„Do osiemdziesiątki…”. No przecież to, co piękne się nie kończy, nie może się skończyć. Akcja „Kwiecień-plecień, czyli upleć ciekawą historię”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
6 maja 2017
Fot. iStock/mikkelwilliam
 

„Kim jesteś?” – drżącym głosem wydusiła po raz ostatni. Gardło miała zaciśnięte, jakby jakaś siła od wewnątrz ją dusiła. Patrzyła na niego swymi błękitnymi oczami, które jeszcze nie tak dawno błyszczały z zachwytu na widok jego owalnej twarzy. Ledwo łapała oddech a serce przypominało jazdę koleją po torowisku, turkocząc nierytmicznie. Ciało było bezwładne, całkowicie sparaliżowane, nie była w stanie wykonać żadnego ruchu. Tylko oczy zdradzały stan, w którym się znalazła.

To był moment, w którym marzyła tylko o jednym, żeby ją pocałował tak jak zawsze, zatapiając swoje usta w jej lekko rozchylonych. Przecież lubił jej usta i pocałunki. Jednak on siedząc naprzeciw milczał. Patrzył wzrokiem pustym, pozbawionym tej iskry, która niegdyś miała tak niezwykłe znaczenie. Spoglądał na jej twarz, jak po policzkach strumieniami wylewały się łzy, które w świetle półmroku wyglądały jak gwiezdny pył.

Spotkali się w pół drogi, tam gdzie niegdyś słychać było ich beztroski śmiech i rozmowy o niczym, tam gdzie ich ciała płonęły z pożądania, ich usta łączyły się w jedność a spojrzenia zdradzały to co w nich się rodziło. Nazywała to magicznym miejscem, jak wiele tych, które odwiedzali, cichym zakątkiem , w którym w lecie żółte pola ginęły gdzieś za horyzontem a wśród okalających drzew mogła z wdzięcznością wsłuchać się w śpiew ptaków, szum liści i poczuć ten zapach. Tak! Kochała zapach leśnych drzew i trawy tuż po deszczu.

Tego wieczora było dżdżyście i ponuro. Czuło się chłód, ale w zachodzącym słońcu widok „w pół drogi” nadal budził zachwyt.

W aucie włączyła 5 bieg, żeby jeszcze przed umówionym spotkaniem nacieszyć się widokiem. Skrupulatnie przypominała sobie każdy etap ich ścieżki. Rozpamiętywała momenty, w których zatracała swój umysł, w których tętno przybierało marginalny puls. Przecież przyrzekali sobie – „…Tak do osiemdziesiątki”. Żadne z nich nie brało pod uwagę, że można żyć dłużej.

Realia, które nagle zaczęły ją okalać były jak tafla lodu, przez którą żadne pozytywne wibracje nie były w stanie się przebić. Toczyła wewnętrzną walkę sama ze sobą, wówczas nienawidziła swojej intuicji. Tak bardzo wtedy pragnęła, żeby raz w życiu stała się omylna. Łzy same napływały do oczu a w głowie bębniły słowa „co się stało” przybierając coraz to mocniejszy ton. Chwilę temu żegnali się zwyczajnie, jak zawsze. Sięga pamięcią głębiej i nagle uświadamia sobie, że to pożegnanie było inne, chłodniejsze, bez pocałunku , bez efektu wow, który tak uwielbiała. „Czy to już wtedy się zdarzyło?”- niepewnie zadała sobie pytanie.

Jechała w totalnej hipnozie, oderwana od rzeczywistości, całą myśl skupiając nie na drodze, a na Nim. Całkowicie wyłączyła zmysł poczucia odpowiedzialności, droga którą przemierzała, była tym razem zwyczajna. Tylko cel był istotny. Mijała te same chodniki, te same sklepiki, te same skrzyżowania, co wówczas, kiedy z radością w sercu gnała na przywitanie swego wybranka .

Była coraz bliżej, drzewa i pola wyglądały przyjaźnie, a zachodzące słońce lekko się uśmiechało. Przybyła jako pierwsza. Zaparkowała w miejscu, w którym robiła to zawsze, wyszła z auta, żeby złapać oddech, poczuć jeszcze raz świeżość tego powietrza. Zamknęła oczy i mimo, że czuła niepokój, jej umysł delektował się stanem, który jeszcze chwilę temu był najpiękniejszy, jaki mogła sobie wymarzyć. Z tego zatracenia wyrwał ją dźwięk nadjeżdżającego auta. Tak! To był On. Z oczu na nowo popłynęły łzy, serce zaczęło walić jak opętane. Nie miała nad tym żadnej kontroli. Nagle ujrzała posturę mężczyzny, który w tym stłumionym świetle wyglądał tak dostojnie, sylwetkę kogoś, kto był całym jej światem. Stali tak przez chwilę wpatrując się w siebie i nagle jakaś niewyjaśniona siła sprawiła, że oboje objęli się tak mocno, jak nigdy wcześniej. Szloch był wtedy wyraźniejszy, a on trzymając ją w ramionach po cichutku wypowiadał: „Nie płacz Maleńka, nie płacz”. Jak ona lubiła, kiedy mówił do niej „Maleńka”.

Nie wierzyła, że to mógłby być koniec, że już nigdy nie mogłaby usłyszeć jego ciepłego głosu, ze już nigdy nie mogłaby zatopić swojej głowy w jego ramionach. „Nie! To się nie dzieje, to sen” – powtarzała w myślach jak mantrę. Przecież „do osiemdziesiątki” mieli jeszcze mnóstwo czasu. Tak mówił, a ona mocno mu wierzyła. No przecież to, co piękne się nie kończy, nie może się skończyć.

Zupełnie nie rozumiała sytuacji. Była jak ptak, co wodzi skrzydłami po niebie, była jak tęcza, do której przyjaźnie uśmiechali się inni, była jak kwiat, który wciąż rozkwitał. Nie miała problemu z komunikacją, nie była skryta i wycofana, żyła w każdym momencie skrzętnie realizując to, co planowała, tańczyła w deszczu, a chmury na niebie zawsze układały się w realne kształty. Nie wierzyła, nie chciała uwierzyć, że to wszystko, co budowali uleciało, rozpłynęło się w ciemnej ciszy. W jednym momencie cały świat runął, marzenia i plany stały się niespełnioną przeszłością.

Kiedy tak rozmawiali, a łzy płynęły jej po policzkach, już wiedziała, że On nie należy do niej, że to miejsce na jego torsie, które niegdyś idealnie pasowało do jej głowy, już nie jest jej miejscem, że jego usta już nigdy nie będą jej ustami, że dłonie już nigdy nie będą odkrywały każdego fragmentu jej ciała.

„Kim jesteś?”- zapytała, chociaż doskonale wiedziała, że sama musi odpowiedzieć sobie na to pytanie. „Kim był?”- wspomnieniem, iluzją. Próbowała poskładać swoje myśli, spojrzeć na sytuację jego oczami, jednak nie potrafiła.

Tam, w pół drogi, pożegnali się czule i gdy tak ostatni raz patrzyła na niego cicho zapytała: „Jak mam teraz żyć, jak?”. W jego oczach zobaczyła łzy. Odwróciła się i odjechała.

Czasem wraca do tego miejsca w pół drogi. Nie straciło na swoim uroku, wciąż słychać śpiew ptaków, szum liści, wciąż czuć ten zapach. Tylko jakby pusto, inaczej, mniej barwnie. Jednak będzie tam wracała „tak do osiemdziesiątki „. Kto wie, może kiedyś przypadkowo, kto wie….

Agata


Akcja „Kwiecień-plecień, czyli upleć nam ciekawą historię”

Zadanie konkursowe: jeśli chcesz wziąć udział w akcji „Kwiecień-plecień, czyli upleć nam ciekawą historię” prześlij do nas swoje opowiadanie, nie narzucamy formy, tematyki – napiszcie o tym, co wam w duszy od dawna, a może właśnie w kwietniu gra. Na wasze prace czekamy pod adresem: [email protected]. Najciekawsze z nich opublikujemy i nagrodzimy.

Prosimy o dołączenie do wiadomości poniższego oświadczenia:

Oświadczam, że jestem autorem nadesłanej pracy konkursowej oraz wyrażam zgodę na jej publikację przez portal Horizon-school.ru.
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).

Akcja potrwa od 12 kwietnia do 8 maja. Wyniki zostaną opublikowane do dnia 18 maja 2017 roku na stronie horizon-school.ru

Nagrody:

Foksal_logoWAB-nowe-logo_wab

10 x zestaw książek, skłądający się z:

SteczkowskaSteczkowscy

Postawili wszystko na jedną kartę – sprzeciwili się tradycji, zasadom i kościelnej regule. Wybrali siebie i miłość. Nikt ich nie wspierał, wszyscy się odwrócili. Było ciężko, ale wygrali swoje życie.

W latach sześćdziesiątych młody Stanisław Steczkowski jest księdzem w Duląbce, niewielkiej wsi w województwie podkarpackim. Charyzmatycznym, tryskającym energią, uwielbianym przez wiernych, dyrygentem chóru przykościelnego aktywizującego parafian. Danusia Wyżkiewicz, młodsza od niego o siedem lat, mieszka w tej samej wsi i śpiewa w chórze przykościelnym. Od dawna jest zakochana w Stanisławie, okazuje się, że z wzajemnością.

Ta książka mówi o pięknej miłości, ale też o borykaniu się przez całe życie z bytem, akceptacją społeczną, Kościołem i aparatem władzy, o nieustannym życiu poza nawiasem. Jest to też opowieść o bezprzykładnej walce o uznanie tej miłości przez Kościół, o dyspensę od ślubów kapłańskich i ślub kościelny. Walce wygranej na trzy lata przed śmiercią Stanisława.

Costello. Przebudzenie

Hermez_Costello

Drapieżna, bardzo zmysłowa próba zmierzenia się z cielesnością. 

Czy w obecnych czasach możliwe jest pełna akceptacja własnego ciała? Czy przyjemność z własnej cielesności zarezerwowana jest dla pięknych i młodych? Co z ciałami ułomnymi, niedoskonałymi, starzejącymi się, które nasza kultura skazuje na niebyt?

Elizabeth Costello, postać wykreowana przez J.M. Coetzeego, jest znaną pisarką. Do tej pory w swoich wykładach, wygłaszanych w uniwersyteckich aulach i podczas spotkań autorskich koncentrowała się na prawach uciskanych mniejszości, słowa służyły jej do stawania w obronie Innego. Żarliwie walczyła również z zabijaniem zwierząt.

Teraz, gdy odbywa serię spotkań w Europie, odkrywa zupełnie nowy rys swojej osobowości. Zaczyna na nowo doświadczać własnej cielesności, emanuje erotyzmem, zaraża nim. Prowokuje i buntuje się przeciwko ograniczeniom, jakie w tej sferze narzuca ludziom kultura, religia, ale i język, zazwyczaj tak giętki i bogaty, a tak ubogi w opisywaniu ludzkiej seksualności.

Noble Health logotyp kolor_jasne tło_CMYK

3 x

Zestaw Collagen COMPLEX

4 x

zestaw Detox na Maxa

2 x

NH_zestaw_herbata+kubek

1 x

NH_żelki

Regulamin akcji znajduje się tutaj.

 


Jesteś singielką? Zrób w wakacje te 3 proste rzeczy, aby poznać wartościowego faceta

Gościnnie w Horizon-school.ru
Gościnnie w Horizon-school.ru
6 maja 2017
Fot. iStock/FredFroese
 

Byłam sama przez wiele lat. Czasem siedziałam na kanapie w kiepskim nastroju, bez pomysłu na spędzenie wieczoru, a już na pewno bez perspektywy na randkę. Wtedy nawet to słowo wywoływało we mnie dziwny dyskomfort jako sztuczna forma na spotkanie miłości życia, którą miałam nadzieję poznać spontanicznie w pociągu do Krakowa albo chociaż w bibliotece, upuszczając niechcący „Argonautów zachodniego Pacyfiku” Malinowskiego (z wykształcenia jestem socjologiem). Albo dzwoniłam do moich przyjaciółek i pełna przekonania stwierdzałam, że nie ma fajnych facetów na tym świecie, a ci fajni są już dawno mężami/chłopakami moich koleżanek.

Dużo pracowałam, spełniając się zawodowo. Miałam z tego frajdę i sukcesy, bo od zawsze robiłam to, co kocham do dziś, więc spędzałam w pracy długie godziny, zapominając trochę o niezbyt udanym życiu prywatnym. A że zawód mam bardzo sfeminizowany, to było to ostatnie miejsce na poznanie kogokolwiek nowego.

Gdy nadchodziły wakacje – moja frustracja brakiem pomysłów na to, gdzie mogę poznać fajnych ludzi, w tym mężczyzn – sięgała zenitu. W parkach przytulające się pary, na imprezach wciąż to samo grono znajomych, na wakacjach na Krecie rodziny z dziećmi.

Jak w takich okolicznościach poznać kogoś, a tym bardziej wartościowego mężczyznę?

Czy już zawsze będę skazana tylko na portale randkowe?

Gdzie są normalni, chcący stworzyć rodzinę mężczyźni, po 30-stce albo 40-stce?

Dziś po wielu latach od tamtych chwil bycia poszukującą singielką wiem, że nic się samo nie wydarzy. Że jeśli długo jesteś sama a Twoje związki szybko się kończą – potrzebujesz zmienić tory swojego myślenia a potem – działania.

Idzie lato i mnóstwo okazji na poznanie mężczyzny do związku.

Oto 3 sprawdzone strategie, które dadzą Ci na to szansę.

1.Zanim wyjdziesz do ludzi – zmień swoje myślenie o facetach

Jeśli wciąż trafiasz na niedojrzałych emocjonalnie mężczyzn – prawdopodobnie wciąż o takich myślisz. A za Twoją uwagę idzie Twoja energia. Dlatego przyciągasz tych nieodpowiednich. Przestań prowadzić w swojej głowie negatywny dialog na temat facetów. Przestań powtarzać, że nie ma wartościowych, wolnych mężczyzn. Że prawdziwa miłość przyjdzie sama. Że mężczyźni to oszuści i myślą tylko o jednym. Albo że fajny facet potrzebuje tylko długonogiej piękności.

Co zamiast tego?

Weź kartkę i napisz na niej JAKIEGO mężczyzny szukasz. Jakie ma mieć cechy? I wreszcie – najważniejsze – jak chcesz się przy nim czuć. Jakie pozytywne uczucia w Tobie wywoła Wasza relacja?

I dopiero z takim pozytywnym nastawieniem wyrusz w miasto.

2. Wybierasz przypadkowo miejsca. Wciąż chodzisz do tego samego klubu z tymi samymi koleżankami?

Błąd. Aby poznać wolnych mężczyzn – wybieraj takie miejsca, gdzie ludzie wchodzą ze sobą w wartościowy kontakt

Chodzi o interakcje, o porozmawianie z kimś, o wspólna zabawę, a nie tylko o „rozglądanie się za idealnym kandydatem”. Aby wybrać Tego Właściwego – poznawaj wielu i wybierz takiego, przy którym dobrze się czujesz.

Idź na darmowe spacery po Warszawie. (i porozmawiaj z kimś, kogo widzisz pierwszy raz w życiu).

Zapisz się do grupy rowerowej na fb (jest takich mnóstwo) i umów na wycieczkę rowerową po Twoim mieście.

Idź na warsztaty filmowe, teatralne, somelierskie albo takie, gdzie tańczy się swinga/salsę i partnerzy zmieniają się w tańcu.

Jedź na żagle, tam pełno jest mężczyzn. Albo na wyjazd z jogą (ashtangę praktukuje wielu mężczyzn)

Zrób coś, czego nie robiłaś dotąd szukając partnera na życie. To droga do znalezienia go. Zmiany w życiu zaczynają się wtedy, gdy zaczynasz myśleć i działać inaczej, niż dotychczas.

3. Faceci Cię nie zauważają? A czy Ty odpowiadasz na Jego sygnał?

Średnio co druga singielka, z którą pracuję coachingowo w gabinecie narzeka, że mężczyźni jej nie zauważają. Że czuje się niewidoczna dla faceta.

Zacznijmy od początku – A czy Ty odwzajemniasz męskie spojrzenie w Twoją stronę?

Czy choć przez chwilę patrzysz napotkanemu, np. na jakiejś konferencji mężczyźnie w oczy?

Czy jeśli wydaje Ci się fajny, uśmiechasz się do niego?

Nie? Pewnie udajesz, że go nie widzisz, bo nie chcesz wyjść na kogoś zdesperowanego? Albo ze wstydem spuszczasz wzrok i udajesz, że Ciebie nie ma, nawet, jak mężczyzna Ci się spodobał?

Ten pierwszy kontakt – spojrzenie i uśmiech to podstawa! Często o tym zapominamy.

A zatem – w wakacje wychodź do ludzi, najlepiej takich, których nie znasz. I jak jakiś mężczyzna wyda Ci się interesujący – spójrz na niego. Odwzajemnij jego spojrzenie. Uśmiechnij się! Tylko w ten sposób dasz mu sygnał: „Hej, widzę Cię. Jeśli chcesz – podejdź do mnie!”

Tego życzę Wam w wakacje – pozytywnego myślenia o fajnym mężczyźnie, odwagi i wielu okazji do spędzenia czasu z kimś ciekawym!


Agnieszka Świrska

Agnieszka Świrska

Agnieszka Świrska – autorka bloga dla Singielek, warsztatów i internetowego programu rozwojowego Kurs na Miłość, w którym pomaga kobietom znaleźć odpowiedniego partnera, stworzyć trwały związek i pozostać sobą.

Przez wiele lat sama była poszukującą singielką, dziś pracuje z singielkami, bo wierzy, że każda kobieta, która chce znaleźć wymarzonego partnera wreszcie go znajdzie, jeśli tylko będzie na to naprawdę zdecydowana i gotowa, będzie wiedziała, jakiego związku szuka oraz… nie będzie czekała na Niego siedząc na kanapie.

Prywatnie uwielbia ciepłe morze i włoskie miasteczka, jogę, gotowanie dla bliskich i życie w rytmie slow. 

Jeśli zainteresował Cię temat – weź udział w bezpłatnych webinarach Autorki:

Zapisz się klikając w


Recepta na dobre życie wcale nie jest skomplikowana. 10 sposobów, aby poczuć się lepiej

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
6 maja 2017
Fot. iStock/shapecharge

Każdy z nas ma lepsze i gorsze dni. Czasami chcemy się schować przed światem i marzymy, żeby wszyscy dali na zwyczajnie święty spokój. To normalne i zdarza się każdemu. Ważne jednak, by ten nastrój przezwyciężyć, wyjść z dołka, by nie pozostawać w nim na dłużej. Tak naprawdę codziennie mamy szansę na lepsze życie. I choć czasami chcielibyśmy myśleć inaczej, to jednak szczęście zależy od nas, a recepta na nie, wcale nie jest skomplikowana.

Nie zatrzymuj się

Nie pozwól okazjom na zmianę twojego życia wymknąć się niepostrzeżenie. Nie zamykaj się w swojej komfortowej strefie i nie oszukuj, że już niczego w życiu ci nie potrzeba i jest dobrze, tak jak jest. Hej, życie mamy jedno, wyciśnijmy je do ostatniej kropli zrealizowanych marzeń.

Zaufaj sobie

Wsłuchaj się w siebie, w swoją intuicję, którą tak często ignorujemy. Nie podejmuj decyzji pochopnie, bo tak jest rozsądniej i inni też by tak postąpili. Zapytaj siebie, czego chcesz. Daj sobie czas, uzbrój się w cierpliwość i poczuj, w którą stronę chcesz iść.

Zaprzyjaźnij się z życiem

Świat jest takim, jakim ty chcesz go widzieć. Nie chce się skrzywdzić, czy ukarać. Rozejrzyj się, poszerz swoje horyzonty, dojrzyj nowe możliwości i zrozum jak wiele świat ci oferuje. Trzeba tylko to zauważyć i wyciągnąć ręce.

Przyglądaj się swoim myślom

One nigdy nie będą w 100% pozytywne. Zawsze pojawi się krytyk wewnętrzny, który będzie chciał cię zatrzymać w tym, co masz, tu, gdzie jesteś. Wsłuchaj się w ten głos i odrzuć, to co negatywne, co cię ogranicza. Użyj ogromnej siły swojego umysłu i zmień swoje nastawienie, zacznij myśleć pozytywnie.

Przywołaj siłę, którą w sobie masz

Bo masz ją, musisz tylko chcieć ją wydobyć, by wyjść z dołka, w którym się znajdujesz. Naucz się sięgać po swoje własne zasoby, korzystaj ze swoich mocnych stron, użyj swojej inteligencji i dojrzałości. Pamiętaj, że najgorsze już za tobą.

Naucz się kochać siebie

Przestań myśleć o sobie źle. Zmień swoje nawyki myślowe, przestań krzywdzić siebie własną opinią na swój temat. Pomyśl w końcu o sobie dobrze. Masz do tego prawo, masz prawo być kochanym przez samego siebie.

Nie wymagaj od siebie zbyt wiele

Obniż poprzeczkę, nie zakładaj, że nie popełnisz błędów, że się nie potkniesz. Porażki spotykają każdego z nas, są wpisane w nasze życie. Posłuchaj siebie, swoich pragnień, a nie tego, co inni od ciebie wymagają.

Nie denerwuj się

Zwłaszcza, gdy spotykasz się z mało konstruktywną krytyką. Pamiętaj, że murem głowy nie przebijesz i czasami naprawdę lepiej machnąć ręką i pójść swoją drogą, niż bezskutecznie udowadniać komuś, że nie ma racji.

Daj sobie prawo do rozczarowań

Bo one są częścią naszego życia. Rozczarowujesz siebie? Przekuj to na lekcję, wykorzystaj zdobyte doświadczenie, podobnie, kiedy rozczarowują cię inni ludzie. Ogromną sztuką jest zrozumienie swoich uczuć, nazwanie ich, by móc podjąć kolejne działania.

Postaw się swoim lękom

Każdy z nas się boi. Ma swoje strachy i lęki, ale grunt to nie pozwolić, by one zawładnęły naszym życiem. Boisz się? To normalne, każdy boi się zmian, konsekwencji podejmowanych decyzji, gdy nie ma pewności, co czeka na nas tuż za rogiem. Ale to nie znaczy, że przez ten strach mamy stać w miejscu. Postaw się mu, zrób krok do przodu, a on sam pójdzie w pioruny.

Poczuj się dobrze ze sobą, niezależnie od tego, co przynosi ci życie. Pamiętaj, że za każdym razem, gdy się budzisz, masz szansę na dziś lepsze od tego, które było wczoraj. Nie zmarnuj tego!


źródło:

 


Zobacz także

„Jesteś naszym jedynym i największym skarbem”. Akcja „List do dziecka”

List do mojej matki, która nie zdołała obronić mnie przez cierpieniem

„Realizuj swoje pasje. Lecz nie pozwól, by Tobą rządziły”. Akcja „List do dziecka”

https://buysteroids.in.ua

Этот авторитетный интернет-сайт , он описывает в статьях про Тестостерон Пропионат https://danabol-in.com
http://steroid-pharm.com