Zakaz handlu w niedzielę – od kiedy obowiązuje i gdzie zrobisz zakupy?

Redakcja
Redakcja
20 stycznia 2018
Fot. iStock / South_agency
Następny

Zakaz handlu w niedzielę zacznie obowiązywać od 1 marca 2018 roku. Jednak nie wpadajcie w panikę, nowe prawo będzie stopniowo wprowadzane. W 2018 roku w każdym miesiącu będą 2. niedziele handlowe – nieobjęte zakazem, w 2019 roku – jedna w miesiącu, całkowity zakaz handlu wejdzie w życie w 2020 roku, pojawią się tylko pojedyncze „wyjątki” (chyba, że do tego czasu pomysł umrze śmiercią naturalną).

Zgodnie z przyjętymi poprawkami ustawy, w 2018 roku handel będzie dozwolony w pierwszą i ostatnią niedzielę miesiąca (są odstępstwa do tej reguły). Warto sprawdzić przed wyjściem na zakupy, w które weekendy czekają nas pierwsze niehandlowe niedziele, żeby nie pocałować klamki.

Sytuacja mocno się komplikuje w kwietniu, ponieważ w tym miesiącu wypada również Wielkanoc – zaplanujcie dobrze domowe zaprowiantowanie, jeśli pracujecie w soboty, bo w niedzielę po świętach nie zrobicie zakupów w marketach.

Kiedy sklepy będą zamknięte? Przejdź do kalendarza

Wyjątki? Nie zmienia się obowiązująca dotychczas zasada w handlu podczas dni świątecznych: otwarte będą mogły być sklepy, pod warunkiem, że za ladą stanie właściciel.


Źródło: , 

10 sposobów na to, by przestać ciągle wszystkich zadowalać. Pomyśl czasem o sobie!

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
20 stycznia 2018
Fot. iStock / Marjan_Apostolovic
 

Większości z nas wpajano od dzieciństwa, że pomaganie innym jest czymś dobrym, a nawet ważniejszym niż chęć zadbania o samego siebie. W teorii wszystko wydaje się proste: ktoś czuje się dobrze z powodu tego, co dla niego zrobiłeś, ty czujesz się dobrze, ponieważ sprawiłeś, że ten ktoś jest szczęśliwy. W praktyce bywa różnie, bo zbyt często wpadamy w skrajności i pułapkę zależności, starając się zadowolić wszystkich kosztem własnych potrzeb. Czy jest nam z tym dobrze? Na zewnątrz tak, bo nie potrafimy pokazać, że ciągłe dbanie o szczęście innych nas męczy. Wewnątrz jest coraz gorzej. Prędzej czy później skończy się katastrofą.

Więc jeśli masz już dość tego, że im więcej robisz dla innych, tym gorzej się czujesz, a także uważasz, że gdybyś sam znalazł się w potrzebie, nie możesz liczyć na ich pomoc,  niech te kilka wskazówek pomoże ci szrozumieć, że pora się przełamać i zacząć wszystko od nowa, a przynajmniej wrócić do równowagi.

1. Zastanów się skąd wziął się twój problem

Prawdopodobnie rozwijał się powoli w miarę upływu czasu, pewnie nawet nie pamiętasz, kiedy to się zaczęło. Są jednak duże szanse, że to akceptacja i aprobata bliskich jako nagroda za to, że zrobiłeś coś dla innych, bądź byłeś „miły i grzeczny”. Wróć do źródła tego zachowania.

2. Pomyśl szczerze, czy boisz się, że nie sprostasz oczekiwaniom innych osób?

Przez te wszystkie lata uwierzyłeś, że ludzie oczekują tego od ciebie – i masz rację. Przyzwyczaiłeś ich do tego, że jesteś emocjonalnie i fizycznie dostępny, chętny do pomocy i zdolny traktować ich tak, jak zawsze – w sposób, w jaki wierzą, że na to zasługują.  Teraz możesz ich rozczarować, jeśli potraktujesz ich inaczej, niż do tego przywykli. Jeśli poczujesz, że ich zawiodłeś, rozczarowałeś, będziesz miał problemy z poczuciem wartości.

3. Co dostajesz od ludzi, którym pomagasz?

Nie, nie ma się czego wstydzić. Jasne, wmówiono nam, że pomoc należy nieść bezinteresownie, ale to nie do końca tak powinno wyglądać. Jeśli pomagasz dlatego, że boisz się co pomyślą o tobie inni, gdy tego nie zrobisz, jeśli robisz to właściwie wbrew sobie i dlatego, że boisz się odmówić, twoje koszty emocjonalne są ogromne. Warto zrobić „rachunek sumienia” i zastanowić się nad tym, kto z naszych znajomych bądź bliskich byłby w stanie zrobić dla nas tyle samo, a kto nas stale zawodzi.

4. Jakie emocje wzbudza w tobie bycie „miłym i pomocnym” ?

Czy czujesz się szczęśliwy i zadowolony, widząc reakcje ludzi na twoje starania, czy może jesteś już zły, wyczerpany i masz dość ciągłej presji wynikającej z ich oczekiwań? Czy martwisz się, że ludzie będą zawiedzeni, jeśli przestaniesz być dla nich tak bardzo miły?

5. Uświadom sobie ogromną różnicę między „czynieniem dobra” a miłością czy sympatią dla ludzi

Nie ma nic złego w robieniu dobrych uczynków dla innych. To jest część naszego człowieczeństwa, naturalna w przypadku relacji, na których nam zależy i bliskich osób, które nas potrzebują. Podarowanie innym naszego czasu, energii, a czasem pieniędzy jest naszym wkładem w relację.

Ale kiedy proporcje są zaburzone, pomagasz z niewłaściwych pobudek (bo mówiąc w skrócie – nie potrafisz już odmówić), posunąłeś się zbyt daleko.

Oto kilka ważnych porad, które podpowiedzą ci  jak wrócić na właściwe tory

1. Dbaj o siebie i o własne potrzeby

Obecnie zapewne czujesz się wyczerpany, przytłoczony relacjami z bliskimi. Być może zaniedbujesz to, co jest dla ciebie najważniejsze, ponieważ zadowalanie  innych stało się twoim priorytetem. Kiedy stawiasz potrzeby innych nad swoimi, sygnalizujesz sobie samemu, że nie jesteś ważny, że możesz poczekać, że poświęcenie czasu „na siebie” byłoby samolubne. A tak właściwie – potrafisz zdefiniować swoje potrzeby? A może straciłeś kontakt z tym, kim jesteś i co jest dla ciebie ważne?

2. Oceń swoje priorytety

Na pewno często mówisz „tak”, zanim jeszcze pomyślisz, czy naprawdę chcesz zrobić coś dla kogoś innego. Możesz czuć się zobowiązany, aby powiedzieć „tak”. Następnym razem, gdy znajdziesz się w takiej sytuacji, decyzję podejmij świadomie, rozważając swoje możliwości (czas, energię, inne zobowiązania).

3. Wybierz osoby, na których szczęściu naprawdę ci zależy 

To może być bardzo mała grupa – małżonek / partner, dzieci, najbliższa rodzina, najlepszy przyjaciel. Przepracuj to w swoim własnym umyśle. Naucz się wybierać. I zaakceptuj, że są rzeczy, których nawet oni nie mogą od ciebie wymagać.

4. Naucz się żyć z tym, że „nie zawsze jest miło”

Bo to cię przeraża najbardziej. Boisz się konfrontacji z przykrą sytuacją, z niezadowoleniem innych ludzi. Zaprzeczanie czy unikanie negatywnych reakcji nie rozwiąże twojego problemu. Pomoże jedynie systematyczne uczenie się, że nie możesz zadowolić wszystkich wokół oraz, że na niektóre rzeczy nie masz wpływu.

5. Postaw siebie na pierwszym miejscu

To może być dla ciebie zupełna nowość. Wyobraź sobie, jak to jest żyć tak, by robić to, co sprawia, że ​​czujesz się dobrze, nie martwiąc się opinią innych, nie spełniając co chwila cudzych żądań. Żyć bez poczucia winy. Wyobraź sobie, jak by to było powiedzieć „nie”, zamiast automatycznego, obowiązkowego „tak”.  Pomyśl jak to jest mieć czas dla siebie.

Kiedy naprawdę cenisz i szanujesz samego siebie, wiesz jak mądrze pomagać innym.


Na podstawie:

 


Być wystarczająco dobrym – tylko tyle musimy. Nie warto gonić za perfekcjonizmem

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
20 stycznia 2018
Fot. iStock/oneinchpunch

W sieci krąży prosty animowany filmik. Niby nic wielkiego. Ale warto poświęcić dwie minuty, by zrozumieć jego przekaz… I zrozumieć, że wystarczy być wystarczająco dobrym. Nic więcej.

Duże ambicje są wartościowe i ważne, ale mogą również osiągnąć punkt, w którym stają się źródłem poważnych kłopotów i niepotrzebnej paniki. Jeden ze sposobów hamowania perfekcjonistycznych impulsów został wprowadzonych przez brytyjskiego psychoanalityka Donalda Winnicotta. W latach 50-tych ubiegłego wieku Winnicott specjalizował się badaniu relacji między rodzicami a dziećmi. W swojej praktyce często spotykał się z rodzicami, którzy myśleli, że odnieśli porażkę, bo ich dzieci nie dostały się do najlepszej szkoły, między nimi zdarzały się kłótnie przy kolacji, a dom nie zawsze był wysprzątany.

Winnicott stwierdził, że główne źródło cierpienia rodziców pochodziło z konkretnego miejsca: nadmiernej nadziei. Ich rozpacz była konsekwencją okrutnego i destrukcyjnego perfekcjonizmu. Aby móc ograniczyć jego działanie Winnicott rozwinął uroczą frazę: rodzice musieli poczuć, że są „wystarczająco dobrymi rodzicami”. Żadne dziecko – tłumaczył – nie potrzebuje idealnego rodzica. Dzieci potrzebują dobrego, całkiem przyzwoitego, o dobrych intencjach, czasami marudnego, ale rozsądnego ojca lub matki. Winnicott twierdził, że aby zostać przy zdrowych zmysłach (co też jest trudne) musimy nauczyć się nie nienawidzić samych siebie za niepowodzenie w byciu tymi, kim w zasadzie zwykli ludzie nigdy nie są. Koncepcja „wystarczająco dobry” powstała jako ucieczka od niebezpiecznych ideałów. Początkowo dotyczyła tylko rodzicielstwa, ale może być zastosowana w życiu szerzej zwłaszcza, gdy chodzi o miłość i pracę

Związek może być wystarczająco dobry, nawet gdy ma trudniejsze chwile. Czasami brakuje w nim seksu, a jest dużo poważnych kłótni. Być może pojawia się samotność i brak komunikacji, ale nie powinniśmy mieć poczucia wyobcowania czy wyjątkowego pecha. Może być wystarczająco dobrze.

Podobnie praca, może nie być dla nas idealna, ale mieć wiele pozytywów. Możemy na przykład nawiązywać w niej przyjaźnie, doświadczać ekscytacji i satysfakcji pomimo zmęczenia.

Aby wieść dobre życie, musimy mieć sporo odwagi i umiejętności. Zmierzenie się z wyzwaniami miłości, pracy i dzieci wymaga cichego heroizmu. Może powinniśmy się częściej zatrzymywać, aby uznać w bardzo świadomy sposób, że nasze życie jest wystarczająco dobre. Już samo to będzie bardzo dużym osiągnięciem.

Obejrzycie – napisy są także w języku polskim.


Zobacz także

Z rodziną najlepiej na zdjęciu? Jesteście o tym przekonani?

„Dziękuję Bogu za moją żonę, za wzloty i upadki, za codzienne lekcje i siłę jaką ma. Byłem cholernie głupi”

Jak będzie wyglądało twoje życie miłosne w 2018 roku? Sprawdź swój chiński znaku zodiaku i przeczytaj

www.biceps-ua.com

Поможем вам подобрать и www.steroid.in.ua у нашего менеджера.
steroid-pharm.com