„Byłaś idealna. Najważniejsze, że byłaś”. Akcja „Kwiecień-plecień, czyli upleć nam ciekawą historię”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
8 maja 2017
Jak być silną matką. 10 zasad, których warto nauczyć nasze córki
Fot. iStock/Rohappy
 

Spojrzałam na twoją twarz. Piękna. Duże niebieskie oczy, zgrabny nosek, zaróżowione poliki, słodko skrojone usteczka. Zębów brak. Jeszcze. Byłaś idealna. Nawet uszy miałaś zgrabne, przylegające do głowy, z zaokrąglonym płatkiem. Dziadkowi by się spodobały. Zawsze zwracał uwagę na kobiece uszy i według nich oceniał urodę danej niewiasty. 

Włosów niewiele, a szkoda, bo powinnaś mieć burzę loków. Za mną. Albo chociaż kilka „pierścionków”, które wskazywałyby na tę burzę w późniejszym czasie.

Byłaś drobna, ale nie koścista. Przez delikatną skórę prześwitywała siatka żył.  Bardzo długie nogi, które zdawały się obiecywać karierę modelki. Lekarz na badaniu USG już wtedy mówił, że twoja kość udowa daje nadzieję na długie kończyny. Brwi brak. Ku mojemu przerażeniu. Pojawiły się później. Na szczęście. Ale rzęsy były. Gęste, okalające te przenikliwe, niebieskie oczy. Tuszu nie będziesz musiała używać.

Główka kształtna, bo nie musiałaś się przecisnąć. Jedyny całego koszmaru. Stópki malusie, miękkie jak gąbeczki. Obyś miała łatwą drogę. Byłaś idealna. Najważniejsze, że byłaś. Choć mówili, że nie masz szans nawet się pojawić, że nie będę w stanie zajść w ciążę.

A potem, gdy okazało się, że jestem tak bardzo chora, że cię nie urodzę. Albo urodzę – chorą. Uparłam się. Dam radę – powtarzałam, choć łzy zamazywały obraz. Byłam sama. Szpital, badania, strach w oczach lekarzy, probówki krwi. Poddać się? Wykluczone. Uratowałaś mnie. Gdyby nie ty, w życiu nie zrobiłabym takich badań. Dzięki Tobie w tym koszmarze tliła się nadzieja. Otwierałaś mi wszystkie drzwi. Kobiety w ciąży miały bezwzględne pierwszeństwo. Badania robione na cito. Łóżko w szpitalu od zaraz. Jeszcze cię nie było, a już mnie ratowałaś. Dodawałaś sił. Lubiłam z Tobą rozmawiać, słuchać twojego tętna. Tak jakbyś mi powtarzała „jestem tu, jestem tu, jestem tu”. Byłaś, rosłaś. Ja mizerna, ale pozornie. Dzięki Tobie silniejsza. Mówili, że będzie chłopak, bo ładnie wyglądałam. Tyłam powoli. Odżywiałam się bardzo zdrowo, smak mi się zmienił. Na ulubioną dotąd czekoladę nie mogłam patrzeć. Lody zamieniłam na kwaskowate sorbety. I piłam sok naturalny z marchewki, byś miała ładną cerę.

Wiedziałam, że będziesz Nią, a nie Nim. Jak ja pokochasz taniec. Chciałam byś miała ładniejsze zęby i nie musiała nosić aparatu. Byś była lepsza z matmy i też lubiła języki obce. Byś miała taką pamięć jak ja. Absolutną. I była pewniejsza siebie. Dlatego od początku Ci powtarzałam, że jesteś idealna.

Pewien filozof powiedział, że najlepszym nauczycielem jest ucho. Z nami tak było. Bym mogła poznać mój skarb, musiałam słuchać, kiedy nie mogłam go zobaczyć. Dlatego pewnie musiałam zmienić perfumy. Od tamtych mnie odrzucało. Nie podobały Ci się. Słuchałam mojego ciała, bo ono było naszym łączem. Nauczyłam się, co lubisz jeść, jakiej muzyki słuchasz, jakie lubisz kosmetyki.

Urodziłam cię w piękny dzień. Mroźna zima. Wszyscy mówili, że mogłaś dzień poczekać. Masz cały rok do tyłu. Trudno. Fajerwerki są na twoją cześć. Nie wiem jak wygląda finał. Postanowiłaś postawić na swoim i siedzieć sobie w moim brzuchu. Chyba po turecku. Lekarz ładnie mnie zszył, brzuch prawie od razu zrobił się płaski. Dziś muszę szukać blizny. Byłaś bezproblemowa. Idealna.

Taki mały prezent, pakunek. Leżałaś obok, a ja nie mogłam się ruszyć. Oddychałaś miarowo, a ja, mimo że znałam cię od 9 miesięcy zastanawiałam się, skąd się tu wzięłaś. Byłaś moja, najważniejsza. Mój mały 2,5-kilogramowy świat. Mój cud, moje paliwo. Tyle mi dałaś, teraz moja kolej. Przeczytałam tyle poradników, ale na nic one w praktyce. Na nowo musiałam się ciebie uczyć.

Nie załączyli instrukcji obsługi, nie ma przycisku włącz/wyłącz, nie ma ładowarki. Ja musiałam być twoim zasilaniem, choć tak naprawdę ty nim byłaś. Musiałam uczyć się twojego głosu, płaczu, szlochu. Najpierw nie słyszałam różnicy. Czułam się z tym źle. Matka fatalna. Ty cierpliwie czekałaś aż odgadnę, który dźwięk oznacza głód, chłód, nudę, chorobę, ból. Aż nauczę się sprawnie zmieniać pieluszki, byś nie marzła. Aż będę wiedziała, w jakich warunkach Ci się najlepiej zasypia. Co z tego, że skończyłam 3 kierunki. Na nic ta wiedza. Nasz wspólny proces uczenia się był rozłożony w czasie. Dawałyśmy radę. Ja może najpierw nieudolnie, ale najważniejsze, że do przodu. Poziom trudności stale rósł, bo ty każdego dnia stawiałaś nowe wyzwania. Dziwne dźwięki dla ciebie tak proste musiałam w sekundę odszyfrować. Przyszła kolej na sylaby, potem wyrazy, śmiesznie poprzekręcane. Miałyśmy swój język. Codziennie nowe słowa, formy, potem czasy, tryby. Z czasem świetnie wiedziałaś kiedy czego użyć, choć nie miałaś pojęcia co to czas przeszły, czasownik, aspekt dokonania czy tryb rozkazujący. Słowotwórstwo też szło ci nieźle. Ja także czyniłam postępy. Wiedziałam co kryje się w różnych odcieniach słowa „mamusiu”. Niczym moja matka, która po moim „halo” wiedziała wszystko, czy jestem zła, smutna, radosna, zmęczona.

Zaczarowałam cię, nadając imię, które daje się silnym kobietom. Bo taka właśnie miałaś być. Silna, choć drobna. Moja Mała Niedźwiedzica. Ty odczarowałaś mnie. Twoje pojawienie odkryło koszmar, z którym miałam walczyć. Gdyby nie ty, nie dałabym rady. Każdy twój uśmiech, przytulenie, każde „kocham cię Mamusiu tak, że bym cię zdusiła na naleśnika”, daje siłę.

Dziś znów walczę. Dla siebie i ciebie. Jest łatwiej. Nie ma migreny, wymiotów, zastrzyków. Kilka czarodziejskich tabletek, których kolorów się nauczyłaś i z uśmiechem mówiłaś, jak brać, gdy dawałam chorą córeczkę, podczas gdy ty byłaś mamusią. Wychodzę na prostą. Idę do przodu. Ty też. Chodzisz do szkoły, jeździsz na rowerze i rolkach, masz już swoje sekrety, i małe wielkie problemy. Jesteś idealna. Pamiętaj.

autor: Anna Bałuta

Akcja „Kwiecień-plecień, czyli upleć nam ciekawą historię”

Zadanie konkursowe: jeśli chcesz wziąć udział w akcji „Kwiecień-plecień, czyli upleć nam ciekawą historię” prześlij do nas swoje opowiadanie, nie narzucamy formy, tematyki – napiszcie o tym, co wam w duszy od dawna, a może właśnie w kwietniu gra. Na wasze prace czekamy pod adresem: [email protected]. Najciekawsze z nich opublikujemy i nagrodzimy.

Prosimy o dołączenie do wiadomości poniższego oświadczenia:

Oświadczam, że jestem autorem nadesłanej pracy konkursowej oraz wyrażam zgodę na jej publikację przez portal Horizon-school.ru.
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).

Akcja potrwa od 12 kwietnia do 8 maja. Wyniki zostaną opublikowane do dnia 18 maja 2017 roku na stronie horizon-school.ru

Nagrody:

Foksal_logoWAB-nowe-logo_wab

10 x zestaw książek, skłądający się z:

SteczkowskaSteczkowscy

Postawili wszystko na jedną kartę – sprzeciwili się tradycji, zasadom i kościelnej regule. Wybrali siebie i miłość. Nikt ich nie wspierał, wszyscy się odwrócili. Było ciężko, ale wygrali swoje życie.

W latach sześćdziesiątych młody Stanisław Steczkowski jest księdzem w Duląbce, niewielkiej wsi w województwie podkarpackim. Charyzmatycznym, tryskającym energią, uwielbianym przez wiernych, dyrygentem chóru przykościelnego aktywizującego parafian. Danusia Wyżkiewicz, młodsza od niego o siedem lat, mieszka w tej samej wsi i śpiewa w chórze przykościelnym. Od dawna jest zakochana w Stanisławie, okazuje się, że z wzajemnością.

Ta książka mówi o pięknej miłości, ale też o borykaniu się przez całe życie z bytem, akceptacją społeczną, Kościołem i aparatem władzy, o nieustannym życiu poza nawiasem. Jest to też opowieść o bezprzykładnej walce o uznanie tej miłości przez Kościół, o dyspensę od ślubów kapłańskich i ślub kościelny. Walce wygranej na trzy lata przed śmiercią Stanisława.

Costello. Przebudzenie

Hermez_Costello

Drapieżna, bardzo zmysłowa próba zmierzenia się z cielesnością. 

Czy w obecnych czasach możliwe jest pełna akceptacja własnego ciała? Czy przyjemność z własnej cielesności zarezerwowana jest dla pięknych i młodych? Co z ciałami ułomnymi, niedoskonałymi, starzejącymi się, które nasza kultura skazuje na niebyt?

Elizabeth Costello, postać wykreowana przez J.M. Coetzeego, jest znaną pisarką. Do tej pory w swoich wykładach, wygłaszanych w uniwersyteckich aulach i podczas spotkań autorskich koncentrowała się na prawach uciskanych mniejszości, słowa służyły jej do stawania w obronie Innego. Żarliwie walczyła również z zabijaniem zwierząt.

Teraz, gdy odbywa serię spotkań w Europie, odkrywa zupełnie nowy rys swojej osobowości. Zaczyna na nowo doświadczać własnej cielesności, emanuje erotyzmem, zaraża nim. Prowokuje i buntuje się przeciwko ograniczeniom, jakie w tej sferze narzuca ludziom kultura, religia, ale i język, zazwyczaj tak giętki i bogaty, a tak ubogi w opisywaniu ludzkiej seksualności.

Noble Health logotyp kolor_jasne tło_CMYK

3 x

Zestaw Collagen COMPLEX

4 x

zestaw Detox na Maxa

2 x

NH_zestaw_herbata+kubek

1 x

NH_żelki

Regulamin akcji znajduje się tutaj.


11 mitów, w które wierzymy, kiedy decydujemy się wrócić do byłego partnera

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
8 maja 2017
Fot. iStock/PeopleImages
 

Spróbować jeszcze raz? Zacząć wszystko od początku ze swoim „byłym?”. Miłość, przywiązanie, a może lęk przed samotnością? Co popycha nas ku temu, by wejść jeszcze raz do tej samej rzeki? Dlaczego, nie mając najmniejszych powodów w to, by wierzyć, że to się może udać, wracamy do związkowego punktu wyjścia?…

11 najczęstszych mitów, w które wierzymy wracając do swojego byłego partnera

1. Tym razem wszystko będzie inaczej

Tak, prawdopodobnie… gorzej. Zdaniem naukowców, partnerzy, którzy do siebie wracają, koncentrują się częściej na negatywnych stronach swojego „reanimowanego” związku, niż na tych pozytywnych.

2. On się zmienił, jest teraz zupełnie inną osobą

Ludzie się nie zmieniają. Przynajmniej nie z dnia na dzień i nie bez wyraźnej, silnej, motywacji, szybko i bez szczerego, płynącego z serca powodu.

3. Nikt nie zna mnie lepiej niż on

To jasne, spędziliście ze sobą bardzo dużo czasu. Jednak fakt, że tak dobrze się znacie, nie zapobiegł waszemu rozstaniu, prawda?

4. Nie znajdę nikogo „lepszego”

Trawa jest zawsze bardziej zielona po drugiej stronie płotu – mówi przysłowie. Nie chcesz się angażować w związek z kimś innym, bo boisz się wyjścia ze strefy komfortu, zaczynania wszystkiego „od początku”.

5. Może nie jest ideałem, ale jest ze mną

Ludzki mózg jest bardziej wrażliwy na porażki niż na zwycięstwa. To samo dotyczy relacji. Zadaj sobie pytanie co wolisz: nieszczęśliwe życie u boku kogoś, kto „należy do ciebie”, czy możliwość odnalezienia prawdziwego szczęścia?

6. Nie mam czasu na szukanie

To nie szukaj. Desperacja to w miłości najgorszy doradca. Miłość, ta największa, przychodzi nieproszona…

7. Przyjaźnimy się, więc może się „uda”

Co do zasady, przyjaźń między byłymi partnerami jest dość ryzykownym rozwiązaniem, a czasem nawet oznaką zaburzeń psychicznych (tak!).

8. Spaliśmy ze sobą, więc możemy do siebie wrócić

Nie. To nie jest powód, aby rozpocząć od nowa.

9. Nikt nie jest doskonały

Wystarczy, że będziecie się ze sobą świetnie czuli. Przecież tego właśnie szukasz, prawda? Rozstaliście się ze sobą nie dlatego, że on nie był ideałem.

10. Mój były nie zostawi mnie w spokoju

Nie myl nagłego wybuchu zainteresowania z jego strony z miłością. To raczej konieczność kontrolowania czegoś, co właśnie wymknęło mu się z rąk.

11. Może przesadzam

Jeśli twój związek rozpadł się z powodu twoich bliskich, przez pracę lub złożyły się na to jakieś inne, zewnętrzne przyczyny, powrót może zakończyć się powodzeniem. Najczęściej jednak przyczyna rozpadu jest dużo poważniejsza: zdrada, przemoc, oszustwo. Nie przesadzasz.


 

Na podstawie:


Przeklinasz? To znaczy, że masz rozwinięte zdolności językowe

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
8 maja 2017
Fot. iStock / RapidEye

Zdarzyło ci się unikać czyjegoś towarzystwa, bo nie mogłaś znieść ciągłych przekleństw rzucanych podczas rozmowy? Uznałaś taką osobę za niedojrzałą intelektualnie – i prawdopodobnie źle ją oceniłaś. Zdaniem psychologów z Massachusetts College of Liberal Arts osoby, które szastają wulgaryzmami, mogą posiadać lepsze umiejętności językowe od rozmówców powstrzymujących się od ich używania.

Co więcej, osoby przeklinające, mogą być bardziej towarzyskie. Takie wnioski stwierdzono po wykonaniu eksperymentu, który został przeprowadzony na osobach w wieku 18-22 lat. Zaproszone osoby miały za zadanie wypowiedzieć jak najwięcej przekleństw w ciągu minuty. Następnie zostali poproszeni o powtórzenie eksperymentu, jednak wulgaryzmy badani mieli zastąpić nazwami zwierząt. Na to mieli także minutę. I co się okazało? Osoby, które wymieniły najwięcej przekleństw, wymieniły także najwięcej nazw zwierząt.

„Bogaty słownik używanych przekleństw można uznać za wskaźnik zdrowych umiejętności słownych, a nie jako próbę zatuszowania braków w słownictwie” – tłumaczył jeden z psychologów prowadzących badania.

Podczas kolejnego badania sprawdzono, jakimi cechami osobowości odznaczały się osoby, które często przeklinały. Były to osoby o neurotycznej osobowości, czyli mające tendencję do doświadczania „negatywnych stanów emocjonalnych” takich, jak: gniew, smutek i złość. Okazało się, że dotkliwiej reagują na codzienny stres i słabiej sobie z nim radzą. Naukowcy uzasadnili to zjawisko, według badaczy przeklinanie jest formą wyrażenia silnych emocji. Uznali także, że osoby neurotyczne rzadziej zastanawiają się, czy kogoś urażą.

Wnioski wynikające z badania wywołały dyskusję. Internauci zwrócili uwagę, że istnieją dwie grupy ludzi przeklinających. W pierwszej znajdują się osoby, które „potrafią przeklinać” i używają przekleństwa do podkreślenia wagi wypowiadanej treści lub akcentują za jego pomocą coś istotnego w zdaniu. W drugiej grupie są ci, którzy „kur*ę” stosują, jako przecinek. Zostały one uznane za osoby, mniej inteligentne i nie posiadające bogatego  zasobu słownictwa.

Jednak chyba nic tak nie pomaga rozładować emocji jak soczysta „kur*a” rzucona głośno lub pod nosem. Jeśli do tej pory czułaś wyrzuty sumienia spowodowane tym, że ty-kobieta(!), przeklinasz, możesz się ich pozbyć. Przecież świadczy to o twoich rozwiniętych zdolnościach językowych, prawda?


Źródło:


Zobacz także

Tak bardzo chciałabym powrócić do tamtych czasów dzieciństwa. Akcja „A co ty byś sobie podarowała w prezencie”

„Ja wiem jedno – jesteś jedyny w swoim rodzaju, wymarzony i nieskazitelny”. Akcja „List do dziecka”

To dzięki Wam rzeczywistość jest piękniejsza od marzeń. Akcja „List do dziecka”

steroid-pharm.com/nandrolone-d.html

www.steroid-pharm.com/testosterone-cypionate.html

www.farm-pump-ua.com/testosteron-e.html