemka zamiast wieszania prania – czemu nie. Nic nierobienie?

Ważne, żeby na chwilę być uważnym i skupić uwagę na sobie. Spróbujesz?

Daj znać, czy się udało. I podaj dalej 🙂

Dołącz do naszej listopadowej akcji


 

Akcja „Bądź dobra dla… siebie”

Dołącz do nas i codziennie zrób coś dobrego dla siebie! To może być drobiazg albo marzenie życia. Godzinna w domowej wannie, 5 minut na wypicie kawy bez pośpiechu, czy zapisanie się na siłownię, a może kupno książki dla siebie na wieczór? To zależy tylko od ciebie.

ZASADY:

  1. Redakcja Horizon-school.ru codziennie opublikuje wpis pod hasłem akcji „Bądź dobra dla… siebie”.
  2. Aby wziąć udział w akcji, należy w komentarzu do wpisu opublikowanego na stronie horizon-school.ru dodać odpowiedź na zadanie konkursowe: „Co dobrego dziś dla siebie zrobiłaś?”
  3. Wśród osób, które będą regularnie zamieszczały komentarze z odpowiedziami, wybierzemy odpowiedzi, które najbardziej się spodobają się Jury i nagrodzimy je!
  4. Akcja będzie odbywała się w cyklach tygodniowych (Drugi trzeci: 24-30.11.2017). Po każdym zakończonym tygodniu, Jury wybierze Laureatki.
  5. Jedna osoba może wygrać jedną nagrodę.
  6. Nagrody – tydzień trzeci:
    2 x  Sesja coachingowa ze specjalistką – – przeczytaj więcej na

Każdego dnia należy umieszczać komentarze pod aktualnym wpisem –  Zacznij już dzisiaj i napisz w komentarzu do tego tekstu – co dobrego zrobiłaś dziś dla siebie.

Tydzień trzeci – zobacz wszystkie zadania


Jak złowić klienta przed gwiazdką na 4 sposoby. Czyli „niewinna” manipulacja sprzedawców

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
26 listopada 2017
Fot. iStock / Eva Katalin Kondoros
 

Znacie pojęcie marketingu sensorycznego? Tak, to ten najgorszy typ, odwołujący się do naszych zmysłów. Jak to trudno walczyć z taką pokusą, która celuje prosto w nasze emocje i smaki… Odwagi! Nad tym można zapanować. Wystarczy wiedzieć, na co trzeba uważać. Sprawdźcie, zanim ruszycie na świąteczne zakupy – na co chcą was złowić handlowcy ;).

Kuszenie na „świeży, wiejski chlebek”

Kochamy piękne zapachy. A dla tych, które kojarzą nam się z dzieciństwem to po prostu tracimy głowę. Nic dziwnego, zmysł powonienia odgrywa istotną rolę w procesie zapamiętywania i silnie oddziałuje na nasze emocje. Wiedzą to dobrze specjaliści od marketingu: zapach świeżego, wyjętego z pieca chleba łaskocze wasze nosy już kilkanaście metrów od stoiska z pieczywem. Na miejscu okazuje się, że wiejski chlebek najlepiej smakuje tylko z tym właśnie trzy razy droższym niż zwykłe masełkiem. Bierzesz. Ach, no i jeszcze te wspaniałe drożdżówki! Takie same piekła twoja mama. No dobra, nie takie same. Zupełnie inne. Właściwie to tylko kształt miały podobny. A smak? Szkoda mówić… Ale z tego zdajesz sobie sprawę dopiero w domu, bo tam, przy stoisku z pieczywem, kiedy tak cudownie pachniał chlebek byłaś gotowa przysiąc, że i drożdżówki są takie jak te, które jadłaś w dzieciństwie.

Cóż, stało się. Następnym razem, postępuj zgodnie z poradą specjalistów:  –  Idź do sklepu, jeśli faktycznie chcesz coś kupić. Zrób listę sprawunków. I posil się – z pustym żołądkiem będziesz wrażliwszy na zapachy i więcej rzeczy wrzucisz do kosza – radzi dr Jolanta Tkaczyk z Akademii Leona Koźmińskiego.*

Ale to jest ładnie zapakowane, chyba kupię…

Zgrabne, metalowe pudełeczko z fantazyjnym rysunkiem, a w środku herbata, biała… Nie znosisz tego typu herbaty, ale to pudełeczko takie ładne, przyda się… Choćby do ozdoby. Czego? Jeszcze nie wiesz, ale kupujesz.  – O, jaki ładny ten krem – myślisz –  takie ma piękne opakowanie, to będzie cudnie w łazience wyglądać, na półce. I bierzesz. W domu okazuje się, że krem wywołuje u ciebie alergię, a pudełeczko za kilkadziesiąt złotych kurzy się na półeczce pod lustrem i bezlitośnie przypomina o nieprzemyślanym wydatku. Ach ten niedobry zmysl estetyki! 🙂

Kocham te piosenki, które znam

A co z przyjemnymi dla ucha dźwiękami? Rzewne melodie poruszą najciemniejsze zakamarki niejednej duszyczki. Ulubiona kolęda? Poprawiająca nastrój, ulubiona piosenka świąteczna? Uśmiechnięta, zrelaksowana kupisz więcej, bo w tak miłym otoczeniu aż chce się pobyć  odpowiednio dłużej. Umiejętnie dobrana muzyka idealnie wpływa na atmosferę zakupów oraz, oczywiście, na rozpoznawalność marki. Przypomnijcie sobie jak, całkiem niedawno, cała Polska (choć czasem, z szyderczym uśmiechem) wyśpiewywała razem z młodą, czarnowłosą piosenkarką pewne hasło reklamowe. Kiedy moje dziecko wróciło ze szkoły nucąc „…niskie ceny” na własne oczy (i uszy) przekonałam się o potędze tego chwytu reklamowego.

Reguła podobieństwa

„Wiemy, znamy to”– powiecie. A jednak nasza podatność na manipulację jest tak ogromna, że podczas niemal każdej wizyty w galerii handlowej tracimy na parę chwil kontrolę nad naszymi portfelami. Jak to możliwe? Dużą rolę odgrywa w tym zapewne bezpośredni kontakt ze sprzedawcą.
Czy zwracacie uwagę na to, w jaki sposób się do was zwracają?

–  O, ja też mam córeczkę w wieku pani dziecka – przymila się ekspedientka w sklepie z ubrankami. Zaczynacie rozmawiać i łączy was coraz więcej. O, już nawet lubisz swoją nową znajomą! W efekcie dajesz się namówić na droższą czapeczkę, niepotrzebny szaliczek i za duże ogrodniczki. Nic nie poradzisz, tak działa reguła podobieństwa. Relacje Czujemy się po prostu bardziej komfortowo z ludźmi, z którymi mamy jakiś punkt wspólny, z tymi, którzy urodzili się w tej samej miejscowości czy wyznają zbliżone wartości.

Nie martwcie się, jest na to rada. –  Gdy zaczynamy lubić sprzedawcę, w naszej głowie powinny rozdzwonić się panicznie dzwonki alarmowe – mówi Mirosław Słowikowski, trener umiejętności interpersonalnych. – Ludziom, których darzymy sympatią, trudniej powiedzieć nie. Co jest jednak lepsze: chwilowy dyskomfort związany z odmową czy niepotrzebna transakcja?*

Z taką wiedzą możecie już spokojnie wyruszać na podbój galerii handlowej:) Wierzę, że w tym roku nasze zakupy będą choć odrobinę bardziej przemyślane, no i że sprawią wam prawdziwą radość!


 

Źródło:  , *


„Nie boisz się, że tak samo postąpi kiedyś z tobą? Czujesz ten pat?” Odpowiedź żony na list kochanki

Listy do redakcji
Listy do redakcji
25 listopada 2017
Fot. iStock / vitranc

Przeczytałam list kochanki do żony i nie zrozumiałam hejtu. Chociaż jestem żoną. Żoną zdradzoną. Oto jakaś dziewczyna przyznaje się do romansu z żonatym. Pisze, że on miał ją wszędzie, że pisał, choć żonie robił kawę. Powinnam być wściekła, zła, obruszona. Powinnam ciskać piorunami, nienawidzić.

Nie jestem.

Wiem jakie jest życie. Bardziej myślę, że w układzie kochanka – żona obie cierpią. Obie są oszukiwane. I niezależnie jak potoczy się sytuacja – życie każdej z nich się zmieni. Tylko ludzie nierozumni nie widzą jak ciężko się buduje szczęście na cudzym nieszczęściu, że jeśli on okłamuje żonę prędzej czy później okłamie też kochankę.  Bo życie, to jednak jest czasem matematyka. Są ludzie, którzy walczą o związek bez romansu i inni, którzy w niego uciekają. Bo tak jest łatwiej. Bo bardzo trudno być wiernym. Trudno codziennie brać odpowiedzialność za siebie, za drugą osobą, za życie „razem”.

Tak, to bywa nudne, męczące, i nie ma tego „wszędzie”. Seksu wszędzie, z którego kochanki bywają tak dumne. Z którego wszyscy jesteśmy dumni, gdy przeżywamy swoje początki, uniesienie, romantyczne chwile.

Kochana Kochanko,

Może kochamy tego samego mężczyznę. Mam jednak tę siłę i przewagę nad tobą, że to ja jestem jego pierwszą miłością, urodziłam mu dzieci, to dla mnie umierał – o czym tak pisałaś, że w czasie przeszłym. Jednak pierwsze miłości pamięta się najbardziej, prawda? A teraz zejdźmy trochę na ziemię.

To ja od ponad dziesięciu lat z nim jestem. Wiem, jak budzi się rano, układam mu skarpetki w szafie, wiem jakiej wody toaletowej używa i co lubi jeść na śniadanie – ty masz często takie marzenie, prawda? Odlatujesz z nim w hotelach, ale marzysz, żeby zobaczyć w jakiej piżamie zasypia, jak usypia dzieci i jakie bajki czyta im na dobranoc,  chętnie porozmawiałabyś z jego mamą, siostrą. Marzysz, by porwać go w codzienność, by się do niej wślizgnąć, by nie czekać na telefony od niego, bo przecież wiem, jak bardzo czekasz. Jak nienawidzisz weekendów, świąt, Sylwestrów i ferii. Ale on w weekendy nie odbiera, albo pisze coś ukradkiem. Naprawdę nie zasługujesz na więcej? Tylko ten SMS: „szaleję za tobą?”.

Ale nie będę się wywyższać, bo po co? Czy to chodzi o wygraną, prawdę, bilans? A może o to, by ponosić odpowiedzialność.

Czy jeśli wchodzisz w nasz związek (jednak wciąż związek) nie czujesz, że naruszasz cudzy świat? Jak bardzo on by nie mówił, że jest nieszczęśliwy, smutny, niespełniony. Dlaczego nie powiesz mu po prostu: „Odejdź”. Bez żadnych warunków, lęków, że jednak wybierze mnie. Po co te półśrodki? Kto cię nauczył, że nie możesz chcieć wszystkiego?

To byłaby miara jego miłości do ciebie, prawda? Rzuciłby dla ciebie mnie, zrezygnował z rodziny, z domu, z samochodu, mieszkania. Życie, to jest w końcu wybór.

Ale jeśli by to zrobił – nie miałabyś uczucia, że tak samo postąpi kiedyś z tobą?

Czujesz ten pat? Czy ty wiesz, co wybierasz wybierając romans? Odpowiedziałaś sobie na te pytania?
Jak czujesz się budząc rano, wiedząc, że ktoś kogo kochasz – budzi się obok kogoś innego. Naprawdę wierzysz, że on nie uprawia ze mną seksu, że nie mówi mi czułych słów, że odrzuca mnie każdego dnia tylko ja jestem tak bardzo ślepa. Kochana,… w 90 procentach przypadków on pogrywa nami dwiema. Z głupoty, ze słabości. Ale nie chcę tłumaczyć jego, bo to nie jest ważne. Ważne jesteśmy my. Każda z nas. Czy mamy z miłości to co byśmy chciały?

Nie jestem żoną walczącą. Kiedyś zadzwoniła do mnie przyjaciółka. Podejrzewała męża o zdradę. To dla niej, w środku zimy, stałam przed klubem, gdzie trwało właśnie spotkanie integracyjne męża.

Przyjaciółka dostała histerii, paliłam nerwowo papierosa, mówiłam, żebyśmy jechały, bo to upokarzające. A ona w końcu zobaczyła Tamtą, ubraną w czerwoną sukienkę, szczupłą brunetkę. „Czy ona jest dużo ładniejsza ode mnie”– pytała gorączkowo.

Nie, to moja przyjaciółka była dużo ładniejsza. Ale szpiegowanie, kompleksy, błagania, porównywanie się zawsze obniża naszą wartość, zawsze jesteśmy wtedy brzydsze. Brak siły jest, niestety, słabością.

Pamiętałam o tym, gdy to Ty wtargnęłaś w moje życie. Choć złamałaś mi serce. Okej, on złamał mi je bardziej, bo przecież powinien mnie szanować. Kochałam go, gdy tracił pracę, gdy był biednym studentem,  nie mieliśmy na nasze pierwsze mieszkanie. Gdy go dopingowałam. Miałam prawo się wkur…., że przyszłaś na gotowe. Rodziłam mu dzieci i wychowywałam je, przecież nie tylko dla siebie. To miało być coś naszego. Rodzina. Ale on na to wyrzygał. Może ze słabości, może z szału dla ciebie, bo byłam bardziej niż przeciętna prosząc, by kupił mleko, zapłacił rachunki i coś tam posprzątał. Jeśli znajdziesz receptę jak żyć z kimś iks lat i wciąż nie być przeciętną – zapłacę ci każde pieniądze. Bo przebaczyć ci już nie muszę – przebaczyłam.

Widzisz, nie prosiłam twojego ukochanego  (mojego męża), by został. Czytałam waszą korespondencję i zjechałam miliom pięter w dół. Bo dla ciebie to, co on pisał było wyjątkowe, dla mnie niestety, znajome.

O smutne, gdy czytasz zdania, które cię stworzyły, gdy słuchasz tych samych piosenek – które on dziś oznacza przeznacza innej kobiecie, tobie.  To boli tak, że ciężko się oddycha i nie bardzo można wstać następnego dnia.

Ale to można przeżyć, naprawdę. Uczysz się, że słowa, to tylko słowa. Dlatego uważałabym, gdy on pisze, że „szaleje”. Nie, nie ze złośliwości, uwierz.

I widzisz, mój mąż sprzedał cię w sekundę, płakał, wyznawał, że kocha tylko mnie, chociaż to z tobą w tych hotelowych pokojach (wiesz, że ze mną kiedyś też? Tak, potrafi być wspaniałym kochankiem). I wiem, że nie zawsze tak jest. Ale co z tego? Czy warto być z kimś kto oszukuje?

Czy warto słuchać kogoś, kto szepcze nam do ucha różne słowa, a potem idzie gdzieś i tak naprawdę żaden ten jego świat nie jest prawdziwy.

Współczuje bardzo tobie i współczuje sobie – zasługujemy na kogoś więcej. Nie na faceta, który żyje w kłamstwie. Nie na faceta, którego siłą są słowa. Nie na faceta, który wyprał nam mózgi tak, że my – dwie kobiety – zagryzłybyśmy się nawzajem.

Czy ma sens nasza rywalizacja? Jakie ma znaczenie, która wygra? Którą on bardziej? Zawsze któraś przegra, któraś ma złamane serce.

A przecież gdybyśmy wszystkie, my kobiety, były wobec siebie lojalne nie byłoby romansów. Byłyby ewentualnie rozstania. I ich, mężczyzn – odpowiedzialne – decyzje. My im te decyzje często utrudniamy.

Przemyśl to sobie,

pozdrawiam,
Żona


Zobacz także

Jak otworzyć się na drugiego człowieka. 7 kroków do uważności

Dopasuj strój kąpielowy do typu figury. Jak wybrać taki, w którym będziesz dobrze wyglądać?

Prosty trening dla pośladków i nóg

steroid-pharm.com

У нашей фирмы классный портал , он рассказывает про помощь наркозависимым www.rs-clinic.com.ua
http://cialis-viagra.com.ua