Wyjechałam za mężem za granicę, w Polsce zostawiłam dzieci. Czy mam prawo czuć się szczęśliwa?

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
13 maja 2017
Fot. iStock/fcscafeine
 

Kiedy kobieta musi wybierać pomiędzy mężem a dziećmi wie, że poniosła klęskę. Bo nie tak miało wyglądać jej życie. Miała być pełna rodzina, wszyscy razem. 47-letnia Wioletta przez cztery lata latała między Polską a Chicago, gdzie pracował jej mąż. Pierwszy raz wyjechała na pół roku. W Polsce zostawiła 10-letnią Anię i 7-letniego Piotrka. Od tego czasu kilka miesięcy w roku spędzała na emigracji. Co było dla niej najtrudniejsze? Dlaczego czuła się winna podczas chwil, w których była szczęśliwa?

Jeden telefon wszystko zmienił

Już jako mała dziewczynka marzyłam o pełnej rodzinie. O domu na wsi, mężu i dwójce dzieci, najlepiej parce. I miałam to wszystko. Do momentu, kiedy nie odebraliśmy tamtego telefonu. Po tamtej rozmowie wszystko się zmieniło. Nic już nie było takie samo.

Byliśmy szczęśliwą rodziną. A przede wszystkim rodziną pełną. Z mamą, tatą i dwójką dzieci – Anią i Piotrkiem. Tak było do 2010 roku. W lutym –  ja oglądałam serial, mąż grał z dziećmi w Eurobiznes. Zadzwonił telefon. Nie chciałam stracić wątku, dlatego odebrał mąż. Nawet nie zwróciłam uwagi, że rozmawiał ponad pół godziny. Dopiero, gdy ruszyłam się z kanapy, zobaczyłam, że siedzi przy stole zamyślony. Odezwał się do niego kolega, jeszcze ze szkoły. Otworzył w Chicago firmę budowlaną. Potrzebował pracowników, a że mąż skończył budowlankę i miał ważną wizę, zaproponował mu pracę. Przedstawił warunki, zaoferował mieszkanie. Siadłam obok niego zszokowana. To była jedna z tych propozycji, której nie można było nie przyjąć. Zwłaszcza w sytuacji, w której się wtedy znaleźliśmy.

Mieliśmy kłopoty. Prowadziliśmy firmę, ale nie przynosiła większych zysków i musieliśmy ją zamknąć. Formalności były koszmarne, włóczyliśmy się po urzędach, oboje zostaliśmy bez pracy. Oszczędności przy dwójce dzieci szybko topniały. Dlatego rozważaliśmy propozycję wyjazdu męża. Kiedy Ania i Piotrek już spali, prowadziliśmy szczere rozmowy siedząc obok siebie przytuleni przy kuchennym stole. Chyba nigdy wcześniej nie byliśmy ze sobą tak blisko jak wtedy.

Witek miał wyjechać tylko na pół roku. Tak, niby tylko pół roku, ale jednak to mnóstwo czasu i wiele rzeczy się w życiu zmienia – dzieci skończą rok szkolny i odbiorą świadectwa, którymi będą się chwalić, a Piotrkowi wyleci kolejny mleczak. Mąż zdawał sobie sprawę z tego, co go ominie. Ale w naszej sytuacji nie mógł odmówić. Potrzebowaliśmy tych pieniędzy.

To był dla naszej rodziny ciężki czas. Budziłam się w nocy, a jego nie było w łóżku. Stał w ciemności i patrzył w okno. Narzucałam szlafrok i podchodziłam do niego, mocno obejmowałam. Staliśmy tak przez chwilę tuląc się do siebie. Płakaliśmy oboje. On nad tym, co go ominie. A ja nad tym, jak on to wszystko zniesie. Poza tym martwił się o mnie. Czy sobie poradzę, czy dam radę sama opiekować się Anią i Piotrkiem. Zapewniałam go, że jestem silna i sobie poradzę. To wtedy zapadła decyzja, że wyjeżdża.

Dzieci przyjęły tę wiadomość ze spokojem. Nie zdawały sobie sprawy z tego, jak bardzo zmieni się ich życie. Cieszyły się, że będą miały nowe zabawki, a tata zobaczy nowe miejsca i prześle im mnóstwo zdjęć. Po podjęciu decyzji nasz świat pozornie się nie zmienił. Dalej graliśmy w chińczyka i toczyliśmy karciane bitwy. Choć nie mówiłam tego głośno, dla mnie jako matki i żony, nadszedł koniec mojego bezpiecznego świata.

Był ciepły, marcowy poranek. Wstaliśmy rano, zjedliśmy ostatnie wspólne śniadanie. Jajka na twardo i kanapki z warzywami. O 9-tej musieliśmy się zbierać, żeby zdążyć na samolot. Nie wzięliśmy dzieci, chcieliśmy im zaoszczędzić widoku znikającego ojca. Zostały z moją mamą w domu. Żegnały się z tatą, który wróci po wakacjach i pójdzie z nimi na rozpoczęcie roku szkolnego. Piotruś dał mu na szczęście słonika z podniesioną trąbą, a Ania rysunek, na którym była cała nasza rodzina.

A on długo trzymał je w ramionach. Jakby już wtedy przeczuwał, że jego pobyt się przedłuży…

Trudna próba dla naszej rodziny

O tym, że Witek nie wraca, oznajmił po pięciu miesiącach pobytu w Stanach. Ciężko mu było podjąć taką decyzję, bo bardzo za nami tęsknił, ale miał dobrą pracę, dzięki której zarabiał niezłe pieniądze. Robił przelewy regularnie, dzięki czemu dzieciom i mi niczego nie brakowało. Wysyłał także paczki pełne słodyczy. Nieraz przychodziły po trzy tego samego dnia. Dzieciaki jako pierwsze w klasie jadły malutkie Twixy, Ania miała najnowsze lalki Barbie, a Piotrek oryginalne klocki Leggo. Cholera, ale co z tego?! Przecież to nie mogło zastąpić im ojca. Jednak nie byłam na niego zła. Mimo iż mocno tęskniliśmy za nim, żyło nam się na dobrym poziomie.

Dzieci mocno przeżyły to, że tata nie wraca. Dla Ani znaczył więcej niż ja, wiedziałam o tym zawsze. Widziałam jak wącha jego koszulę w kratkę, jego ulubioną. Trzymała ją pod poduszką i wyciągała przed snem, żeby przytulić się do niej. Tylko tak mogła zasnąć. Piotruś zniósł to lepiej. Kiedy pytał o to, kiedy zobaczy tatę, odpowiadałam mu, że na ferie polecimy wszyscy razem do Stanów i pojedziemy do najfajnieszego wesołego miasteczka, takiego jak na filmach. Niestety, nie stało się tak. Dzieci nie dostały wizy.

Witek dzwonił codziennie, ale ja znałam go na tyle, że wiedziałam, że coś jest nie tak, że coś dzieje i nie wszystko jest w porządku. Czułam, że mój mąż się podłamał, że jest mu źle. Kochałam go i musiałam być przy nim, żeby go nie stracić. Byłam rozdarta. Z jednej strony miałam dzieci, które mnie teraz potrzebowały jak nigdy wcześniej, ale z drugiej był mój mąż, który też potrzebował mojej pomocy. Wiedziałam, że muszę podjąć decyzję. Mój mąż był tam sam, a ja miałam ten komfort, że mogłam zostawić dzieci ze swoją mamą. Do tej pory jestem jej wdzięczna.

Kiedy powiedziałam dzieciom, że wyjeżdżam na trzy miesiące, Ania przestała się do mnie odzywać. Piotruś nie odstępował mnie na krok i ciągle się przytulał. Podchodził blisko, czułam bicie jego serduszka. Podnosił wzrok i pytał, czy już przestałam go kochać, bo go zostawiam.

W ostatnią noc przed wylotem, spaliśmy w trójkę w naszym małżeńskim łóżku. Piotruś tulił się do mnie mocno, zasnął wtulony. Ania nic nie mówiła. Odsuwała się, kiedy się do niej zbliżałam. Nie zasnęłam tamtej nocy. Patrzyłam na moje śpiące dzieci i wiedziałam, że poniosłam klęskę jako matka. Nad ranem dzieci myślały, że śpię. Piotruś gładził moją twarz małymi rączkami, a Ania objęła mnie mocno od tyłu. Cicho płakała.

Inny świat

Kiedy wylądowałam na lotnisku w Chicago i zobaczyłam mojego męża, wiedziałam, że podjęłam słuszną decyzję. Schudł, zmizerniał. Był przepracowany, miał zniszczone ręce. Nie mogliśmy się nagadać, opowiadałam mu o dzieciach, a on o tym, jak ciężko mu bez nas. Mocno go przytuliłam i zapewniłam, że już jestem przy nim i że wszystko się ułoży.

Chicago zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Kiedy jechaliśmy samochodem do mieszkania, czułam straszny wyrzut, że dzieci tego nie widzą. Tych świateł, ogromnych budynków i piekielnie drogich domów. Na początku byłam w szoku. Nie mogłam nacieszyć się mężem. Wstyd się przyznać, ale nie myślałam wtedy o dzieciach. Cieszyłam się nowym miejscem, to był zupełnie inny świat niż ten w Polsce.

Pierwsze tygodnie pobytu w Ameryce wspominam fantastycznie. Moja codzienność została w ojczyźnie, a teraz poczułam, jakby życie nabrało barw. Codziennie dzwoniłam do dzieci, słuchałam opowieści o koleżankach, o nauczycielach oraz co jedli na obiad. To były chwile, kiedy chciałam się do nich mocno przytulić i pocałować.

Tęskniłam za nimi. Ale tu miałam inne wrażenia. Czułam się winna, że im mnie tam brakuje, a ja tu fajnie spędzam czas. Jednak wiedziałam, że są w dobrych rękach i moja mama się nimi troskliwie opiekuje. Dlatego było mi dużo lżej.

Po miesiącu postanowiłam pójść do pracy. Nudziło mi się, bo męża nie było całymi dniami. Zaczęłam opiekować się staruszką, której miałam wyłącznie dotrzymywać towarzystwa. Poznałam wielu Polaków, nowych znajomych męża. Urządzaliśmy wycieczki do parku i do innych miast. Zwiedziłam kilka naprawdę pięknych miejsc. Tych wspomnień nikt mi nie odbierze. Był przy mnie Witek, czuliśmy się jak za narzeczeństwa. Byłam szczęśliwa, ale czułam, że nie mam prawa, nie mam prawa jako matka, która zostawiła swoje dzieci.

One były w Polsce, tęskniły za mną. Codziennie musiałam je zapewniać, że wrócę i ich nigdy nie zostawię. Dlatego – czy miałam prawo do szczęścia? Do cieszenia się widokiem jeziora? Dlaczego miałam wyrzuty, że wychodzę na drinka z koleżanką, która przyleciała do Stanów z Zakopanego?

Miejsce, które uzależnia

Tak spędziałam trzy miesiące. Witek nie chciał wracać do Polski, pogodziłam się z tym. Dzieci miały do niego żal, wiedziałam, że nigdy mu nie wybaczą i nie będą mieć dobrego kontaktu. Byłam świadoma, że jego nieobecność odbije się na ich psychice, ale nie dałam rady go przekonać do powrotu.

Poza tym zakochałam się w Ameryce. Pokochałam panujący tam luz, przyglądałam się uśmiechniętym ludziom na ulicach. Ich optymizm był zaraźliwy i tak inny od postawy Polaków. Pragnęłam tego więcej. Wiedziałam, że od teraz będę żyła w dwóch światach.

Ciągnąc walizki z prezentami, na lotnisku przywitały mnie dzieci. Rzuciły się na mnie i o mało nie przewróciły. Ania dała mi malutki bukiet róż, a Piotruś mocno się we mnie wtulił. Przyciągnęłam do siebie córkę. Nie chciałam ich wypuścić.

Po pół roku, znowu poleciałam na kilka miesięcy do Ameryki. Przez te kilka lat, moje życie było ciągłą zmianą i rozterką. Latałam między Polską a Ameryką. Na każdym kontynencie spędzałam na zmianę po kilka miesięcy. Będąc z dziećmi tęskniłam za mężem, będąc z nim ciągle myślałam o dzieciach. Po 4 latach takiego życia powiedziałam dość i postawiłam Witkowi ultimatum. Że ma wybierać – albo rozwód i Ameryka, albo wraca do rodziny.

To nim wstrząsnęło. Zrozumiał, że nie żartuję i razem wróciliśmy do Polski. Znowu jesteśmy pełną rodziną. Jednak dzieci nigdy mu nie wybaczyły. Widzę, że chcą dać mu szansę, ale jest w nich zbyt duży żal. Ale ja ciągle wierzę, że jeszcze uda się nam być tą szczęśliwą rodziną, przed odebraniem tamtego telefonu cztery lata wcześniej.


12 książek, po które warto sięgnąć tej wiosny

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
13 maja 2017
Fot. iStock/portishead1
 

Tegoroczna wiosna wyjątkowo nie rozpieszcza nas pogodą – zamiast ciepłego słońca i bezchmurnej pogody, o której wszyscy już chyba marzą, zsyła nam chłód, deszcz i kapryśną aurę. Nie ma jednak co narzekać, znajdźmy pozytywy tej sytuacji – to idealne warunki na sięgnięcie po dobrą lekturę! Jeśli szukacie podpowiedzi i inspiracji, to jesteście w dobrym miejscu – mamy 12 propozycji, po które bez wątpienia warto sięgnąć. A gdy wiosna w końcu zdecyduje się pokazać, na co ją stać, weźcie koc, rozłóżcie go na trawie i czytajcie grzejąc się w słońcu!

Z dreszczykiem

„Pragnienie” Jo Nesbo

Harry Hole powraca! I znowu będzie musiał zmierzyć się z psychopatą, a w dodatku rozwiązać sprawę z przeszłości. Na kolejny tom powieści z norweskim komisarzem czekały miliony fanów na całym świecie, a Jo Nesbo swoją nową książka tylko potwierdza, że nie bez powodu nazywa się go liderem pisarzy kryminałów – „Pragnienie” czyta się świetnie, zagadka wciąga i intryguje, a Harry jest jak zawsze najlepszy i nie zawodzi.

„Raz na zawsze” Andreas Pflüger

Poznajcie młodą i utalentowaną Jenny Aaron, specjalistkę od przesłuchiwania tych, z których nic nie można odczytać i rozwiązywania spraw z gatunku nierozwiązywalnych. Jest bystra, inteligentna, silna, odważna i… niewidoma od kilku lat. Gdy upomina się o nią przeszłość, będzie musiała zmierzyć się nie tylko ze starymi wrogami, ale też własnymi demonami. Debiutancka powieść Pflügera porywa, wciąga i zaskakuje – sami sprawdźcie!

„Zapisane w wodzie” Paula Hawkins

Nowa książka autorki bestsellerowej „Dziewczyny z pociągu”. Kilka dni przed śmiercią Nel dzwoni do swojej siostry, jednak Jules nie odbiera i odpowiada na jej prośbę o pomoc. Gdy Nel umiera, Jules musi zaopiekować się swoją siostrzenicą i wrócić w miejsce, z którego kiedyś uciekła. Odżywają dawno pogrzebane wspomnienia, tajemnice i instynkty – dlaczego zakole rzeki zwane Topieliskiem, tak bardzo przeraża kobietę?

Powieści warte poznania

„Ból” Zeruya Shalev

Czterdziestoletnia Iris spotyka swoją dawną miłość, Etjana. Ten moment wszystko zmienia- Iris gotowa jest poświęcić szczęście swojej rodziny, porzucić dotychczasowe uporządkowane życie i zadać bliskim ból. Mocna, poruszająca i wciągająca opowieść, w której autorka opisuje znane kobietom rozterki, dramaty i emocje, znakomicie wnika w ich psychikę i dusze.

„Złodziejka książek” Markus Zusak

Fantastyczna powieść, która na zawsze już zostaje z czytelnikiem. Powieść porusza trudny temat wojny, Holocaustu, ludzkiej natury w sposób przystępny, ale nie pobłażliwy czy lekceważący. Wraz z główną bohaterką uczymy się odczytywania sensu w bolesnych losach świata, poznajemy znaczenie przyjaźni, życzliwości i człowieczeństwa, które choć czasem wystawiane na ciężkie próby, wciąż gdzieś w nas jest. Pozycja obowiązkowa!

„Regulamin tłoczni win” John Irving

Doktor Wilbur Larch prowadzi dość nietypowy sierociniec – kobiety przyjeżdżają tutaj, by urodzić i zostawić dzieci lub usunąć ciążę. Jednym z wychowanków jest Homer Wells, który pomimo prób nie zdołał zaadaptować się w rodzinie zastępczej. Wychowywany pod okiem doktora wyrasta na jego prawą rękę, jednak wraz ze wzrostem świadomości i dojrzałości, jego poglądy stają się zupełnie inne od poglądów Larcha. Dodatkowo sprawę skomplikuje przyjazd dwójki młodych ludzi. Fascynująca, wciągająca i zachwycająca lektura, którą pomimo objętości (650 stron!) czyta się jednym tchem.

Znane z ekranów

„Opowieść podręcznej” Margaret Atwood

Witajcie w Republice Gilead, świecie który nie istnieje i dobrze – bo jest niczym wyjęty z koszmaru. Bohaterką książki jest tytułowa Podręczna – kobieta, która nie ma żadnych praw, której nie wolno czytać, myśleć i czuć, która musi pokornie leżeć i modlić się, aby jej zarządca ją zapłodnił, bo tylko ciężarne Podręczne mają jakąś wartość. Wydana w 1985 roku powieść Atwood znowu wraca na listy bestsellerów za sprawą telewizyjnego serialu – zanim jednak go włączycie, przeczytajcie koniecznie pierwowzór!

„Chata” William Paul Young

Filmową wersję powieści można właśnie zobaczyć w kinach, ale jak to bywa w przypadku adaptacji – lepiej najpierw przeczytać książkę! Mack, kilka lat po tragicznej śmierci córki, dostaje niezwykły list – list od samego Boga z zaproszeniem na weekend. Pełen obaw decyduje się na spotkanie, które będzie dla niego niezwykłym doświadczeniem.  Autor powieści zmusza czytelnika do niestandardowego myślenia o wierze i religii, wyjścia poza znane sobie schematy i dyskusji na temat własnych przekonań. Interesująca pozycja.

„Ania z Zielonego Wzgórza” Lucy Maud Montgomery

Czas nadrobić lub przypomnieć sobie klasykę, bowiem niebawem ruda Ania zagości na ekranach za sprawą Netflixa! W wyniku pomyłki osierocona Ania Shirley trafia do domu Maryli i Mateusza Cuthbert na Zielonym Wzgórzu na Wyspie Księcia Edwarda. Od tej pory nic nie będzie już tam takie samo, bowiem dziewczynka to chodzące przygody i tarapaty. Klasyka, która każdy z nas zna ze szkoły – może warto sprawdzić, jak odbiera się ją będąc już dorosłym?

Coś dla ducha

„Emo Sapiens. Harmonia emocji i rozumu” Rafał Horizon-school.ru

Książka o emocjach napisane lekko, dowcipnie i inteligentnie, która czyta się jak powieść. Jak używać naszych emocji, by były dla nas motywacją? Jak pozbyć się złości? Jak zadbać o siebie, by lepiej dbać o innych? O tym i o wielu innych niezwykłych rzeczach dowiemy się z lektury książki, znajdziemy w niej przydatne wskazówki, a także przekonamy się, że człowiek to istota złożona przede wszystkim z emocji.

„Duchowe życie zwierząt” Peter Wohlleben

Peter Wohlleben, podobnie jak w bestsellerowym „Sekretnym życiu drzew”, prezentuje nam tajemniczy i nieznany świat przyrody.  Autor na podstawie badań i własnych obserwacji udowadnia, że jeśli chodzi o uczucia, to ludzie i zwierzęta są do siebie bardzo podobni. Niesamowite historie zwierząt pokazujące ich mądrość, współczucie, troskę oraz przyjaźń sprawiają, że książka fascynuje i wciąga.

„Jak oni pracują?” Agata Napiórska

Czy ciekawiło was kiedyś, co robią znani pisarze, ludzie nauki i sztuki, gdy zasiadają do pracy? Czekają na nagły napływ weny i natchnienia, a może mają ustalone godziny swojej działalności? Czy są zakładnikami nawyków i przesądów, a może wszystko im jedno gdzie, co i jak? Tego dowiecie się z lektury sympatycznych i niezwykle inspirujących wywiadów zebranych w książce.  Kto wie, może po jej przeczytaniu sami zasiądziecie do tworzenia?

Zapisz

Zapisz


15 najbardziej toksycznych myśli, które uniemożliwiają ci osiągnięcie wewnętrznego spokoju i poczucia szczęścia

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
13 maja 2017
Fot. iStock/castenoid

Negatywne myślenie często „włącza się” nam automatycznie, bez naszej świadomości. Nasz mózg ma tendencje do działania na „autopilocie”, odtwarzając te same schematy myślowe. Wielu z nas uważa, że nie ma wpływu na te myśli i poddaje się ich negatywnemu działaniu. Mówiąc najprościej, toksyczne myślenie potrafi sparaliżować nas do tego stopnia, że uniemożliwia nam szczęśliwe, zdrowe życie. W dzisiejszym świecie, myśleć pozytywnie 24/7 jest oczywiście czymś nierealnym, ale możemy pracować nad tym, aby zmienić niektóre z negatywnych myśl i bardziej optymistyczne spojrzeć na swoje życie.

15 najbardziej toksycznych myśli, które uniemożliwiają ci osiągnięcie wewnętrznego spokoju i poczucia szczęścia

1. Nie jestem wystarczająca dobry

Niestety, wielu z nas żyje z takim przeświadczeniem, a nawet pozwala mu stanąć na drodze do sukcesu, miłości i szczęścia. Uwierzyć we własną wartość – to już połowa życiowego sukcesu.

 2. Nie mam celu w życiu

Jeśli czujesz, że twoje życie jest bezcelowe, pomyśl o tym, co cię interesuje, co lubisz. Może ta droga doprowadzi cię do celu? Spędzaj więcej czasu na robieniu tego, co kochasz. Nie szukaj jakiejś wielkiej misji, nie zastanawiaj się nad tym, że nie dokonałeś „niczego wielkiego”. Spokojne, szczęśliwe życie to już cel, sam w sobie.

3. Jestem bezwartościowy

Presja jest olbrzymia. Boimy się zawieść – ukochaną osobę, rodzinę, przyjaciół, szefa. Pamiętaj – nikt nie jest doskonały, wszyscy popełniamy błędy. Przestań się tak mocno nimi przejmować, potraktuj je jako cenne doświadczenia.

4. Życie jest zbyt trudne/skomplikowane

Nie jesteś jedyną osobą, która czuje w ten sposób. Jednak prawda jest rzeczywiście  taka, że życie to w dużej mierze przygoda, podczas której głównie rozwiązujesz problemy…  Wyznacz sobie cele, realizuj je krok po kroku, bez pośpiechu.

5. Nie będę szczęśliwy, dopóki…

Zatrzymaj się tutaj, powiedz: „stop”. Szczęście osiągniesz wtedy, kiedy je do siebie sam dopuścisz…Warunkiem jest to, żebyś nie szukał go w jakiś „spektakularnych” wydarzeniach życiowych. Posłuchaj ulubionej muzyki, zadzwoń do przyjaciela, przytul się do osoby, którą kochasz.

6. Jest zbyt późno, aby zmienić swoje życie

Jeśli w to uwierzysz, nigdy tego nie dokonasz. To tylko kiepska wymówka, dla tych, którzy boją się odważyć sięgnąć po marzenia, wyjść z trudnej sytuacji, zakończyć toksyczny związek.

 7. Nie jestem gotowy

Cóż, chyba nikt nie jest nigdy „do końca” gotowy. Musisz się odważyć i zobaczyć, dokąd zaprowadzi cię ta twoja odwaga, dokąd zabiorą cię twoje decyzje.

8. Nie mam czasu

Żaden z nas nie ma nadmiaru czasu, ale niektórzy potrafią nim po prostu lepiej gospodarować, bo znają swoje priorytety, wiedzą, co jest dla nich w danej chwili najważniejsze.

 9Nie pasuję tutaj

Jeśli czujesz się jak „obcy” , nie martw się – każdy z nas jest w jakiś sposób „inny”. Nie dopasowuj się na siłę, jeśli czujesz, że to „nie twoja bajka”. Bądź sobą, tylko w ten sposób znajdziesz prawdziwych przyjaciół

 10Nie jestem w niczym dobry

To bardzo toksyczne i krzywdzące stwierdzenie. Jeśli nie czujesz się dobrze w czymkolwiek i bardzo cię to „dołuje”, zrób listę rzeczy, które lubisz robić i które przychodzą ci z łatwością.

11. Nikt mnie nie lubi

To naturalne, że chcesz czuć się zaakceptowany jako część grupy, ale pamiętaj, że najważniejsze to akceptować samego siebie. Odpowiedni ludzie zjawią się, jeśli będziesz podążał za głosem serca.

12. Czuję się gorszy

Porównywanie się do innych jeszcze nigdy nie wyszło nikomu na dobre. Zawsze okaże się, że ktoś jest od ciebie w czymś lepszy, że komuś powodzi się lepiej. Nie oglądaj się na innych, skoncentruj się na sobie.

13. Ja/moje życie to niepowodzenie

To, że odniosłeś w swoim życiu porażki, nie oznacza, że jesteś nieudacznikiem. Każdy ma prawo się pomylić, każdy również ma prawo nad sobą pracować, próbować zmienić swoje życie, jeśli toczy się ono złym torem. Wszystko, co najlepsze przed tobą.

14. Przyszłość jest przerażająca

Rzeczy, które nie możemy przewidzieć często wydają nam się straszne. Nie lubimy poczucia niepewności, więc… zaakceptujmy je. Musimy żyć „tu i teraz”, bo wszystko, co mamy, to ta jedna chwila na Ziemi.

 15Moje marzenia/cele są niemożliwe do zrealizowania

Tylko wtedy, kiedy z góry założysz, że tak właśnie będzie…


 

Na podstawie:


Zobacz także

Nadmorski Plener Czytelniczy

6. Nadmorski Plener Czytelniczy w Gdyni

Zakochać się na wiosnę? Owszem i to jak! Ale najpierw i najmocniej w sobie

Kto się boi szczęśliwych, rozwiedzionych kobiet? Szczęśliwe, zadowolone z życia mężatki

Kto się boi szczęśliwych, rozwiedzionych kobiet? Szczęśliwe, zadowolone z życia mężatki

botoxclub.com.ua

https://botoxclub.com.ua

Узнайте про нужный веб портал , он описывает в статьях про складская техника maxformer.com